Ja miałam, nie z dopalaczami ze sklepu obok, ale miałam.
Trawsko to trawsko, z holandii czy nie zawsze sprawiało, że miałam rozkminy egzystencjonalne wagi światowej, szajs.
Gorzej z amfetaminą, która przez jakiś czas była moją najlepszą przyjaciółką. Z człowieka robi się trup, maszyna nastawiona na tryb wciągania. Może akurat ja jestem słaba? Nie wiem.
W każdym razie nadal ciągnie mnie niesamowicie, dobrze, że mam kogoś, na kim zależy mi do tego stopnia, żeby od białego uciekać. A nie da się już fuknąć raz, za dużo i za długo się w tym babrałam.
Ergo, nikomu nie polecam, bagno. Czy to jest trawsko (nawet to czyste, zagraniczne, chociaż i w Polsce można dostać ładny towar, jeśli się umie szukać) feta, lsd czy też psychozabawki z Dopalaczy radzę uważać. Można 'popsuć' sobie głowe jeszcze bardziej niż jest i stracić zaufanie do samego siebie, i od ludzi nam bliskich. Mnie do dziś mdli, jak widze kubek do próbki moczu
Żałuję, po prostu żałuję.