Bellatrix, mnie się zdarzyło chyba dwa razy w liceum - jedna to osiemnastka koleżanki, drugie to po prostu wypad z dziewczynami. Ale nie potrafiłam się zmusić, żeby bawić się przy czymś, co absolutnie mi się nie podoba (wiesz, głownie takie "umcu umcu"). Jest tak wiele gatunków muzyki, że nawet ograniczając się do w miarę zbliżonych klimatów, wybór jest niemal nieskończony... To tak, jakby czytać książkę, której się nie lubi...
Od tych samych koleżanek dostałam zaproszenie na sylwestra... Ale w tym roku już sobie daruję... Spędziłam z nimi kilka sylwestrów i za każdym razem odliczałam tylko godziny do wyjścia... Cóż, jestem nudna