Skocz do zawartości
Nerwica.com

Majster

Użytkownik
  • Postów

    1 859
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Majster

  1. To co mnie najbardziej draznilo u ludzi to wlasnie takie naiwne, odczepne powiedzonka w rodzaju: - nie martw sie, wszystko bedzie OK - wez sie w garsc - jutro bedzie lepiej, zobaczysz - masz przeciez tylu przyjaciol - daj spokoj, zle sie czujesz? przeciez wygladasz znakomicie - nie przejmuj sie - nie wyglupiaj sie, daj spokoj, przeciez nic sie nie stalo - wszystko w porzadku - przespij sie, do jutra Ci przejdzie itd...
  2. Majster

    Skojarzenia

    wulgarne slowa - co to w ogole jest? To ludzie dziela slowa na brzydkie i ladne. Ale niech bedzie: wulgarne slowo - norma
  3. Majster

    leki a praca

    Mam odmienne zdanie - bromazepam powoduje uzaleznienia, poza tym to nie jest pieprz na pomidorach tylko substancja psychoaktywna. Seronil z kolei jesli go wczesniej nie bralas conajmniej 2 miesiace to nie zaczynaj teraz bo na starcie moze Cie wpuscic w kanal. Z tego co wymienilas chyba hydroxyzynka bylaby na miejscu, bralbym 2x dziennie: w porze obiadu i przed snem, ale i tak jak najszybciej do psychiatry.
  4. Prawdopodobienstwo schizofrenii jest odwrotnie proporcjonalne do jej swiadomosci. Mozesz wiec spac spokojnie, o ile NL Ci na to pozwoli :)
  5. W sumie calkiem niezly tekst, dosc logiczny. Ale dokladnie ta sama logika kieruje nerwicowcem: "skoro nie bede wiedzial o swojej schizie, a jednak mam jej objawy, poza tym otoczenie postrzega mnie jak stuknietego, to moze jednak mam schize?" W nerwicy wiele jest efektem samonakrecania. Apropo chorujacych lekarzy: slyszalem o facecie, ktory robil kiedys jedynke z psychiatrii i uczyli sie czegos w grupie do egzaminu. Za kazdym razem grupa sie zbierala w jakims mieszkaniu ale nigdy u niego, bo on "mial remont". No ale w koncu sie umowili u niego bo inaczej nie szlo. Zobaczyli, ze tynki ma poskuwane do cegiel i betonu i wszedzie masa nawiertow w scianach ktore graniczyly z jakimis sasiadami... No wiec go pytaja: co to jest? A on na to, ze nie moze dojsc gdzie mu pozakladali te podsluchy ale skoro nie w pokoju, to pewnie w lazience. Poza tym jeden z ciekawych objawow u jednej starszej doktorki to czeste ogladanie sie za siebie. Ja sie ich pytam; o co w tym idzie? No i mi powiedzieli, ze ona ma "glosy", ale jako osoba swiadoma wie, ze nie warto na nie odpowiadac, podejmowac jakiejs dyskusji z nimi na ulicy, a oglada sie jedynie po to zeby sie upewnic ze nikogo nie widac.
  6. Majster

    Terapia...?

    Cytujesz dosc nieprecyzyjnie - przypisales mi cudzą wypowiedz. Ale spoko, akurat z tą treścią sie zgodze - kuracja schizy bez lekow wg mnie nie rokuje. Psychoterapia przy zaniechaniu farmakoterapii to jak pieczenie ciasta bez drozdzy - niby wszystko gra, ale ciasta nie ma ..
  7. mała defetystka, jak sie modlisz różancem wciąż i wciąż i wciąż ... to calkiem jakbys liczyla barany
  8. Majster

    Skojarzenia

    moj tesciu - nigdy goscia nie poznalem, ale podobno tez w kielichu plywal
  9. W sąsiednim wątku (chyba strach przed schizą) załaczono niedawno mp3 z YT w ktorym gliniarz z Bialegostoku przyjmuje zgloszenie od kobiety ktora sie skarzy na sąsiada, ze ja przesladuje, dokucza itd. Bardzo dobry przyklad schizy ktorej nie musi diagnozowac psychiatra bo jest oczywista dla kazdego, poza tą kobietą. Nerwica i schiza to kompletnie odmienne choroby, o schizie moglbym poopowiadac - napatrzylem sie na oddziale i wiem na 100% ze ktos kto ma schize absolutnie nie jest tego swiadom, chyba, ze jest w fazie zaleczenia i na lekach, ale nawet wtedy miewa watpliwosci czy faktycznie choruje na to "brzydkie cos" co mu wmawiają.
  10. Majster

    Skojarzenia

    moj tata - zapijaczona morda
  11. 4-5 lat temu tez sie zastanawialem. I myslalem: jejku, co to bedzie? Przeciez mamy dziecko, razem mieszkamy itd. A potem nagle okazalo sie ze tez nie mam w nikim wsparcia, nawet moja rodzina nie stanela po mojej stronie, a bylem juz wtedy w szpitalu. Ale po rozprawie, gdy juz mieszkalismy osobno, zaczalem dostrzegac plusy tej sytuacji: sam decydowalem o swoim zyciu i nikt juz mi nie robil scen o gazete czy spalona zarowke. We wszystkim trzeba starac sie znalezc cos dobrego
  12. Doxycycline - taki antybiotyk jaki sie rutynowo daje natychmiast po ugryzieniu przez kleszcza.
  13. A mnie tez kleszcze pogryzly, latem jeszcze, i przez te cholery 2 tygodnie doxy wciągałem.. I chyba nic z tego nie bylo
  14. Ale co konkretnie? Miec wolne do stycznia? Czy umiec sie odciąć szefostwu?
  15. A mi tam jest dzisiaj zaje...fajnie Do 4tego stycznia praktycznie nie musze sie pojawiac w robocie i nawet niespecjalnie sie przejalem gdy po fajrancie zadzwonilo do mnie szefostwo z pytaniem czemu czegostam nie zrobilem. No nie zrobilem bo zapomnialem, sorry i tyle ;P
  16. Deprecha to takie bledne kolo: nie ma sensu zyc, bo i tak nie ma celu, nie ma pozycji w otoczeniu, nasza wartosc jest bez znaczenia, ba - zerowa! Wiec nie zawracajmy nikomu glowy. A z drugiej strony - nie zawracamy nikomu glowy bo i tak nikt nie bedzie nas sluchal i nas nie zrozumie, ma na bank cos wazniejszego do roboty niz wysluchiwanie czyjegos marudzenia. A do tego wszystkiego: po co w ogole probowac? Jeszcze nas uznaja za wariata/wariatke i wtedy to juz w ogole sie odsuna bo po co zadawac sie ze swirem? Przeciez dla wszystkich to czy mamy depreche, czy biegamy po ulicy z siekierą to i tak wszystko jedno. Wariat to wariat i lepiej sie od niego izolowac. A jeszcze zaczynamy rozwazac korzysci jakie plyną z naszej nieobecnosci: nikt nie ma z nami problemu, nikomu nie przeszkadzamy, nikt sie na nas juz nie zawiedzie, nikt sie na nas nie przejedzie a jeszcze moze ktos dostanie po nas odszkodowanie i mu sie dzieki temu poprawi. To wlasnie jest depresja a najwiekszym problemem jest izolacja. Wyjscie z tej zamknietej spirali nakrecania jest tylko przez drugiego czlowieka - najczesciej psychiatre albo psychologa, bo chory nie oczekuje i nie ma nadziei, ze nagle ktos z bliskiego otoczenia do niego podejdzie i powie: "Sluchaj, wiem, ze masz depreche, ale mi to w ogole nie przeszkadza bo i tak Cie lubie, moze pojdziemy razem na piwko? A moze cos zjemy razem w knajpie?" Chory w ogole nie bierze tego pod uwage bo relacje z otoczeniem ma totalnie skopane, wrecz odpycha ludzi od siebie zeby tylko nie przebili sie przez "mur obronny" jaki zbudowala wokol niego choroba. Bo tez i nie kazdy to potrafi, a juz nie kazdy bliski, im jest szczegolnie trudno sie przebic, chyba w tej sytuacji jakis obcy specjalista jest najlepszym wyjsciem, czego i Wam wszystkim zycze
  17. Majster

    Przeciwieństwa

    Przyzwoitka - moi kumple z akademika :DD
  18. Majster

    Skojarzenia

    Piekny widok - usmiech dziecka :)
  19. Ja to rozumiem, w sumie przechodzilem kiedys cos podobnego i jeszcze nie zapomnialem. Chlopie - nie ma innej rady, musisz sie jakos dostac do lekarza i jak najszybciej zaczac sie skuteczniej leczyc. Chyba, ze perspektywa samobojstwa jest Ci milsza niz hustawka nastrojow wywolana startem kuracji psychotropami. Tego nie przeskoczysz, sam prawdopodobnie bedziesz sie tylko dolowal i jeszcze bardziej pograzal. A tak serio - 5 tygodni to nie jest jeszcze najdluzszy czas, o ile wiem, to bywa, ze niektorym leki zaczynaja pomagac i po 2 miesiacach, chociaz ja mialem fart i juz po miesiacu zaczelo mi sie poprawiac. Jesli nie znajdziesz psychiatry to moze rozejrzyj sie za psychologiem? A z rodzicami probowales szczerej rozmowy, czy masz opory? W sumie to sam wiem, ze szczera rozmowa z otoczeniem to jedna z ostatnich rzeczy jakiej pragnie ktos w depresji. Ale moze jednak zrozumieją?
  20. Nawet bez szczegolowego wnikania w ten konkretny temat mozna stwierdzic (i wiekszosc ludzi sie z tym zgodzi), ze chorobliwa zazdrosc, wszelkie jej formy okazywane werbalnie przynosza skutek odwrotny od zamierzonego. No bo popatrz: nawet niech bedzie, ze jest jak to sobie uroiles - co Ci to da? Pomoze Ci w czyms to ze bedziesz mial poczucie krzywdy i ze "wyszlo na Twoje"? A jesli tak nie jest, jesli Twoje urojenia są urojeniami to pomyslales chwile jak sie czuje druga strona? Bo przeciez to co sie kręci nie jest jej obojetne. Skrajne formy zazdrosci moga sie objawiac w: - szukaniu autorytetu i "dowodow zdrady" u wróżek, "jasnowidzów" - obrazanie sie i awantury po najmniejszych sygnalach takich jak spojrzenie na kogos/cos, na ulicy, na spacerze - zwykla pomylka telefoniczna wystarczy do awantury - nocne przesluchania itd. Zmierzasz w tą stronę? Podoba Ci sie taka wizja przyszlosci? A jej sie spodoba? Bycie z chorobliwie zazdrosnym partnerem bywa pieklem i najlepszym wyjsciem jest wtedy zmiana partnera. Pozdrawiam :)
  21. Majster

    Przeciwieństwa

    Hylanki, swawole - zakuwanie w akademiku
  22. We wrzesniu miales byc u psychiatry - byles? Jaki przebieg miala wizyta? Zapisal Ci cos? Bierzesz to?
  23. W sumie są to na tyle "kompatybilne" sprawy, ze szpitale tworza łączone oddziały a pacjenci często okazuja sobie wiele zrozumienia. Ja mialem wlasnie nerwicowca za pierwszego "wspolmieszkanca" i jakos sie dogadywalismy (czytaj: po tygodniu, bo mniej wiecej wtedy zaczalem jakos kontaktowac). Ludzie z ktorymi po miesiacu zaczalem grac na odziale w karty to tez byli nerwicowcy. Ale z kolei wg ICD-10 depresje to F30-F39 a nerwice F40-F48. Ale mniejsza z nazewnictwem czy statystykami, tutaj liczy sie to ze facet (autor wątku) widzi jednomyslnosc wypowiedzi i moze go to jakos nakieruje.
  24. Ja z kolei miałem tylko lekkie "przebarwienia" nerwicowe: lekką hipochondrie, jakis konkretny atak to miałem tylko raz, w dodatku zaindukowany. A reszta to permanentna deprecha.. PS Nieźle mi cytowanie idzie, nie?
×