Skocz do zawartości
Nerwica.com

Vian

Użytkownik
  • Postów

    2 280
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Vian

  1. Tu małe stop - jak wyglądały te kryzysowe sytuacje? Czego od niej oczekiwałaś? Bierz poprawkę, że nie każdy z automatu radzi sobie z kryzysowymi sytuacjami, niektórzy z natury znoszą je gorzej, nie potrafią szybko podejmować trudnych decyzji, nie radzą sobie z odpowiedzialnością, presją, głupieją wtedy i cześć. Moja była tak miała - kryzysowe sytuacje wszystkie i zawsze były wyłącznie moje. Ale ona była zawsze dla mnie po nich, nie burzyła się kiedy na nią warczałam za byle co, bo napięcie dawało o sobie znać, starała się, żebym się zrelaksowała, była wyrozumiała, cierpliwa, zadziwiająco jak na swój zwykły temperament łagodna etc etc. Z kolei z inną miałam odwrotnie - ja nigdy dla niej nie byłam w kryzysowych sytuacjach, bo ona nie miewała kryzysowych sytuacji, to mnie się wiecznie coś działo. Z kolei ona nie miała głowy do takich codziennych rzeczy, jak trzeba było się o coś wykłócić z ekipą remontową, to ja się wykłócałam, jak trzeba było szybko skołować tanią lawetę, zadzwoniłam do znajomego znajomej, który zadzwonił do swojego znajomego i sie znalazła. Te wyrażenia się źle kojarzą, ale tak na serio, to większość związków jest na tej zasadzie, mistrzyni-uczennica, szczególnie tych z różnicą wieku. Między Wami jest niby tylko 3 lata, ale de facto to jest to na chwilę obecną sporo, bo ona jest ciągle licealistką, a Ty dorosłą kobietą na nieco innym etapie życia. Takie związki mogą być bardzo udane i trwać wiele lat, aczkolwiek z reguły w końcu uczennica dorasta i chce się usamodzielnić. ALE wciąż one mają ręce i nogi tylko o ile są partnerskie: każdy coś z siebie daje i coś dostaje, a nie jedna osoba czerpie od drugiej nie dając nic od siebie. Ty przede wszystkim powinnaś się zastanowić, co jest Twoim priorytetem - odzyskać ją, czy mieć zdrowy związek. Musisz się liczyć z tym, że być może nie będziesz mogła mieć obu tych rzeczy. Zasady w związku trzeba ustalać na początku, jeśli przyzwyczaimy do czegoś partnerkę, to potem cholernie trudno jest sprawić, żeby nagle już tego nie oczekiwała. Ona musiałaby przede wszystkim przyjąć do wiadomości, że jej podejście do związku jest niewłaściwe i szczerze chcieć je zmienić. A potem jeszcze daleka droga oparta właśnie o cierpliwe i stanowcze budowanie granic. Problem w tym, że się nie zanosi na to, żeby ona chciała uznać, że jej wizja miłości jest zwyczajnie toksyczna, niezależnie od tego, czy się do niej odezwiesz, czy nie.
  2. Obadajcie jakie fajowskie przepisy przypadkiem znalazłam! W życiu bym nie wpadła na to, że zrobienie lodów może być takie proste: http://smakoterapia.blogspot.com/2012/07/najzdrowsze-domowe-lody-weganskie.html Chociaż niektóre są ciut za bardzo odjechane jak dla mnie. ^^' http://smakoterapia.blogspot.com/2013/04/domowe-lody-na-patyku-lody-z-kasza.html Przepisy nie-deserowe też są i muszę przyznać, że większość brzmi smakowicie: http://smakoterapia.blogspot.com/2013/08/letnie-jednogarnkowe-wariacje-roslinne.html
  3. Tzn tak - relacje, w których jedna strona jest tą bardziej wspierającą, opiekuje się drugą, jak najbardziej mają sens, pod warunkiem, że ta druga strona daje z siebie coś innego. To trochę jak z utrzymaniem domu - nie musimy obie pracować, obie sprzątać, obie gotować, jedna może chodzić do pracy, a druga sprzątać i gotować o ile taki układ im obu najbardziej pasuje i to ciągle będzie partnerskie. Warunek jest taki, że ta druga strona musi COŚ robić, coś dawać z siebie. Jak jedna zawsze daje, a druga bierze w zamian dając co najwyżej swoje towarzystwo, to klops. Dalej - ja byłam z kobietą borderem sporo lat i w tym przypadku bordera nie widzę, ja bym raczej strzelała w osobowość neurotyczną. Tylko, że poza tym Twoja dziewczyna jest dość ewidentnie wampirem emocjonalnym. Znajduje sobie ofiarę i się przysysa - nakręca sytuacje w efekcie których dostaje porcje pozytywnych dla siebie emocji, których jest głodna. Ona Cię sprowokuje, Ty wybuchniesz, biegniesz przepraszać, prosić i błagać - ona dostaje namacalne dowody, jak jest ważna. Dodatkowo daje jej to dość dużą kontrolę nad związkiem, bo w każdej chwili może Cię zmusić do, jak to ujęłaś, padnięcia do jej stóp. Dość to paradoksalne, bo na pozór, to Ty jesteś dominującą stroną w związku. Teraz zasadniczy problem - od takiego wysysania emocji i kontrolowania związku można się uzależnić. Trzeba z czasem większych i częstszych dawek, co oczywiście rujnuje drugą stronę, w tym przypadku Ciebie. A wampir choćby chciał, to nie bardzo wie, jak przestać. Mówiąc szczerze czarno Was widzę o ile ona sama nie zechce tego zmienić, bo Ty ją przyzwyczaiłaś, że dostaje od Ciebie co chce i nie musi dawać nic w zamian.
  4. Vian

    [Warszawa] Nasza Stolica

    Ja będę w kapeluszu, o takim: Puchata blondynka w okularach, poznacie.
  5. Ale to my, łącznie z nim samym, jesteśmy żyjącymi potomkami Noego!
  6. Ej, 1 na 100 to nieźle! Myślę, że taką Tori Amos kojarzy mniej, chociaż żyje obecnie i podobno w Polsce jest popularna.
  7. Ja nie lubię słowa "autorytet", kojarzy mi się z kimś, kogo się darzy niekwestionowanym podziwem, czyich opinii się nie podważa. W takim układzie nie mam autorytetów. Natomiast wzory - to już kojarzy mi się z inspiracją, a inspiruje mnie sporo osób, począwszy od klasy i gustu mojego ojca, przez wytrwałość mojej babci, specyficzne spojrzenie na świat Charlesa Bukowskiego, który widział piękno na śmietnikach, spojrzenie na sztukę Camille Claudel i Rafała Wojaczka, introspekcje Beksy, ale Beksy Seniora, radosną, minimalistyczną abnegację Big Lebowsky'ego i Diogenesa, wnikliwość Sun Zi po radosną afirmację życia Ikkyu Sojuna. I pewnie sporo innych też by się znalazło. Ale nikt z nich mnie nie inspiruje jakoś tak... całościowo. Inspirują mnie jakąś swoją cechą, którą uważam za fenomenalną, ale nie ma chyba jednej takiej osoby, którą bym podziwiała całościowo i mogła powiedzieć - chciałabym być nią. -- 01 sie 2013, 17:45 -- No wiesz..?! To ja też jestem już dinozaurem? Brontozaurem pewnie... ^^'
  8. Vian

    [Warszawa] Nasza Stolica

    Nie To znaczy, że jakoś przed 15:00 kończę pracę parę min od Kinoteki. Na upartego mogę poczekać do 16:00 (aczkolwiek byłoby mi nudno i ekstra jakby ktoś chciał wpaść wcześniej), ale siedzieć sama do powiedzmy 17:00 to już mi się nie chce. A wracać do domu mi się nie opłaca, bo mieszkam jakąś godzinę od centrum.
  9. No wiecie, w jakimś stanie w Stanach jest ustawowy zakaz seksu z diabłem, więc w tym kontekście pozywanie Izraela nie jest takie znów szalone.
  10. Vian

    [Warszawa] Nasza Stolica

    Mnie bliżej 15:00, bo do 16:00 mam godzinę czekania. Ew. jak ustalicie później to nie ma problemu, tylko ja odpadam. :)
  11. Vian

    [Warszawa] Nasza Stolica

    15:00-16:00 gdzieś w Śródmieściu? Kinoteka?
  12. To ja proponuję zaskarżyć izraelską armię, bo jakby żołnierze Heroda Wielkiego nie dali ciała z niewiniątkami, to historia też by się potoczyła inaczej.
  13. np mnie. pokazało to by że faceci często chcąc podobać się kobietom skupiają się nie na tych rzeczach co trzeba. No ale co z tego wynika? :) Poza tym co to znaczy - skupiają się? Starają się zaprezentować? Albo ktoś ma poczucie humoru - przykładowo - albo nie.
  14. Dobrze ktoś powiedział - wiedza, erudycja to coś całkiem innego niż inteligencja. Poznałam niedawno faceta - rolnik z dziada pradziada rolników. Nie pogadasz z nim o Dostojewskim, o francuskiej Nowej Fali, o Sartrze, ale jeśli mu o tym Sartrze albo Godardzie czy Dostojewskim opowiesz, to on z Tobą o tym porozmawia, a jak coś powie, to niekoniecznie będzie to powiedziane pięknymi, wyszukanymi słowami, ale będzie celne i przemyślane. Dla mnie to jest właśnie inteligencja - ciekawość i szybkie oraz celne wyciąganie wniosków z nowych informacji. A erudyta, człowiek który posiada szeroką wiedzę, może z Tobą bardzo ciekawie rozmawiać o wszystkim, co wie, ale nie potrafić sprawnie przetrwarzać nowych informacji. Ot i różnica :) A kogo to obchodzi
  15. Włosy (głównie chodzi o to, czy czyste) Dłonie (j.w. plus ogryzione paznokcie - nie znoszę) Twarz (brodacze mają u mnie dodatkowe punkty) Brakuje mi opcji "waga" - nie przepadam za wychudzonymi czy jakoś mocno otyłymi mężczyznami. Facet z brzuszkiem mi nie przeszkadza, ale jak przejście 500m to dla niego ryzyko zawału to już problem. A w ogóle to dla mnie najważniejszy jest chyba głos. :)
  16. To Ty bi jesteś czy mówisz o jakiejś innej ankiecie o babeczkach, której nie widzę..?
  17. Ale się nie nastawiaj. Nie wiem, ile masz lat, ale coś czuję, że za stary dla niej jestes.
  18. psyche., jest też wulgarność, cwaniactwo... Pewnie się nikt nie przyzna, no ale wulgarni brutale też mają kobiety, więc ktoś takich wybiera. :) Zaradność - nie chciałabym faceta, który przy każdym problemie opuszcza bezradnie ręce i ja musiałabym mu mówić, co robić Poczucie humoru i inteligencja - piszę to razem, bo moim zdaniem te pojęcia są ze sobą bardzo blisko, jedno i drugie jest dla mnie ważne, facet musi mieć dystans do siebie, umieć się z siebie śmiać, nie nadymać się z byle pierdoły, a do tego być relatywnie bystry, żeby się z nim dało pogadać, mieć jakieś zainteresowania, hobby, chociaż niekoniecznie takie, jak moje. Opanowanie - ja jestem nerwus, jak on też będzie nerwus, to sobie jeszcze krzywdę zrobimy ^^' Szczodrość - jakoś nie lubiłam nigdy centusiów i skąpców, co to tylko patrzą, żeby samemu mieć jak najwięcej a innym dać jak najmniej, nie chciałabym się też o to sprzeczać z partnerem, że komuś jakoś pomogłam.
  19. No ale ludzie, ona ma 16 lat, do tego sama się tego boi. Jaka jest szansa, że kogoś tak pochlasta, żeby krzywdę zrobić - jak dla mnie, pomimo fantazji, niewielka. Co do syfa (rozumiem chodzi o hiv), to u nas w Polsce jeszcze nie ma takiej epidemii, żeby bać się, że jej kolega ze szkoły może być zarażony, a zakładam, że jest też niewielka szansa, że zacznie wypijać 2-3 krotnie starszych biznesmenów, którzy mogli zwiedzać zaułki Bangkoku. ;-) Ja jej napisałam to samo, co ja sama usłyszałam od seksuologa ładne już parę lat temu. Też się wystraszyłam sama siebie, tylko ja byłam dorosła i żeby iść do seksuologa nie musiałam się spowiadać ze wszystkiego mojej mamie. Możecie jej to radzić i jasne - dla spokoju sumienia mogłaby iść, ale o ile dobrze kojarzę i wizyta musi być za zgodą rodziców, to jest mała szansa, że do niej dojdzie.
  20. W sensie jak to... Osobowość Ci się nie zmieni, BO DIAGNOZA się zmieniła... Jesteś taka, jaka byłaś wcześniej.
  21. Niby jakie, że kogoś wypije na śmierć?
  22. Słucham? A po co na chwilę obecną... Seksuolog jej wyjaśni, że nazywa się to fachowo wampiryzmem seksualnym i jest to fetysz dość ściśle związany z sadyzmem lub/i masochizmem. Wcale zresztą nie aż taki niespotykany. Póki nie uniemożliwia jej to odbywanie stosunków bez obecności fetyszu, to żadna parafilia. Dziewczyna ma 16 lat i nie wiadomo, czy nie wybuchło jej to w podświadomości, bo nie wiem - przeczytała Zmierzch albo Wywiad z wampirem. Nie nabijam się, serio to tak mogło zadziałać. Zresztą hormony też zapewne robią swoje. Spokojnie jak na wojnie, na 99% wszystko z nią ok, ma jedynie mniej typowe preferencje.
  23. Nie rozumiem tych dwóch zdań... Najpierw jest mowa o tym, że każdy musi być tym, kim był na samym początku, a potem, że nie można być tym, kogo się szuka we wspomnieniach - czyli rozumiem w przeszłości, czyli na początku. Ergo z tych dwóch zdań wyłania mi się obraz " każdy musi być tym, kim był na początku, ale nie może być tym, kim był na początku". Napisałabym modne ostatnio "mózg rozjebany", ale to nie przystaje do tak szacownej dyskusji. ;-) A tak w temacie, to uważam, że to ogólnie bardzo proste: mamy w sobie cechy, które możemy zmienić (chociaż niekoniecznie łatwo) i mamy takie, których zmienić nie możemy, a najwyżej możemy się nauczyć nad nimi panować. Moim zdaniem pierwsze to te głównie nabyte, a drugie wrodzone, wynikające z osobowości.
×