-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
brokenwing, zgadza się. chciałabym sie umieć cieszyć drobiazgami, tym co mam. i nie czuć ciągle tej zasranej pustki, nieokreślonych emocji, wewnętrznego lęku i telepania. jak każdy z nas z resztą :)
-
u mnie rano było słońce, ale i tak było zimno. teraz jakby słońce znika. cholibka, nie mam kominka w pracy... może jakieś małe ognisko....?
-
zniknie, a jak nie, to mu pomożemy... ubrałaś się już?
-
Tak, jeśli mówimy o rodzinie, w której przyszliśmy na świat. Jeśli jest to rodzina zdrowo funkcjonująca, to może gwarantować, że nie zapadniemy na zaburzenia osobowości, ale nie zagwarantuje, że nie przeżyjemy ciężkiego epizodu depresyjnego w przyszłości. Ja raczej myślałam w swojej wypowiedzi o sytuacji, w której teraz, będąc zaburzona od kilkunastu lat, wychodzę za mąż i mam u boku kochającego człowieka. Czy to mnie uzdrowi? Wątpię. W mojej obecnej sytuacji wiele osób mi mówi, że mam fajne życie. Dobrą pracę, własne mieszkanie, dobry samochód. Jestem niezależna, wykształcona. Żyć i nie umierać!!!! A jednak umieram codziennie, a jak słyszę takie teksty, że mam powody do szczęścia, to mam ochotę walnąć w szczękę.
-
bo pogoda też ma zaburzenia... dlaczego mam uczucie, że się sypię zdrowotnie, jakbym miała 90 lat?
-
no przeczytałam. i co?
-
bardzo pięknie o tym wszystkim piszesz. niestety zderzenie naszego wewnętrznego świata ze światem zewnętrznym jest bardzo brutalne. człowiek jest stopniowo pozbawiany swojego idealizmu. a to boli.
-
Hania, muszę Ci się przyznać, że czasem Ci zazdrościłam... irracjonalnie tego siedzenia w domu, choć przecież wiem, jak czujesz się nieszcześliwa i wiem, że to nie jest dla nas dobre. jednak racjonalnie myśląc, trzeba się zmuszać. małymi krokami.
-
a od kiedy rodzina i praca gwarantują zdrowie psychiczne? nawet ludzie którzy mają teoretycznie wszystko mogą zapaść na ciężką depresję... ale każdy ma tak, że uważa, iż to JEMU jest najgorzej.
-
Basia, nie czuj się winna. Tylko nie rób sobie więcej krzywdy,Myszko. [Dodane po edycji:] Krwiopij, tak, trzeba się zmuszać jednak. Wstawać na siłę i iść. Robić to automatycznie. CVhciałabym się zmusić też do innej aktywności, jazdy na rowerze i wychodzenia gdzieś więcej niż tylko do pracy... Ale jak to zrobić... Może metoda małych kroków.. [Dodane po edycji:] i do kawy fajurka, tylko ktoś podobno rzuca palenie
-
Basia, jak dotarłam do pracy, to mi było tak duszno i gorąco, że klimę na maxa zmniejszyłam... Teraz mnie znowu stawy bolą.
-
Haniu, ja się bardzo chętnie napiję A futerka nie mam..., mogę się jedynie ciepłym sweterkiem podzielić.
-
chinesebox, niezwykła opowieść, naprawdę dzielni jesteście oboje. Pozdrawiam cieplutko i trzymam za Was kciuki.
-
Noc słabo przespana.. Rano otwieram oczy i wszystko we mnie krzyczy "Nieeeeee, nie idę do pracy, nieeeeeee, ja nigdzie nie wychodzę, nieee!!". Kuffa. I wszystkie objawy - zestaw standardowy, mdłości, ból brzucha, gorąco, zimno, słabo... No ale dotarłam. Jestem. Siedzę tu. Może dzięki temu ten dzień nie będzie tak bardzo spieprzony. Tydziń mam pod znakiem lekarzy i terapii - w środę terapia, wizyta u rodzinnego (czas porobić badania krwi i inne) i psychiatry.... Ciekawe co powie na tragiczne samopoczucie po 13 tygodniach brania Citabaxu.... Jakoś to będzie. U mnie słonko i zimno.... Jest mi obojętna pogoda. Bylebym się czuła dobrze. [Dodane po edycji:] Haniu, jesteś... Słoneczko Moje :*
-
Balbina^^, rób imprezę, zobaczysz, potem będziesz zadowolona. jestem przekonana, że wszystko się uda, będę trzymać kciuki :)
-
ręce z biustem opadają
-
Monika1974, tak, jak Piotrek będzie u mnie przez część tygodnia, będę się musiała jakoś trzymać w kupie.... To mnie oczywiście męczy czasami, lubię samotność, ale wiem, że jak on jest to jestem bezpieczna, nie zrobię nic głupiego, nawet jak bardzo mi będzie przeszkadzać brak samotności.
-
niech się już ten dzień, ten weekend skończy. jednak faktycznie, lepiej leźć do tej pracy i być tym robotem i udawać normalność. zostawienie mnie samej sobie w domu bez obowiązków i bez nikogo jest dla mnie równią pochyłą, powolnym samobójstwem. koniec z tym. na szczęście październik niedługo, siostrzeniec wraca na studia. skończy się to zadręczanie się, może w pewnym stopniu.
-
Deathtrip, przeczytaj wypowiedź Hani jeszcze, zwracając uwagę na znaki interpunkcyjne i nie naciągaj swojej wersji. jestem przekonana, że świadomie nadinterpretujesz jej wypowiedź, aby odwrócić kota ogonem.
-
to może daj przykład i sam najpierw przeproś.
-
Deathtrip, i dalej jedziesz po ludziach jak popadnie. Sprawia Ci to przyjemność?
-
Deathtrip, na 100% takich impulsów składa się bardzo wiele rzeczy, nie zawsze namacalnych. naprawdę warto czasem poświęcić więcej niż 5 sekund, zanim się oceni czyjeś postępowanie. możesz niechcący dołożyć się do jednej setnej tego procenta. [Dodane po edycji:] daruj sobie już....
-
Deathtrip, jak na razie to Ty obraziłeś uczucia Hani, a nie ona Ciebie. Za kogo Ty się uważasz, żeby oceniać, co ma prawo być powodem do rozpaczy a co nie? Zapomniałeś na jakim forum jesteś??? Pomyśl czasem, zanim napiszesz....
-
trochę więcej szacunku dla uczuć innych.....
-
wokół ogniska?