słuchajcie, to nie jest tak, że ja sobie nie zdaję sprawy z konsekwencji takich mixów, dobrze wiem, jak działa takie połączenie.
to jest porównywalne do "zdobienia się", niestety, gdy wpadnę w szał, rozpacz odzywa się moja autodestrukcyjna natura i ona przejmuje rządy.
tak, owszem, wbrew pozorom jest mi ciut lepiej. wyspałam się, wzięłam kąpiel i już nie jestem taka rozhisteryzowana, bo mnie koleżanki źle potraktowały.
zresztą nie powinnam była pisać o tym wybruku tutaj, tylko w wątku z.o.
Basiu, trudno byś mnie pochwaliła, ale jestem pewna, że znasz ten mechanizm.