Skocz do zawartości
Nerwica.com

bittersweet

Użytkownik
  • Postów

    5 256
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bittersweet

  1. freda, ano myślę, że większości ludzi seks daje przyjemność i odprężenie, psychiczne i fizyczne nie ma tu co demonizować, tylko cieszyc sie tym prostym środkiem na poprawę samopoczucia
  2. bittersweet

    Samotność

    Nom, tez tak sadzę. Życie udziela nam lekcji, a kiedy tak sie dzieje nie ma co sie obrazac na nauczyciela, tylko wyciągnąć nauke na przyszlość. W ten sposób mozna zobaczyć w naszej egzystencji jakąś celowość i nie czuć się bezradnym wobec niepowodzeń.
  3. Znalazłam sobie prace, w której sie nie stresuję, jest ok. Ale to chyba z 10 miejsce pracy na przestrzeni 15 lat
  4. ala1983, nie chodzi o współżycie, tylko żeby sie zabezpieczać przed niechcianą ciążą. Btw, skąd wiesz, czy bedąc aktywną seksualnie nie czułabys się lepiej ?
  5. sloik, ale co mają rodzice do Twoich odczuć ? Nie musisz im przeciez referowac swoich problemów, mozesz sie sam zgłosic do psychologa i próbowac coś zadziałać. Myślałaś juz o takiej formie pomocy ? A może chodzi o to, że przed terem czy psychologiem też nie masz ochoty sie otworzyć ?
  6. klaudia, każdy sam sobie wyznacza jakiś cel w zyciu, założenie rodziny albo coś innego bez tego jest cięzko uzasadnic naszą egzystencję....
  7. mark123, jesli Cie to uspokaja i nie przechodzi w nałóg, to jest oki .
  8. mark123, a co odczuwasz podczas tej czynności? a jak bys sie czuł, gdybys nie mógł tego robić?
  9. mark123, jak często to robisz/jak długo ? odruchowo czy celowo ? czy to jest przymus ?
  10. Ach te pozory ... byleby nie były ważniejsze od Twojego samopoczucia
  11. sloik, prawdziwego twardziela poznac po tym, ze nie boi sie przyznać do słabości
  12. Nigdy nie bedziesz miała pewności jak długo bedzie trwało jakies uczucie, nikt i nigdy Ci tego nie zgawarantuje. Jedyne co można zrobi to dbac, żeby miłość nie umarła, a Twoje wyrzuty i lęki temu nie służą a raczej szkodzą.
  13. Ja się boje, że sobie nie poradze albo że będzie mi b źle, wariacja jest mi obojetna. Zreszta w potocznym rozumieniu tego słowa juz to sie stało
  14. Ja uwazam, ze te tajemnice z efkami sa smieszne. Dla mnie jest to protekcjonalne zachowanie, przeciez mam prawo dowiedziec sie, na co choruje do kurwy nędzy i ta swiadomośc mi na pewno nie zaszkodzi. Ewentualnie pomoże, bo moge zbierac info o swoim zaburzeniu, wymieniac sie doswiadczeniami itp. Ja dostałam swoje F ale tylko dlatego /jak zaznaczono/, że po pobycie w szpitalu konieczna jest epikryza.
  15. *Wiola*, to żeby nie popaść w rutyne zaczne teraz leżeć spokojnie pozycja "na Angielkę" nie wiadomo, czy żyje, czy nie
  16. Candy14, a to nie Ty narzekałas, że słońca Ci brak ?
  17. Ja sie non stop wiercę i zmieniam pozycję
  18. mgielka86, hi hi, wierze nie wierze, czasami nie wierze nawet, ze istnieję tak, byłam poddana hipnozie i regresji i wracałam do poprzednich wcieleń niezły hard core, ale czy to "prawdziwe" wspomnienia czy tylko konwulsje mojej podswiadomości, paroksyzmy udręczonego mózgu, który w ten sposób wyrzucał z siebie przeróżne syfy, tego Ci nie powiem..... na pewno bardzo mi pomogło to w pracy nad sobą, dowiedziałam się, skąd sie biorą rózne moje fobie i przymusy, ale czy to były tylko symboliczne przedstawienie moich problemów, czy dosłowne ? Twojego strusia potraktowałabym na pewno symbolicznie - wiadomo co robi ten zwierzak
  19. *Rzeczywistość jest moim wymysłem, żyje w matrixie - klasyka *Nie istnieję - j.w. *Wspomnienia z poprzednich wcieleń, dot. mnie i ludzi których spotykam - bez komentarza
  20. Nie sadzę, że chodzi o budowanie nowego związek, bo każde z nas już jest z kimś. Jeśli chodzi o mój wpływ na otoczenie, to uwazam, że mam go bardzo niewielki. Najczęsciej moje starania przynosza odwrotny skutek, niz bym chciala
  21. Nie znam kawy aro. Czuję, że to będzie weekend pełen niespodzianek
  22. ale jakoś nie mogę w to uwierzyć , w tym musi być jakiś haczyk to pewnie kawa zbożowa
  23. Dzisiaj w nocy trochę popiłam w towarzystwie gościa, który mnie podrywa /nadmieniam, że do niczego nie doszło oprócz kilkugodzinnego pierdolenia o seksie 3po3 / potem przysnęłam i śniło mi się, że siedzę razem z tym facetem na dnie morza i odkrywam wokół siebie jakies gnijące resztki, zaczynam grzebac w piasku i orientuje sie, że ktoś zaszlachtował wieloryba, a wnętrznosci porzucił jednoczesnie zdaje sobie sprawę, że to oznacza smierć bliskiej mu osoby i budze sie zlana potem . Co to wszystko znaczy ? pewnie Freud sie kłania
×