Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Popłuczyny.... piękne słowo będę jej lubić i używać!!! Czytając ten post, myślę yeah mój pomysł z twoimi wątkami taki sztos. dziękuję No więc ja np nie ufam ludziom, to jest taka obronną pozycja, robisz amortyzację, miłość twoja Cię nie zniszczy całkowicie, podniesiesz się. Czyli masz związki na świecie całe życie prawie trwające idealnie A nagle chuj. Moze ktoś inny. To musi być druzgocacy cios
  3. Chongyun

    Kącik gracza

    Raz grałem i wygrałem.
  4. Ej ja skorpion jestem.
  5. A jeśli mogę dopytać, bo nie napisałeś nic o pracy, to czym się zajmujesz? Piszesz, że odłożyłeś parę złotych, więc musiałeś się jej podjąć. Skoro urząd czy sklep kosztował Cię tyle wysiłku to jak dawałeś radę zawodowo?
  6. I w kurniku indyk kura
  7. Nigdy nie pisała nic o gotowaniu kotów. A znam kogoś, kto tak pisał. Wiesz kogo
  8. To zjedz jeszcze witaminę D. Zjedz. Ale lepiej rano bo na noc pobudzi
  9. Podchodząc tak do tematu to . ..nie warto nic. Bo w końcu po co gotować sobie obiad - a może ci nie będzie smakował. Po co kupowac sobie bluzę - a może za dwa dni ci się nie będzie podobać, po co iść na studia górnicze (choć to twoja pasja od kiedy pamiętasz) a może za 2 lata ci się znudzi ? Za dzień, dwa, miesiąc, rok może nas tu mie być więc może warto - bo to daje nam endorfiny. Daje w życiu coś z czego jesteśmy dumni. Fajny związek daje stabilizację, spokój, oparcie, fajne rozmowy, dobry seks - a jeśli coś nie wypali - no cóż, z tego składa się życie nie ?
  10. @mav0111 nooo i to jest piękna historia! Pamiętam też Twój temat tutaj, że planujesz poznawać nowych ludzi. To jest super sprawa, gdy już możesz, a kiedyś nie ^^ Fajnie się też czyta to w jaki sposób to wszystko opisałeś. Widać, że nie tylko jesteś zadowolony z własnych postępów ale zależy Ci, żeby dać też wsparcie innym Gratulacje i tak trzymaj
  11. Obejrzeć to pewnie obejrzę, tylko zwykle oglądałem filmy wieczorami, a teraz wieczorami jestem już mega zmęczony… teraz też. Jeszcze sobie klikam chwilę na forum i idę spać żeby mnie siku obudziło za 2h i tak.
  12. Małgorzata do niej przychodzi regularnie to znaczy, że jest dobrą ciocią
  13. Obejrzyj. Kup poleasingowego. I rzuć wenle.
  14. Weź, nie rób tego kotu. Kot musi mieć w miarę stabilnego właściciela przynajmniej jeśli chodzi o zachowania. Nie wiesz co mu Verinia zrobi w manii, gorzej ze ona też tego nie wie.
  15. Dzisiaj
  16. Jak postępy obecnie? Fatalny jest ten lęk. Co ciekawe mi on przeszedł już prawie całkowicie ale jestem ciekawy jak jest teraz z tym u innych
  17. Że na bezrybiu i rak ryba?
  18. Witam. Być może wątek bardziej nadaje się do działu psychiatrii bądź leków, ale to też dość optymistyczna historia i co najlepsze ktoś może się nią zainspirować i znacznie sobie pomóc. Otóż jestem fobikiem społecznym i byłem nim właściwie od urodzenia. Nie wiem co to znaczy "czuć się normalnie" w sytuacjach społecznych, bo odkąd pamiętam czułem się w nich okropnie źle. W szkole zawsze siedziałem sam, nie potrafiłem nawiązywać przyjaźni, w liceum i na studiach już nawet nie próbowałem i nie odzywałem się prawie do nikogo, klasyka gatunku można powiedzieć. W najgorszym okresie musiałem się godzinami przygotowywać do wizyty urzędzie czy sklepie, w głowie układałem wszystko co mam powiedzieć, a jeśli cokolwiek poszło nie po myśli i trzeba było to ogarnąć na spontanie prawie mdlałem ze stresu. To tak żeby nakreślić z jakim przypadkiem mamy do czynienia. Przez lata nie potrafiłem zaakceptować że coś jest ze mną nie tak, a to było konieczne żeby zacząć szukać pomocy. Aż w końcu w 2016 roku coś we mnie pękło i poszedłem do psychiatry. Ludzie, to była najlepsza decyzja w moim życiu. Co prawda fobii nie pokonałem, o nie, ale w następnych latach zacząłem robić rzeczy, o jakie wcześniej nigdy bym się nie posądził. Wyobrażacie sobie fobika który jest tak ciężkim przypadkiem jak byłem ja (słowa mojego doktorka), który samodzielnie kupuje i sprzedaje samochód? Tak, dokonał tego gość który jeszcze kilka lat wcześniej bał się odezwać do ekspedientki w sklepie. Więc dlaczego twierdzę, że jednocześnie pokonałem i nie pokonałem fobii? Raz że ja sam nie potrafię stwierdzić czy to już "ten" moment, bo nie mam odniesienia do tego jak czuje się zdrowy człowiek. Dwa, że te rzeczy które robiłem wciąż były okupione wielkim stresem, ale sukcesem jest to że były w ogóle do wykonania. Leki w moim przypadku nie zmniejszyły lęku w jakiś drastyczny sposób, nie stałem się nagle Casanovą który zaczepia obce dziewczyny na ulicy. Ale uśmierzyły najgorsze objawy, takie jak trzęsące się ręce, drżący i przytłumiony głos, serce wychodzące przez gardło, pustka w głowie i zapominanie w pół zdania co miałem powiedzieć, nieumiejętność nazwania najprostszych rzeczy które miałem w zasięgu wzroku. I to był ten niezbędny kop, który był potrzebny by w ogóle zacząć żyć. Pewnie zapytacie jakim cudem wpakowałem się w to kupowanie i sprzedawanie auta? A najzwyczajniej w świecie tak, że gdy mi się polepszyło to uznałem że pora spełnić marzenia. Odłożyłem parę złotych i kupiłem pierwszy samochód, po paru latach uznałem że chcę coś mocniejszego i większego, no więc nie było wyjścia i stary trzeba było sprzedać. Tutaj było już ciężej, bo sprzedający zawsze jest w dużo gorszym położeniu od kupującego. Bez leków nawet bym do tego nie podszedł, a gdyby mnie ktoś zmusił to raczej bym wykorkował. A tak nie tylko dałem radę fizycznie dokonać samej sprzedaży, ale nawet udało mi się dostać kwotę w okolicach średniej rynkowej. Także nie bójcie się psychiatrów i leków "na łeb", bo to nie jest nic złego. Nie jest to też psychoterapia która kosztuje krocie, trwa wieki, wymaga ogromu samozaparcia, a gwarancji wyzdrowienia i tak nie ma. Leki mogą wam na tyle pomóc że sami zaczniecie wyślizgiwać się z tego bagna. Jeśli nie jesteście tak ciężkim przypadkiem jak ja to może nawet wrócicie do całkowitej normalności. Szkoda życia i marzeń których nie można spełnić przez fobię społeczną bądź inne zaburzenia. Pozdrawiam.
  19. @minou A jakbyś miał to wszystko na pstryknięcie palcem to byłoby lepiej? Pomysl przez chwilę jaka to by była nuda. Bez całych tych podchodów, niepewności i dawania czegoś z siebie. No i co z tego? Przecież o tym że życie nie jest idealne to wszyscy wiemy. Jakby to działało tak że jak już znajdziesz oblubienicę i miałbyś pewność że będzie na stałe bez względu na wszystko co zrobisz i co zrobi ona to przecież to byłoby pojebane
  20. Xddd tak niestety skończyło się na 40 letnim Grouchy z miasta pobliskiego Miałam fazke na życie wtedy widzę. Obecnie to mam fazke żeby mnie nie bolało jebane biodro i oczodol
  21. @Lusesita Dolores @Verinia Obejrzycie sobie film (jest na YouTube): Numb - facet który się zawiesił. Komedia w której pokazane jest czym jest derealizacja. Ja tak mam średnio kilka razy w miesiącu (na terapeutycznej dawce leków) lub codziennie parę razy dziennie jak jestem bez :X
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×