Skocz do zawartości
Nerwica.com

Korba

Legenda Forum
  • Postów

    12 852
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Korba

  1. I wskakuję na Ketrel....., ale dopiero od jutra chyba, bo muszę popracować mimo, że jestem na L4, ale nie chcę przespać całego dnia, bo nic nie zrobię. Cholera, przeraża mnie ta senność i zwarzywnienie.
  2. Korba

    czego aktualnie słuchasz?

    [videoyoutube=XRDpn7ePJrc&feature=related][/videoyoutube]
  3. Asieńko, znam ten strach. Ale w końcu trzeba będzie go przełamać... Czujesz się na to gotowa? [Dodane po edycji:] [Dodane po edycji:] Moje Święta były w porządku. Siostra jak na siebie, oszczędzała mnie ze swoim terrorem. Border jest tematem tabu, ale chyba teraz się mnie boi chyba - jestem przecież nieprzewidywalna Ale miałam lęki i problemy ze spaniem. Wspomagałam się xanaxem. W ogóle czuję się jakaś taka... z kosmosu. Boli mnie jakaś tęsknota w środku. Nawet jak się dobrze czułam z moimi siostrzeńcami, to w tym danym momencie chciało mi się płakać, bo wiedziałam, że to się skończy za 2 dni. Że czeka na mnie pusty dom. Jestem taka samotna.
  4. jestem, czy coś mnie ominęło? jeszcze nie przejrzałam wpisów. paradoksy, Bacha, przeprowadzona?
  5. no i żem wróciła jestem zaskoczona, bo było nawet całkiem fajnie...... Wigilia w porządku, nikt mnie nie terroryzował życzeniami przy opłatku, po kolacji goście - bo siostrzenica 24 grudnia ma urodziny - skończyła 2 latka i nawet się kurde dobrze bawiłam z rodziną mojego szwagra piewszy dzień Świąt spokojnie - zero terroru w związku ze śniadaniem świątecznym, ogólnie mega dużo czasu spędziłam w ciągu dnia z dziećmi (mniejszymi), potem ze starszymi byłam w kinie na "Tronie", a wieczorem do moich siostrzeńców przyszli znajomi i poimprezowałam z... młodzieżą (w wieku 18 - 27) - tu już moja siostra była lekko zniesmaczona, ale jak na nią to oszczędziła mi opier dolki (poza nazwaniem nas alkoholikami). w drugi dzień Świąt mega luz aż zostałam do dziś moja siostra, choć omija temat, boi się od kiedy wie, że mam bordera i nie chce chyba ze mną zaczynać ogólnie pobyć z dziećmi/młodzieżą dobrze mi zrobiła. aczkolwiek zmęczonam bardzo, no i wciąż mnie kręgosłup napinkala. swoją drogą kilka dni bez zaglądania na forum też ma swoje plusy
  6. Moniko, rozmawiałam z kumplem i powiedział, że plastik nie miał prawa niczego uszkodzić, jedynie porysować, w sumie to skrzynka była cała powyginana...
  7. coś mnie chce wykończyć, przysięgam, coś mnie chce wykończyć....... byłam na terapii, na której omawiałyśmy moją somatyzację, ale byłam tak zmęczona, że ciężko mi było myśleć. oczywiście wałkowałyśmy temat świąt i siostry i mojego bólu, mojego "wypadku", gdzie obiłam buźkę itp. wszystko to prowokuję ja. bo tak się boję. ale koniec końców powiedziałam, że mam gdzieś pretensje mojej siostry, bo i tak wiem, że cokolwiek nie zrobię to będzie źle. więc to jest jej problem, jak ma ochotę mieć stresa w święta. ja mam to gdzieś. wychodzę, wsiadam do auta, dobrze wiem, że pod gabinetem na parterze jest knajpa pod którą stoją dwie skrzynie (takie z butelek), aby nikt tam nie stawał. tak jakoś dziwnie wymyśliłam sobie zawrócenie, że wjechałam na jedną ze skrzyń i cofając zabrałam ją ze sobą. myślałam że to kawał śniegu albo coś i ruszam licząc, że się to rozjadę. a tu trzask, skrzypienie, kur wa coś mi się wlecze wraz z podwoziem. wysiadam, jest koło koła. ruszam w tył - zablokowała się pod przednim zderzakiem. zachciało się obniżonego zawieszenia.... chooj, ciągnę ją, ale nic, zakleszczyła się. płakać mi się chce. nie mam ojca, brata, męża, nie mam kurwa do kogo zadzwonić. wychodzi moja terapeutka. pół godziny walczyłyśmy, tzn. ja w przód, w tył, szybko, wolno, skręty w jedną w drugą, ona obserwowała co się ze skrzynią dzieje - gówno. ciągnęłam ją za sobą. coś zaczęło śmierdzieć już, w końcu wyleciała z tyłu, cała pogięta. ciekawa jestem, czy czegoś sobie nie uszkodziłam. a przecież jutro 80 km na święta do kochanej rodzinki. gdybym nie jechała z kotem, to byłoby mi to obojętne, czy po drodzę się rozwalę.... ale kotka mi szkoda... mam dość. ciekawe co mi się jeszcze przydarzy do Wigilii. może tym razem uderzę się w potylicę, a nie w buźkę. pewnie nikt tego nie czyta, nikt nie lubi długich postów, ale trudno, ja mam dość, dość, dość, dość............ i tak jutro dostanę zje ba za cokolwiek.
  8. jestem zmęczona...... pakowałam prezenty, zrobiłam kolejne duże zakupy świąteczne - słodycze dla dzieci i składniki na 3 sałatki, byłam u psychiatry napisałam jedną rzecz do pracy i wysłałam przed chwilą zaraz pędzę na terapię jak wrócę będę robić sałatki powinnam również się już spakować, aby wyjechać jak najwcześniej, bo dostanę opiernicz od siostry. zresztą niezależnie od tego o której dojadę i co przywiozę i co zrobię i tak będzie źle. kazała mi zrobić dwie sałatki, więc zrobię trzy, założę się, że powie mi "po co 3 sałatki?", zamiast mnie pochwalić i ucieszyć. już niech mnie nawet nie chwali, ale niech choć powie "fajnie". nawet psychiatra mi powiedziała, że skoro tak to wygląda, to wcale nie powinnam tam jechać na święta. ech.... a kręgosłup tak cholernie boli i boli.... jesssooo jak myślę o tym wyjeździe to mi się autentycznie podnosi. pieprzone schematy, zobowiązania, zależności i strach, ot i wszystko.
  9. Korba

    Co teraz robisz?

    muszę chwilę popracować.
  10. Śnieżka*, ja się w ogóle nie odchudzam. Ja nie mam po prostu apetytu od jakiegoś czasu, długiego czasu, ale dopiero teraz zaczęłam spadać z wagi.
  11. weszłam do starych jeansów, które bardzo lubię, rzecz jasna rozmiar mniejszych moim celem są następne fajne stare jeansy, mniejsze o jeszcze kolejny rozmiar rozmiar
  12. nie mogę ruszyć, wystartować z tym dniem. a mam sporo do zrobienia. zakupy spożywcze na święta. wizyta u psychiatry. terapia. przygotowanie pewnego dokumentu i wysłanie do współpracowników. zrobienie 3 sałatek. spakowanie prezentów. spakowanie siebie i kota. aby wyjechać jutro z rana. mogłabym część rzeczy zrobić jutro rano, ale im później przyjadę, tym moja siostra będzie bardziej zrzędzić. z drugiej strony, ona nawet nie ma pojęcia jak źle się czuję. jak mnie boli kręgosłup. mam okropne lęki, trochę potrwa zanim uda mi się wyjść z domu. jak się wkurzę, to zostawię kilka spraw na jutro rano i przyjadę później. niech zrzędzi. mogłabym odwołać psychiatrę i terapię, aby mieć więcej czasu, ale dlaczego mam rezygnować z własnego zdrowia?
  13. _asia_, Asieńko, trzymaj się cieplutko. Również będę o Tobie myśleć, spędzając czas u swojej rodziny... Buziaki. PS. Czy ktoś obejrzał fragment mojego filmiku?
  14. Śnieżka*, Coma, tak oto rozwalam buźkę (przytoczę fragment mojego posta z z.o.):
  15. Monika1974, Moniko, gdybyś Ty wiedziała, jak ja nienawidzę dzielenia się opłatkiem..... Przysięgam, że jak mój szwagier wyskoczy z tym, że życzy mi faceta i że szuka mi jakiegoś wolnego chłopa wśród resztek, to mu chyba odparuję, że przede wszystkim życz mi zdrowia psychicznego (moja siostra dostanie apopleksji). Moniko, a jakie masz perspektywy na wyprowadzkę? Dobrze by było, gdybyś mogła żyć na swoim... Zająć się sobą.... sunset, w kim to się podkochujesz? Basiula, wszystkie tak mamy czasem. ważne że jesteś. [Dodane po edycji:] chojrakowa, Aniu..., przyjmij to zaproszenie...., to dobry znak, naprawdę, to strasznie miłe. Gdybyś nie była ważna dla K., jego mama by Cię nie zaprosiła.. Obiecaj, że pójdziesz....
  16. Monika, ja robię porcelanę, to coś delikatniejszego niż żel. wyglada naturalnie. nakładane są na moją naturalną płytkę paznokciową, w sensie bez przedłużeń i tipsowania. to wygląda jak dwie wartswy dobrego lakieru i jest milion razy trwalsze. dlatego wygląda jak zwykły lakier. często ludzie mnie pytają czy mam tipsy dla mnie te są krótkie, lekko wystają poza opuszki palców. w następnej kolejności sobie walnę czerń mieniącą się delikatnie na zielono.
  17. sunset, naturalne Iza, też mam jeden ulubiony malinkowy kolor
  18. z fleszem (jaka trupia dłoń ) i bez flesza - w rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy
  19. Mogę się z Wami czymś podzielić? Wiem, że filmiki się wkleja gdzie indziej. Ale ten jest w temacie. Jednym z moich ukochanych, bolesnych filmów jest "Sylvia". Sylvia Plath jak wiadomo cierpiała na borderlina. Dawno temu, kiedy nie miałam pojecia, że też to mam, zafascynowała mnie jej postać i twórczość. I tak zostało do dziś. Oto fragment z tego filmu. Porusza mnie do głębi to, co ona mówi i jak mówi między minutami 1.20 a 2.15. Sometimes I feel like I'm not... solid. I'm hollow. There's... nothing behind my eyes. I'm a negative of a person. It is as if I never... I never thought anything. I never wrote... anything. I never felt... anything. All I want is blackness... Blackness and silence. Kocham ten film, ale nie wiem, czy powinnam go polecać. Chciałam jedynie bardzo się podzielić tym fragmentem. [videoyoutube=t8ohKlRPPzc][/videoyoutube] [Dodane po edycji:] Moniko, zwątpienia w terapii to chyba standard.... Wiesz, że ja żyję w przekonaniu, że to mnie tylko wspiera, nie leczy? Ale nie rezygnuję, wsparcie to też... coś ważnego... Wiesz, czuję się dziś fatalnie. Ale cieszy mnie, że stawiłam temu czoła i byłam zajęta. Tyle że wciąż boję się świąt i tak jak Asia, jeszcze nie wyjechałam, a już chcę wrócić. A jakie jest Twoje nastawienie do Świąt?
  20. coma proszę bardzo . ja już 3-ci tydzień bez cięcia. co z tego, skoro rozwalam sobie w zamian gębę
  21. Korba

    czego aktualnie słuchasz?

    jeden z kawałków, który pozwala mi odpłynąć, który mnie zachwyca nieustannie i.... budzi dawne marzenia z czasów, kiedy umiałam marzyć... otóż od lat dziecinnych żyłam w przeświadczeniu, że Nowy Jork jest moim miastem, że tam muszę zamieszkać, nieważne, że niektórzy mówią, że jest okropny, ale jest też piękny i można go tylko kochać bądź nienawidzić. nigdy tam nie byłam. ale gdy poszłam na film 3D, który był swoistą wycieczką po Nowym Jorku, łzy same mi ciekły.... jakbym tam już była, jakby to były moje miejsca.... a poza tym Alicia ma piękny głos i Alicia sama jest przepiękna... [videoyoutube=lQxVLqEHGUQ&feature=related][/videoyoutube]
  22. O, dobrze Monika pisze. Wiem, że moja terapeutka ma superwizora i nawet mówiła mi, że się z nim konsultowała w sprawie mojego bordera, zanim otrzymałam diagnozę.
×