Skocz do zawartości
Nerwica.com

nieprzenikniona

Użytkownik
  • Postów

    1 215
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez nieprzenikniona

  1. anka00 ja w natłoku hipochondrii wycięłam 10 znamion i żadne z nich nie okazało się rakiem (chociaż niektóre wyglądały naprawdę mało ciekawie), więc już wyluzowałam trochę w tym temacie...jak ma Cię to znamię niepokoić to zapisz się po prostu na wycięcie i tyle - bo jak ma co jakiś czas taki strach wracać to bez sensu się męczyć... mi wycinka tych 10 znamion bardzo pomogła i strach przed czerniakiem już mi minął co do płodności to też się o nią martwię, chociaż nie wiem czy mam podstawy... ehhh te schizy są straszne :/
  2. intubacja przy narkozie jest zawsze, bo się zapada coś tam i nie dałoby się oddychać... generalnie gdyby mi nie powiedzieli, że będą mnie intubować to bym się pewnie nie zorientowała, chociaż wybudziłam się właśnie w momencie wyciągania rury z gardła (ale nawet nic mnie specjalnie nie bolało w gardle po tym)
  3. Preła86 ja miałam narkozę niecałe 2 lata temu podczas operacji wyrostka (normalnej, nie laparoskopowej) i było ok...wymiotowałam tylko raz (w drugiej dobie po operacji) a tak to czułam się naprawdę spoko (bardziej cierpiałam na ból po cięciu niż na skutki uboczne narkozy). Jeśli chodzi o oddech to Cię intubują, więc raczej Twoje problemy z oddychaniem nie powinny mieć znaczenia :) anka00 może jednak nie jest tak źle i stymulacja hormonalna pomoże :) ja też się martwiłam o PCOS, bo LH/FSH > 3 na szczęście moje jajniki wyglądają na zupełnie zdrowe i póki co mam ew. porobić sobie testy owulacyjne, żeby sprawdzić czy owulacja występuje (chociaż po usg lekarka twierdzi, że raczej tak) u mnie już całkiem ok :) wczoraj zrobiłam panoramę zębów i póki co nie mam w paszczy więcej niespodzianek (oprócz 8-ki, która siedzi już w korzeniu 7-ki i jak będzie kiedyś chciała się wyrżnąć to skończy się chirurgiem (no ale nie ja pierwsza nie ostatnia ;] ) Generalnie zębodół goi się nieźle, już prawie nic mnie nie boli, od wczoraj nawet nie biorę przeciwbólowych więc naprawdę super
  4. Hej, u mnie jak nie urok to przysłowiowa "sraczka" czyli... w poprzednią niedzielę zaczął mnie boleć ząb, niby nic dziwnego ale była to martwa (leczona kanałowo kiedyś tam) dolna 6-tka. Początkowo bolało tak jakby mnie przewiało i miałabym "przeziębione" zęby, jednak we wtorek ból był na tyle silny, że postanowiłam umówić się do dentysty...wizytę miałam mieć o 19.30 w środę, ale przełożyłam na 12.00 bo myślałam, że umrę z bólu. Na wizycie lekarka zrobiła mi zdjęcie rtg i okazało się, że pod tą 6-tką w kości mam torbiel wielkości samego zęba bo kanały były źle opracowane... ze względu na poważny stan zapalny i zimno na wardze nic mi więcej nie zrobiono, dostałam jedynie antybiotyk i Ketonal. W czwartek po Ketonalu wylądowałam na pogotowiu z telepawką, silnymi mdłościami i przekonaniem, że to sepsa....niestety pomimo antybiotyku ból ani trochę się nie zmniejszył, a wręcz z każdym dniem było coraz gorzej, więc nie czekałam już do poniedziałku (byłam umówiona na rwanie) i poszłam do dentysty już dzisiaj. Na fotelu po znieczuleniu dostałam mega drgawek (znowu) aż mnie położyli, dali jakiś kompres na czoło i wodę z cukrem do wypicia.... no i przez godzinę próbowali mnie uspokoić (chociaż ja się nie denerwowałam jakoś świadomie, a ta telepawki były same z siebie?) - szopka jak nie wiem, aż lekarz stwierdził, że mu słabo się zrobiło jak na mnie patrzył... wstyd, wstyd, wstyd a najgorsze, że nie mogłam nad tym zapanować, na szczęście po godzinie jakoś mi przeszło i w 5 minut zęba już nie było (chyba pierwszy raz poczułam naprawdę aż taką ulgę u dentysty) :) Teraz tylko modlę się o to aby nie wypłukać skrzepu i nie dorobić się suchego zębodołu, bo więcej bólu nie zniosę, a naprawdę po wyrwaniu boli mnie dużo mniej niż przed (wcześniej nawet leki mi nic a nic nie pomagały)... dostałam od dentysty skierowanie na panoramiczne zdjęcie zębów, żeby zobaczyć czy w mojej szczęce nie kryje się więcej takich niespodzianek, bo niestety w żaden sposób nie dałoby się tego wykryć podczas normalnego badania (ząb piękny i cały, śluzówka bez żadnych zgrubień, różowa...generalnie z zewnątrz okaz zdrowia a w kości dziursko wielkości zęba :/) tak więc jak już potencjalnie się wyluzowałam i przestałam szukać chorób na siłę to choroba sama mnie znalazła :/ przy okazji w pt zadzwoniłam do onko po wyniki badań ostatnich 3 znamion, oczywiście wszystko ok, ale nawet za bardzo się tym nie nacieszyłam bo "umierałam" na zęba... pozdrawiam i mam nadzieję, że u Was lepiej :)
  5. byłam u ginekologa- endokrynologa, miałam usg i wsio w normie (nie ma śladu pcos ani innych raków )... lekarka powiedziała, że chociaż wynik LH/FSH faktycznie nieciekawy to nie leczy się samego wyniku tylko pacjenta, a ona u mnie nie widzi nieprawidłowości więc nie ma co leczyć... (kazała ew. kupić sobie testy owulacyjne i sprawdzać czy wystąpiła owu, chociaż na usg niby było widać ślad po jakimś tam pękniętym pęcherzyku - co wskazywałoby na to, że owu była) zaraz jadę do onko na zdjęcie szwów (i dobrze, bo już mnie swędzą jak diabli), ciekawe czy wyniki będą (chociaż wątpię)
  6. kami83 przecież wiesz, że nie masz żadnego SM to niestety tylko i wyłącznie siedzi w Twojej głowie :/ u mnie nawet ok, ale niestety okazuje się, że chyba szwy mi nie służą, bo mam stan zapalny wokół i lekarzowi się to nie podoba... za to w czw idę do gina, of kors spodziewam się odkrycia wielkiej torbieli na jajniku, potwierdzenia PCO i wyroku, że nie mogę mieć dzieci albo czegoś w ten deseń
  7. no hormony niestety mogą uruchomić depresję/ nerwicę jeśli ma się do tego skłonności (zresztą nawet ulotki o tym mówią ), obawiam się tylko, że hormony w ciąży mogą działać podobnie (w końcu to te same hormony) a jeśli tak będzie to mam spore szanse na spędzenie ciąży w psychiatryku ;]
  8. ja właśnie miałam niby przy okazji "leczyć" domniemane pco antkami, ale po hormonach dostałam depresji i musiałam się przerzucić na inne antki (antydepresanty)
  9. lekarz podejrzewał kiedyś po usg, do tego mam problemy ze skórą - w sensie trądziku (pomijając te znamiona) itd. (chyba, że to akurat wynik stresu)... póki co o wynikach moich badań pisałam gdzieś wyżej (LH/ FSH >3, prolaktyna też chyba dość wysoka - chociaż jeszcze w normie), w najbliższy czw idę do ginekologa-endokrynologa, zrobię usg i zobaczymy co dalej a co do cykli to zawsze miałam jak w zegarku, bez względu na szpitale, głodzenie się i inne dziwne rzeczy...
  10. anka00 ja bym na Twoim miejscu porobiła dodatkowe badania hormonalne już teraz i podjęła ew. leczenie pco, niestety sama mam podejrzenie tej choroby i chociaż u mnie okres jak w zegarku to pewnie też będę mieć problemy z zajściem w ciążę, więc wolę zacząć szybko coś z tym robić niż czekać aż będzie za późno (ale może to kolejna moja "jazda") - chociaż ostatni lekarz nie kazał robić zupełnie nic tylko zachodzić w ciążę... co do problemów z odbytem to też niestety mam identycznie, staram się smarować skórę w okół alantanem, bo zawsze trochę złagodzi otarcia itp. moje dzisiejsze samopoczucie nienajlepsze, szwy mnie strasznie ciągną (dużo bardziej niż ostatnio) do tego jedną zmianę dałam sobie wypalić (z pod pachy) i ona nie poszła do badań histpat, więc mam kolejną dobrą pożywkę do schizowania się ;]
  11. anka00 z nerwów niestety włosy lecą bardzo mocno :/
  12. ja bym chciała już mieć dziecko i właściwie zamierzamy zaraz zacząć starania (o ile nie jestem bezpłodna - co właśnie mam zamiar najpierw zbadać ;] ) boję się też, że jeśli już zajdę w ciążę to będę panikować przez cały okres jej trwania a po urodzeniu dziecka schizować na punkcie jego zdrowia (ja już nawet swojemu kotu wmawiałam raka wargi i pędziłam z nim do weta - a okazało się, że to po prostu dwukolorowe wybarwienie ) właśnie wróciłam z kolejnej miejscówki, pożegnałam jednak 4 znamiona (czyli wynegocjowałam 2 dodatkowe), a teraz siedzę zaćpana lidokainą i zdycham z bólu nie mogąc się nawet normalnie ułożyć (bo jedno znamię wycięli mi z pomiędzy łopatek i jak nimi ruszam to ból jak diabli, natomiast 2 kolejne są po dwóch bokach pleców- więc zero możliwości położenia się z kompem), a do tego krew mi z nosa zaczęła lecieć :/
  13. heh mi ciepłe kraje nie pomogą - bo słońce = rak skóry a do tego przelot samolotem, czyli kolejny z moich lęków (nie cierpię latania do tego stopnia, że kiedyś wracałam z Norwegii przez 3 doby, bo zaparłam się, że do samolotu nie wsiądę )
  14. ja też miałam straszny szczękościsk często w nocy (przeważnie budził mnie mój facet i mi ją masował) i mam spore problemy ze szczęką (przeskakuje mi podczas otwierania i boli)... kami83 spokojnie, na pewno nie masz SM i to tylko nerwica... moja młodsza siostra też panikowała, że ma SM czy coś, drętwiało jej pół twarzy i chyba połowa ciała, miała na tyle silne objawy, że trafiła z ostrego dyżuru na neurologię, przeleżała tam tydzień, miała wszelkie badania z rezonansem włącznie i oczywiście wyszło, że jest zdrowa jak ryba (co śmieszniejsze po rezonansie jej objawy minęły jak ręką odjął, a męczyła się dobre pół roku z tym przez cały czas)
  15. na szczęście trafiłam w inne miejsce (tzn do innego szpitala) i tam uzyskałam sporo pomocy, reszta to samozaparcie, leki i praca nad sobą (niestety jeszcze nie do końca, ale mogę powiedzieć, że bpd już raczej za mną) jeśli chodzi o diagnozy to każdy szpital przy wypisie wręcza kartę, na której widnieje diagnoza, więc na pewno w 7f też tak jest :)
  16. spoko, na mnie niegdyś postawiono krzyżyk jeśli chodzi o leczenie (nie w krk) a jednak okazało się, że jak się chce to można... no i mam się całkiem całkiem
  17. yyy usg dopiero za tydzień 15 marca, za to w najbliższy czwartek onkologia po raz wtóry jak dalej pójdę takim tempem to nie zarobię na te wszystkie badania i lekarzy...
  18. nie no jasne, ja wiem, że wsparcie jest niezbędne.... tylko myślę, że pewne limity już wyczerpałam bo niestety moja choroba to nie tylko nerwica lękowa i hipochondria, ale wcześniej głównie zaburzenia odżywiania i osobowości (borderline), przez które spędziłam "urocze" pół roku w szpitalach psychiatrycznych, bo tak bardzo nie chciałam już żyć (przez ten cały czas on był ze mną/obok mnie i widział, że niestety czegokolwiek nie zrobi to i tak nie jest w stanie mi pomóc)... ostatnio wszystko było już dość mocno poukładane (tzn przez ostatnie 2-3 lata), w lipcu bierzemy ślub, jesienią odstawiłam leki, żeby przygotowywać się do zajścia w ciążę no i niestety część tego całego dziadostwa do mnie wróciła, ale i tak cieszę się, że "tylko" nerwica lękowa i strach przed chorobami a nie silna chęć autodestrukcji i zniknięcia z tego świata
  19. do gina na usg idę 15.03 i już się oczywiście trzęsę przed dzikim tłumem raków na jajniku ;] też się nad ciążą ostatnio zastanawiałam, bo okres miałam praktycznie 2-dniowy (no ale miałam), a od okresu nadal kuje mnie jajnik (ale szybciej uwierzę w raka niż ciążę)... testu nie chce mi się robić bo jednak to mało prawdopodobne żebym była w ciąży (raczej będę mieć problemy z zajściem jak już zaczniemy się starać, zresztą po wynikach badań hormonalnych jestem tego prawie pewna) ja wiem, że ten onkolog niedługo zacznie żałować dnia i godziny w której się u niego zjawiłam, bo chyba niewielu ma pacjentów co to w koło i na nowo znajdują u siebie kolejnego raka , no ale wiecie jak jest, o racjonalnym podejściu raczej można zapomnieć :/ a humor się chrzani... dlatego tak czy inaczej będę walczyć o wycinkę większej ilości znamion niż zaleca lekarz, bo ja w nich widzę "potencjał" i koniec anka00 na terapię bym chyba poszła/ wróciła (nawet wykonałam próbę) ale niestety godzinowo jestem zupełnie niedyspozycyjna przez co ciężko cokolwiek znaleźć (nawet prywatnie, bo o państwowym mogę zapomnieć)...dlatego nie mam wyjścia i muszę sobie radzić póki co sama. Z drugiej strony leczyłam się już 4 lata i o ile jak brałam leki było ok o tyle po ich odstawieniu znowu masakra :/ heh fajnie macie dziewczyny, że wasi mężowie tacy wyrozumiali. Mój właściwie jeszcze przyszły mąż ma niestety dość moich jazd (pewnie gdyby tylko chodziło o lęki przed chorobami to pół biedy, ale w przeszłości naprawdę moje zaburzenia dały mu/ nam popalić) i teraz bagatelizuje moje wszelkie "strachy", więc jestem sobie z tym wszystkim sama
  20. u mnie nerwica lękowa z hipochondrią to sprawa jak nic genetyczna (większość rodziny od strony ojca na to choruje) dzisiaj czuję wewnętrzny niepokój... nie dość, że nadal mam w podświadomości tego raka skóry (na jednej z blizn po wycięciu dostrzegłam ciemniejsze miejsce - co może oznaczać tylko jedno , do tego potwornie kuje mnie pachwina (oczywiście ta obok tej blizny) - co jest jeszcze bardziej jednoznaczne, mam też jeszcze podejrzenie czy przypadkiem to nie rak jajnika/ ew przerzut czerniaka na jajnik... taaa bosko jest :/ 8 marca szpital i zmuszę chyba lekarza, żeby b. dokładnie obejrzał tą bliznę i ew. dociął mnie... do tego znalazłam kolejnych pełno znamion do wycinki i coś czuję, że część lekarz zbagatelizuje ale ja będę twarda!!!
  21. wieloletnia terapia 5 razy w tygodniu rozwaliła mnie na łopatki...to chyba opcja jedynie dla bardzo bogatych a do tego niepracujących... pomijając czy to by faktycznie pomogło czy nie to i tak jak dla mnie porada na żenującym poziomie
  22. Nie mialam z tym najmniejszego problemu. ja np. przy zmianie poradni musiałam mieć skierowanie na terapię od "lokalnego" psychiatry
  23. .Kinga. to chyba najlepiej udać się do psychiatry na NFZ (do poradni/ ośrodka), gdzie prowadzi się również terapie (poszukaj jakiś NZOZ w swoim mieście, bo przeważnie mają mniejsze obłożenie niż normalne ZOZ), wtedy po wizycie u psychiatry (nie trzeba mieć diagnozy) jeśli stwierdzi sens terapii to skieruje Cię na nią... tak mi się wydaje, że znalezienie terapii na NFZ po skierowaniu od prywatnego lekarza może być cięższe...
  24. a u mnie do d..y zrobiłam hormony i jest kiepsko TSH - 2,95 (0,27-4,2) FT4 - 16,47 (12-22) FSH w 4dc - 2,68 (3,5- 12,5) LH 4dc- 8,5 (2,4-12,6) czyli stosunek LH/FSH > 3 :/ Prolaktyna- 513 (127-637) Testosteron- 0,4 (0,06-0,82) czyli wychodzi po FSH, że mam niewydolność przysadki, co jak wyczytałam spowodowane jest głównie gruczolakami albo innymi nowotworami przysadki... no i stosunek LH/FSH powyżej 3 to masakra i wskazuje PCOS 15.03 mam wizytę u ginekologa-endokrynologa, zrobię usg dopochwowe i zobaczymy co tam się dzieje... a z tą przysadką to ehhh :/ do tego zrobiłam sobie morfologię i OB =3 i też mam kilka dziwnych wyników (szczególnie martwiący mnie niski poziom limfocytów)-podaję te odbiegające od normy, reszta ok: %neutrocytów 72,7 (34-71,1) %limfocytów 18,6 (19,3-51,7) Liczba limfocytów 1,01 (1,18-3,74) Liczba monocytów 0,38 (0,24-0,36) zatem ogólnie mam kolejnego doła i do tego te znamiona :/
  25. Ardash ja nie chodzę do dermatologa tylko do onkologa (od razu z grubej rury) a 8 marca mam kolejny zabieg miejscowy w szpitalu, więc wycinkę mam i tak gwarantowaną (z tym, że lekarz chce 2 znamiona tylko a ja przynajmniej 8 i tu zaczynają się schody...)
×