-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
Monika1974, w pracy było.... nijak... otępiała na maxa, zrobiłam niewiele, poszłam na obiad z Markiem i prawie się nie odzywałam. O 17 miałam wyjść, ale zaczęłam rozmawiać z asystentką, która jest dość barwną postacią i oryginalną, posłuchałam o jej historii miłosnej.... Słuchało się tego jak opowieści z książki... W pracy mówią, że ona jest dziwaczką... Wcale nie jest, jest wspaniałam. Nie chcę więc wiedzieć, co mówią o mnie.... paradoksy, jak się czujesz? ja jestem. chyba. ALEKS*OLO, tak, myślę, że coś w tym jest. jak czuję się dobrze, albo dzieje mi się coś dobrego, mój umysł włącza czerwoną lampkę i mówi - halo, halo, coś za spokojnie, coś za miło tu jest!!!
-
ja bym wolała być jakąś zwykłą myślą błądzącą w gdzieś w czasoprzestrzeni. dopadł mnie dół, nie pasuję nawet tu, nie umiem napisać o co mi chodzi, nie wiem, czego doświadczam, wszystko mnie frustruje i mam ochotę się rozbeczeć jak mała dziewczynka. idę do domu.
-
ja nie tłumaczę tego derealizacją. ja do końca nie odróżniam u siebie stanu derealizacji. wiem, że świat zewnętrzny wydaje mi się odpychający i nieprzyjemny. czuję w nim dyskomfort. i że generalnie nie lubię ludzi, ludzi jako takich - na ulicach, w sklepach. przy okazji - od wieku nastu lat ubolewałam, że muszę żyć w tym świecie. nie umiem tego nawet wytłumaczyć. jeśli namieszałam w wątku, przepraszam. ja nie umiem opisywać swoich odczuć.
-
Hania, nie wiem, czy to Cię pocieszy czy nie, ale jak już jestem w pracy, nie na studiach, to wiele się nie zmieniło. Począwszy od porannych spotkań w windzie i grzecznościowych rozmów o pogodzie , po grupowe opowieści o dzieciach i członkach rodzin , po kobiecych rozmowach o farbie do włosów i ploteczkach o tym co u kogo . Niestety na tym to polega, ale jak widzisz łażę jeszcze do tej pracy i nikogo jeszcze nie zamordowałam.
-
Hania, dałaś mi trochę do myślenia tym tematem. Na pewno odczuwam coś nacechowanego negatywnie, ale nie wiem czy jest to konkretnie wstręt. Często towarzyszy mi uczucie wyobcowania, ale to takiego dosłownego, całkowitego - że ten świat nie jest mój, a ludzie są w ogóle innym gatunkiem i zadaje sobie pytanie "co ja tu robię". Dlatego uwielbiam zaczytywać się i oglądać fantasy, wyobrażać sobie inne światy od tego, naprawdę jak byłam młodsza to marzyłam dosłownie o tym by wejść do książki...... Ostatnimi czasy, gdziekolwiek muszę iść - przemykam, najchętniej założyłabym czapkę niewidkę, a rozmowy z ludźmi wydają mi się nierealne, jakbyśmy mówili w różnych językach. Często boję się w sklepie ekspedientki, jak Ci pisałam ostatnio. A przebywanie w czymś typu tramwaj, autobus, impreza typu chrzest, ślub to dla mnie istna tortura. Nienawidzę wtedy świata i ludzi.
-
Kochanie, ale udało Ci się wszystko załatwić? Jak się czułaś? Haniu - ciężko jest przede wszystkim wyjść z domu, dla mnie to jest najtrudniejsze do przeskoczenia, ten poranny lęk i poczucie bezsensu, okrutne spięcie i zmęczenie. Jak już tu dotrę, to są dni gorsze i lepsze, ale da się wytrzymać. Najlepiej jest jak mam coś ciekawego do wykonania i się w to zaangażuje. To zaangażowanie pomaga przetrwać dzień i przede wszystkim osłabia poczucie własnej beznadziejności. Dlatego wydaje mi się, że jak zaczniesz robić to, co lubisz, to Ci to wynagrodzi trudne chwile. Będzie dobrze Słoneczko, zobaczysz.
-
Nie jestem w stanie się na nich skupić... Raz mi się udało cudownie zrelaksować (ale to raczej w sensie umysłowym) jak mi terapeutka zrobiła pewną wizualizację. Ale takie techniki, które się stosuje samemu czy z płyty - nie działają. Nie wiem jak się wyłączyć, wiercę się jak z adhd, a myśli latają jak popiermandolone.
-
miki74, może i coś w tym jest. Ale brutalnie mówiąc, nie kręciłby mnie facet, którzy cały dzień pierze, prasuje, gotuje.... Chyba nie imponowałby mi po prostu.
-
ja popijam wodą gazowaną
-
Panna_Modliszka, nie umiem się nad niczym skoncentrować, zazwyczaj. Wiesz dlaczego zaczęłam oglądać seriale? Bo są krótkie i nie trzeba aż tak bardzo się na nich koncentrować... Jak coś oglądam albo staram się czytać to średnio co 15 min wstaję, albo odlatują mi myśli i tracę wątek. Mam problem ze zrelaksowaniem się, bo ciągle jestem fizycznie napięta i czuję wewnętrzny niepokój, lęk, smutek itp... Wiem, że to histerycznie brzmi, ale nie potrafię odczuć przyjemności, radości.
-
Panna_Modliszka nie ma... [Dodane po edycji:] no dobra - bardzo mi było przyjemnie w kinie na "Incepcji", bo film mnie oderwał o rzeczywistości - ale co z tego, kiedy jak tylko wyszłam z kina, to mi się chciało ryczeć. no bo do rzeczywistości trza wracać.... no i sprawia mi radość rozmawianie tu na forum z Moimi Dziewczynkami i wygłupy na ircu.....
-
Hanka no jacha że jest przyszłaś wreszcie muuuaaaa :**
-
ja bym się chętnie oderwała..... od ziemi....
-
zgadzam się, że wyszedłszy na prostą można się spodziewać nawrotu. tak jak piszesz, trzeba to oswoić z jednej strony (nie napiszę nauczyć się z tym żyć, bo dla mnie to brzmi strasznie), a z drugiej robić wszystko, aby bycia na prostej były jak najdłuższe. to ślicznie brzmi w teorii, bo osobiście nie pamiętam, kiedy byłam na prostej i nie wierzę, że będę niemniej jednak, trzeba pracować nad sobą, więc trzymam kciuki
-
ja się tak czuję i bez intensywnego dnia....
-
jeśli nie było seksu ze owcami, kaszalotami i marsjanami, jak to miało miejsce niedawno na ircu, to znaczy, że było całkiem grzecznie i spokojnie
-
idę dzisiaj po lipę i miód, rumian mam. mam nadzieję, że będę nielipnie spać. a właśnie, Mo, jak spanie?
-
Mo, ale to co w końcu będziesz robić? Taką całkowitą głodówkę czy warzywno-owocową? Ja osobiście chętnie bym coś takiego sobie zrobiła. Biorę dość dużo leków, więc głodówka odpada, ale takie 3 dni na sokach owocowo-warzywnych wydają mi się pociągające... Będę Cię śledzić
-
adrenalina - jason statham
-
to-Nie-zomo, witaj Fajnie, że się z nami podzieliłas swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. To dużo wartościowsze niż "witajcie, jestem Zuzia i mam nerwicę" Myślę, że tak samo jak ostrożnie należy mówić, że z nerwicy można z łatwością wyjść, tak nie stawiałabym jednak na to, że absolutnie jest to niemożliwe. Każdy przypadek jest inny, a my tutaj bywamy czasem wrażliwi na punkcie takich sądów. Przecież wszyscy chcemy wyzdrowieć :) Każdy z nas w pewnym sensie ciągnie do ludzi, choćby przez to forum, tu się mniej boimy tego kontaktu... Także witaj serdecznie i czuj się z nami dobrze. Przy okazji mam pytanie - masz zdiagnozowaną nerwicę lękową jako taką? W sensie, że nie jest ona np. gratisem do jakiegoś innego zaburzenia? Pytam o to ze względu na wpływy z przeżyć dzieciństwa..., one mogą bardzo popaprać osobowość.
-
To zależy w jakiej sytuacji. Gdy kobieta rodzi dzieci i postanawia zostać z nimi w domu, jest to jak najbardziej układ ok. Ale sytuacja, kiedy "nie chce mi się nic robić, niech on/ona mnie utrzymuje" powinna być tak samo niekomfortowa zarówno dla mężczyzny, jak i kobiety.
-
Wygląd jest ważny, niezależnie co się pod tym kryje, ktoś musi być miły dla naszego oka, abyśmy chcieli wybrać się z nim na pierwszą randkę. Ludzie, którzy nam się podobają przyciągają naszą uwagę, a to, czy będą potrafili tę uwagę utrzymać, to już jest kwestia wnętrza i osobowości. Nie wierzę w to, że liczy się tylko piękne wnętrze. Sranie w banie...... Niezależnie od tego, czym nas natura obdarowała, fajnie jest też dla własnej satysfakcji dbać o siebie. Ja jestem estetką i lubię piękno. Nie chodzi o to wcale, aby każdy wyglądał jakby wyszedł prosto z żurnala. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają naprawdę wiele możliwości, aby dbać o wygląd i przyjemnie się prezentować... Ot i wszystko.
-
2 lata temu jak robiłam parapetówkę i graliśmy w kalambury i kolega miał pokazać czynność "czmychnąć znienacka" a Ty?
-
Balbina^^, może ludzie mają teraz gorsze dni, przynajmniej ja mam i wiem, że jęczę bardziej niż kiedyś. Mój dzień - standardowe spóźnienie do pracy. Ostatnio nie mogę powiedzieć, że się przepracowywuję, ale w piątek będę omawiać nowy projekt, więc może znowu coś się zacznie dziać... Rozmyślam sobie od wczoraj o tym, jak rozmawiać z lekarką w czwartek, jak jej dać coś więcej niż suche wyliczenie objawów, żeby zrozumiała, że coś naprawdę jest niedobrego ze mną. Ja wielu stanów nie potrafię opisać. Wzięłam dzisiaj połowę dawki Citabaxu, bo mi się kończy, jutro też tak wezmę, a w czwartek w ogóle. Może mi w czwartek odstawi jedno i drugie (velafax) i da coś zupełnie nowego.... I jazda się zacznie od nowa uuuhuuuu..... Przyglądam się też swoim finansom i zastanawiam się jak wprowadzić jakiś program oszczędnościowy, bo życie od wypłaty do wypłaty nie jest zbyt rozsądne. Bierze mnie chyba jakaś grypa, kichałam dzisiaj rano chyba ze 40 razy - bez ściemy... Zrobiłam sobie pyszniutką herbatkę z miodem i cytrynką. Jeszcze parę godzin i do domku. Hania dzisiaj miała chyba iść załatwiać coś na uczelni, mam nadzieję, że wszystko jej dobrze pójdzie...