Skocz do zawartości
Nerwica.com

polakita

Użytkownik
  • Postów

    899
  • Dołączył

Treść opublikowana przez polakita

  1. Marek, jeżeli on miał próby samobójcze to nie są przelewki, w takiej sytuacji zabierając go ze szpitala jesteś odpowiedzialny za jego życie... Sam widzisz on nie jest chory od dziś, już wcześniej dawał sygnały że coś jest nie tak, ale dla osoby patrzącej z zewnątrz to sie nie wydawało poważne, a jego choroba w tym czasie rosła. Jeżeli samo mu się nie poprawiło samo z siebie, to teraz też się pewnie tak nie stanie... wydaje mi sie że lepiej dać szansę lekarzom. Nie dziwię się że masz teraz wyrzuty sumienia, bo twój brat jest w ciężkim stanie, ale dla osoby która nigdy nie miała nerwicy to jest kosmos, trudny do zrozumienia, nie znasz się na tej chorobie i wydawało ci się ze twój brat gada jakieś głupoty, ale w jego głowie to nie są głupoty tylko śmiertelne zagrożenie które on czuje, lęk którego nie potrafi opanować. Co do pozostałych pacjentów, jeżeli jest na oddziale nerwic, to nie powinni zrobić mu krzywdy, gorzej gdyby był na oddziale ciężkich zaburzeń typu schizofrenicznego. Ale jeżeli ci inni pacjenci nic mu złego do tej pory nie zrobili, to może jego lęki są na wyrost? [Dodane po edycji:] Z tym wyszukiwaniem sobie chorób, rakiem guzem, to jest typowo nerwicowe... to co myśli o nim rodzina, itd jakie to ma znaczenie? Ważne jest jego zdrowie i stan psychiczny, ale on się przejmuje wszystkim za bardzo, to też objaw chorobowy... Uważam ze powinniście być przy nim, być cierpliwym, nie denerwować go, ale też nie traktować protekcjonalnie (jak wariata). Ale pamiętaj że wy jako rodzina tej choroby u niego nie wyleczycie, nie udowodnicie mu że nie ma raka itp, musi się nim zająć ktoś kto zna się na tym.
  2. polakita

    Czesc dupeczki...

    Chupacabra gdzieś uciekł... przeraziła go ta ilość niewiast która tu na niego czeka... Chupacabra pokaż że jesteś facetem, czekamy aż "po męsku" zakończysz sprawy Powiedziało się A, trzeba powiedzieć B !
  3. polakita

    Czesc dupeczki...

    Tu się akurat nie zgadzam... mam dwie koleżanki o ciemnym kolorze skóry które do siebie mówią na FB "ej, ty czarna" ale żartobliwie chociaż być może one wcale nie są wykształcone ani nie mają kultury... za to tańczą o niebo lepiej niż 10 białasów / białasek
  4. polakita

    Czesc dupeczki...

    noowy6, cóż przykro mi, żeby coś było śmieszne, trzeba mieć jeszcze odrobinę wyczucia... bo w to że znasz wiele wulgarnych słów nikt nie wątpi, tylko niewiele też z tego wynika.
  5. polakita

    Czesc dupeczki...

    tak czy inaczej - Chupacabra osiągnął swój cel - wszystkie laseczki z forum zleciały się tu
  6. W takim razie to nie są ataki nerwicowe, jeżeli byłaś zdziwiona i zaciekawiona. W nerwowych atakach odczuwa się panikę, lęk że zaraz się umrze itp. [Dodane po edycji:] To forum nazywa się "psychologiczne" ale z psychologią to wiele wspólnego nie ma... tu raczej nikt nie jest psychologiem ani psychologii nie studiuje, a skąd taka nazwa - nie wiem
  7. polakita

    Czesc dupeczki...

    ALEKS*OLO, przecież to żart był... ale wy tu poważni jesteście :'>
  8. Kris, o ile generalnie zgadzam się z tobą w każdym słowie, to wydaje mi się że tak nie powinieneś mówić, bo jak by nie patrzeć żyjemy w wolnym kraju gdzie każdy może myśleć to co woli, nawet jeśli poglądy Rambo mi nie odpowiadają, to na poziomie intelektualnym wiary nie da się zrozumieć... Ja jestem wierząca ale cenię sobie wolność poglądów, dzięki temu też mam poczucie że wiara jest tym co wybieram codziennie, co odkrywam, jest sprawą otwartą. Nie można nikogo zmusić zeby myslał tak czy inaczej, tym bardziej ze to może działać jak płachta na byka
  9. Zorka o ile wiem hormony tarczycy, jeżeli są rozregulowane, mogą dawać objawy takie same jak nerwica lub depresja. Jeżeli nie masz tarczycy (bardzo mi przykro!) to być może masz rozregulowany układ hormonalny, który może wpływać na stan emocjonalny. Ja przy diagnozie nerwicy miałam robione FT3, FT4 oraz TSH, które wyszły mi dobre. Gdy wychodzą złe (niedobór lub nadmiar) to należy leczyć tarczycę a nie nerwicę.
  10. Zapewne masz rację hihi ja jestem pewnie po trochu jednym i drugim i wcale się nie obrażam ale czemu trudno uzyskać pomoc? Myślę że fachowej pomocy nie znajdziesz, bo nie jesteśmy psychiatrami ani psychologami, to że byłam u lekarza nawet kilka razy to nie znaczy że będę umiała zdiagnozować każdy przypadek, a już tym bardziej przez internet, to chyba oczywiste. A to co opisujesz jest niejednoznaczne i dość złożone, dlatego trudno przykleić etykietkę konkretnego zaburzenia, lub jest ich kilka na raz. Jedyne co mnie dziwi to że o swoich uczuciach, problemach mówisz z takim dystansem, w punktach, jakbyś mówił o osobie trzeciej... PS czy przy okazji autodiagnozy czytałeś też o zespole Aspergera? PS2 a leków na siłę nikt ci nie będzie dawał, zwłaszcza jeżeli twój stan nie jest bardzo zły, przede wszystkim możesz się wybrać do lekarza po diagnozę właśnie.
  11. Psychiatra. On też powinien wiedzieć jakie ewentualnie dodatkowe badania powinieneś zrobić (np na tarczycę), i zapewne cię zapyta czy nie eksperymentowałeś ze środkami psychoaktywnymi PS. Mówi się o "lęku napadowym", to jest irracjonalny lęk ogarniający człowieka znienacka. Ja również dzwoniłam na pogotowie, ale oni też nie są głupi i nie chcieli przyjeżdżać
  12. A ty potrafisz? Bo w stopce piszesz "czy to Pan jest czy też szatan sam już nie wiem co prowadzi mnie za rękę". Wydaje mi się że są to ważne rzeczy które lepiej rozstrzygnąć, co właściwie prowadzi cię... Stopki to są takie fajne teksty które w jednym zdaniu mówią o człowieku, twoja mnie zaciekawiła w kontekście twojej wypowiedzi.
  13. Ale w swoich avatarach nie pokazujesz papy Smerfa ani Kubusia Puchatka, tylko masz satanistyczne awatary, jak ten z odwróconym krzyżem i trzema szóstkami. Wcale mi się to nie podoba.
  14. Tak. Nerwica jest irracjonalna, lęk który jest irracjonalny jest chorobą. Po prostu twój organizm sobie upatrzył pobieranie krwi jako "punkt zapalny" i produkuje nadmierny lęk w tych momentach.
  15. Miałam straszny sen... śniła mi się zmarła ciocia (mieszkam w jej mieszkaniu). Śniło mi się że właśnie umarła, przyjechaliśmy odebrać ciało do szpitala... ale ja patrzę, a tu się coś rusza, i mówię do mamy, "co to za lekarz co wydał świadectwo zgonu, skoro wcale nie zmarła, przecież się rusza, no ale lekarze na pewno umyją od tego ręce!" i pokazuję jej jak lekarz umywa ręce, a ciocia zaczyna się ruszać i nawet coś mówić, złapała mnie za rękę i coś do mnie mówi, to było takie straszne że bardzo bardzo chciałam się wtedy obudzić, tych kilka chwil to było okropne... Taki dziwny sen na granicy jawy i snu, nie wiadomo co jest jawą a co snem, co jest rzeczywiste a co nie, kto jest zmarły a kto żyje... miałam takie wrażenie że nie tyle ona wróciła do żywych, ile raczej przez chwilę jak trzymała mnie za rękę to ja byłam po Tamtej stronie... Mój kolega mówi że jak sie śni zmarły to znaczy że potrzebuje modlitwy...
  16. Robert, cieszę się że bierzesz to też pod uwagę (że możesz się mylic) W tych sprawach nie ma pewności i ja (wierząca) też nie wiem jak jest naprawdę, ale wiesz, kiedyś wszyscy się przekonamy jak już będziemy
  17. Monika, jestem przekonana że każdy z nas powinien "chodzić na terapię" do końca życia - w tym sensie że praca nad własnym charakterem nie kończy się nigdy! I to chyba dobrze, zawsze jest coś do zrobienia, jakiś problem do rozwiązania, taka nasza droga do przejścia. [Dodane po edycji:] Asia, jestem tego samego zdania bardzo lubię czytać twoje posty, piszesz bardzo ciekawie o swoich uczuciach, przejściach. Samo to że umiesz to opisać tak szczegółowo i szczerze, to już jest coś! że jesteś świadoma tego co się z tobą dzieje.
  18. No tak, zarząd - sami faceci pod krawatami, a my tu jacyś wyrobnicy jesteśmy, to wszystko co robię ja i moje koleżanki (w gruncie rzeczy dużo pracy), to lukier spływa na nich, oni zarabiają kilkakrotnie więcej, jeżdżą służbowym samochodem, są "prezesami", a my tu jak czarny robotnik w pocie czoła. Naprawdę im dłużej pracuję tym bardziej nabieram poglądów LEWICUJĄCYCH bo do czego to jest podobne że ktoś kto robi niewiele zarabiał wielokrotnie więcej, i miał znacznie wyższą pozycję od tych co pracują ciężko! Oni by bez nas tej firmy nie uciągnęli. Mówię NIE wyzyskowi w pracy!
  19. antek88, mi się wydaje że ona cię szantażuje emocjonalnie. Albo ci robi irracjonalne wymówki, bezpodstawne zarzuty, które cię dobijają, albo przestaje się do ciebie odzywać (ona to nazywa że "odpuściła" ale wg mnie wcale nie odpuściła, tylko się zrobiła obrażona). Może ty się zastanów ile jeszcze wytrzymasz takich akcji?
  20. dodzik, są rzeczy których nie zmienimy, ani choroby twojego brata, ani lęków twojej mamy. Ale ze swoim życiem jeszcze możesz coś zrobić! Oprócz tego, wydaje mi się że wszyscy jesteśmy zależni emocjonalnie od rodziców... nawet dorośli. Pół biedy jeśli te emocje są zdrowe, a gorzej jeżeli coś nie gra, wtedy to się na nas odbija (na mnie bardzo długo, chodziłam wiecznie struta, zasmucona, zamknięta w sobie, bo najbliższe mi osoby - rodzina - to sprawiały, nieświadomie oczywiście). Tak więc uważam że pomocy trzeba szukać na zewnątrz, w relacjach z innymi ludźmi.
  21. ALEKS*OLO, nie bój się, jeszcze dasz radę zrobić na nich pozytywne wrażenie! Powodzenia na rozmowie! U nas w pracy dziś wizytacja z zagranicy, wszyscy się odstawili jak mrówka na święto lasu... ale bardziej jak dzieci na święto szkoły czarno-biało hihi niezbyt mi się podoba
  22. Jeżeli twoja narzeczona jest pewna ze kochasz inną kobietę, to właściwie dziwię się że ona chce wyjść za ciebie za mąż, ja bym nie wyszła za faceta który kocha inną [Dodane po edycji:] Zmniejszyła się kiedy poczułam że jest ze mną, a nie że ma wątpliwości czy chce być ze mną czy nie. Ale czekałam z jego strony na deklaracje które nigdy nie nastąpiły, i nie doczekałam się... więc jesteśmy w fazie rozstawania się, chyba już nic z tego nie będzie... ale ta relacja, niepewność w związku, niepewność przyszłości, niepewność czy mnie kocha, doprowadziły mnie do nerwicy rok temu, więc trzeba uważać...
  23. Abradab, ja ciebie pamiętam Cóż mogę powiedzieć - GRATULACJE!! że udało ci się wyjść z choroby, jesteś akademickim przykładem że można Ja również czuję się całkiem całkiem. A na panią psycholog podaj namiary, może się kiedyś przyda, mi albo komuś innemu na forum.
  24. Antek, mi się wydaje że problem to ma twoja narzeczona przede wszystkim... to ona się dziwnie zachowuje! Kobiety czasem są zazdrosne (wiem po sobie...) ale nie można tego doprowadzić do poziomu absurdu. Ona szuka problemu tam gdzie go nie ma najwyraźniej, może sama jest niepewna siebie. A ty jako osoba wrażliwa się tym mocno przejmujesz. Jej chore projekcje - odbijają się na twoim samopoczuciu. Myślę że jesteś trochę uzależniony od niej, bo mój facet jak byłam zazdrosna to po prostu mnie olewał albo się wkurzał i tyle. Niestety mam wrażenie że jesteś na prostej drodze do nerwicy, te ataki duszności, myśli samobójcze o tym świadczą... Czy rozmawiałeś z tą dziewczyną otwarcie jak się czujesz z tego powodu? Czy ona wie jak mocno cię dobijają te jej insynuacje? Moim zdaniem to przede wszystkim ona powinna coś zrobić ze sobą, a ty z kolei zdobyć trochę pewności siebie...
  25. Moja pani psychiatra mówiła to samo, powiedziała że psychoanalityczna nie daje wymiernych korzyści... Uważam ze jeżeli nie widzisz korzyści a tylko się męczysz, i to za własne pieniądze, to może nie warto, terapia nie polega na oczernianiu bliskich, myślałam że raczej na zrozumieniu i wybaczeniu, tak widzę zdrowienie. I też na tym że bliscy, zranili nas, my im wybaczyliśmy, ale prawdopodobnie będą nadal robić to samo...
×