-
Postów
790 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Lusi
-
HALO! HALO! Czy ktoś mnie szukał? U mnie dzisiaj od rana normalka: ryk w przedszkolu. Naprawdę nie wiem, co mam robić. Chyba pójdę z córką do psychologa, bo sama sobie z tym nie poradzę. Ja się czuję w miare dobrze. Trochę jestem przybita całą tą sytuacją przedszkolną, ale tylko trochę. Muszę Wam napisać jaką miałam w piątek jazdę.Przez cały dzień czułam się co nieco dziwnie, nie żle, ale dziwnie. Starałam się o tym nie myśleć. Po pracy pojechałam z córką do banku. Wysiadam z autobusu a tu raptem ŁUP! W głowie mi się zakręciło, nogi mi się ugięły, świat się rozmył. Znacie zapewne to okropne uczucie. Jakoś doszłam do banku. W środku pełno ludzi. Usiadłam i czekam na swoją kolej. Serce zaczęło mi napierniczać, w głowie chuczy i oczywiście LĘK. Wiedziałam, że nic mi się nie stanie, ale ten lęk jest silniejszy i czasem nie mogę nad nim zapanować. Siedziałam sobie na krzesełku w banku i byłam przerażona. Przyszła pora na Ostatnią Deskę Ratunku. Wyjęłam z torebki Propranolol, odgryzłam pół tabletki (na oczach ludzi!) i połknęłam bez popijania. Zanim przyszła moja kolej już było w porządku. Jak wróciłyśmy do domu to byłam wypompowana, jakbym całą drogę biegła. Ale całe szczęście wszystko dobrze sie skończyło. I to by było na tyle.
-
Gdzie te rangi?! Od kilku dni nie ma membersów. Czy to coś z moim komputerem, czy coś się "na górze" sypnęło? A może coś mnie ominęło?
-
Monietta, zastanów sie czego tak naprawdę sie boisz. Przecież nie pojedziesz sama, tylko z mamą. Upoważniam Twoją mamę, aby w razie czego w moim imieniu zeskrobała Cię z asfaltu. Ja też miewam momenty, że panikuję. Nie myślałaś chyba, że jest inaczej? Ale nie mogę się poddać. Bo wtedy to tylko leżeć i czekać na marny koniec. Nie o to chodzi. Trzeba walczyć. W każdej walce są ofiary, ale im więcej zdobywamy doświadczenia, tym ofiar mniej.
-
Co Ty bredzisz?! Jak możesz zwariować? Myślisz, że można zwariować zminuty na minutę? A niby dlaczego wogóle miałabyś zwariować? Bo pojedziesz do ciotki? Nie słyszałam, żeby od tego ktos zwariował. Boisz się ,że zemdlejesz? Jak zemdlejesz, to się ockniesz. Wiele osób przy mnie już mdlało i nie zauważyłam, żeby ktoś od tego umarł. Nic poważnego Ci nie grozi. Jedynie może atak paniki, ale to juz znasz. Nie widzę przeciwwskazań, aby pacjentka mogła udać się z mamą do cioci.
-
Jedź! Jedź! I jeszcze raz JEDŹ! Musisz próbować. Nie zamykaj się w skorupie. Nie pojedziesz sama tylko z mamą. Zawsze możesz uczepić się jej rękawa. I nic Ci się na pewno nie stanie.
-
Myślę, że Twoja mama martwi się o Ciebie, ale nie wie jak to wyrazić. Ty z kolei jesteś przewrażliwiona i stąd te spięcia. Zapewne obie jesteście normalne. Może spróbuj porozmawiać z mamą. Wiem, że to trudne, ale czasem warto się przełamać. Przecież to w końcu Twoja mama. Innej nie będziesz miała.
-
Dzieńdoberek wszystkim!!!!!! Znowu do 17 będę udawać, że pracuję. Dzisiaj niby czuję się dobrze, ale z rana moje serce zwariowało. Zaczęło skakać jak głupie we wszystkie strony. Jak ja tego nie lubię. Ale nic to. Dzisiaj piątek. Potem dwa dni lenistwa. Szkoda tylko, że w weekend nie mogę z Wami pogadać.
-
Oj Malcolm. Brak mi słów. Wyciągasz kawałek a reszty nie widzisz. W tym wszystkim nie było zabawne kto, tylko co. To ta część od UBRANI... Ale co to Ciebie tak naprawdę obchodzi, co? Skaczesz po forum i ucinasz łeb każdemu tematowi. Pastwisz się. Sprawia Ci to przyjemność? Czy my jesteśmy winni temu, że nie możesz się odnaleźć w normalnym świecie? Na pewno nie. Więc odpuść sobie.
-
No wiesz Kasiu, jaka samochwała? Nie chcemy słuchać (czytać) samych narzekań. Miło się czyta o tym, że komuś się coś udało. Moje gratulacje. Ja siedzę w pracy prawie bezproduktywnie. Zrobiłam tylko 2 oferty, a resztę czasu spędziłam zwiedzając internet. No i przejżałam oferty pracy, ale nie było nic ciekawego. Pobujam się do 17 i będę musiała Was opuścić. Ale jutro wrócę.
-
Moja ciocia nie posiada takiej lampy, wujek też nie. A ja nie mam funduszy, żeby sobie kupić. Ta lampa jest droga. Nie chcę zabijać tematu, ale niestety tego typu pomysły mnie denerwują. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.
-
Nie wiem czy miłe, ale na pewno śmieszne. Bo zabawnie wygląda dwoje ludzi i dziecko w restauracji ubrani w grube kurtki, czapy i spodnie do kolan w błocie trzęsący się z zimna i proszący o dodatkowy grzejnik. A gdzieś trzeba było poczekać na transport.
-
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Ja też gadam do siebie. I nie uważam, żeby to był jakiś problem. A ludzie? Mam gdzieś co sobie pomyślą. Niektórzy robią publicznie gorsze rzeczy, kiedyś facet o mało mnie nie osikał z piętra parkingu. Nie przejmuj się brat, ważne, że się ze sobą nie nudzisz. -
A fe Kasiu, niegrzeczna dziewczynka. Ja mam dzisiaj od rana dobry humor. Moja sytuacja finansowa się nie poprawiła, ale postanowiłam to olać. Byłam dzisiaj z córeczką na pobraniu krwi. Myślałam, że będzie wrzask i wyrywanie się ale nic z tych rzeczy. Moja dzielna córeczka zniosła to bez mrugnięcia. Przyłożyła sobie watkę, popatrzyła jak probówki kręcą się na karuzeli i dumnie poszła po nagrodę. Normalnie byłam w szoku! Czy u Was też jest dzisiaj taka piękna pogoda? Bo u mnie poprostu wiosna. Aż chce się żyć.
-
Przygoda się skończyła, samochód naprawiony, skarbonka rozpruta, lodówka pusta.
-
Nawet kaktus może być piękną roślinką, jeżeli ogrodnik wie jak się z nim obchodzić.
-
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Następny przestraszony. Czy jest na forum ktoś kto się nie bał, że zaraz umrze? Nie sądzę. Bartix, to jest nerwica, zwykła nerwica. Poczytaj posty na forum, zrobi Ci się lepiej, jak zobaczysz, że nie tylko Ty tak masz. Radzę Ci iść szybciutko do psychiatry a potem do psychologa. Trzymaj się. -
Dąbrówko, jakbyś znalazła jakąś chatkę to daj znać. Chętnie wynajmę od Ciebie jedną "celę"
-
Oj, Kecajku, postanowiłam kopnąć życie w dupę. Może wtedy coś się zmieni i będzie lepiej. Mój mąż jest chyba jedyną osobą (oprócz Was oczywiście) która we mnie wierzy. On jest przekonany, że ja dam sobie radę. I powiem Ci, że muszę mu przyznać rację. Takie sytuacje motywują mnie do działania. Radziłam sobie z gorszymi. Teraz też wyjdę z tego z podniesioną głową. Ale muszę trochę pojęczeć ;-)
-
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Nerwica to nie katar. Niestety ale nie wydaje mi się żeby mogła przejść sama. Zazwyczaj siedzi ona bardzo głęboko i sama sobie nie pójdzie -
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Z mężem tak naprawdę to nic nie ustaliłam. Żal mu 50 euro na prowizję za przekaz. Powiedział, że postara się coś wykombinować. Wierzy, że dam sobie radę. Też bym chcieła wierzyć. Córeczka chora, idę z nią dzisiaj znowu do laryngologa (byłam w zeszły czwartek) tym razem prywatnie, bo podobno lekarka jest świetna. Chyba nie jest ze mną tak źle, skoro mam siłę podnosić innych na duchu. Ja już wiem, że to minie, że będzie lepiej. Lżej jest, gdy się ma tą świadomość. -
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Wiedziałam, że nic Ci nie jest. Spokojnie, to tylko nerwica. Ja też od kilku dni nie czuję się najlepiej, wiesz dlaczego. Ale staram się nie panikować. To tylko stan przejściowy. Trzeba zdać sobie sprawę, że w przyrodzie nic nie jest wieczne. Złe samopoczucie też. Myśl pozytywnie. -
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
Magda. Wydaje mi się, że nie na tym polega psychoterapia. W ten sposób to możesz sobie pogadać z koleżanką. Ona musi pomóc Ci cofnąć sie wstecz do czasów, kiedy zaczęłaś budować w sobie fundamenty nerwicy. Musicie sięgnąć do samego dna, wyciągnąć to co tam gnije i naprawić to. Na nerwicę nie można zachorować z dnia na dzień. Już w dzieciństwie wykształcamy w sobie pewne zachowania, które później mogą przerodzić się w nerwicę. Tego wszystkiego powinnaś dowiedzieć się właśnie na terapii. Psycholog powinien pomóc Ci poradzić sobie z przeszłością, nie z teraźniejszością. Powinnaś zdobyć się na rozmowę o braku skuteczności terapii. Przecież ona Ci głowy nie urwie. A jeśli ona nie potrafi Ci pomóc, to jak najszybciej szukaj innego psychologa. -
Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta
Lusi odpowiedział(a) na temat w Nerwica lękowa
KASIUUU!!! Żyjesz jeszcze? Na pewno tak. Nie tak łatwo jest się udusić, kiedy się tak na prawdę nie dusisz. To wszystko dzieje się w Twojej głowie - przecież wiesz o tym bardzo dobrze. Wydaje mi się, że kiedyś poczułaś się źle rano i trochę się wystraszyłaś. Teraz czekasz, aż to się powtórzy i wmawiasz sobie, że się to stanie. Zwykłe wkręty. Postaraj się wywalić te głupie myśli ze swojej głowy. Będzie dobrze. -
Jezzzu! Jak fajnie, że ktoś coś dla mnie robi :-))) Normalnie nie posiadam się ze szczęścia:-))) A tak na poważnie. Wiesz Ewa nie chciałam, żeby ktoś opacznie zrozumiał Twój pomysł. Mogłoby to komuś tylko pogorszyć samopoczucie. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz.
-
Ja go nie brałam, ja brałam Neurol i też na początku chodziłam z zamkniętymi oczami a każdą wolną chwilę poświęcałam na kimanie. Ale to przeszło. A w ogóle to nie brałam go długo. Potem brałam Doxepin a na końcu Pramolan. Wszystkie leki na początku wywołują jakieś skutki uboczne. Oczywiście dzieje się to u każdego inaczej. Trzeba znaleźć ten swój odpowiedni lek. A to wymaga trochę cierpliwości i poświęcenia.