Skocz do zawartości
Nerwica.com

bittersweet

Użytkownik
  • Postów

    5 256
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bittersweet

  1. Kaleb, na miejscu Twojej żony te powyższe dywagacje by mnie poirytowałay, nie ochota na ciupcianki z kims tam czy slinotok przy Lindzie E /bo to raczej naturalne odruchy/. Tylko po co oczy mydlic "cudami bożymi" ? lepiej postawic sprawe jasno, ze lubisz młode dupki, a nie jakieś farmazony o Św. Augustynie pociskac. Na dodatek faux pas popełniłeś, na wspólnego /!/ kompa wrzucasz tapetę modelki z komentarzem, ze to najpiękniejsza kobieta dla Ciebie gdzie Twój instynkt samozachowawczy chłopie ?
  2. bittersweet

    Samotność

    Kestrel, czy te "byty abstrakcyjne" to ów melanż stalowo-woskowy ? w realu ich też nie spotkałam, za to występuje wielu kolesi podszywających sie pod taki stop
  3. bittersweet

    Samotność

    Mnie kiedyś interesowali faceci o silnej, przywódczej osobowosci, ale w bliższym poznaniu okazali sie hitlerkami w wydaniu kieszonkowym. Teraz wolę naturalność z wszystkimi wadami i zaletami, bez image samca alfa. Kestrel, kiedys przeczytałam w babskim piśmidle, że kobieta pragnie mężczyzny "twardego jak hartowana stal, a jednocześnie mieknącego przy niej jak wosk" jetodik, dla mnie jest się kulturalnym albo nie jest jeśli ktoś zachowuje sie uprzejmie, kiedy mu sie opłaca, /np w pracy wobec szefowej albo koleżanek ; a w domu wobec starej to juz nie musi/ to nie jest uprzejmy, tylko żałosny.
  4. Mnie troche przerażałaby wizja, że w tak waznej dziedzinie nie ma mozliwosci się wybadać przed ślubem... najwyraxniej jestem mało romantyczna
  5. a co jeśli się okaze po ślubie, że małzonkowie nie pasują do siebie seksualnie ? uprzedzajac Twoje pytanie drogi Kalebie, np. pod wzgledem temperamentów, upodobań, rozmiarów, zapachów, etc - powodów może byc 100, czemu w łózku nie zatrybi.
  6. bittersweet

    Samotność

    taa, zauwazyłam że poza chama-twardziela parktykowana jest przez meżczyzn głownie wobec kobiet... do mnie koleś potrafi bluzgnąć i drzeć mordę, jesli z tła wyłoni się w takiej sytuacji mój chłop, ten sam "twardziel" w ciagu sekundy przeobraza sie w potulego i grzecznego. Nagle jednak warto byc miłym facetem ?
  7. Mozolnie przedarłam się przez mętne wypowiedzi maestro, ale oprócz infantylizmu autora i jego ex-kobiety nie widze za bardzo przyczyn rozstania. Na czym miała polegac ta chorobliwa zazdrosć ? moze objawia sie w wiecznym rozstrząsaniu przeszłosci Justyny, bo z tego co wyłowiłam w czasie zwiazku zazdrosc mogło wzbudzic : a/poczatkowe wspominanie przez nią dawnego chłopaka, b/ potem Sylwek pojawiajacy się na jej Fbooku - więc troche mikre powody do zazdrosci. Natomiast to, co było przed ich relacja nie powinno maestra obchodzić - jesli nie mógł/może tego przełknac, nie powinien się z dziewczyna wiązać. Przyjaźnienie się po zakończeniu zwiazku jest moze realne, ale po tym jak emocje juz opadną, przedtem musi troche wody upłynąć... na teraz to zły pomysł.
  8. macieywwa, te myszoskoczki w dupie mieszkają, czy o co cho ?
  9. bittersweet

    Samotność

    annisokay, nie za bardzo widze zwiazek miedzy równouprawnieniem a brakiem kultury osobistej. Sytuacje opisane przez Krystynę Jandę dobrze znam, bo sama wiele podrózuje, najcześciej objuczona wielka walizką. Normalka, ze za granica 10 facetów się rzuca żeby mi pomóc, a autobus specjalnie podjeżdża tak, żeby łatwiej było wsiaść. W Polsce ni chvja, stratuja Cie na chodniku albo przepychajac się do wolnego miejsca. A tłumaczenie tego równouprawnieniem jest żenujące, to po prostu zwykłe zwykłe hamstwo i brak uprzejmości. Nie oczekuję od mężczyzny pomocy bo jest meżczyzną, tylko z prostego faktu, że jest silniejszy ode mnie fizycznie. Tak samo jak ja pomagam dziecku czy osobie starszej lub chorej.
  10. Sonea25, uszanuj jego wybór - Twój facet chce być z Tobą. Nie decyduj za niego, nie traktuj go jak dziecko. Rozumiem Twoje rozterki, bo mam podobne jazdy - wsciekłosc, gniew, agresja, potem wstyd i poczucie winy. Wielokrotnie chciałam odejść, żeby dac swojemu lubemu szanse na normalny związek. Tyle, że niektórzy faceci po prostu lubią takie zaburzone lole, fundujace skoki adrenaliny i hustawkę emocji .... np mój partner twierdzi, ze przy zrównowazonej dziewczynie by sie zanudził - zreszta, w porównaniu do jego poprzedniej kobiety moje jazdy to małe miki, więc najwyraźniej ma potrzebę mocnych wrażeń
  11. Candy14 dobrze prawi, sama sobie nie poradzisz z takimi jazdami. Masz skrajne emocje, raz bijesz, raz porównujesz faceta do anioła bez którego prawie umierasz... chyba dobrze wiesz, jak wyczerpujace dla obu stron sa takie hustawki nastrojów, i że może to wykończyc nawet najbardziej tolerancyjnego partnera, a Ciebie wpedza w poczucie winy. Terapia, żeby wykryc co za tym stoi.
  12. Dlaczego Cie to martwi ? chciała Cie miec pod reką w Polsce, jak ją cipka zaswędzi. A po co ma męza zostawiac, jak ma ich obu ? mozna miec ciasto i zjesc ciastko, jak widać
  13. khaleesi, nie, raczej o zmiany na przestrzeni lat, albo dekad ... wy tu na forum jestescie chyba bardzo młodziutcy w większości, ale ja pacze troche inaczej : teraz nigdy bym sie nie zachowywała jak np 20 lat, albo 10 lat temu ba, nawet 3 lata temu wywinęłam taki numer, którego bym juz nigdy nie chciała powtórzyć - ale rozumiem to dopiero teraz
  14. Duzo zalezy od perspektywy, co innego doswiadczenia świeże, a co innego sprzed 20 lat. Gdybym oceniała swojego chłopa wg tego jak traktował kobiety w czasach studenckich, to nie chciałaby się z nim zadawać, ale teraz to juz zupełnie inaczej spiewa. Najwazniejsze sa nie doświadczenia, tylko co się z nimi robi, jakie wnioski wyciąga itd. Ocenianie kogos na podstawie przeszłosci uwazam za troche nie fair, ludzie się zmieniają, dorastają - przynajmniej niektórzy ladywind, sezon ogórkowy rozpoczęty
  15. najlepiej ogóraskiem najlepiej to wielkim ogóóóórem
  16. a te koleżanki ile mają lat, 5 ? bo wizja czekania na wspólne zycie razem do slubu to jest poziom przedszkola, Barbie i Kena
  17. lukaszm1992, tej kobiecie wygodnie w takim układzie, ze ma seks z Toba i męża. Nie jest zakochana w Tobie, inaczej by zostawiła małzonka dla Ciebie, zeby z Toba być. Byc moze jest w Tobie zadurzona, ale rausz wywołany dobrym seksem to nie miłośc. Dalej, moze mówi że Ciebie kocha, bo to lepiej wyglada, jesli zdradza się z "miłości" Byc może oszukuje sama siebie, a byc moze tylko Ciebie ? Na pewno jesli jestes zakochany nie ciągnij tego, ona ściemnia, a Ty cierpisz
  18. bittersweet

    Poniżenie

    Próbowałam wpatrzona w lustro mówić takie słowa, że jestem piękna, wspaniała. To są kłamstwa. Nie umiem siebie akceptować koniec i kropka. Tak łatwo powiedzieć "zmień swoje życie, zmień swój charakter". Rózne osoby powyżej dały Ci konkretne rady, jak zmienić swoja postawę... nie jest łatwo nic zrobic, ale od kształtowania cech charakteru jest terapia i praca nad sobą /polecam np ksiązkę Seligmana "Optymizmu mozna sie nauczyć"/ Jeżeli nie chcesz użalac sie nad sobą, doceń to, że obcy ludzie poswięcają swój czas pisząc do Ciebie, zastanów sie nad wszystkimi postami oraz nad tym, co możesz zrobić dla samej siebie - i zrób to ! wszyscy zmieniamy się całe życie, od Ciebie zależy, w którą strone pójdą te zmiany. I nie wystarczy cos zrobic raz, praca nad soba to zadanie na dłuuugi czas, ale sie opłaca
  19. Najwazniejsze są de facto talent i dobre chęci, a to drugie kazdy może z siebie wykrzesać, jeśli tylko zechce
  20. czemu? mi gdyby facet wywinal taki numer to tez bysmy sie pozegnali i zadne dzieci czy wspolny kredyt na mieszkanie wziety na miliard lat nie stanal by na drodze Nieprawdopodobne mi się wydaje, że facet woli narażac ciąże żony niż samemu sie psem zająć... dalej, jeśli tak bardzo kocha tego psa, to czemu go zaniedbywał ? jeżeli komus zależy na zwierzęciu, to dba o nie, wyprowadza, nie zrzuca na nikogo opieki nad nim, tylko sam chce z nim spedzac czas i miec pewność, ze zwierzak ma sie dobrze i jest zadowolony. To się wszystko kupy nie trzyma, dlatego imho mąz ma psa w de i zachowanie /naganne/żony było tylko pretekstem do wywalenia jej z domu. Jeżeli męża nie potrafiła wychować, to co wtedy ? Narażac dziecko, czy oddac psa ? Istnieje cos takiego hierarchia wazności, nie zastanawiałam bym się miedzy dobrem pupila a bezpieczeństwem dziecka. Zresztą uważam, lepiej oddac zwierze tam, gdzie ktos będzie miał czas, chęci i mozliwości sie nim prawidłowo zajmować.
  21. khaleesi, dla mnie ta cała historia to trochę śmierdzi, zbyt nieprawdopodobna jest
  22. eee, nie wierze, ze przy jednej osobie mozna sie nauczyc tego samego co przy wielu - no chyba że partnerka jest monogamiczna, ale jednoczesnie żądna nieustająco przygód i nowych wrażeń
  23. *Wiola*, tak się mści brak asertywności... trudno teraz oceniac, skąd się wziął, byc moze autorka przeczuwała, ze jak postawi sprawe jasno - ja albo pies- to usłyszy, że ma spadać. Dla mnie w tej całej historii pies był pretekstem, zeby się jej pozbyć z domu. Bo gdyby maż naprawde dbał o psiaka, to by się nim zajmował, albo zorganizował opieke dla niego, nie zwalał tego na cieżarną żonę.
  24. hmm, podejrzana jest zarówno mała ilośc partnerów, jak i zbyt duża.. bo wskazuje że coś w tej sferze nie odpowiada normie... ale dla każdego ile to własciwie jest mało/duzo to sprawa względna.. ogólnie nie poruszałbym tematu, i tak wyjdzie na wierzch w praniu - można się szybko zorientować, jakie ktos ma doswiadczenie.
  25. hallo, czy ja jedna widze tekst powyżej ? co miała zrobic kobieta, kiedy mężulek wielki miłosnik psa, olewał go sikiem prostym ? i ona musiała sie nim zajmować w zagrozonej ciaży ? ja bym zlała psa niech szcza i sra w domu a najlepiej w pokoju męża, ale wtedy pewnie bym została dreczycielką zwierząt bez serca Odnosnie kłamstwa odpowiem że dupne jest, ale jak chciała z męzem gadać o oddaniu zwierzaka,to zlewał jej problem i przy okazji zagrozenie ciązy też - fuj !
×