Można powiedzieć,że tak jakby wcale nie umiem...Moja rozmowa z kobietami to coś.....eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee,yyyyyyyyyyyyyyyy to masakra po prostu:D.
Jak już rozmawiam z osobnikiem płci żeńskiej to po prostu mam takie nerwy,lęk,serce mi mocniej wali, a jak gadam to nic sensownego nie potrafie sklecić,czasem nie możliwe jest powiedzenie jednego zdania poprawnie...bo z nerwow zawsze musze coś przekręcić.Zresztą problemy z kontaktem z ludżmi mam chyba od dziecka..