Lux24
Użytkownik-
Postów
202 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Lux24
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7
-
Kestrel, i tylko pasja zmienny, ja bym wybrała administracyjno - biurowe, jest dość ogólne, myślę, że w sporo miejsc można po tym uderzyć, choć oczywiście zależy co kogoś interesuje.. co do języka zależy gdzie jest jakie zapotrzebowanie, ja w tej chwili mieszkam na północy i tu nad morzem nie ma szans bez niemieckiego. na południu za to angielski jest potrzebny.. ogólnie zgadzam się z Candy14, jak ktoś może, warto dla siebie, ja tak zrobiłam i teraz nie mam pracy
-
zmienny, deader Ci polecił, choć oba mogą wydać Ci się nudne. "Moon" to piękny film, ale i przygnębiający, taki trochę o samotności. Nie wiem, czego dokładnie oczekujesz, bo jest przykładowo jeszcze "Pandorum", ale jak dla nie to było trochę o zombie na statku i ogólnie męska rzecz deader, nieznaczących, ale budują klimat :) co do Prometeusza, kumanie kumaniem, ale jest w nim sporo niedorzeczności niestety.. -- 17 maja 2013, 23:10 -- Hans, to co chciałeś zobaczyć i ewentualnie się dowiedzieć, pewnie będzie w drugiej części, ja Prometeusza traktuję jako jedynie zawiązanie akcji..
-
zmienny, Hans, ciekawe jest to piszecie, a że filozofia uczy to akurat wiem, choć wydaje mi się mimo wszystko, że stereotypy o filozofach są jakie są.. ale nie o tym był temat, przepraszam, że się wcięłam osobiście, gdybym miała pokierować swoją edukacją jeszcze raz, zrobiłabym studium plus solidny kurs językowy. nic więcej.
-
Kestrel, nawet i pasjonaci dziś niewiele mogą, jeśli pasjonującym kierunkiem jest np. filozofia
-
To przez to jestem na nią wściekły
Lux24 odpowiedział(a) na szeps temat w Problemy w związkach i w rodzinie
szeps, a pokłóciliście się ostatnio? lub czy dobrze wam razem tak ogólnie, tzn. czy czujesz od niej dystans również psychiczny? bo skoro miała ochotę, a nagle nie ma to jest trochę dziwne. ile oboje macie lat? trudno coś powiedzieć, tak naprawdę przyczyn jej zachowania może być mnóstwo. -
Ja zauważyłam, że to forum otwiera. Przychodzę tu i piszę, że źle się czuję, czasami dlaczego źle się czuje. To mi się przenosi na realne życie, mam ochotę gadać i gadać o tym co mnie ewentualnie zabolało, a zawsze byłam skryta.
-
zmienny, oglądałam, czytałam oryginalne skrypty scenariuszy Spathisa i Lindelofa, ale to już niestety nie to samo
-
deader, kocham "Obcego", wszystkie części :) I w tym o którym piszesz mało jest dodatkowych scen z wersji reżyserskiej, ale w kolejnych.. Aż się nie chce pisać, ile to wnosi do tych filmów, nie wyobrażam sobie oglądać je w wersjach podstawowych.
-
misiek_1, u mnie nie było nic z wymienionych rzeczy, choć niewiele pamiętam tak do 7 roku życia. z tych strzępów, które pamiętam i z tego co wiem o swoich rodzicach, mogę wnioskować, że było dobrze. byłam dzieckiem chcianym, zaplanowanym, kochanym. może nawet za bardzo na mnie chuchano, chciano ustrzec przed wszystkim, co zaowocowało brakiem odporności i pewną nieporadnością życiową. potem zdarzyła się zdrada w małżeństwie rodziców i rodzice dużo się kłócili i było gorzej, więc jak mam złe doświadczenia z domu to nie z wczesnego dzieciństwa. ogólnie po tej ich ciągłej "szarpaninie" mam poczucie, że nie miałam ciepłego domu i zawsze mi tego brakowało. nawet dziś, gdy jestem u kogoś np. w okresie świątecznym i widzę rodzinną, ciepłą atmosferę robi mi się przykro, unikam takich sytuacji i takich miłych domów. chore, nie? bo swego czasu to wyglądało tak - mój chłopak zaprasza mnie do siebie na święta, wszyscy są życzliwi, a ja siedzę przygnębiona i staram się powstrzymać od płaczu. śmieszne czasy.
-
Nie martwi mnie pracoholizm, ale to mnie martwi. On Cię kocha w ogóle? Bo mi to wygląda, jakby czuł, że ma tak trochę niewolnicę, z którą może zrobić co chce i która nie odejdzie. A jak odejdzie to mała strata. Lub! Lub nie traktuje tego wszystkiego poważnie. Jesteś młoda i na szczęście nie masz z nim jeszcze dzieci, ja bym odeszła na Twoim miejscu, bo w Twoim przypadku depresja (początki) powodowana jest sytuacją w domu, gdybyś zmieniła to i owo, minęłaby, a Ty poczułabyś, że żyjesz. Jeśli będzie tak jak jest, depresja będzie się pogłębiać, więc przede wszystkim musisz ratować siebie. Tacy ludzie jak on niestety doceniają to co mieli, dopiero gdy to stracą. I gdy będzie firma, będą pieniądze, ale nie będzie nikogo, z kim można to wszystko dzielić.
-
na_leśnik, nie dałoby rady znaleźć bezpłatnej terapii? skoro wiesz, że po części sam się przyczyniłeś do jej nieskuteczności, może warto spróbować jeszcze raz? gdzie indziej? z kim innym? byłaby to taka ostatnia próba.. co do reszty, zaskoczyłeś mnie bardzo, sporo robisz, praca, studia, własne zainteresowania, wspomniana wcześniej dziewczyna, gdyby ktoś na to spojrzał z boku, powiedziałby pewnie, że nie masz żadnych problemów i teraz moja nowa myśl - może za dużo na siebie wziąłeś i ta presja Cię wykańcza? bo trzeba sobie poradzić na studiach, bo trzeba sobie poradzić w pracy, bo trzeba sobie radzić i tu i tu, bo inaczej nie będzie uznania ze strony dziewczyny. masz takie poczucie, że musisz na nią zasługiwać? pytam tylko, nie stwierdzam faktów.. czy w pracy z lękiem i wysławianiem z czasem nic się nie poprawia? bo w sumie powinieneś się oswoić i przyzwyczaić.. zainteresowania są naprawdę świetne, o tworzeniu stron się nie wypowiem, ale fotografia.. sama pstrykam i tu akurat nie ma tak, że taka pasja jest za droga, bo zdjęcia robi człowiek, a nie sprzęt, więc można robić dobre zdjęcia nawet zwykłym kompaktem. a nawet to uczy, bo wiadomo, że nim jest trudniej /mniejsze możliwości/, więc trzeba czasem pokombinować. nie zaniedbuj tego, bo jak sam napisałeś - może kiedyś.. fajnie, że dobrze się tutaj czujesz :)
-
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
Lux24 odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
znudzona-ona, no ba, wszystko się liczy zmienny, takim trybem schudniesz szybko :) -
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
Lux24 odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
Ostatni post wczoraj, dzisiaj nie zrzucacie? -
Kurczę, przyszłaś na to forum z problemem, a teraz mogłabyś zarażać optymizmem innych :) Powodzenia! :) Jest jeszcze trzecia opcja, może po wakacjach te złe koleżanki będą trochę inne, jednak ludzie się zmieniają, przynajmniej czasami
-
na_leśnik, nie myślisz o rozpoczęciu terapii jeszcze raz? i nie rozstawaj się z dziewczyną, to najgorsze co można zrobić - zostawić kogoś dla jego niby dobra. jeśli nie wytrzyma, sama odejdzie. proponowałabym raczej poważną rozmowę z nią i powiedzenie, że właśnie chcesz coś z tym wszystkim zrobić i podjęcie terapii. co do braku planów i braku kwalifikacji - studia masz, a że może nieprzydatne w dzisiejszych czasach.. cóż.. masz możliwość pójścia na jakieś szkolenie nawet z urzędu pracy? takie szkolenia czasami są płatne, więc nauczyłbyś się czegoś, a i wpadłoby trochę grosza.. ja wiem, że to nie są czasy, żeby można było wybierać i przebierać, ale zastanów się, co byś chciał w życiu robić? co sprawiłoby Ci przyjemność? -- 15 maja 2013, 20:27 -- deader, zaimponowałeś mi, jesteś większym idealistą niż ja, a nie spodziewałam się, że jeszcze tacy istnieją. wypowiem się w obronie kobiet, bo piszesz: "miłość powinna być bezinteresowna a nie wykalkulowana". nie chodzi o to, że wyrachowane, ambitne nieczułe pizdy - jak się wyraziłeś, szukają samca, który zaspokoi ich potrzeby i odrzucają po drodze wszystkie słabsze jednostki lub jednostki bez wykształcenia czy bez pracy. nie chodzi też o to, że kiedy pojawia się problem to się spierdala, jak znów się wyraziłeś. więc o co chodzi? ano o to, że w pewnym momencie przychodzi prawdziwe życie. łatwo kogoś kochać bezinteresownie, kiedy jest się w liceum czy na studiach i żyje się beztrosko będąc na utrzymaniu rodziców, ale kiedy ludzie dobijają do 30-tki, zaczynają myśleć trochę inaczej, bo pojawiają się pewne problemy życiowe. przez długi czas mieszkałam na stancji ze współlokatorką, która miała/ma chłopaka z mukowiscydozą i depresją. ta mukowiscydoza to nie są żarty, on często źle się czuje fizycznie, wiec praca nie bardzo wchodzi w grę, ma rentę. studia, nie wiem ile lat je robi, idzie mu słabo, właściwie gdyby nie jego dziewczyna, dawno by z nich odpadł. i do tej pory było dobrze, ale ona ma dwa kierunki, z braku możliwości rozwoju zawodowego w mniejszym mieście przeniosła się do większego, on nie mógł z nią się przenieść, bo nie było go stać na wynajem czegoś z nią, ona jest konkretną kobietą, nie chce całe życie mieszkać na stancji, chce zarabiać, kupić mieszkanie, założyć rodzinę i pytanie jak to zrobić z nim? kiedy ona musi go prosić, żeby poszedł na zajęcia i jeszcze wysłuchać, że się go czepia! dziewczyna kocha go naprawdę i sama się szarpie, sama jest bliska depresji. idealizm idealizmem i bezinteresowna miłość bezinteresowną miłością, ale nawet ja nie bardzo widzę, jak mogliby z tego wybrnąć. drug przykład mój własny - znałam, nadal znam właściwie, mężczyznę z depresją, chodzi na terapię. miał taki interesujący pogląd, że mężczyzna nie powinien obciążać kobiety problemami i jej ogólnie marudzić, więc tego nie robił. zamykał się w sobie i mnie odtrącał. mogłam przeczekać takie okresy, jednak zawsze wyglądało to tak, że teraz on ma problemy, teraz on ma słaby okres, teraz on czuje się zagubiony, teraz on potrzebuje czasu i tak w nieskończoność. w pewnym momencie zapomniałam o sobie, było tylko dostosowywanie się do niego i pewnego dnia nie wytrzymałam, bo co ze mną? z moimi potrzebami? do dziś nie wiem czy trafiłam wtedy na człowieka z problemami, czy egoistę, który chciał mnie sobie rozstawiać po kątach wedle swojego uznania. wcale nie chodziło jak widzisz o pieniądze i o imprezowanie. tylko o to, że przez to zamykanie się w sobie, nie dzielił się ze mną sobą, to stwarza dystans. i o to, że kiedy ja miałam problem, nie miałam oparcia, zainteresowania, nic, bo on był najczęściej skupiony na sobie. i tu pytanie do Ciebie - bezinteresowna miłość, dobrze, ale gdzie jest granica? całkowicie zatracisz siebie, żeby tylko trwać przy kimś? sam wpadniesz w depresję, żeby wytrwać z kimś w depresji? to nie jest wszystko takie proste.
-
Masz wspaniałych rodziców, skoro tak Cię wspierają :) Myślisz poważnie o zmianie szkoły? Czy jednak wytrzymasz w starej?
-
tahela, to bardzo nieuczciwe wobec mężczyzny, który byłby z Tobą i byłby zakochany. poza tym nie wiem jak TY, czy ktoś inny ma, ale ja nie umiałabym przyjąć miłości od osoby, która kocha mnie, a której ja nie kocham. takie przykładowe głupie przytulenie - jak go nie będziesz kochać, niewiele odczujesz. Saraid, zastanawiałam się i nie wiem, stąd pytanie na forum bittersweet, ja nie mam problemu z urwać-nie urwać, ja chcę po prostu zrozumieć pewien mechanizm psychologiczny. mogłam z zasadzie o sam mechanizm zapytać, bez kontekstu.
-
tahela, tylko co udający z tego udawania ma? kogoś oszukasz, siebie nie oszukasz i potrzeba bycia kochaną nadal Ci pozostanie..
-
Pierwsza w nocy, więc resztkami sił tylko zapytam: czy Ty sama lub rodzice wywierają na Ciebie presję, że musisz być najlepsza? Np. że musisz mieć najlepsze oceny? Chodzi mi o to, czy dużo się od Ciebie wymaga.
-
Siedzę na tym forum od miesiąca i narzekam, że coś dla mnie bardzo ważnego się kończy. Kończy, kończy i skończyć nie może, bo potrafimy czasem wysłać do siebie maila. Ostatnio poprosił, żeby jeszcze nie kończyć tego definitywnie, pewnie nad czymś rozmyśla, choć jak go znam nic nie wymyśli. Ja czuję się dobrze i funkcjonuję nawet dobrze, po tym wszystkim coś we mnie umarło i nie mam złudzeń ani nadziei. I teraz czego nie rozumiem: kiedy go nie ma (nie odzywa się, nie interesuje, widzę, że mu NIE ZALEŻY), tęsknię i czuję, że kocham go najbardziej na świecie, ale kiedy w pewien sposób jest (odzywa się, widzę, że mu zależy, że być może chciałby coś naprawić), czuję chłód, dystans i mam ochotę go odtrącić. Na szczęście póki co nie proponuje rozmowy twarzą w twarz, bo nie miałabym pojęcia, czy się na nią zgodzić. Co to ma być? Nigdy przenigdy nie miałam wątpliwości co do uczuć do tej osoby i nie należę do ludzi, którzy podrywają mężczyzn, a potem, gdy widzą zainteresowanie, to się nudzą. Czy w tej konkretnej sytuacji mój organizm się przed czymś broni? Czy może odzywa się mój wewnętrzny narcyzm lub ego, które to woli odrzucić niż zostać odrzucone? A może coś we mnie chce się zemścić? Nie rozumiem jaki mechanizm we mnie działa, a nie lubię nie rozumieć siebie.
-
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
Lux24 odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
Słodycze to zło! Jak ja nienawidzę mieszkać z kimś, mieszkałam sama, nie kupowałam, nie było problemu, a tu w domu rodzinnym pieczywa może nie być na śniadanie i nikt nie zauważy, ale szafeczka ze słodyczami zaopatrzona na bogato.. I kusi -
ewka41eg, witaj, nikt niczego nie zdiagnozuje przez internet, ale na lenistwo mi to nie wygląda. poszukaj sobie może w googlach takiego hasła jak "prokrastynacja", bo bardziej mi to na to wygląda. sama ocenisz, czy pasuje, czy nie.
-
na_leśnik, witaj, wybacz, że tak krótko, ale co właściwie pękło? bo o doświadczenia z dzieciństwa nie śmiem pytać.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7