Skocz do zawartości
Nerwica.com

bittersweet

Użytkownik
  • Postów

    5 256
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bittersweet

  1. Znam takie kobiety , zreszta sama taka jestem -w tym momencie cała Twoja teoria o pada Haha
  2. bittersweet

    Nergal.

    mnie tez to strasznie wkurza bo przekracza wszelkie granice absurdu i jak mawia Intel obraza moja inteligencje ale najlepsza forma obrony jest atak wiec katotaliby jeszcze robia rejwach ze sa niby przesladowani ciekawe przez k ogo przez 4% reszte spoleczenstwa ? A moze sami siebie przesladuja?
  3. W Uk jest teraz afera bo przez lata w wielu miastach grupy ciemnoskorych mezczyzn gwalcilo biale dziewczynki przy milczacym przyzwoleniu pracownikow socjalnych i policji do ktorych ofiary bezskutecznie zwracaly sie opomoc. Nie reagowano z powodu seksizmu / policjanci 12 letnie ofiary gwaltow zbiorowych nazywali dziwkami / i ze strachu przed oskarzeniami o rasizm .wiekszosc przesladowcow byla pakistanskiego pochodzenia.
  4. bittersweet

    Joga.

    Dla mnie najlepszym lekiem jest orbitrek kiedy zaniedbuje cwiczenia zwieksza sie stres i leki
  5. SinnerInHeaven, planB, widze ze cierpisz na rozdwojenie nicka
  6. Nie ogladam prawie polskiej tv z zasady bo sie wtedy niepotrzebnie denerwuje a szczególnie unikam programów informacyjnych bo szkodza na mózg.
  7. bittersweet

    Nergal.

    Adam Smith, yyyyy napisałam, ze to ja przesladuje katolików, a nie oni mnie - czytać nie potrafisz ? pewnie hejt na odbiorców tvn cie juz całkiem zaslepił nota bene, tvn tez nie oglądam
  8. Chyba musicie miec bardzo fajnych rodziców jeśeli wytrzymujecie z nimi do 30 pod jednym dachem, do tego perspektywa niejasna kiedy sie wyniesiecie osobiscie wolałabym przechodzić ebole W DE istnieje opcja Wohngemeinschaft to wspólne wynajmowanie mieszkania przez kilka osób obcych lub zaprzyjaźnionych, ludzie to robia z róznych wzgledów, bo maja mało kasy albo po prostu nie chca mieszkac sami - czy emeryci czy studenci, czy single, czesto wymieszani w róznym wieku i statusie społecznym.
  9. Zgadzam sie, nauczyłas sie w domu rodzinnym i w małzenstwie, ze zwiazek to jazda po bandzie.. dlatego spokojni faceci, są dla Ciebie nieatrakcyjni, nieciekawi.. przeciez Ci nie zapewnia takiej dawki adrenaliny - a adrenalina uzaleznia. Ciagnie Cie do tego, dlatego tez wikłasz sie w cos, co nazywasz zazdroscią o ex męza. Tak naprawde to ponowne wyżycie sie emocjonalne, do którego jestes tak przyzwyczajona.
  10. Wątroba cieleca w sosie z szałwi, polenta, fasolka zielona i marchewka gotowana.
  11. Z każdym swoim problemem radze sobie inaczej, lepiej lub gorzej, gdybym chciala omówic wszystkie aspekty mojego zaburzenia, to internetów by nie starczyło. Odniose sie tylko do lęków, bo to w miare prosty temat dla mnie - czesc lęków ignoruje, po prostu robie to czego sie boje nie zwazajac na samopoczucie. Wiem, ze najgorsze jest bac sie lęku, to mnie najczesciej paralizuje, nie sama sytuacja stresowa, bo wtedy działam i sobie jakos tam radze. Czesc leków i stresów mi to wyeliminowało, bo tak jak normalsi zauwazyłam, ze nie ma czego sie bać i przestałam sie bac. A niektóre lęki po prostu sa i nic tego nie zmienia, niezaleznie od pozytywnych doswiadczeń. Czasami mam wrazenie /ale nie jestem pewna/ ze na sytuacje stresowe reaguje z dużym opóźnieniem, czyli niby wszystko ogarniam a potem zwijam sie z bolów psychosomatycznych. To uwazam za rdzeń zaburzenia osobowosci, a mianowicie pewna niewyuczalnosć, czy tez nieumiejetnosc oduczenia sie pewnych reakcji. Ale byc moze i to jest do przejscia, być moze skuteczna i konsekwentna terapia, byc moze odpowiednia farmakoterapia.. nie wiem, pewnie do końca nikt nie wie, jak jest. Mozg jest w 90% niezbadanym obszarem. Dusiorek i Vian nie chcialam sie wtracac wiecej żeby nie podgrzewac atmosfery, ale uznałam ze przeciez piszecie na publiku wiec sobie pozwole odniosłam wrazenie ze konflikt miedzy Wami to kwestia interpretacji pewnych spraw, kazda widzi inaczej czy szklanka jest do połowy pusta, czy do połowy pełna. Chyba dobra opcja jest oddzielenie przeszłosci gruba kreską, bo teraz juz nie dojdziecie, która prawda była prawdziwsza i sluszniejsza. Zastanawiam sie tylko, czy na przyszłośc bedzie potrafiły pogodzić swoje oczekiwania wobec siebie i róznice w interpretacji Waszych kontaktów.
  12. mnie te emocje ciskaja na samo dno piekla albo odwrotnie, patrze na niebo z góry... i nic nie moge poradzic, świadomosc ze to wszystko jest mega głupie, nielogiczne, absurdalne, wykancza mnie i wszystkich zaangazowanych - ta swiadomość niczego nie zmienia Pocieszam sie myslą, ze niektórzy to lubią, meczyc sie z pierdolnietą swirką... inaczej by tego nie robili.
  13. bittersweet

    Nergal.

    bardzo słusznie, to sa okrutne przesladowania, jak te którym poddał katolików człowiek-motyl, [videoyoutube=mShHwZJmIUQ][/videoyoutube] dumnie donosze, ze jestem nieochrzczona, najwyraźniej musze należeć do tych którzy gnebia i przesladuja 87% katolicką wiekszosć no tak, teraz sobie przypomniałam, ze jak mój facet /katolik zresztą/ zamiast Boze Ciało myli sie mówiac Boskie Ciało zawsze złosliwie go obrażam i przesladuje twierdząc : boskie ciało to ja mam mój drogi, buahahhah
  14. Stek wołowy z cebula, ziemniaki, kapusta modra zasmażana , brownie na deser.
  15. tosia_j, dzieki, tez tulam do piersi a nawet dwóch :*
  16. heh, chce zauwazyć ze ten OT jest w watku OT
  17. hmm, moge Ci podac ew. na sobie, wczoraj miałam paskudnego doła, typowe hustawki nastrojów, rano jestem happy, wieczorem umieram czasami bez powodu, czasami wystarczy drobiazg zeby wywołac zjazd. Kiedys obwianiałm najczesciej innych że zrobili cos, co mnie tak zdołowało, albo siebie obwiniałam ze nie potrafie sobie radzic z najprostszym stresem i to wywoływało u mnie cała lawine destrukcyjnych zachowań. Teraz wiem, jak w miarę kontrolowac taki stan, nie obwiniać nikogo o to co sie ze mną dzieje. Kiedys nie miałam takiego wglądu w siebie. To ofc nie znaczy, ze opanowałam swoje zaburzenie, tylko ze troche lepiej sobie radze /czasami/
  18. w/g mnie byc świadomym, skad się biorą pewne zachowania, emocje i umiec sie tak ustawic, zeby miec je pod kontrolą... poznac metody radzenia sobie w trudnych chwilach, opanowac swoje zaburzenie, nie pozwalac aby to ono nami sterowało...
  19. Mozesz wyjaśnic ? myślałam zawsze , ze nie można wyleczyc z.o. , można tylko nauczyc sie z nim funkcjonować Dusiorek, mozesz cos napisac o swoim z.o. ? oczywiscie jezeli nie chcesz, rozumiem. Vian, przykro mi czytac ze jesteś w złym stanie teraz... trzymaj sie dziewczyno, jak masz strupa zawsze sie mozna wbijac na foruma
  20. Bo czesto wyjeżdzam, taka mam prace. Nie moge pojawiac sie co tydzień w gabinecie, a terapii z przerwami terapeuci nie chca sie podejmowac. W dodatku przy moim zaburzeniu moja terapia musiałaby byc dosc długa, minimum dwa lata. Poszłam kiedys na grupowa 3-miesieczna na oddział dzienny, ale tylko rozgrzebałam problemy, byłam potem w bardzo zlym stanie. W zaleceniach poszpitalnych miałam własnie terapie indywidualną, no ale nie dało sie. Zazdroszcze każdemu, kto ma taka mozliwosc.
  21. zagubiony28, no tak, mozna by powiedziec masz pecha zwiazałeś sie ponownie z kobieta która Cie zradzała, do tego niezbyt zrównoważona. Jednak ja nie wierzę w pecha, wszystko co nas spotyka jest powiazane z nami samymi - od razu sobie pomysłałam jak napisales ze pochodzisz z rodziny gdzie były zdrady i brak miłosci ze bedziesz wyszukiwał i przyciagał kobiety zachowujace sie podobnie jak rodzice i Ty tez bedziesz odtwarzał takie zwiazki w swoim życiu. Poruszałes ten temat na terapii ?
  22. Dusiorek, Vian, widać że obojgu Wam zależy na Waszej relacji, tylko ze nie potraficie sie jakos dogadać..
  23. Prosze o info, jezeli ktos ma jakies doświadczenia czy chocby wiadomosci w temacie. Mi taka terapia jest bardzo potrzebna, zwracałam sie do terów ale żaden nie chciał sie podjac, twierdząc ze spotkania musza sie odbywac w kontakcie bezposrednim.
  24. Dusiorek, wszystko ma granice, takze wsparcie i pomoc. Dla mnie Twoje zaangazowanie przekracza zdrowe granice, zachowujesz sie jak jej matka czy małzonek, bo tylko od najbliższych mozna oczekiwac takiego poświęcenia czasu i energii jakie Ty jej dajesz - i to w ograniczonym czasie i w mega powaznych okolicznosciach, w jakis wyjatkowych sytuacjach. Oczywiscie, mozna powiedziec że depresja to jest wyjatkowa sytuacja, ale znam wiele osób z deprecha, sama przechodzilam, i nigdy nie widziałam zeby ktos tyle wymagał od przyjaciela Ty zapewne tez odczuwasz to jako ciężar, inaczej bys tu nie pisała... zastanawiałaś sie jak bedzie dalej ? jak długo będziesz mogła ja tak "wspierać"? jak chcesz to rozwiazac ? albo dlaczego Ty jestes jedyna osoba, która ma czas dla niej, gdzie reszta jej przyjaciół ?
×