deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
[videoyoutube=N6uEMOeDZsA][/videoyoutube]
-
Kaźmisz, jeszcze jakbyś nam napisał na czym to oświecenie polegało, to by było miło... Bo tak to nie wiem w sumie o co chodzi. Mi się zmieniło postrzeganie świata jak pierwszy raz usłyszałem "lubię placki" ---> teraz zgaduj na czym ta zmiana polegała
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
mirunia, ja bym radził przede wszystkim skonsultować z lekarzem... A moja osobista, nieprofesjonalna opinia: nie wiem czy zejście do 15-30 mg miansy coś ci pomoże, natomiast wiem że podwyższenie nic nie da Jak zaczynałem leczenie to potrafiłem w desperacji nawet po 90-120 mg łykać a sen wcale łatwiej nie przychodził. Tak przy okazji - długo łykasz afobam? Duże dawki? Bo problemy ze snem mogą mieć z tym coś wspólnego... -
A kto go wie, podejrzewam że nawet jakbym teraz się najarał żeby odnaleźć ukryte znaczenie tych trzech przedmiotów, to bym nic nie znalazł, ewentualnie zaczął grać w papier/kamień/nożyce. Bo o kamieniach coś było
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
I jak się czujesz rano następnego dnia po takim zestawie? Nie jesteś przymulony i kołowaty po tych lekach? Spałeś od razu po pierwszym zastosowaniu tego zestawu? Bywa że czuję się jakby mnie kombajn przejechał, ale nie pozwalam minusom zasłonić plusów. Śpię bez wybudzania się i bez snów, obie rzeczy bardzo dla mnie istotne. Najgorzej jest z samym zasypianiem, bo czasem czuję reakcję ciała na leki ("pijane" jest jakby, "gumowe") ale jeszcze przez dobre pół do godziny nie czuję się senny. -
Kalebx3, może do dziś się nie poskładał?
-
Trzyzet, bez recepty - bo nie chcesz brać mocnych leków czy nie przepiszą ci takich? Wiesz chyba że bez recepty to najwyżej Apap Noc można kupić...
-
Dark Passenger, kojarzę temat i też delfiny czy szympansy uważam za zwierzęta "wyższego rzędu" ze względu na występowanie u nich samoświadomości - ostatnio nawet o tym pisałem w kontekście wegetarianizmu (chodziło mi o to że tych kilku gatunków nie powinno się jadać ze względu na to że są istotami świadomymi).
-
monk.2000, temat nie jest głupi, z perspektywy biologii, ewolucji - nawet bardzo ciekawy. Musiałem tylko wspomnieć o tych "zoopsychologach" którzy się zajmują "problemami" typu: mój piesek szczeka na samochody, co z tym począć? Trochę jak chemia i alchemia, jedno ma sens, drugie jest parodią pierwszego. I fakt, chodziło mi o samoświadomość.
-
10 zjedz ciasteczko z marychą 20 złap gastrofazę 30 goto 10
-
Mi się jakoś marnie kojarzy ten termin, "zoopsychologia"... Kiedy to jest faktycznie, jak podają na wiki, dziedzina zajmująca się badaniami zachowań zwierząt, to ok, spoko, nawet to ciekawe i przydatne. Ale niestety termin ten kojarzy mi się bardziej z parodystycznymi zjawiskami typu "psi psycholog". Nie jestem specjalistą, nie znam się, ale jak dla mnie psychologia to dziedzina zajmująca się istotami świadomymi, czyli ludźmi. Zwierzęta świadomości nie mają, więc i mowa o kocim, psim czy chomiczym psychologu wywołuje u mnie pusty śmiech. BTW - Mass Effect ma klasyfikację 18+ więc najlepiej nie dawać go dziecku
-
Zacząłbyś szamać THC to byś przestał nim być
-
Na impotencję też? W sumie jak się impotent zjara to będzie mu zwisało czy mu staje...
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
Miałem podobny problem, pomogło dorzucenie sporych dawek hydroksyzyny i prometazyny. Plus jest taki że chyba każdy lekarz je bez marudzenia przepisze; minus taki że te leki nie są refundowane, a są dość drogie niestety. Mój obecny "zestaw nocny" to 30 mg mianseryny, 50 mg hydroksyzyny, 25 mg prometazyny (jeszcze niedawno - 50 mg). -
Co za pokręcona parodia normalności - żeby lekarz musiał polecać nielegalne substancje... Czemu można na receptę dostać leki opioidowe, benzodiazepiny, ale żadnych leków opartych na THC - nie mieści mi się w głowie.
-
Uomatko, panowie, może lepiej zajarajcie i się wyczilujcie... hę? Tak. ALE! - nie znaczy to że samo stwierdzenie jest nieprawdziwe. Zwróć uwagę na to że: alkohol w odpowiednich ilościach dobrze robi naszym flaczkom, opiaty naturalne czy syntetyczne są używane w silnych painkillerach, amfetamina... No, tego produktu u nas na rynku akurat nie mamy Ale też lata temu była używana w lecznictwie. Więc jest metoda w tym szaleństwie.
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
khaleesi, tylko pozazdrościć -
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
khaleesi, aha, OK. Ja mam trochę większą lipę bo nie usypia mnie tak od razu, więc zdarza mi się pół godziny po położeniu do łóżka wstać żeby na szybko połknąć trochę płatków śniadaniowych czy krakersów -
Kurde, dziś mam jakiś (tfu-tfu) szczęśliwy dzień - nie dość że za kwadrans wychodzę z pracy bo panowie postanowili wyłączyć prąd nieco wcześniej, to jeszcze dodatkowo moje PS3 wróciło niespodziewanie z naprawy (niespodziewanie bo zakładałem że uda się je dostać najwcześniej w piątek)! Woo-hoo!
-
Co robić? Lista jest krótka: - znaleźć pracę - dokładać się do budżetu domowego
-
MIANSERYNA (Deprexolet, Lerivon, Miansec, Miansegen)
deader odpowiedział(a) na Dydona temat w Leki przeciwdepresyjne
Głowię się i głowię i nie mogę tego ogarnąć umysłem Mówisz że masz wzmożony apetyt a godzinach nocnych, a jednocześnie - że zaraz po zażyciu walisz w kimono. Więc jak to jest - lunatykujesz do lodówki? -
Żeby już była 13 i żeby prąd wyłączyli na czas
-
UWAGA SPOJLER Strzelanka sama w sobie nie była dla mnie jakąś super atrakcją, w co drugim filmie ludzie do siebie strzelają, najbardziej ucieszyło mnie że po "odjechaniu" od fabuły komiksowej - serial obecnie znalazł się w bardzo zbliżonym do oryginału punkcie: "nasza" grupa się rozbija, Rick i Carl sami uciekają, Gubernator nie żyje, więzienie rozpieprzone. Co prawda nadal trochę żałuję że w przeciwieństwie do komiksu Gubernator nie uciachał Rickowi ręki, ale sądzę że skoro zrobili coś takiego Merle'owi to głupie byłoby gdyby w serialu pojawiały się dwie postacie z brakującą dłonią. Z drugiej strony - Woodbury w serialu było pokazane moim zdaniem dużo ciekawiej, może przez to że było go naprawdę "dużo", pokazano nam zarówno codzienne życie mieszkańców, opowiedziano kilka osobistych historyjek - można było się "zżyć" z tym miejscem. W komiksie Woodbury pojawia się dużo "mniej", Gubernator jest dość mocno inny od serialowego... Dręczy mnie nieco to, że idealnym obrazem sytuacji jest dopiero serial "nałożony" na komiks, w sensie - w obu przypadkach czegoś mi zabrakło jeśli chodzi o atak na więzienie. W komiksie - Gubernator ma niezbyt przekonującą motywację; po prostu wkurza go że Rick'owi udało się wydostać z niewoli, przechytrzyć go - zaczyna go wiec ścigać. Dzięki temu odkrywa więzienie i postanawia zagarnąć je dla siebie. Zbiera więc prawie całą populację Woodbury i rusza do ataku. W serialu - Gubernator miał jak najbardziej zrozumiałą motywację do ataku - zemsta za zniszczenie miasteczka, utrata "posady", "powtórna" śmierć córki... Tyle że nie przekonuje mnie to że dopiero co poznanych ludzi udało mu się namówić na tak drastyczną akcję. W dodatku - "zwykłych" ludzi w większości; w komiksie Woodbury było zamieszkane w znacznym stopniu przez napakowanych testosteronem zakapiorów, nie dziwiło mnie że z ochotą ruszyli na "imprezę". Co do taktyki - nie zapominajmy że Gubernator był zaślepiony rządzą zemsty i faktem posiadania "argumentu" w postaci czołgu, dodatkowo jego "armia" składała się w dużej mierze z nieprzeszkolonych cywilów. Był tak pewny że Rick odpuści, że kiedy gówno wleciało w wentylator - nie dziwi mnie że taktyka poszła na piwo i zapanował totalny chaos. W komiksie operacja była przeprowadzona bardziej "z głową", dość powiedzieć że mimo strat i śmierci Gubernatora, więzienie zostało przejęte... No, ale to szczegóły które dręczą tylko nerda mojego pokroju Generalnie serial utrzymuje wysoki poziom - i bardzo dobrze, teoretycznie wedle "zasady serialowej" powinien właśnie zaczynać schodzić na psy, na szczęście tutaj się to nie sprawdza - może dlatego że ma znakomity materiał źródłowy, który w dodatku jest sporo "do przodu" jeśli chodzi o postęp fabuły, więc twórcy serialu mogą korzystać z pomysłów z komiksu nawet jeśli bohaterowie nie dotarli jeszcze do danego miejsca (stąd na przykład sądzę motyw z uciętą ręką Merle'a). Jeśli serial podąży teraz nieco bliżej komiksowej fabule niż przez ostatnie półtora sezonu, to w najbliższym czasie czeka nas ciekawa grupka czarnych charakterów - byłbym zachwycony gdyby się tak stało, ale też niestety coś mi się zdaje że małe na to szanse... Nie będę pisał o co chodzi konkretnie, żeby nie spoilować czegoś co nie zostało jeszcze nawet nakręcone ale chyba każdy kto czytał - wie o co mi chodzi. A jak ktoś nie czytał... to co do cholery jeszcze robi czytając te moje wypociny, śmigać na chomika i ściągać i czytać!!! BTW - skończyłem drugi sezon Homeland i muszę powiedzieć że końcówka mnie rozczarowała. po całym sezonie znakomicie igrającym z napięciem - końcówka była zaskakująco mało klimatyczna. No ale serial dalej się kręci, więc zobaczę jak się sprawy mają w sezonie trzecim...
-
Yup, u nas na codzień pracuje w Instytucie Badań Jądrowych, teraz właśnie skończył trzymiesięczny wyjazd do CERNU, pracował przy usprawnieniu systemu chłodzenia w akceleratorze mniejszym (który też mały wcale nie jest) - ale szczegółów technicznych to nie znam, dla mnie humanisty to czarna magia Nie wiem czy do końca można to nazwać pracą naukową, nie brał udziału w żadnych badaniach w CERNie, ale też trudno mi kogoś zajmującego się konserwacją takiego urządzenia nazwać zwyczajnie "panem konserwatorem" Wiem że u nas zajmuje się generalnie bardziej projektowaniem jakichś niezrozumiałych dla mnie maszyn niż teoretyzowaniem o bozonach Higgsa
-
Mój tatko rządzi Skończyli już to co mieli do zrobienia w CERNie, ale jako że uwinęli się trochę wcześniej to postanowił jeszcze kilka dni przesiedzieć w Genewie. Ojciec jest pasjonatem zegarkowym. Udał się więc do jednego zegarmistrza (marka ponoć dość elitarna, ja niestety nie znam się na tym w ogóle), wparował mu do sklepu, wdał się w gadkę z właścicielem i... zatrudnił się na godzinę jako stażysta Więc gdzieś tam na świecie kilku bogaczy kupi zegarki z trybikami poskładanymi przez mojego ojca Jedyne co mi psuje radochę z tej akcji jest fakt, że za tą godzinę stażu zarobił więcej niż ja przez 8 godzin pracy tutaj... Ale to zupełnie inny temat, nie na ten dział