-
Postów
1 215 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez nieprzenikniona
-
ja mam kat A i B (jedne i drugie robiłam na lekach) i nigdy do tej pory zaburzenia ani leki nie przeszkadzały mi w prowadzeniu auta czy moto
-
ze strony osoby zaburzonej (bpd), która od 5 lat jest w związku powiem Ci, że bliska osoba może walić łbem o ścianę i gryźć dywan a i tak na niewiele się to zda jeśli osoba z zaburzeniami nie zacznie nad sobą pracować
-
jak wyglada wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty
nieprzenikniona odpowiedział(a) na temat w Psychoterapia
ona była od początku (prawie) ale ze względu na hospitalizacje itd. prób różnych terapii przeszłam wiele, więc osiągnęłam pewne "doświadczenie" w tej dziedzinie natomiast dzięki temu wszystkiemu, wiem, że jestem w odpowiednich rękach i to jest najważniejsze :) (czego każdemu życzę) -
jak wyglada wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty
nieprzenikniona odpowiedział(a) na temat w Psychoterapia
1 pani psycholog- prywatna terapia indywidualna/ pani znaleziona przez Internet bez zagłębiania się w jej kompetencje do tej pracy/ generalnie pracowała jako internistka w poradni i nie wiem nawet czy miała jakiekolwiek terapeutyczne doświadczenie/ szkolenie (zatem przestrzegam, aby co do takich rzeczy się upewniać, bo później marnuje się czas i pieniądze tak jak ja) - wąsik a raczej dość pokaźny wąs (tak wiem, okrutne, ale na spotkaniu nie byłam w stanie koncentrować się na niczym innym niż na tym wąsiku) - jej stwierdzenie, że nie widzi u mnie żadnego problemu, przy czym miałam wtedy tak silne stany lękowe, że lądowałam na pogotowiu z tachykardią serca (pół roku później jak trafiłam do szpitala to się okazało, że mam jednak problemów od góry do dołu i nawet usłyszałam od 3 psychiatrów, że nikt mi nie jest w stanie pomóc) - brak jakiejkolwiek inicjatywy aby porozmawiać ze mną na temat właściwie czegokolwiek/ w zamian za to uczyłam nie oddychania przeponą i kazała napisać na kartce słowa tj. rak/ latanie samolotem (moje ówczesne dominujące lęki) i ją podrzeć (nie pomogło ) nie pamiętam na ilu spotkaniach byłam (pewnie z 4-6), za każdym razem szłam tam jak na ukrzyżowanie i irytowałam się w gabinecie, na szczęście tą cudną terapię przerwał wyjazd na wakacje i więcej pani nie zobaczyłam na oczy... 2 pani psycholog- psycholog szpitalny na oddziale ogólnopsychiatrycznym - właściwie oprócz obchodów nie miałam z nią żadnego kontaktu, bo główną funkcją tej pani było chyba "być" a nie koniecznie "rozmawiać"... o terapii to już nawet nie wspomnę. Zrsztą pani była tak antypatyczna, że jak kogoś wysłali do niej na głupi test (mmpi czy inny) to wychodził z płaczem i wqrwem (mnie ominęła ta przyjemność jako że testy posiadałam świeżutkie z poradni psych) 3. psychiatra - psychoterapeutka - jedna z moich lekarek, z którą miałam też coś na styl "terapii" w szpitalu na ogólnopsychiatrycznym - pani była miła, ale miętka a że ja byłam wtedy w okresie buntu to zupełnie nie docierała do mnie za to ja wyładowywałam na niej całą swoją agresję i złość do świata (szybko się poddała i przyłączyła do opinii 2 poprzednich szpitalnych psychiatrów, że nikt mi nie pomoże) 4. pani psycholog - terapeutka grupowa w szpitalu na oddziale terapeutycznym - zupełnie nie umiała zapanować nad grupą, więc wszystko wymykało się z pod kontroli a my po sobie równo jeździliśmy (właściwie była to przeważnie bardziej grupowa awantura niż terapia) 5.psychiatra -psychoterapeutka - ordynatorka w szpitalu na oddziale terapeutycznym/ drażniła mnie najbardziej z wszystkich wymienionych bo: - każde pierdnięcie miało wg niej związek z psychiką (czyli bolał mnie brzuch przed okresem - psychika/ ząb mnie bolał-psychika/ dostałam wysypki na rękach (którą później skutecznie wyleczyłam u dermatologa)- też psychika)... a ja cholernie nie lubię jak przypisuje się już wszystko bez względu na cokolwiek do psychiki i każe w to wierzyć - zmusiła mnie do przekroczenia mojej granicy cielesności w stosunku do drugiego człowieka (tzn. kazała się wyściskać z okazji świąt wielkanocnych), co strasznie mnie wkurzyło i na pewno nie podziałało terapeutycznie... - prowadziła społeczność terapeutyczną tak, że zamiast stworzyć krąg zaufania pomiędzy pacjentami a opiekunami (pielęgniarkami, lekarzami, psychologami) to sama dodawała do ognia i zaostrzała konflikty przez co powstał front wojenny pomiędzy nami a pielęgniarkami 6. psychiatra z którym miałam terapię na oddziale terapeutycznym (chociaż on nie miał kwalifikacji terapeutycznych, więc terapia wyglądała jak pogawędka ze znajomym) -(jak już pisałam w którymś poście wcześniej) flirtował ze mną i wcale się z tym nie krył, co powodowało dziwną atmosferę na oddziale głównie w stosunku ja i inni pacjenci - w zasadzie to go lubiłam, ale bardziej prywatnie niż jako terapeutę (tzn. przez ten cały flirt nie umiałabym mu zaufać jako terapeucie, więc zawsze gadaliśmy sobie ogólnie o świecie i życiu, niż o moich faktycznych problemach) 7. moja ówczesna psycholog (tzn. mam nadzieję, że zgodzi się na powrót do terapii)/ osoba, która tak naprawdę pojawiła się w moim życiu na samym początku drogi (tutaj hierarchicznie po nieudanej psycholog nr1) i jest to osoba do której wracam jak bumerang (wróciłam po szpitalu, wróciłam po jej urlopie macierzyńskim, chcę wrócić teraz) - zna mnie już prawie 5 lat, więc nie muszę jej niczego o sobie przypominać i zaczynać od nowa - ufam jej chociaż czasem nie umiem sama przed sobą się do tego przyznać - pomimo całej gamy mechanizmów obronnych tylko podczas terapii z nią potrafię czasami zejść głębiej i się uzewnętrznić - jakkolwiek nie negowałabym jej działań i pomocy podczas terapii (kolejny mechanizm) to podczas naszej ciężkiej drogi moje życie uległo znacznej poprawie i coraz częściej łapię się na tym, że potwierdza się to, że kiedyś tam jak mi coś mówiła to miała rację - i chociaż wiem, że jeszcze sporo przed nami, to mamy przepracowaną naszą relację na tyle, że jeśli ktoś ma mi pomóc to jest to właśnie ona i nikt inny i jeśli nawet tylko jedna na 10 terapii jest taka, że się otwieram to i tak warto przeczekać te 9 pozostałych -
jak wyglada wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty
nieprzenikniona odpowiedział(a) na temat w Psychoterapia
też znam swoją 5 lat i nie wiem o niej nic, prócz tego, że ma męża i córkę (no ale ciąży ciężko nie zauważyć), natomiast nie wyobrażam sobie rozmowy o jej prywatnym życiu, bo chodzę na terapię, żeby mówić tam o sobie...zresztą terapeuta to nie znajomy/ przyjaciel tylko relacja, która prędzej czy później musi zostać przerwana, więc wszelkie zaangażowanie prywatne z drugiej strony powinno być zniwelowane do zera (tzn. zaangażowanie terapeuty w "znajomość" a nie w pracę) wydaje mi się, że Twoja ciekawość co do życia Twojej psychoterapeutki/ psychiatry też stanowi jakiś problem terapeutyczny i może warto się temu podczas terapii przyjrzeć (chociaż pewnie ciężko się do tego przyznać przed samym sobą a co dopiero przed osobą, której to dotyczy) -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
no przerzuty... ale po 7 latach to niemożliwe, że od tego wyciętego pieprzyka (tzn. przerzuty byłby szybciej)... pewnie źródło było gdzie indziej zresztą czerniak to nie tylko czarne znamię, właściwie czerniak może mieć każdy kolor, są też czerniaki bezbarwne - tzn. w kolorze skóry, ponadto czerniaka można mieć w oku czy na śluzówkach organów wewnętrznych, więc i tak wszystkiego się nie przewidzi... anka dzięki :) jeszcze tylko kilka dni do wyników na pewno dam znać jak się dowiem -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
no chyba dobra więź z terapeutą to podstawa, więc jeśli nie poczujesz do niej zaufania to terapia nie ma sensu i lepiej zmienić niż się męczyć :) moja "była" psycholog zgodziła się ze mną spotkać 15.2 ... mam nadzieję, że uda mi się wrócić do terapii, chociaż u mnie zdecydowaną przeszkodą są godziny :/ -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
wiesz no sony nie chcę Cię straszyć ale ja trafiłam (właściwie najpierw do psychiatry) tylko i wyłącznie z powodu nerwicy i ostrych stanów lękowych (włącznie z lądowaniem na pogotowiu z tachykardią serca),które faktycznie przeszkadzały mi w życiu. Psychiatra dał owszem leki ale też wysłał do psychologa no i tam się dopiero zaczęło... a skończyło na półrocznych wczasach w psychiatrykach i zdiagnozowanymi zaburzeniami osobowości borderline, nerwicą lękową i zaburzeniami odżywiania... terapia to cholernie ciężka i długa droga... od rozpoczęcia mojego leczenia minęło już 4,5 roku a nadal mój mózg potrafi zafundować mi jazdę bez trzymanki i chociaż wielu objawów już nie mam i na pewno jest spora poprawa to wiem, że długa droga przede mną jeszcze (a patrząc na co poniektórych członków mojej rodziny to obawiam się, że będę się leczyć do końca życia) -
jak wyglada wizyta u psychologa, psychiatry, psychoterapeuty
nieprzenikniona odpowiedział(a) na temat w Psychoterapia
ja przeżyłam coś w rodzaju flirtu z psychiatrą ale nie było to dla mnie specjalnie szkodliwe na szczęście, jednak niczego dobrego też nie wniosło... (jak dłużej na to patrzę to był to trochę brak profesjonalizmu z jego strony - ale pewnie wynikało to z tego, że w życiu codziennym zajmował się zupełnie inną branżą a specjalizację z psychiatrii chyba zrobił bardziej dla siebie i nie do końca traktował to jako swój zawód, zresztą zaraz jakoś po moim wyjściu ze szpitala odszedł/ wywalili go z tej pracy (koleżanki mi doniosły)... generalnie na tyle mocno mnie "polubił", że wszyscy na oddziale o tym wiedzieli i niestety komentowali (więc ordynatorka też się pewnie dowiedziała), a na koniec pobytu zaoferował mi pracę u siebie - tzn. w tej niemedycznej branży i dał prywatne namiary bynajmniej nie w celach dalszego leczenia ) ale co jak co komplementów od tego pana to ja się nasłuchałam -- 09 lut 2012, 19:16 -- detektymonk dziwna zatem dla mnie Twoja wiedza na temat lekarki/ terapeutki i wydaje mi się to mało profesjonalne z ich strony (tzn. opowiadanie o sobie pacjentowi) -
Psychoterapia dziala!Czekam na każdego posta z wasza opinia
nieprzenikniona odpowiedział(a) na maura temat w Psychoterapia
zdecydowałam się na powrót na psycho o ile moja terapeutka mnie przyjmie ... na terapię do niej chodziłam właściwie od początku mojego leczenia czyli jakoś od listopada 2007 z dwoma półrocznymi przerwami (szpital, jej urlop), w marcu 2011 rzuciłam terapię głównie ze względu na brak możliwości dopasowania jej do pracy, zresztą czułam się już dobrze, nawet do tego stopnia, że udało mi się odstawić leki (pod okiem psychiatry) niestety od początku tego roku znowu coś mnie dopadło, ostry stan lękowy trwający ok 2 tygodni dał mi nieźle popalić więc zdecydowałam się, na powrót przynajmniej na terapię, bo do leków wracać nie chcę póki co... trochę już jestem zmęczona tym wszystkim, myślałam, że poradziłam sobie ze sobą raz a dobrze a wychodzi na to, że to się chyba nigdy nie skończy -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
w Łodzi - bo ja wiem czy taki tani, biorąc pod uwagę, że na terapię do tej babki chodziłam już 3 lata z czego z 1,5 roku prywatnie to pewnie kasy w to poszło... zobaczę, może uda się teraz załatwić na NFZ (bo to w NZOZ) bo jak mam się leczyć kolejne x lat to mój portfel może tego nie przetrawić (szczególnie, że jeszcze wielu różnych lekarzy mam w planach ) no ale w porównaniu z Twoim psychologiem to faktycznie tańsza opcja :) -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
ta no najbardziej niesamowite jest w tym wszystkim to ile można wydać na lekarzy ja w ciągu ostatnich 2 tygodni zbiedniałam już o sześć stów a zaraz dojdzie: post778497.html?hilit=onkolog#p778497 300-400, okulista 110, psycholog 80, laryngolog?, plus ew. usg, tomografie, rentgeny, leki... taaa hipochondria to drogi sport -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
mnie wczoraj potwornie kuło prawe oko i czułam zapchaną zatokę szczękową pod nim... do tego wzrok w tym oku pogorszył mi się w stosunku do lewego oka (a i tak mam dużą wadę wzroku)... oczywiście panika, że to nowotwór, czerniak oka albo jakieś inne raczysko w zatoce... zakropliłam sobie maść z antybiotykiem i dzisiaj już lepiej, ale i tak na 22.02 jestem zapisana do okulisty (wg rankingu jednego z najlepszych w Łodzi) i chyba w najbliższym czasie wybiorę się też po skierowanie do laryngologa (ale to już raczej zrobię na NFZ, chyba, że okulista powie, żeby pilnie zgłosić się do laryngologa to wtedy pewnie prywatnie pójdę) dzisiaj wróciłam już do pracy, nadal boję się tych wyników histopatologicznych ale nie mam już kiedy podjechać do szpitala (bo pracuję w tych godzinach), zresztą nawet nie wiem czy już są... więc poczekam aż mój onkolog wróci z urlopu (dopiero 14.02 będzie na dyżurze) i wtedy zadzwonię do niego, żeby mi sprawdził co i jak no i żeby mnie wpisał na kolejną miejscówkę jakoś na szybko... -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
anka00 no widzisz, mówiłam że to nie rak - mam nadzieję, że psycholog pomoże ja dzisiaj napisałam maila do poradni w której się leczyłam aby spotkać się z moją psycholog i zobaczymy czy będzie chciała mieć ze mną jeszcze do czynienia... jednak uważam, że po tym całym cyrku jaki sobie urządziłam (chociaż wyników nadal nie mam i się boję, ale podchodzę do tego już dużo bardzie racjonalnie) chyba trzeba jak najszybciej spróbować skorzystać z pomocy niż czekać na "rozwój" wypadków... -
Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)
nieprzenikniona odpowiedział(a) na atrucha temat w Zaburzenia osobowości
nie no Warta jest w Warcie w woj. łódzkim http://www.szpitalwarta.regiony.pl/joomla/index.php w Łodzi jest tylko Kochanówek i Czechosłowacka, ew. psychiatryk w Zgierzu (też blisko) -
Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)
nieprzenikniona odpowiedział(a) na atrucha temat w Zaburzenia osobowości
no Warta jest w Warcie a nie w Łodzi... nie wiem, nie byłam :) ale jak to zwykły oddział to pewnie syf jak wszędzie wg mnie na zwykłym oddziale nie pomogą na bpd, owszem mogą dobrać leki, ustabilizować lekko nastrój i ew. zapobiec samobójstwu ale to raczej leczenie objawów a nie przyczyn... btw. jak szłam do szpitala (a raczej jak mnie tam zawieziono) to też byłam pewna, że na chwilę tylko a skończyło się na pół roku, z czego pierwsze 3 miesiące były zupełnie zmarnowane - bo na ogólnopsychiatrycznym -
Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)
nieprzenikniona odpowiedział(a) na atrucha temat w Zaburzenia osobowości
kropka1905 idź na terapię, a jak masz już iść do szpitala w Łodzi to tylko na Czechosłowacką - zresztą w Twoim wieku możesz tam iść na młodzieżówkę. Tylko nie daj się zamknąć w Kochanówku, bo to zuo ;] jednak jak już leczenie zamknięte to wybrałabym Krk, sama też się nad tym zastanawiałam, ale wtedy nie mogłam sobie pozwolić nawet na jeden dzień czekania, więc musiałam wybrać oddział terapeutyczny, który mógł mnie przyjąć "od zaraz" i trafiłam do Tworek na oddział stacjonarnej terapii (ale chyba już go nie ma) -
Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)
nieprzenikniona odpowiedział(a) na atrucha temat w Zaburzenia osobowości
kropka1905zależy w jakim szpitalu. Border w zwykłym psychiatryku to ciężki kaliber, 3 miesiące, które tam spędziłam spowodowały tylko pogorszenie się mojego stanu i nienawiść ze strony personelu medycznego (3 lekarzy z oddziału rozłożyło nade mną ręce i stwierdziło, że nikt i nic mi nie pomoże ), natomiast kolejne 3 miesiące spędzone na oddziale terapeutycznym przyniosły ulgę i chęć do dalszej pracy nad sobą, ale też nie było idealnie (np. zupełnie nie nadaję się do pracy w grupie (tzn. głównie, przez to, że mam średni wpływ na innych), ani życia w "społeczności" (niestety mam skłonność do maniakalnej walki z "systemem") a wiadomo, że na takich oddziałach to podstawa a ciężko się temu podporządkować (szczególnie jeśli jest się w fazie mało przyswajalnej - tzn. buntu) chyba najwięcej w całym leczeniu dała mi póki co regularna, dłuuuuga, indywidualna terapia oraz staranie się prowadzenia poukładanego i stałego trybu życia (związek, studia, praca, kursy) - generalnie im lepiej i stabilniej zapchany mój harmonogram "dnia", czyli im więcej zmęczenia tym mniej objawów - może to i ucieczka, ale jak dla mnie o wiele bardziej "rozwojowa" niż grzebanie się w sobie przez całe życie -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
a jak Ci ten artykuł "wpadł" w ręce? czyżby znowu dr google? btw. jakby każdy człowiek umiał sobie od tak przewidzieć i zdiagnozować raka to by wszystkie raki były pewnie uleczalne - bo wcześnie wykryte :) nie masz raka, za to masz nerwicę, a ona często potrafi niszczyć życie podobnie jak raki i inne choroby, mnie wszystkie zaburzenia a głównie potężne stany lękowo-depresyjne doprowadziły do chęci targnięcia się na własne życie (z poczucia beznadziejności sytuacji i bezcelowości dalszej egzystencji) i jakby mi się wtedy to udało to wszystkie raki mogłabym sobie za przeproszeniem wsadzić, dodatkowo wyszłoby na to, że nerwica wykończyłaby mnie szybciej niż praktycznie każdy nowotwór złośliwy... także trzymaj się i mam nadzieję, że psycholog Ci pomoże :) mi właściwie w dużym stopniu całe to leczenie pomogło a u mnie: dzisiaj byłam na zdjęciu szwów, więc dodatkowy stres bo liczyłam, że może wyniki już będą, ale jednak ich nie ma, więc nadal muszę czekać...no cóż, co ma wisieć nie utonie, chociaż chciałabym już wiedzieć co i jak (pomimo iż boję się jak cholera) -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
przed chwilą przeszłam apogeum hipochondrii - przecierałam sobie rany po wycinkach znamion octeniseptem i nagle zauważyłam nad dwoma cięciami 3 nowe znamiono- narośla, więc od razu puls1500 słabo, biegnę do mojego narzeczonego, że mam przerzuty, że trzeba jechać natychmiast do szpitala, P. się na mnie popatrzył jak na głupka dotknął jedno to coś palcem i zdrapał - okazało się, że był to klej od plastrów, który jakoś zrolował się i przykleił w 3 miejscach wyglądając faktycznie jak narośla ze znamion... ja bym tego pewnie nie zdrapała sama i bym z tym pojechała do onkologa (to by ze mnie mieli ubaw dopiero), chociaż istniała duża szansa, że by mi te "przerzuty" znikły zanim zdążyłabym je pokazać lekarzowi generalnie śmiesznie ale dopiero w takich momentach widać jak pracuje mózg nerwicowca, zero racjonalności -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
u psychologa będzie dobrze, jak znajdziecie wspólny język i poczujesz zaufanie do tej osoby to znaczy, że masz spore szanse na poprawę... -
Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)
nieprzenikniona odpowiedział(a) na atrucha temat w Zaburzenia osobowości
chyba jednak nie odważę się póki co na telefon do byłej psycholog, bo: - nadal pracuję tak, że nie mam czasu na terapię w normalnych godzinach (o to głównie poszło przy rzuceniu terapii) - boję się, że mój narzeczony się wkurzy/ podłamie itp... (naprawdę ostatnie 2 lata to był okres totalnego zdrowia, a że on był ze mną również w tych najgorszych czasach, kiedy latałam z jednego szpitala do drugiego, to wiem, że boi się, że to wróci w takim nasileniu jak wtedy, a ja się po prostu boję, że mnie zostawi z tego wszystkiego) - boję się, że podczas terapii znowu będę musiała to wszystko memłać (a sporo tego) i nie wiem czy mam na to siłę/ ochotę/ motywację w zasadzie i tak funkcjonuję całkiem nieźle, kiedyś kilka razy dziennie rozpadałam się na milion kawałków, teraz mniej więcej trzymam się w kupie a rozpadam dużo, dużo rzadziej (jest progres jest impreza ) no i nie robię sobie krzywdy i nie odczuwam potrzeby jej sobie robić (to mój największy postęp) z trzeciej strony jeśli po ślubie uda mi się zgodnie z założeniami i chęciami zajść w ciążę i zacznie się ta cała hormonalna jatka to lepiej dla mnie byłoby jednak znaleźć oparcie w terapii- jestem z tych wrażliwców przemian hormonalnych, u których już same tabletki antykoncepcyjne powodowały głębokie stany depresyjne... a ciąża w porównaniu z tym to hardcore ehhh no będę myśleć, póki co jeszcze jednak daję sobie szansę na samodzielność w zakresie mojej psychiki -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
anka00 pewnie podświadomie wiesz, że te węzły wyolbrzymiasz, tzn. jak się człowiek dobrze zmaca ;] to zawsze coś tam się znajdzie co można wyczuć (szczególnie jeśli nie ma się wiedzy medycznej i nie do końca jest się pewnym co się wymacało)... ja myśląc o czerniaku też zaczęłam szukać węzłów (twardych) ale jakoś ni w ząb nic znaleźć nie mogę, nawet po wycince żaden z okolicznych węzłów mi nie urósł... żeby nie było kolorowo to właśnie wróciłam z "kontrolnej" wizyty u internisty z kolejnym antybiotykiem i kolejnym tygodniem zwolnienia...wiedziałam, że smarczenie krwią nie wróży nic dobrego... co do szpitali onkologicznych to ja już się trochę uodporniłam, chociaż nie powiem, żebym czuła się tam wyśmienicie... na szczęście trafiłam teraz do takiego lekarza od którego za każdym razem wychodzę z rogalem na buzi i czuję się mocno uspokojona (szkoda, że teraz jest na urlopie i na zdjęcie szwów muszę jechać normalnie i sama muszę dowiedzieć się o wyniki)... niestety jak byłam tam po raz pierwszy na wycince 4 znamion 9 lat temu to było strasznie, najgorsze, że poszłam do 1 lekarza na wizytę w poradni pokazałam znamię, które mnie niepokoiło a on na to, że natychmiast trzeba wyciąć (ja panika, no bo natychmiast = rak)... dodatkowo "natychmiast" okazało się za 3 miesiące, więc to co przeżyłam przez ten czas to moje...jak już doszło do wycinki (ciął mnie inny lekarz) to spojrzał na TO znamię i stwierdził, że wcale nie trzeba go wycinać, bo wygląda zupełnie normalnie, natomiast znalazł 3 inne, które warto było wyciąć... no ale, że chciałam wyciąć też tamto to mi wyciął... jednym słowem masakra, bo jakby pierwszy z tych lekarzy potraktował mnie normalnie to bym się pewnie nie "srała" za przeproszeniem przez te 3 miesiące i nie wyła co noc, że mam raka :/ jak widać moja nerwica w sporym stopniu wyhodowała się właśnie dzięki temu jednemu lekarzowi... -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
nieprzenikniona odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
ja nadal myślę cały czas o wynikach...w piątek jadę na ściągnięcie szwów, więc się zapytam (o ile przejdzie mi to przez gardło) czy już są... boję się, że tam zemdleję i zobaczę jak nic na karcie melanoma :/ ehhh pewnie okaże się, że wyników nie będzie jeszcze... ale i tak w piątek będzie kaplica :/ -
Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)
nieprzenikniona odpowiedział(a) na atrucha temat w Zaburzenia osobowości
cuatro_espada pierwszy dobrany lek nie zawsze pomoże, u mnie dopiero 6-ty antydepresant (Seronil) dał poprawę i przez ponad 3 lata jego zażywania czułam się naprawdę świetnie, a diagnoza przy doborze leków to akurat najmniejszy pikuś w tym wszystkim - tzn. i tak leki na większość zaburzeń nerwicowo- depresyjnych daje się to samo