-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Kestrel, ja mam taki pogląd. Jak ktoś jest chory to ma zbyt narobione w głowie żeby zrozumieć przyczyny swojej choroby i z nią walczyć. Jest jak zainfekowana komórka, która potrafi tylko wytwarzać wirusy depresji. Myślę dzień i noc co zrobić z chorobą, a to myślenie właśnie, ono już jest częścią choroby. Tylko jakiś nagły wstrząs, albo jakieś wydarzenie mogą mi pomóc wyrwać się z takiego marazmu.
-
Mi radość sprawiło patrzenie na trawnik koło banku, bo nie wydawał się moim wyobrażeniem, a po prostu był i w nosie miał co o nim myślę.
-
Czy znają receptę na moją depresję, przy swojej zaawansowanej technice i czy mogą mi pomóc. Czasem mi się śni że mnie porywają i o to pytam. Twoje ulubione czasopismo?
-
Miałem przez chwilę dobry humor, ale już przeszło. Jestem naiwniakiem, że nie biorę się za siebie, tylko czekam na gwiazdkę z nieba. Kto da mi kopniaka ?
-
Co nikt nie pisze? Nie róbcie smutku zmiennemu, bo jeszcze sobie pomyśli że to przez niego się nikt nie odzywa.
-
Mi na pewno nie bije, u mnie nawet ten pustynny krzak nie przelatuje. Jaki jest twój ulubiony rodzaj pliku na komputerze?
-
slow motion, Dobrze że w tej pracy mogę słuchać swojej ulubionej muzyki, nie nudzi się tak wtedy. *Oczywiście jeśli założyć, że potrafię coś lubić, może lepiej by było użyć określenie, nie nie-lubić. To już coś.
-
slow motion, tak wiem. Zasiedziałem się wczoraj, szkoda mi było iść spać.
-
Cześć. Tak jak przewidywałem - niewyspanie pełną parą.
-
refren, o egzystencjalizmie za dużo nie wiem, ale z tego co o nim wiem zapowiada się ciekawie. Poleciłabyś jakiegoś autora np.?
-
nie, średnie starczy. Niedługo to do pracy na kasie będzie wymagane wyższe ekonomiczne.
-
Tak, już robię miesiąc. Na razie nie narzekam. Ale jutro obowiązkowo silna kawa, bo się nie wyśpię, już 21.
-
zmienny, no mi też, to drugie skojarzenie.
-
Kestrel, właśnie próbowałem cie ostrzec jak zmieniłeś ten nick.
-
Jak zatracony nie odpisze mi na moje wypociny, to oficjalnie robię sobie urlop od wypowiadania się w tematach założonych przez "nowicjuszy".
-
Kot mnie pogryzł i podrapał a chciałem go tylko przetransportować. WHY Oskarze?
-
[videoyoutube=51hP04kOE7Y][/videoyoutube] Zakładam ten wątek, bo uświadomiłem sobie wagę problemu. Położyłem się dzisiaj mając w planach medytację, jak zwykle sam nie wiem czemu to robię i co chcę osiągnąć. W pewnym stopniu to dobrze, bo mistrzowie twierdzą że nie warto medytować na jakiś konkretny cel tylko raczej przyjąć to co już jest. Mimo wszystko nie mogę zaprzeczyć, że pierwsza jest zawsze myśl. Najpierw myślimy co warto zrobić i dopiero siadamy do medytacji. Ale nie o tym chciałem pisać. W końcu zmęczyłem się tym całym zajęciem. Upłynęło trochę czasu i po prostu zmęczyłem się tymi wysiłkami nie usiłowania. Postanowiłem przejść na drugi biegun i zacząłem myślową analizę swojego położenia. Wnioski? Duża część mojego doła wynika z tego, że życie wydaje mi się bezsensowne w obliczu nieuniknionej śmierci. Po co się starać, skoro i tak zostanie z nas kupka piasku. Po prostu wszystko marność. Jeśli dodać do tego fakt, że moja depresja zaczęła się równo w chwili gdy uświadomiłem sobie fakt przemijalności i nieodwracalności czasu... W naszym świecie temat śmierci zostawiony jest badaczom zjawisk niewyjaśnionych z jednej strony a z drugiej duchowieństwu, które traktuje nas malowniczymi opowieściami, ale nic w gruncie rzeczy nie wyjaśniając i nie podchodząc do sprawy przez pryzmat humanistyczny. No więc jak to jest? Mój zegar bije. Nie przypominam sobie, bym miał jakieś życie przed tym aktualnym. Z kolei wizja jakiegoś życia w nieskończoność, po zmartwychwstaniu etc. jest trudna do wyobrażenia, skoro taka natura rzeczy, że nawet gwiazdy żyją kilka miliardów lat i kończą swój żywot.
-
zmienny, no tworzą fajne wzory, są kolorowe, mają różnorodne zastosowanie, występują popularnie w przyrodzie, stanowią bujnie rozwijającą się w XXw. dziedzinę matematyki. No i w ogóle są źródłem różnych ciekawostek. Ja tam je lubię.
-
freya, skąd ty takie fajne dziewczyny na awatary bierzesz, no chyba że to twoje zdjęcia
-
Bo z daleka ten twój awatar tak trochę wygląda. Jest to ciekawy temat, w sam raz na hobby.
-
Też nie wszystko oglądam, wiadomo. Kiedyś się obawiałem jakiś wątków dotyczących moich fobii, trochę mi to zostało, dlatego przeważnie wchodzę do wątków, które nie są "podejrzane".
-
Cassidy, cześć. Interesujesz się fraktalami?
-
Ciekawe pytanie. Gdyby rzeczywistość uległa moim czarnym myślom i stała się taka jaką ją widzę. Jaka jest twoja ulubiona roślina?
-
Dawno ten temat nie miał miejsca. Może nie powiedziałbym że szkodliwe, ale na pewno kontrowersyjne. Dla wielu to po prostu taki wentyl. W codziennym życiu jakiekolwiek problemy są bagatelizowane. Wszystko jest pięknie i cacy. Wystarczy pomyśleć o programach w telewizji, będącymi "propagandą sukcesu". Każde odstępstwo od normy traktowane jest jako patologia. Masz zły humor? Wydaje ci się. To nie możliwe, świat jest taki piękny. Tutaj możesz powiedzieć co czujesz i nie usłyszysz: "weź się w garść". Tu nawet nie chodzi o poprawę tego stanu, ale zwyczajną akceptację innego spojrzenia na rzeczywistość niż to które znamy z "Troskliwych Misiów" i innych podkoloryzowanych, a w gruncie rzeczy wyblakłych scenariuszy.
-
Witam, myślę że nie ma powodu żeby dublować wątki o medytacji, dlatego odpowiem tutaj na zadane przez ciebie pytanie. Myślę, że medytacja to dobra recepta na problemy psychiczne. Do zaburzeń psychiki można podchodzić jak do jakiejś choroby, która wyniszcza człowieka. Ale nie wiem czy powinno się to robić. A dlatego że nie można po prostu usunąć, niczym rakowych komórek tej części psychiki która odbiera radość życia. Ona jest integralną częścią psychiki i ma swoje zastosowanie. Jedne jest pewne, życie z zaburzeniami nie jest przyjemne. Jeśli chodzi o dziewczynę: jeśli jest z tobą, to może masz cechy które się jej podobają. Ja mimo że choroba mnie zmieniła (kiedyś byłem optymistą) to pewnych cech charakteru mnie nie pozbawiła. Tak samo z tobą, być może kocha ciebie "chorego czy zdrowego", podoba się jej coś co jest niezależne od nastroju. A że tak to widzisz? Masz prawo tak widzieć, jeśli masz osłabioną psychikę. O medytacji. Można rzeczywiście podchodzić w sposób tradycyjny do tematu: typu różne szkoły medytacji itd. Trzeba tylko pamiętać że są to nurty osadzone w konkretnej tradycji. W Polsce prym wiedzie chrześcijaństwo, racjonalizm i psychologia. Dlatego łatwiej jest poszukać w tych kręgach. Pojęcia różnych technik są pomocne, ale nie za bardzo wyjaśniają sprawę. Sprawa medytacji jest tak prosta w definicji, że właściwie nie wiadomo co by można więcej powiedzieć i jakie rady dać. Można to jedynie stosować, a rady, definicje traktować pomocniczo. Przeszkodą może być np. naczytać się oświeceniu, dhanach, makjo itp. Człowiek zaczyna wtedy myśleć, że to jakaś tajemnicza oderwana od życia ścieżka, którą trzeba podążać. Nic bardziej mylnego, to po prostu wytworzone przez wschodnią kulturę określenia którymi określa się tam świat, pewna symbolika. Jeśli zaczniesz medytować, tak samo prawdopodobne że ujrzysz buddów jak i że przemówi do ciebie robot Cybertronix z odległej technicznej planety. Chcesz podchodzić po buddyjsku? Nikt ci nie zabroni wierzyć w czakry itp. Zanim więc powiem więcej, chciałbym cię zapytać o twoje podejście do życia. Chcesz się przekonwertować na duchowość wschodu, chcesz urozmaicić swoją religię czy jesteś sceptykiem-racjonalistą i medytacja to dla ciebie ścieżka radzenia z trudnościami codzienności? Jeśli to trzecie, to myślę że będę mógł bardziej pomóc.