-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
_asia_, ja mam dokładnie tak samo............. mi wystarczy rozmowa telefoniczna, aby zaabsorbować czyjeś uczucia... co do rozszyfrowywania... mam wrażenie, że doskonale wiem, kiedy ktoś mnie okłamuje. ogólnie raczej dobrze wyczuwam ludzi. myślę, że to wynika z tego, że sami jesteśmy świetnymi manipulatorami i kłamcami (przynajmniej ja....) i dlatego widzę dokładnie, kiedy inni usiłują to zrobić. oczywiście, gdy w grę wchodzą silne emocje obraz całkowicie się przekształca.
-
namiestnik, bingo. idealnie to ująłeś. tylko kto nam odpowie?
-
Koniec off-topu!!
-
Asiu, mój pierwszy wybuch emocji u terapeutki nastąpił, gdy zaczęłam mówić o nienawiści do swego ciała. Piszesz, że przez chorobę czujesz się gorsza. A miewasz tak, że czujesz się w pewien sposób może nie lepsza, ale wyjątkowa? Bo mnie towarzyszą oba te odczucia. Jednakże już nie chcę się ukrywać. Sama wiesz, jak to jest nosić maskę i dopasowywać się do otoczenia... Gubimy siebie w tym wszystkim. Powolne wprowadzanie innych w nasze problemy jest takim krokiem ku równowadze... Tak mi się wydaje...
-
oglądanie Mad Menów bez wyrzutów sumienia oraz poczucie namiastki relaksu i odpoczynku
-
Asiu, ja nie wiem jak ona to robi... Nie umiem opowiedzieć, jak ze mną rozmawia. Po prostu rozmawia, pyta..., niczego nie podpowiada na siłę. Nie wiem. To jakaś magia. Oczywiście nie jest tak cały czas podczas sesji. Zdarzają się po prostu magiczne momenty, kiedy coś się we mnie otwiera. Co jest dla mnie bardzo nietypowe.
-
Ty to jeszcze pamiętasz? Ja pamiętam tylko, że nie zadowolił mnie wynik [Dodane po edycji:] Asiu, moja była terapeutka właśnie zawsze mówiła mi, że mnie mama skrzywdziła, że nie była dobrą mamą, że mnie opuściła. bardzo mnie to wściekało. nie mogłyśmy się dogadać z terapeutką. bo im usilniej ona mi mówiła, że odczuwam złość, tym bardziej ja tę złość wypierałam i mówiłam jej wciąż, że nie czuję żadnej złości. moja obecna terapeutka nigdy tak nie powiedziała, ale tak ze mną rozmawia, że ta złość nagle sama wyszła. na początku była bardzo silna, tak bardzo silna, że nie chodziłam długi czas na cmentarz - byłam obrażona na mamę, wściekła. kiedy w końcu poszłam, w myślach nakrzyczałam na nią. nawet coś pod nosem mamrotałam. teraz nie wiem co o niej myślę. myślę, że nie była stworzona do bycia matką. wiem, że kochała mnie, ale na swój sposób. zresztą tak sama mówiła... nie wiem, jak można własne dziecko kochać "na swój sposób", ale przyzwyczaiłam się do tego przez te wszystkie lata. teraz jestem świadoma wszystkiego, co mogła dla mnie zrobić, a nie zrobiła. jestem świadoma jak bardzo mnie skrzywdziła emocjonalnie i jak wielki wpływ miało to na moją osobowość. owszem - tak jak u Ciebie, jest bilans, bo są też dobre rzeczy, które jej zawdzięczam. nie odważyłam się jeszcze porównać strat z zyskami. bo ja porównać coś tak nieuchwytnego jak czułość, miłość, poczucie bezpieczeństwa, z rzeczami materialnymi?
-
ale kiedy? kieeeeedyyy????????????!!
-
milano3, niezupełnie. przyjmujcie pokornie cierpienia, a będziecie ze mną. gdzie tu róże? [Dodane po edycji:] daj mi jeszcze trochę czasu na zdefiniowanie
-
Wujek_Dobra_Rada, Ty to jesteś całkiem odrębny unikatowy przypadek
-
dominika92, zazdroszczę. Marzy mi się labrador albo golden Cały dzień oglądam Mad Menów (Don Draper mniam ) Plecy wciąż bolą. Ale chwilowo niczym się nie zadręczam. Pozwoliłam sobie być trochę w niebycie...
-
Usłane różami? Eeeee, Ty czytałeś kiedyś Biblię? Asiu, bardzo trudno mi było dopuścić do świadomości fakt, że moja mama nie była dobrą matką. Ja ją zawsze idealizowałam i tłumaczyłam jej zaniedbania. To jest pewna automatyczna samoobrona, bo naprawdę trudno jest dopuścić do świadomości to, że ktoś Ci najbliższy, matka, może wyrządzić Ci krzywdę. PS. Mam wrażenie, że wszyscy tu chcą być borderami
-
milano3, nie wydziwiaj i zrób jak Asia radzi.
-
A jakie ma to znaczenie jak to nazwiesz? Skoro to zaburzenie to znaczy, że to coś lżejszego? Mniej poważnego? Ja się czuję chora i nazewnictwo niczego tu nie zmieni.
-
Przespałam noc po zażyciu kolejno: 2mg xanaxu, 2 tabletki stilnoxu oraz 25mg ketrelu. Spałam do 11.20 i tylko 2 razy się przebierałam w nocy. Jestem wyspana, nastrój minimalnie lepszy, byłoby super, gdybym umiała przyjemnie spędzać czas, zrobić coś co lubię. Ale ja nie umiem wypoczywać, czerpać z czasu wolnego i relaksować się. Po wczorajszych ćwiczeniach niestety plecy i reszta wciąż bolą...
-
coma, nie wtrącasz się w rozmowę Skarbie. Border jest pełen sprzeczności. Mocno czegoś chce i czegoś nie chce jednocześnie. Kocha i nienawidzi. Często na pytanie terapeutki "jak się czujesz?" odpowiadam "źle i dobrze". To jest życie w ciągłych sprzecznościach.
-
Asieńko, to takie typowo borderowe... jedna część Ciebie chce wyzdrowieć, druga chce czegoś całkiem odwrotnego i uporczywie trzyma się choroby. Co do Twojego nowego znajomego, jeśli czujesz, że Ci zależy, warto powiedzieć prawdę. Oczywiście nie odrazu całą prawdę, ale o tym, że nie lubisz podróży, że nie jesteś zdrowa i nie możesz jeść wszystkiego itp. Takie najistotniejsze sprawy na teraz. Nie rezygnuj z tego. Musimy próbować łączyć normalność z naszą nienormalnością.
-
za dużo filmów..... nie do końca chyba łapiesz borderlizm
-
na zdrowy, naturalny, regenerujący sen...
-
jedno jest pewne, nie słucham głosu rozsądku....
-
I prawdopodobnie ja....
-
typowe jest ryzyko na każdym polu - np. nadużywanie substancji, niebezpieczna jazda samochodem, ryzykowne zachowania seksualne, owszem wynikające z jakiegoś narcyzmu (mogę uwieść każdego), lecz upadlające i raniące jak samookaleczanie się.
-
fuck.... to ja jestem jakiś wyjątkowo debilny przypadek Aniu, ja też uważam, że zrobiłaś postęp na dzisiejszej sesji. Postęp to często właśnie ta szarpanina...., ważne by o niej mówić. Ja się np. nie przyznałam do próby samobójczej podczas gdy byłam w terapii w zeszłym roku. Gówniana taka terapia, 2 lata poszły się je.... Ja wróciłam właśnie od terapeutki. Robiła ze mną ćwiczenia z jogi na moje plecy i ramiona. WSZYSTKO mnie cholernie bolało, kręciło mi się w głowie między ćwiczeniami, miałam problemy z oddychaniem, bo głęboki oddech sprawiał ból. Powiedziała, ze mam słaby oddech, wiem, że oddycham płytko i szybko, podobno nawet jak śpię. Podczas jednego z ostatnich ćwiczeń zaczęłam płakać i nie mogłam się uspokoić. I oczywiście nie umiałam wytłumaczyć, co to za emocje były... Coś jakby cały smutek istniejący na świecie wessało do mnie....
-
chojrakowa, biorę stabilizator, lamotryginę. nie bardzo odczuwam jego działanie. ja też od dziecka wykazywałam cechy borderowe.., natomiast nie sądzę, abym miała CHAD. nie wiem, co Ci doradzić w sprawie terapeutki. ja ciągnę tą terapię, ale mi się wydaje, że i tak zawsze będzie mnie "ściągało" w stare schematy. ja się już nie zmienię. jak można zmienić osobowość człowieka w wieku 34 lat?
-
Obsesyjne myśli związane z oglądaniem Faktów
Korba odpowiedział(a) na IwciaZeschizowana temat w Nerwica natręctw
a ja o jednym panu, ale z tvn24. rano to jedyny element dzięki któremu się uśmiecham