-
Postów
4 680 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez czarnobiała mery
-
Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)
czarnobiała mery odpowiedział(a) na temat w Zaburzenia odżywiania
ja chyba wyszłam z tego, już się nie przejmuję swoją wagę. -
Nefertari, a ja nie wiem, co ja mogę innego zrobić, jeśli oni się tak wobec mnie zachowują. To już nawet nie jest przemyślane ani zaplanowane, tylko spontanicznie w takim momencie chwytam za żyletkę.
-
Bo ja nie potrafię żyć wśród tych ludzi, oni mnie okłamują, są wobec mnie nieuczciwi, dwulicowi. To całe środowisko naukowe jest tak zdeprawowane, że ja nie potrafię funkcjonować. Jeden z profesorów powiedział, że on nie ma rękopisów sonetów, a teraz drugi profesor napisał do mnie maila, że ma kopie tych rękopisów sonetów od tamtego właśnie profesora, który ich rzekomo nie ma, ale mi ich nie da, ponieważ ONE NIE SĄ TAJNE (co za absurd). Ja naprawdę nie potrafię już z nimi rozmawiać. To jest wszystko absurdalne. To środowisko naukowe jest zdeprawowane, szczególni ci starzy profesorowie, którzy zdobywali tytuły za czasów komuny nie za prace naukowe, tylko za przekazywanie informacji o kolegach. Ja się brzydzę czymś takim, powinni zrobić lustrację i wywalić tych zdeprawowanych profesorów, bo oni nie mają w sobie żadnej moralności.
-
dziś znów obiecałam sobie, że nigdy się już nie potnę. Nie wiem, czy to coś da, ale chyba warto sobie chociaż robić takie postanowienia. -- 22 sie 2013, 20:27 -- moje postanowienie nic nie dało.
-
Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)
czarnobiała mery odpowiedział(a) na temat w Zaburzenia odżywiania
Powietrzny Kowal, dzięki, dzięki za miłe słowa Wszystko ostatnio jak najlepiej -
Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)
czarnobiała mery odpowiedział(a) na temat w Zaburzenia odżywiania
Powietrzny Kowal, pamiętam, pamiętam! Właśnie się zastanawiałam, czy jeszcze tu jesteś. Miło Cię czytać -
coma, wyjdziesz, nie zabieraj sobie nadziei. Widzę, że w tym szpitalu niewiele Ci pomogli. Może umów się do lekarza, żeby Ci chociaż zapisał jakieś leki, bo przecież nie może być ciągle tak źle?
-
coma, masz gorszy dzień, ale to nie przekreśla wszystkiego. A ustawili Ci chociaż jakoś leki w tym szpitalu? Nie obwiniaj teraz siebie, to bez sensu, trzeba pomyśleć, jak wyjść na prostą.
-
coma, a czemu nie chcieli Cię w szpitalu? Spotykasz się z tym samym facetem, o którym pisałaś, że poznaliście się na oddziale, czy innym? Myślę, że pocięcie się tych problemów nie rozwiąże, ale wiem, że łatwo mówić.
-
coma, co się stało? czemu to zrobiłaś?
-
dzisiaj wzięłam benzo, jakoś muszę przetrwać ten dzień do końca. Ja generalnie zwykle mówię od razu, jeśli mi coś nie pasuje. Ale to jest osoba, której się naprawdę boję, w kontakcie, z ludźmi, których się boję, nie potrafię otwarcie mówić, jak się poczułam, bo boję się, że ta osoba tylko będzie się cieszyła, że udało jej się mi dokopać.
-
Nefertari, bo myślałam, że nie mam, miałyśmy z Basią kryzysy, ona miała poczucie, że nie umie mi pomóc, a bardzo chciała to zrobić. ale chyba wszystko sobie wyjaśniłyśmy -- 10 sie 2013, 19:47 -- to nie jest takie proste się zmienić, a ja nie mam pojęcia jak
-
Ale jak ja mam to odwrócić, oni już wiedzą, jaka jestem, ja nie umiem się zmienić, a nawet nie mogę udawać twardej przed nimi, bo oni i tak wiedzą, że jestem słaba. Moje wiersze wszystko zdradziły, bo były bardzo osobiste.
-
Spotkałam się z Basią dzisiaj, spędziłyśmy razem prawie cały dzień. I rozmowy z nią bardzo dużo mi dały, nie boję się nawet jej powiedzieć, o tym, że się tnę. Jest ona chyba jedyną osobą, z którą mogę o tym otwarcie rozmawiać. I te rozmowy jakoś trzymają mnie teraz na duchu, nawet rozmawiałyśmy dzisiaj o tym, że mam wykonać ten telefon i nie wiadomo, co usłyszę w słuchawce. Basia mnie podtrzymała na duchu, ona jest jedynym psychologiem, a zarazem przyjaciółką, której mogę tak zaufać.
-
Nefertari, ja nie wiem, co miałabym zrobić, żeby traktowali mnie inaczej. Oni doskonale wiedzą, jaką ja mam naturę, wiedzą, że jestem nadwrażliwa, czytali moje wiersze i to wykorzystują. A ja taka jestem.
-
Nefertari, ich problem, ale oni mnie wykańczają psychicznie. kafka, ja tego ich zagrożenia nie rozumiem, to jest jakieś chore wszystko. A panie w dziekanacie niektóre też myślą, że mają jakąś władzę nie wiadomo jaką.
-
Nefertari, dużo ludzi mnie nie lubi i wiele osób źle mi życzy, bo zbyt dobrze mi się układało w oczach świata i też zasłużyłam na cierpienie jak oni (oni nie wiedzą, że cierpię, nie wiedzą o chorobie).
-
spotkanie z Basią
-
kafka, ja, takie sytuacje, że ludzie mnie poniżają, mam odkąd zaczęłam coś osiągać. Gdy byłam jeszcze zwykłą studentką, to wykładowcy traktowali mnie normalnie. A jak dostałam pierwsze nagrody, to obudziła się zawiść. To kolejny dowód na to, że ludzie mnie nienawidzą. Nefertari, ja nawet nie myślałam, nad tym, co robię, nie było nawet chwili zastanowienia, momentalnie się pocięłam, więc nawet nie było szans, żeby o tym wcześniej napisać, bo to nie był przemyślany, planowany krok, tylko pod wpływem impulsu.
-
Nefertari, postaram się, następny raz będzie we wtorek.
-
Nefertari, nie wiem, może i czas, tym razem nawet nie miałam szansy nic powiedzieć, bo zakończył rozmowę.
-
Nefertari, nie zgadzam się, ale nigdy nie potrafię nic odpowiedzieć, a tym bardziej zrobić. Potrafię tylko zamknąć się w swoim kątku i cierpieć w samotności. A co ja miałam mu powiedzieć, kiedy on zakończył rozmowę?
-
Nefertari, a jak? ja się umiem tylko rozbeczeć i pociąć.