Skocz do zawartości
Nerwica.com

Twilight

Użytkownik
  • Postów

    935
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Twilight

  1. Ano *kop kop*, dajemy Może da Ci kopa króciutki opis, jak to ruszenie się ubarwia dzień A ja dziś wielki sukces odniosłem ruszyłem sie na zakupy do sklepu dwie ulice dalej. Już sie praktycznie wycofałem, ale 10 minut przed zamknięciem zdecydowałem się ''a wała''. Pewnie pracownicy mnie kochają Jaja niewyjęte w tym sklepie wyczyniałem, mając problemy z prostym przejściem kawałka, tzn sunąłem pomiędzy tymi pułkami jak duch i wróciłem z w sumie niemal całkiem innymi rzeczami, niż planowałem kupić, ale na szczęście, dość logicznie dobieranymi (mam wrażenie, że ''zdrowi'' też to mają ) Za to po zrobieniu, ekhem, zakupów, czekała mnie ''nagroda'' - niezwykłej urody i uroku osobistego dziewczę w kasie obsługujące, dziwnym trafem, jedynej, do której stała spora kolejka - i ja sobie postałem, a teraz, po powrocie, krojeniu sera tasakiem (nie miałem jeszcze głowy do szukania normalnego noża, nie po dziewczęciu, tylko po zakupach ) delektuję się świeżutką bagietką, popijam herbatę i jestem w szampańskim humorze - mała rzecz, a cieszy Pozdrawiam
  2. Niekoniecznie. Uwielbiam te Twoje %#$%% rady, zastanów się czasem człowieku, wstukasz bezmyślnie coś, co może mieć wpływ na życie innej osoby. Nikt nie każe być prorokiem, ale po prostu ręce opadają za każdym razem. Przy każdym Twoim poście. I naprawdę nie mówię tego ze złośliwości... Hania, nic odkrywczego Ci nie napiszemy - może to być depresja, ale nie musi. Oczywiście, nie ma sensu od razu krzyczeć o zmianę leków - porozmawiaj ze swoim lekarzem, tylko specjalista może stwierdzić, czy powinnaś zmieć leki, czy masz początki depresji, a może tylko gorsze samopoczucie. Jovita, zgadzam się w 100%, jak już wstaniemy, weźmiemy prysznic albo kąpiel, ruszymy się gdzieś, to wydaje nam się, że to dzięki temu, iż mamy dobry dzień - a tak naprawdę, może mamy go właśnie dlatego, że się ruszyliśmy i zmobilizowaliśmy na początku? :) Pozdrawiam
  3. Twilight

    Błazen wita :P

    Masz na myśli, że brakowało forumowego błazna? Nie wiem jak z ''terrorusiem'', bo nie moje czasy, ale scatus, przemko-cretino,''socjolog'' i uwaga, nasz ostatni ''gość'' od spamu ''żygowiacz'' to jest ta sama osoba W sumie, sporo sobie trudu zadał, aby zrobić z siebie idiotę Ale widywałem już lepszych ''zawodników''... Ten się specjalnie nie wybija. A funkcyjni nie sprawdzą, nie sztuka pisać z różnych IP, nawet z tego samego kompa W sumie, kasować takiego patafiana żadna sztuka, a za to forumowe centrum rozrywki działa... Pozdrawiam
  4. Vegge, zielona herbata pobudza silniej i bardziej długotrwale niż kawa, więc nie pisz bzdur please. Silly, tak regularne to już raczej nie są ''zwykłe'' zaburzenia snu - pewnie ''naturalne'' rzeczy próbowałaś, więc farmazonów Ci pisać nie będę - od jakiegoś czasu działają w Polsce państwowe poradnie leczenie zaburzeń snu, ale jest ich mało. Powinnaś poprosić o skierowanie lekarza pierwszego kontaktu, ale po pierwsze, wielu woli zwyczajnie wypisać tabletki na sen, a po drugie, kompletnie nie wiem jak to jest z terminami... Radzą w takich sytuacjach zmieniać lekarza (pierwszego kontaktu) aż do takiego, który naprawdę się zainteresuje... Inna rzecz, że długi spacer na świeżym powietrzu przed snem (godzina, połtorej) to też niegłupia myśl, nie wiem co próbowałaś, a czego nie. Pozdrawiam
  5. Fakt, bo najzabawniejsze jest to, że ''nazwany'' niema nic przeciwko (bo wyraził i potwierdził swoje seksistowskie poglądy w innym topicu ) a Ty owszem. I stad sytuacja jak z Italii, gdzie faszystów nazwano faszystami, wszczęto postępowanie o obrazę wbrew woli faszystów, a ''biedni'' faszyści musieli protestować, bo dla nich to komplement. Kabaret? To nie wprowadzajmy go na forum, ja rozumiem obronę, ale brońmy się przed tymi, którzy naprawdę chcą szkodzić (a ostatnio się takie indywidum pod różnymi nickami szlaja) Pozdrawiam
  6. Twilight

    Błazen wita :P

    Żaden kwas, przecież to jeden i ten sam cretino Wpierw ''przemko psychopata'', później wszechutytułowany ''spec-jalista", teraz ''stódent" socjologii, dawno nie widziałem, żeby ktoś sobie zadawał tyle trudu, aby zrobić z siebie błazna Powinien spróbować zrobić karierę w RPG'ach. Pozdrawiam
  7. Twilight

    Dzien dobry

    O bo®że, kolejna odsłona scatmana. Pożegnał sie z jednego loginu, wrócił na drugim Ten to ma nieźle narąbane. Tak swoją drogą, na moje oko, ''cretino'', scatus i ten to ta sama osoba, nawet podobnej stylistyki używają Żałosne. Pozdrawiam
  8. Bo to jest choroba, i im szybciej zgłosisz się po pomoc tym lepiej Tak przy okazji, terapia pomoże Ci dojść do źródła - do tych obaw, które ''zamaskowałeś'' przekuwając je na strach przed owadami. Samodzielnie (ale oprócz, nie zamiast terapii) mogłoby Ci pomóc coś w rodzaju mini-terapii behawioralnej, tzn nie zachęcam do od razu wrzucania sobie pająków za kołnierz, ale np mógłbyś czytać książki (albo fotoalbumy) opisujące cuda świata owadów, zainteresować się tym, (na początku byłoby Ci ciężko ) a może nawet zacząć hodować w terrarium patyczaka? (ciężko chyba o lepszego owada do oswajania się z tym strachem, wyjątkowo stateczny i pocieszny do oglądania, gwałtownych ruchów nie wykonuje ) Pozdrawiam
  9. Snaefridur, też przerabiałem, włącznie z zrobieniem czegoś przed kolejnym uderzeniem perkusji w utworze lecącym w radiu. A weź tu zrób, jak ostry kawałek :) Pozdrawiam
  10. Hahahaha, niedawno była we włoszech afera wypisz wymaluj pasująca do tego, co piszesz - jeden polityk nazwał drugiego faszystą, była sprawa w sądzie, sąd uznał, że określenie jest ok, a liga faszystów włoskich pod przewodnictwem wnuczki Mussoliniego prostestowała, że ich zdaniem to komplement. Na tej zasadzie komunista może być również nacechowany negatywnie. Dla Mł(odzieży) wszechpolskiej homofob to będzie komplement. Jestem za nazywaniem rzeczy po imieniu Offtop się robi. Pozdrawiam
  11. Ekhm... Jak ktoś już pisał, to poprawcie, przyznaję się, nie jestem w stanie czytać 5 stron topicu o końcu świata, ten jeden raz Ale, cała ta ''szopka'' z rokiem 2012 wynika z tego, (to potwierdzone) iż pierwszy raz w znanej nam historii, a jak się zdaje, (dzięki symulacjom obliczeniowym poruszania się planet po orbitach) w historii układu słonecznego, wszystkie planty ustawią się w jednym rzędzie w stosunku do słońca. Ot, oto i zjawisko, o którym pisał Piotrek na pierwszej stronie. Zjawisko świetne, będzie gratka dla astronomów. Pozdrawiam
  12. Hahaha, może wyłączaj komórkę na noce przed wolnymi dniami? Pozdrawiam
  13. Witaj - nie przejmuj się, tu nikt nie ma problemów z czytaniem dłuższych czy krótszych postów Jeśli chodzi o rozmowę, może pomoże Ci ten topic: http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=5445 Od siebie dodam tylko, że bez szczerości i na siłę ani rusz, warto, abyś szczerze i bez pretensji powiedział mu o swoich obawach i o tym, jak i czemu się martwisz. Ale nic nie wskórasz na siłę, jeśli nie będzie chciał, to pewne. Wybacz, że nic przełomowego Ci nie radzę... Pozdrawiam
  14. Święte słowa, Ewa. Naprawdę święte. Pozdrawiam
  15. Dokładnie. Niektórzy lekarze mają takie idiotyczne poglądy, (może łatwiej im sobie przez to radzić, gdy jakiegoś pacjenta nie udaje im sie wyleczyć) ale to bzdura. Kiedyś nie byłaś chora, choroba pojawiła się stopniowo i nasilała - w odwrotną stronę jest całkiem normalne i nic nadzwyczajnego. W trakcie leczenia objawy będą słabnać, az do całkowitego zaniku. Pozdrawiam
  16. Nie wmawiaj sobie głupot Może po prostu nie wyleczyłaś sie wtedy całkiem, a jedynie zaleczyłaś? Tym razem się uda! Pozdrawiam
  17. DarkAngel, głodnemu chleb na myśli A może sugerujesz, że powinien odczuwac poczucie winy? Silesiaster, źle mnie zrozumiałeś, zwróć uwagę na jedna literę - napisałem "zastanów się, czy słuszne'' a nie ''zastanów się, czy słusznie''. Czyli, zastanów się, czy słuszne jest to poczucie winy, które jest najgorsze. Czy powinieneś sie z tego powodu czuć winny i przed kim. Przed Bogiem? Zapewne o niczym innym nie marzy, tylko o tym, żeby zasłaniając się nim ludzie włazili na krzyże i ''cierpiętniczyli''. Pozdrawiam
  18. Nie kombinuj, tylko idź do specjalisty. Pozdrawiam
  19. Mówisz to, a z drugiej strony brzmi jak formułka, bo idę o zakład, że będąc tu, doskonale zdajesz sobie sprawę, że tak nie jest Gdybyś był chory na raka, też byś ostatecznie stwierdził, że leczenie nie ma sensu? Być może właśnie przez własny upór i poczucie ''dramatyzowania'' odrzuciłeś szansę na terapię prowadzoną przez świetnego specjalistę. Co to ma za znaczenie, że ktoś kiedyś z mizernym skutkiem Cię próbował wyleczyć? Przecież nie robisz sam sobie łaski, że się leczysz. Pomyślałeś, że ''odfajkowane'' i już nie trzeba, czy co? Ale to też nie koniec świata, rzecz w tym, żebyś przestał wymyślać idiotyczne wymówki i dopisywać ideologie, (uwierz, znam to, sam przez ładnych kilka lat sobie dorabiałem teorie do tego) i zdecydował się na rozpoczęcie leczenia Pozdrawiam
  20. O skierowanie możesz poprosić już u lekarza pierwszego kontaktu, wystarczy, że powiesz, jaki jest problem, nie musisz się specjalnie zagłębiać w szczegóły, to nie ten lekarz będzie Ci prowadził terapię. Zauważyłem, że bardzo się nakręcasz na te owady - rzecz w tym, że chociaż może ciężko Ci to będzie teraz przyjąć, w nerwicy nie ma kompletnie znaczenia podmiot Twoich obaw - równie dobrze mógłbyś bać się łyżeczek albo widelców. Podmiot nie jest w żaden sposób ''winny'' nerwicy, ani strasznym (w Twoim mniemaniu) wyglądem, to tylko projekcja innych obaw, jakis nagromadzony strach, którego nie pozwalałeś sobie w ogóle odczuwać przekułeś w strach przed owadami. Oczywiście, każdy ma swoje tempo i metody, ale świadomość, że te absurdalne lęki (bo są absurdalne, tzn nie ma do nich powodów) są tylko projekcją czegoś i bardziej naprawdę boisz się lęków, niż samego podmiotu, bardzo pomaga Jeśli to nerwica lękowa. Pozdrawiam
  21. Maleństwo, no popatrz, same kłopoty z tym ślubem Zobaczysz, że będzie super. Myśl tylko a Was, bo to cała reszta przyszła dla Was, a nie Wy dla całej reszty Ceremonia też dla Was, a nie Wy dla ceremonii. Kinga, nie myśl o całej ''otoczce'', reakcjach innych itp. Myśl o tym, że oddajesz ciało dziadka Ziemi, że zjedna się drzewami, kamieniami, obłokiem, strumieniem i powiewem wiatru... To zamaluj. Poważnie mówię. Aaaaa, Vampirek, gratulacje Pozdrawiam Ps. Mimo laby, nastrój nienajlepszy. Ale "zwyczajnie", nie chorobowo. Rozmawiałem dziś krótko z Przyjaciółką, tą z którą zrobiliśmy sobie ''odpoczynek'' w kontaktach - i coś czuję, że to będzie ''wieczny odpoczynek". (nomen omen) Zwyczajnie smutno, że po raz kolejny zostałem (w realu) całkiem sam, ale z drugiej strony... W jakiś sposób uspokojenie, chyba jestem przyzwyczajony do działania w sytuacjach, w których ''nie mam już nic do stracenia", (jakkolwiek pompatycznie to brzmi) zdaję się, że po prostu zniknęła obawa przed zostaniem samemu - skoro już zostałem. Rozumieliśmy się nawzajem jak nikt i ''najlepsze'' jest to, że to naprawdę dobra decyzja, bo dosłownie naocznie było widać, jak Ją wyniszcza martwienie się o mnie, jeszcze trochę i mielibyśmy kolejnego bywalca forum... Za miesiąc z kawałkiem wraca do Polski, ja zostaję i pewnie tak się skończy. Jakaś powstała, czuć to. I to chyba pierwszy raz bardziej z mojej strony, chociaż nie mam żadnych pretensji i uważam to za dobrą decyzję, to całkowicie wbrew swej woli, wbrew sobie, czuję jakiś ''żal'', coś jak trochę złamane zaufanie, chociaż jak żyję jest to uczucie wbrew mnie. I naprawdę w żaden sposób nie mogę powiedzieć, która wersja wydarzeń jest bardziej prawdopodobna, może to przełamiemy i będziemy jeszcze bliżej niż kiedyś, a może bariera, która teraz powstała, okaże się nie do złamania.
  22. Ogólnie zwalałem zawsze na zmęczenie. Tak przy okazji, osobom, z którymi jestem blisko mówię o swojej chorobie, (a ostatnio nie ukrywam wręcz w ogóle) a inni po prostu nie widzą, a jeśli nawet myślą,że jestem trochę ''dziwny'', to jak się zdaje, mam to w poważaniu. Zresztą, zdaje się, że za sporo rzeczy ludzie uważają mnie za nieco dziwnego - ot chociażby to, ze ubieram sie tylko w całkowitą czerń I zapewne czujesz się bardzo zadowolony ze swojej nieustępliwości i twardości charakteru?... Pozdrawiam
  23. Zgodzę się, poza słowem ''usprawiedliwiać''. Możemy rozumieć pewne rzeczy, co nie oznacza, że usprawiedliwiają. A już najgorzej jeśli winowajca czuje się chociaż troszeczkę usprawiedliwiony. I w żadnym wypadku nie chodzi mi o ''karę'' czy ''sprawiedliwość'.' (albo prawo ) Po prostu nawet w wypadku, który podałem jako potencjalny przykład Winowacja nie jest nawet odrobinkę usprawiedliwiony i jeśli tak się czuje, to kiepsko mu wróżę. Zamiast sie usprawiedliwiać, lepiej myśleć o teraźniejszości i przyszłości... Pozdrawiam
  24. top23, a ja lubię być szczery, więc mam nadzieję, że jest ok Widzę, że odpowiadasz zgodnie ze swoimi przekonaniami, a co ja sądze o tych przekonaniach to sprawa całkiem inna, ale na pewno nie próbuję Ci ''zabraniać'' takie mieć. Pozdrawiam
  25. Zacznę od tego, że Twój ojciec wykazuje klasyczne nie radzenie sobie z emocjami, (widziałem wiele takich przypadków) nie mam na myśli sloganu, tylko bardzo konkretny, powtarzalny przypadek, osoba w która ''wstępuje'' jak to określiłeś, od darcia sie i dzikich awantur, z samonakręcaniem się, po niszczenie otoczenia. I wytwarzaniem tej bariery, która powstała między Wami. To problem psychiczny (chociaż nie choroba) z którym powinien udać sie do specjalisty i leczyć, ale czy to zrobi, nie zależy wszak od Ciebie. Bullshit. Ja wiem, że póki mieszkasz w ''domu'', to wydaje Ci się to totalną egzotyką i wręcz nierealne, ale nie ma żadnych problemów, byś studiował poza domem i zarabiał na siebie. Albo w kraju, (co wymaga nieco fantazji i pomysłu, uważnych obserwacji tego co wokół Ciebie i wyciągania z nich szans na uczciwy zarobek) albo za granicą. (co daje dużo wieksze zarobki i nie wymaga nic, pardon, wymaga, dowodu osobistego) Pracując jedne wakacje w Anglii, zarabiasz na kolejny rok życia w Polsce i to bez tragicznego ''szczypania się'' z pieniędzmi. Zresztą, jak sądzę, masz zdaną maturę - nikt nie każe Ci iść na studia dokładnie w tym samym roku,pracując rok za granicą, zarabiasz na 5 lat studiów i jeszcze zostaje Ci kilka tysięcy oszczędności. Ja tu gadu gadu o kasie, a tak naprawdę wszystko zależy od tego, czy zdecydujesz sie w końcu odpowiadać całkowicie za swoje życie, wziąć się za nie. Potrzeba do tego ''drobinę niezbędnej odwagi'', ale gdy juz ją w sobie znajdziesz, (a w każdym z nas jest odwaga, nawet, jeśli trzeba sie do niej czasem dokopać odrobinkę - wiem, że sie powtarzam, i będę sie powtarzał, bo to fakt) reszta okazuje się łatwiejsza, niż by się wydawało. Pozdrawiam
×