-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
Myśli o tym żeby wziąć się za 'naukę'.
-
Kestrel, ja mam podejście możliwe, że podobne do zmiennego. Najpierw należy odpowiedzieć, gdzie kończy a gdzie zaczyna się to 'ja' które jest odpowiedzialne. Na podświadomość nie masz wpływu na bieżąco, ale przecież też jest to część ciebie i ma wpływ na twoje decyzje. Dla mnie pytanie bardziej dotyczy poczucia winy: kto zawinił? Można rzeczywiście przeprowadzać Rewolucję Francuską w swojej psychice i wydać wyrok egzekucji na połowę wewnętrznego towarzystwa. Szukać winnych. Ja proponuję za przeciwnika uznać poczucie winy i leczyć się z tego. Nie żałować życia na błędne decyzje, wtedy łatwiej podejmować te prawidłowe.
-
Witam! Człowieka-wilka, oraz Calineczkę w krainie kotów. Mam myśli N.
-
Cześć, właśnie wstałem. Nic mi się nie chce, ale liczę że się przemogę jakoś.
-
A ja rozumiem zmiennego. Śmiejecie się, że gada bez składni i bez sensu. Ma chłopak swój pogląd i się go trzyma. A wy od razu, że jest zaburzony i ma problem. Ja wolę być nieszczęśliwym Sokratesem niż szczęśliwym Kowalskim.
-
deader, Lubię Numana
-
Calineczka1990, mój został skaleczony w oko. Musiałem mu zakrapiać specjalną maścią. Podejrzewam że to ten cwaniak od sąsiadów "Rudy" go drapnął.
-
Calineczka1990, uściskaj go ode mnie. Wypuszczasz go na dwór, żeby "popolował"?
-
A czujesz jakbyś był innym człowiekiem? Jak ktoś się załamie, to trudno mu odzyskać "starego siebie". Chyba że jeszcze nie przekroczyłeś granicy i będzie się dało jakoś cie "wyklepać". Może nadmiar stresu cię wykończył? Czy to coś poważniejszego? (np. straciłeś wiarę w swoje zasady i nie wiesz jak dalej żyć)
-
Calineczka1990, dałabyś zdjęcia przyjaciela?
-
Calineczka1990, może to lepiej, jeszcze komuś do głowy by przyszło żeby wróżyć z gwiazd.
-
Calineczka1990, widać niebo przez okno, czy masz zasłonięte?
-
Calineczka1990, co u kota?
-
Cześć, odezwie się ktoś?
-
w osiemdziesiąt dni dookoła świata - gra Gothic 1 Dlaczego? Bo za ten film wymieniłem się swoją grą, ale do tej pory jej nie odzyskałem. A dobra gra swoją drogą.
-
buka, chyba że przestaniesz interpretować. Można zwalczać skutki, albo zająć się przyczyną. Może błędne było założenie, że świat można pojąć rozumem.
-
Tak, tabu w społeczeństwie, to ważne pojęcie Gadajcie dalej, będę czytał.
-
buka, ponoć to trudne. Ale to taki mój cel. Być w zgodzie ze sobą. Plus dochodzi medytacja, tam jest takie hasło: widzieć rzeczywistość taką jaką jest. W to właśnie wpisuje się widzenie siebie obiektywnie, czyli bez zniekształceń. Wymaga czasu i wysiłku, ale chyba jest możliwe :)
-
buka, nie chcę żeby wyglądało to że mam jakąś manię na swoim punkcie. Po prostu jestem osobą, którą mogę poznać najlepiej, a człowiek jest tematem który mnie interesuje. To by było głupie gdybym nie skorzystał z okazji. Z resztą poznając siebie, jestem w stanie lepiej zrozumieć innych. Poza tym lubię np. czytać autobiografię. Czasem to wynik nawet dystansu do siebie. Ogólnie chodzi o to że mama nie rozumie czym są zaburzenia psychiki i patrzy na to ze swojego punktu widzenia, każde nietypowe zachowanie kojarzy się jej z chorobą. A tak nie koniecznie musi być. Niektórym to nawet by było na rękę, by wszystkim chorym zrobić lobotomię, przynajmniej by byli spokojni. Pomyśl o tym.
-
Candy14, Budda też wychował się w kochającej rodzinie, był księciem i miał życie jak z bajki. Dopiero potem zauważył ciemną stronę życia. Bardzo to nim wstrząsnęło, tak że postanowił zrozumieć przyczynę cierpienia. Patrząc w perspektywy dzisiejszej psychiatrii, po prostu mu odbiło, kto by zostawił wygody pałacu, by medytować w jaskini. Z resztą samo pojęcie oświecenia, które nierozłącznie wiązane jest z postacią Buddy, ma wiele wspólnego ze zmienionymi stanami świadomości, a te nasza pragmatyczna kultura zwykła traktować jako odchył od normy i zagrożenie dla stabilności społeczeństwa. Reasumując, nigdy nie wiadomo. Każdy może znudzić się idyllą domu pełnego miłości i wyjechać w świat razem z hippisami.
-
Pandorka, taka mała prowokacja chyba. Niektórzy tak się boją śmierci, że sami ją prowokują. misiek_1, nie musisz popełniać samobójstwa. Twój organizm sam je popełni, nazywa się to starością i automatyczną degeneracją organizmu. Zegar biologiczny nie śpi.
-
buka, chcesz coś więcej wiedzieć to zagadaj na gg (3882449). Widzę, że nie jesteś zorientowany w mojej historii. Jednym słowem laik z ciebie w monkologii. Ja staram się wyrobić jak najwyższy poziom w tej dziedzinie, nazywa się to samoświadomość.
-
Kestrel, buka, witam. Ja się cieszę, bo udało mi się trochę bardziej zrozumieć swoje problemy. Jak opowiedziałem mamie, to pierwsze o co zapytała to czy biorę leki. Zrozumiałe, mówiłem z takim przejęciem, jak ktoś we wczesnej fazie psychozy. Jednak mimo wszystko trochę mi przykro, że traktuje się mnie jak świra, a nie kogoś kogo można zrozumieć.
-
misiek_1, wiesz dobrze, ze już masz ostrzeżenie, ja bym się pilnował na twoim miejscu. Nie, nie znam takiej osoby i nie czuję fascynacji samobójstwem. Interesują cie takie plotkarskie: "dlaczego to zrobił? miał całe życie przed sobą" i oficjalne wersje do rozpowszechniania? Czy może jakaś głębsza analiza osoby, która to rozumie? Jeśli ktoś się zabił, to albo działał na tyle nieświadomie, że autodestrukcją chciał zwrócić uwagę otoczenia, ukarać się, poradzić sobie z trawiącymi go uczuciami. Mógł też być ciut bardziej uświadomiony i zrobił to, bo nikt mu nie zabroni, nie jest to nielegalne. Znamy z historii takie przypadki, rozsądnego samobójstwa. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, jak cię to fascynuje to znajdź jakąś dobrą monografię na ten temat.