-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Mushroom, no nawet dobrze siemam, jeśli to było pytanie. A ty do pracy się szykujesz?
-
Mushroom, cześć. Ja pozytywnie nastawiony, tylko mnie ósemki zaczęły boleć. Miałem wzmak kupić, nie chcę całej kasy wydać na dentystę! No i pomijając skomplikowanie całej operacji.
-
Marga_rita, diagnoza opiera się przede wszystkim na opisie objawów i ma charakter wyłącznie umowny. Mózg jest zbyt słabo poznany by stworzyć sensowną klasyfikację, więc tym się nie przejmuj. Leki mogą pomóc, ale nie każdemu. Nie masz się co obwiniać. Nie chciałabyś chyba żeby psychika działała na takiej samej zasadzie co narządy wewnętrzne. Dlatego pojęcie zdrowia psychicznego a szczęścia w życiu często są powiązane. Może po prostu musisz "ogarnąć" swoje życie i to wszystko. Pozdrowienia.
-
Michuj, no Wi-fi by mogli dać. A ktoś by do tego mógł wziąć lapka, do słuchania muzyki. Wielkie rzeczy.
-
1. Czekam aż mi się będzie chciało zdjąć soczewki, bo szczypią mnie już oczy. 2. Kawałek ściany, drzwi i piec kaflowy. 3. SZPINAK !!! 1. Ulubiona stacja radiowa. 2. Z czego lubisz się śmiać? 3. Czy lubisz Harrego Pottera?
-
Jak wygląda sprawa z internatem tam i sprzętem komputerowym. W sumie większość muzyki można słuchać na specjalnych serwisach steramujących. Ja np. korzystam ze Spotify. Do tej pory tylko paru albumów nie było.
-
bigfish, coś ostatnio wypadłeś z obiegu. Licznik postów stoi w miejscu. Nie ma co się chwalić dawnymi osiągnięciami.
-
Na takiej że najpierw trzeba mieć tzw. popęd seksualny. Po pierwsze leki osłabiają, po drugie blokady psychiczne, a po trzecie sama depresja. Stąd wyciągam wnioski. -- 27 kwi 2013, 04:33 -- No, a wracając do nieco złośliwej wypowiedzi w odpowiedzi na moje pytanie. Pytałem, bo gdzieś przeżycia seksualne zostały potraktowane jako osobna kategoria stanu świadomości w pewnej książce. Również stanowią obszar zainteresowania niektórych systemów religijnych, jako ścieżka samodoskonalenia. Dla mnie prawdziwe szczęście to nie jakieś odczucia typu przyjemność z dobrego obiadu (w moim przypadku szpinak ) raczej sposób widzenia świata. Jako osoba o psychotycznych skłonnościach, pojęcie odmiennego stanu świadomości nie jest mi obce. No i stąd pytanie czy można waszym zdaniem w ten sposób na chwilę się oderwać od szarej rzeczywistości. Ale już wyciągnąłem wnioski, no chyba że chcecie coś dodać jeszcze.
-
Witam, zara spać idę. Ehh, ale przynajmniej samoocena jakimś trafem skoczyła trochę wyżej. A o dziwo nic specjalnego nie osiągnąłem.
-
zujzuj, mówisz że innych lubisz a siebie nie. Ja przeważnie lubię siebie na tyle ile lubię innych. To trochę dziwne żeby była taka nierównowaga. A z pierdzeniem to taka metafora, nie mam jakiegoś obrzydzenia do czynności fizjologicznych i zboczenia na tym punkcie. Bardziej mi chodzi o to że mając jakieś idealistyczne spojrzenie na życie, można czuć się rozczarowanym tym jak twarda materialna rzeczywistość niweczy wszelką pogoń za pięknem, dobrem etc. Pozostaje sobie popierdzieć, a pomimo że przynosi to chwilową ulgę, oczyszczając organizm z niepotrzebnych substancji to ani piękne, anie dobre to nie jest. Ot co. -- 26 kwi 2013, 12:10 -- PS Liczyłem na chociaż minimalne zrozumienie, przynajmniej na tym forum.
-
No właśnie, przy mojej anhedonii nawet najbardziej gorąca "laska" nie zapewniła by mi pewnie orgazmu. Nie mam jednak doświadczenia w temacie, a interesuje mnie z gruntu naukowo-filozoficznego. Co możecie powiedzieć o orgazmie pod kątem odmienionej świadomości, jak byście umieścili ten stan w ramach jakiegoś światopoglądu. Czy jest to na tyle intensywne, że może zmienić jakoś nastawienie do życia? Przez moje nihilistyczne podejście do życia nie miałem nigdy dziewczyny a zabawa samemu nie dostarcza tyle wrażeń, nie ma stymulacji psychicznej przede wszystkim. O tym że przyjemność z seksu jest jakby "owocem zakazanym" świadczy chociażby fakt że ponoć 80% kobiet nie doświadczyło nigdy pełnego orgazmu. Nie będę więcej pisał, niech ktoś tylko mnie oświeci w tym temacie w bardziej inteligenty sposób. Kiedyś może będę mógł sam się przekonać, a na razie bardziej od samej ciekawości pcha mnie to tego "deficyt poznawczy".
-
Ketrel myślę, że o tym kto jest najlepszym spamerem świadczy ilość nabitych postów. Ja może nie mam tak dużo, ale udzielam się licznie w różnych wątkach, więc jestem raczej entuzjastą wątku niż spamerem.
-
U mnie może być, słucham Tatu i się czuję dziwnie, bo przeważnie nie słucham takiej muzyki. Poza tym mam wersję ang. a ruska jest zdecydowanie lepsza.
-
Kestrel, właśnie, gdzie ci spamerzy, prawdziwi tacy?
-
Snejana, Cassidy, cześć . Co tam u koleżanek słychać?
-
coma, no to rzeczywiście Siedzę w pracy i liczę że skończymy o 12.
-
Cześć. Dzisiaj chyba trochę lepszy dzień się zapowiada.
-
Ale co to znaczy żyć? Codziennie przeglądam mądrości z demotywatorów i kwejka, jak do tej pory stwierdzam że nie potrafię. Może jestem dobry w teorii, ale o praktyce nie mam zielonego pojęcia.
-
Większość piosenek Teeny Marie. Nie wiem jaki to dokładnie gatunek, na pewno coś z R&B, funku i soulu. Fajny ma głos i melodyjne przejmujące piosenki. [videoyoutube=1fyWgjhe_Zg][/videoyoutube] Inne piosenki są w słabej jakości więc dam klasyka.
-
No, dla mnie to ciekawa filozofia. Tylko w dobie hałasu informacyjnego nie za bardzo wiem z której strony to ugryźć. Brak sensu dokucza, dużo czasu poświęciłem na poszukiwanie tzw. sensu życia i jak do tej pory na zewnątrz go nie znalazłem. To było zbyt proste, gdyby człowiek miał jakiś taki z góry narzucony cel. Wciąż waham się pomiędzy podejściem buddyjskim, że celem może być to że należy dążyć do oświecenia, a podejściem takim humanistyczno-filozoficznym, np. egzystencjalizm. Na razie nie wiem jak to się zakończy.
-
Może nie mam jakieś wielkiej fobii przed ludźmi, to jednak mało który człowiek wywołuje we mnie pozytywne reakcje. Jestem rozczarowany człowiekiem jako takim, kojarzy mi się z prymitywną istotą, kierującą się niskimi pobudkami, bez jakiejś większej samoświadomości, działającą wg utartych schematów. Bez wewnętrznej wolności, trochę jak robot. Tylko że robot ma dziedziny w których jest inteligenty np. szachy. Poza tym ludzie, to takie chodzące mięso, tylko czekać aż coś na ciebie spadnie, potrąci, oparzy czy przygniecie i lądujesz w szpitalu, żeby cie poskładać do kupy. Bycie człowiekiem, to łażenie w tę i z powrotem, ziewanie, pierdzenie, kichanie, drapanie się po plecach, etc. Jedyny pozytyw jest taki, że zawsze staram się dostrzegać jakieś pozytywy, tzw. drugą stronę. Tu też bym coś znalazł, jednak nie będę zbaczał z tematu.
-
Kartę dźwiękową kupiłem wspomnianego Xonara Essence, udało mi się taniej dostać używanego, więc się nie zastanawiałem. Możliwe, że to karta trochę na wyrost, ale to nie karta graficzna która za 2 lata będzie przestarzała i nie będzie obsługiwała nowego DirectX-a. Dźwięk jest zauważalnie lepszy na tej dedykowanej karcie niż na integrze i gra nawet lepiej niż z odtwarzacza płyt wbudowanego w wieżę. O tyle się poprawił, że wróciła mi wiara w głośniki i wstrzymam się z zakupem nowych słuchawek na razie. To fakt, rzeczywiście dobrze, żeby była opcja odsłuchu, ale jednak bym nie przesadzał z tym indywidualnym podejściem. Jak gra jest bardziej dynamiczna to każdy to odczuje. Wolałbym sprzęt w miarę uniwersalny, mimo że mam jakiś określony gust to jednak dobrze, żeby sprzęt sprawdził się w każdej okazji. Teraz się zastanawiam nad jakiś wzmacniaczem do 1500zł. Na razie pod stare kolumny, potem jak będę miał kasę, wymienię też głośniki. To jakieś rady, czym się kierować? W internecie trudno się czegoś dowiedzieć, bo każdy ma swoją rację. Aktualnie słucham Teenę Marie. Jakby jej piosenki dobrze zagrały to bym był zadowolony. Jest dynamiczny bas, wyrazisty wokal, różnej maści gitary i melodyjne brzmienie. Słucham w większości muzyki sprzed 1990r. Nie ma na YT moich ulubionych piosenek tego wykonawcy, ale jak nie znasz to dam przykład. [videoyoutube=EgYDOS5auLs][/videoyoutube]
-
Od 4 do 12 "siedziałem w pracy". Teraz przeglądam forum, wcześniej leżałem i słuchałem muzyki. Zaraz będę coś czytał o komputerach, kartach graficznych, sprzęcie audio i smartfonach.
-
Kestrel, to trudne się zmusić do czegoś. Może podświadomie traktujesz siebie w taki sposób, jakbyś nie zasługiwał na coś dobrego, np. schudnięcie i nie dajesz sobie szansy.