Skocz do zawartości
Nerwica.com

Majster

Użytkownik
  • Postów

    1 859
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Majster

  1. Majster

    Fosforan Magnezu

    Magnez w preparatach wystepuje w postaci wodoroasparginianu lub innych soli kwasow organicznych: mlekowego, cytrynowego itd., podobnie wapń podaje sie w formie mleczanu, laktoglukonianu, lub innych soli. Ogolnie chodzi o umozliwienie skompleksowania wapnia lub magnezu w ustroju co ulatwia jego transport. Dodatkowo wchlanianie magnezu poprawia obecnosc B6. Fosforan magnezu lub węglan wapnia są chyba najmniej szczesliwym rozwiazaniem, pozbawionym tych dodatkowych cech.
  2. No wiec zassalem sobie "Pajak", "Przerwana lekcja muzyki" i "Zaklete serca". Obejrzalem wszystkie. "Pająk" ma konstrukcje nieco podobną do "Pieknego umyslu", tyle ze uboższą. Tez przedstawia swiat widziany oczami chorego - dopiero pod koniec filmu widzimy realia i jego w nich role, niestety happy endu brak. Dwa pozostale to typowe kino amerykanskie z natchnionymi bohaterami i wspanialym zakonczeniem przepelnionym nadziejami. Nie powiem, nawet ciekawe - interesujacy sposob przedstawienia autyzmu. "Lot nad kukulczym gniazdem" znam niemal na pamiec, książkę też, czuć z dala ze rezyserem jest europejczyk a nie nawiedzony amerykanin. "Lsnienie" to raczej anatomia szalenstwa, zbrodni, a nie choroby. Znacie cos jeszcze?
  3. Popatrzcie jeszcze raz od gory do dolu - jak to wyglada? Ja oczywiscie rozumiem, ze facet ma lęki, ze mu serce wali, w ogole traci kontrole nad soba bo mu wszystko z orbity wyskakuje. Ale dlaczego On ma tracic czas na przedziwne badania (a chocby i byly sobie nawet wazne) jesli na 99% problem lezy w NL? Pierwszym ruchem jest wizyta u psychiatry i wlasciwa diagnoza, jakies leki w tym kierunku, organizowanie terapii. Potem moze sobie nawet badac zawartosc uranu w paznokciach (spokojnie, tylko rozluzniam) i nie zmarnuje tych kilku tygodni jakie by siedzial w kolejkach do TK czy pobrania krwi, zwlaszcza ze to grudzien i kasa z NFZ sie juz wyczerpala. A tak to sie nakreci i znowu tydzien nieprzespany. Pozdrawiam
  4. Majster

    Skojarzenia

    Jedyny serial jaki czasem obejrze Telepudło - pranie mózgu reklamami.
  5. Majster

    Skojarzenia

    Zlota rybka - 1000 browarów Ferdynanda Kiepskiego
  6. Zaczynam czytac... ... no nic innego tylko NL. Ale czytam dalej... ... i pojawia sie typowa deprecha... Ale czytam dalej... ...czyli w bliskiej rodzinie tez cos jest... ... i znowu wylania sie NL... Majac wywiad choroby w rodzinie zawsze trzeba w diagnostyce brac pod uwage schorzenia dziedziczne, np. schize, stad pytania o dziadka - czesto dziedziczenie objawia sie w parzystych pokoleniach, czyli dziedziczymy po dziadkach a po nas nasze wnuki a nie dzieci. Ale ja nie wiem czy chodzilo dokladnie o to bo primo: ja nie jestem specjalista, secundo: mnie tam nie bylo. Wazne zeby on wiedzial. I on bedzie wiedzial, o to mozesz byc spokojna tylko musisz mu dac szanse. Pozdrawiam :)
  7. Majster

    Mam pytanie

    Fobie Spoleczne. Ale border faktycznie tez moze tak wygladac. Skąpy opis tez daje taka przeslanke. Depreche raczej wykluczam bo nie byloby raczej mowy o samookaleczeniach tylko od razu o konkretnej probie samobojczej. Zreszta wszystko jedno co to jest - specjalista jest od diagnozy a nie forum. Pozdrawiam :)
  8. Majster

    SSRI-temat ogólny

    Raczej trudno jest rozpatrywac anhedonie jako efekt uboczny dzialania lekow w trakcie farmakoterapii w depresji. Anhedonia, jako nieumiejetnosc odczuwania przyjemnosci, brak poczucia radosci jest objawem choroby i nie pojawia sie na poczatku leczenia. Najczesciej jest to jeden z pierwszych objawow jakie dostrzega chory lub jego otoczenie jeszcze przed zgloszeniem sie u psychiatry i przed startem farmakoterapii. Zeby wszystko bylo jasne: moze sie ona pojawic w trakcie leczenia, gdy leki przestaja dzialac, albo gdy nie zostaly jeszcze wlasciwie dobrane, lub na skutek nieodpowiedzialnego ich zazywania lub samodzielnych "modyfikacji menu", prob odstawienia, dodania jakiegos leku, nadmiernego stosowania uzywek, alkoholu itd. Ja w trakcie leczenia przeszedlem raczej w druga strone: naped mialem zawyzony, az mi czasem glupio bylo gdy smialem sie z byle czego.
  9. Majster

    Mam pytanie

    A sumarycznie to ile masz latek? Malo piszesz, trudno cos wyraznie powiedziec, zreszta ze mnie zaden specjalista. Wstepnie to albo NL, albo FS. Poczytaj sobie w nerwicach, depresji raczej nie masz, ale glowy przeciez nie dam. Zacznij tez myslec co by bylo gdybys poszedl do psychologa? Pozdrawiam.
  10. Majster

    Mam pytanie

    O myslach samobojczych i cięciach pojawilo sie po mojej odpowiedzi. Nie wkrecasz nikogo? Nie jest to proba zrobienia komus kawalu? Jesli faktycznie czujesz sie podle opisz to bardziej szczegolowo. A somatycznie jak jest? Serducho pracuje rowno?
  11. Majster

    Mam pytanie

    A u kogo obserwujesz takie objawy? U siebie? To co podales moze dotyczyc kazdej osoby na ulicy: kazdemu zdarza sie kogos nie lubic, miec gorsze dni, zwlaszcza, ze zima idzie nastroje siadaja czesciej niz latem. Pozdrawiam :)
  12. Ale jakie zgryzliwe? Ktore konkretnie? Nie chce aby mi tu etykietke szydercy przypieto, zreszta wystarczy mnie poczytac zeby temu zaprzeczyc. Ale jesli cos mi sie wypslo to daj znać na PW, z gory dzieki
  13. A guzik prawda Majster moze i ma ciety język, ale nie jest zlosliwy. Czasem po prostu uwazam, ze glaskanie nie jest najlepsze dla kotków. Mysle, ze czasem chcialyby aby je podrapać za uszkiem
  14. Paweł23 jeśli jestes akurat w dołku emocjonalnym (masz jakąś reemisje, nawrot) to rzucanie palenia akurat w tej chwili to bardzo zly pomysl - wprowadzasz swojej psyche kolejny powod do niepotrzebnego naprężenia. Poczekaj z tym do momenu odzyskania rownowagi a wtedy jest wieksza szansa ze sie uda a i stres bedzie mniejszym. solipsea - tez nie wierze w zadne zlote srodki, zadne hipnozy ani terapie itd. Rzucanie palenia to tylko kwestia silnej woli, w dodatku znacznie latwiej jest solo niz w grupie. Ja w trakcie nawrotu deprechy zaczalem palic jak smok, paczka dziennie i bylo mi malo. Ale jak juz sie z nią uporalem postanowilem odstawic fajki. Najpierw nie palilem jeden dzien, po ktorym oczywiscie mialem takie ssanie, ze wypalilem pewnie i ze 2 paczki nastepnego dnia. Takie jednodniowki robilem sobie jeszcze potem kilkakrotnie az zrozumialem, ze nie jest dla mnie problemem wytrzymac jeden - dwa dni bez papierosa i wzialem sie w garsc. Nie palilem wtedy chyba z tydzien, po ktorym oczywiscie uznalem, ze skoro "juz nie pale" to mi jeden nie zaszkodzi. Domyslacie sie oczywiscie co bylo przez nastepny tydzien. No ale potem to juz sie uparlem fest i nie palilem kilka miesiecy az razu pewnego na miescie naszlo mnie takie ssanie nadzwyczajne, ze wlazlem do pierwszego sklepu z brzega i zakupilem fajek paczke. Po jednym machu malo nie odjechalem na chodniku - wywalilem go od razu, reszte fajek oddalem pierwszemu zulowi na drodze i od tamtej pory nie pale bez zadnego ssania. Jak mnie najdą glupie mysli to z miejsca przypominam sobie ze jeden papieros wystarczy aby znowu wpasc w nałóg. No wiec nie pale juz 4 lata
  15. Tez mam ten sam dylemat. Teoretycznie mialbym jechac do rodziny, ale to ostatnia rzecz jaka bym chcial zrobic, najchetniej zostalbym sam w domu. Macie moze jakis pomysl na wymowke? Z gory dzieki :)
  16. Watek kieruję do ludzi z obawami o reakcje otoczenia. Prawdopodobnie boicie sie tego co sie stanie gdy Wasza choroba zostanie ujawniona. Prawdopodobnie nawet nie przyjmujecie do wiadomosci tego, ze jestescie chorzy - takie postawy tez juz tu widzialem (w sumie to bardziej czytalem ). I nie chodzi mi tutaj o kwestie nazewnictwa. Jak zauwazyla bunny_wrrr wg jednych systemow klasyfikacji cos tam jest schorzeniem a w innych to juz choroba, ale i tak zdrowi nie jestesmy. Mam na mysli cos innego: czy boicie sie jak zostaniecie odebrani w swoim otoczeniu gdy fakt ze sie leczycie u psychiatry przestanie byc tajemnica? Czy w ogole to ukrywacie? Oczywiscie nie jestem naiwny i wiem jak w Polsce sie patrzy na ludzi z taka plama na zyciorysie, w koncu sam mam "żółte papiery". A moze fakt tego swoistego "coming_out" ma/mial dla Was jakies dobre strony? Bo we wszystkim trzeba dostrzec jakies pozytywy, prawda? Ja powiem, ze selekcja jaka sie dokonala w gronie moich "znajomych" byla niemałą rewolucją, ale w sumie wyszlo na dobre. Jesli chodzi o strate kumpli, przyjaciol to doszedlem do wniosku, ze w takich wlasnie sytuacjach wszelkie przyjaznie sa skutecznie weryfikowane i jesli tej proby nie wytrzymuja tzn ze nie bylo warto. Ale to oczywiscie tylko moje zdanie, nie upieram sie przy tym ze to "jedyna sluszna logika". Ciekaw jestem co o tym myslą inni - mam nadzieje, ze wątek pociagna osoby dla ktorych rewolucja zwiazana z ujawnieniem swojej choroby (niech bedzie.. zaburzenia ) miała jakies widoczne skutki, ktore na dluzsza mete wywarly wplyw na ich zycie, albo takie, ktore wciaz zadaja sobie to pytanie: powiedziec? czy nie powiedziec?. Pozdrawiam :)
  17. Wątek założony z myślą o ludziach którzy spodziewają sie dostac skierowanie, lub już je maja w dloni. Macie pewnie sporo obaw, sporo pytan, pewnie wydaje sie Wam, ze jest to najpaskudniejsze miejsce na tej planecie i ze ostatnia rzeczą o jakiej marzyliscie to takie wlasnie "wczasy". Otoz nie taki diabel straszny jak go maluja: owszem, kilka pierwszych tygodni to ciąg dalszy traumy z reala, ale potem nastroj mi sie nieco poprawil i zaczalem kontaktowac troche z innymi pacjentami, z niektorymi calkiem fajnie sie dogadywalem. Na moim oddziale bylo sporo nerwic i depresji, kilka przypadkow manii, schizy i borderline, pare "roslinek", w sumie takich przypadkow o ktorych nic nie umialbym powiedziec bylo najmniej. Niestety bylo tez kilka przypadkow symulacji i uzaleznien, ale z drugiej strony oni uwazali sie za lepszy material i stronili od "chorych", wrecz sie izolowali, jakby choroby psychiczne byly zakazne. Pacjenci z dluzszym stazem lub tacy ktorzy na oddziale byli po raz kolejny dosc szybko wyciagneli mnie na jakies spacery, wspolna kawe czy partie tysiaca. Potem ja sam zaczalem wykazywac jakąś aktywnosc w strone rozszerzenia kontaktow na oddziale - poznalem wtedy na czym polegaja inne paskudne przypadlosci, ale tez wzglednie "milo" spedzalem czas wolny; wiadomo, zawsze jest lepiej jak mozna sie przed kims wygadac, podyskutowac, porownac z kims innym i przekonac sie ze nie jest sie osamotnionym w swojej chorobie. Potem zaczalem udzielac sie w terapii, poczatkowo nie bylo zbyt fajnie, bo to takie troche jak pranie mózgu, ale teraz z perspektywy czasu uwazam, ze moj mozg tego prania ewidentnie wymagal. W kazdym razie terapia sporo daje, leki to nie wszystko. Najlepsze efekty terapii osiaga sie wtedy, gdy grupa jest otwarta, gdy jest w niej wiecej ludzi ktorzy juz są nieco "podleczeni" bo pełnią funkcje lokomotywy dla calej grupy, ale role maszynisty i tak pełnią terapeuci. Szczegolnie istotne jest to w terapii indywidualnej, gdy terapeuta bardzo precyzyjnie "otwiera zakamarki umyslu" i ukazuje patologie chorego myslenia. Ze szpitala wyszedlem po kilku miesiacach ze swiadomoscia ze sam nie dalbym rady, ze tego naprawde potrzebowalem i do dzisiaj tak uwazam, mimo ze to bylo 4 lata temu. Prosze aby wątek pociagnęły inne osoby, które pobyt na oddziale maja za sobą i dla których miejsce to nie jest juz tylko "domem wariatów" z niewybrednych dowcipow. Pozdrawiam wszystkich :)
  18. Majster

    zadajesz pytanie

    Widze, ze problem kochanków wspolmalzonkow sie pojawia - moze ktoś zalozy osobny wątek? Zdaje sie ze mialby wziecie A teraz bedzie masakryczne pytanie dla depresji, ale potraktujcie to raczej jako czarna komedie: żyletka? sznurek? suszarka? pociąg? ostatnie piętro wiezowca? tabletki? zloty strzał? czy gaz?
  19. Majster

    oddział nerwic

    No i znowu dostaje kolejny sygnal, ze warto zalozyc pewien wątek. Chyba sie tego podejme. A tutaj napisze tak: Jesli masz skierowanie na oddzial to nie zwlekaj tylko szybko jedz i ciesz sie ze jeszcze w tym roku sie zalapiesz. Dla nerwicowca to jak wygrac zieloną karte do ameryki. Ja odbylem w podobnym szpitalu 3miesieczna kuracje i nie ukrywam - mialem podobne obawy; co mnie tam spotka? Ale okazalo sie ze juz po 2 tygodniach nastroj mi sie lekko wyprostowal i zaczalem kontaktowac z innymi pacjentami. Nie ukrywam, ze z licznymi "chorymi" znacznie szybciej zlapalem "wspolne fale" niz z niejednym "zdrowym", przestalem sie bać schozofrenikow, nerwicowcow itd. Do dzisiaj zreszta sie nie boje o czym swiadczy moja tu obecnosc
  20. Majster

    A witam serdecznie

    No wlasnie - jak sie czujesz? Bo przeciez nie przyszlas tu pytac o odciski?
  21. Majster

    Przeciwieństwa

    Wstydnis - nudystka
  22. Majster

    zadajesz pytanie

    I ja Wam nie odpowiem. Ale postawie inne pytanie: ... nie wolno sie bać - strach zabija dusze! Pozwol przejsc mu przez siebie, do siebie i za siebie a moze Cie nie zauwazy... Gdy spuscisz powietrze z balonu to czy nadal bedzie w nim cisnienie?
  23. Majster

    Co zrobic??

    Wiem wiem, i nie to zebym mial zal czy cos mnie draznilo, bo ja dla chorych mam sporo cierpliwosci i wyrozumienia. Po prostu wiem ze zalozyl juz kilka wątkow o tej samej tresi w roznych dzialach, wiem, ze w panice pewnie dziala na kilku jeszcze forach i szuka wszystkich informacji dot nerwicy. Ja wiem jak to dziala, ale tez wiem, ze natlok tych wszystkich informacji bedzie go jeszcze bardziej nakrecal, a przeciez tego mu nie zyczymy. Pozdrawiam :)
  24. O ile znam temat to jest wlasnie tak jak mowi Gringo i polakita. Siłą rzeczy poszukujac informacji nt wlasnej choroby czytalem nieco o przeroznych innych odchyleniach od "normy" (cokolwiek by to nie znaczylo). Osobiscie nie mialem nerwicy tylko depresje, ale widzialem wiele nerwic na oddziale i terapiach. Nie wiem co lepsze - gdybym mial wybor to chyba jednak wolalbym nerwice, chociaz nie wiem do konca, nie znam wszystkich detali tego co sie kolacze w glowie nerwicowca. Wiem tylko ze nerwica robi czasem "przerwy" a depresja nie ..
  25. Majster

    Skojarzenia

    ciężkie doswiadczenie - wyznaczanie wzorca kilograma albo tony
×