Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. take

    Wkurza mnie:

    Pomniejszanie trudności osób, które nie mają autyzmu, a i tak odstają czy doświadczają nieprzyjemności. Wkurza mnie "autystyczny szowinizm", który "pluje w twarz" osobom z ADHD, trudnościami w uczeniu się, zaburzeniami lękowymi, ale niemającymi zaburzeń że spektrum autyzmu!
  3. take

    Wkurza mnie:

    Nienawiść do tak zwanego rozdawnictwa...
  4. Tak kompletnie szczerze z perspektywy dorywczego krytykanta, z długim stażem w środowisku krytykantów: Ludzie krytykują, bo coś im się nie podoba. Serio, nie myślą przesadnie o Was, ani Was nijak nie podziwiają, choć byście tego chcieli bo to wygodne wyjaśnienie dla ego. Próbując racjonalizować to zachowanie można wyciągać wnioski, że czasami są ewidetnie zawistni, czasami zapewne chcą zwyczajnie kogoś rozzłościć czy "komuś pojechać" dla odstresowania się i okazania dominacji. Jednak praktycznie nikt nie myśli o tych rzeczach, ani nie oddaje się takim emocjom Może jest jakieś mini grono manipulantów samouków, którzy się naczytali książek jak zostać samcem sigma i faktycznie chłodno kalkulują to jak i kiedy kogoś skrytykować, z tym że jak dla mnie są całkiem prości do wyłapania, bo to ci którzy sprawiają wrażenie bardziej upośledzonych Każdy się urodził i wychował na mniej lub bardziej krytykującego. Niektórzy całe życie się prześlizgują z swoim olimpijskim krytykowaniem, bo wiedzą kiedy sobie mogą na to pozwolić a komu trzeba lizać dupe, i dzięki temu nikt ich nigdy dobrze nie wyjaśnił. Ja niestety zupełnie nie widze tej granicy i nieraz mnie próbowali wyjaśniać Trochę dzięki temu spokorniałem w końcu, to mi wyszło na dobre Tu mowa o chamskim krytykowaniu na żywo prosto w twarz, w internecie anonimowo nikt nie musi się przejmować takimi granicami. Wiadomo też że dwa razy bardziej irytujące jest to gdy na przykład ktoś krytykujący nasz wygląd sam wygląda jak małpa, ale jestem pewien że on o tym nie myśli dzięki czemu się tym zwyczajnie nie przejmuje. Nie robi tego z myślą "sprawie komuś przykrość bo sam jestem brzydki", widzi coś co mu się nie podoba albo uznaje za zabawne by się do tego doczepić i to krytykuje
  5. seleneles

    Chaos

    Tyle problemów w głowie, a tu się trzeba jeszcze upominać, mnie by nie było do śmiechu, tylko płaczu i zakończenia relacji z takim lekarzem. Podziwiam was.
  6. Sprawdź i zobacz, jak zareaguje. Jeśli ponowi rozkaz, ty ponów: "Sama sobie otwórz drzwi". Zobaczysz wtedy, kto pierwszy wymięknie.
  7. take

    Wkurza mnie:

    Niepewność dotyczącą tego, czy będę miał rentę socjalną do śmierci...
  8. Przeszkadza mi to, jak siostra każe mi otworzyć drzwi. Jest to dla mnie niewygodne. Każe mi się fatygować, mówiąc "chodź tutaj". Muszę się podnieść z łóżka lub z krzesła. Mam świra na punkcie autyzmu i bardzo chcę wiedzieć, czy siostra jest autystyczna. Jeżeli siostra naprawdę byłaby nieautystyczna, to po tym wszystkim, co się działo, uznałbym to za coś bardzo nieprzyjemnego dla mnie, za "wielki zawód".
  9. Dzisiaj jest lepiej niż wczoraj, oglądanie czegokolwiek zajmuje czas i głowę. Wczoraj wszystko było do kitu, co włączyłem, to zaraz wyłączyłem, co wstałem, to zaraz usiadłem, nic nie miało sensu, nic nie chciało wejść do głowy i przejąć stery, więc tylko siedziałem i pogrążałem się w tym dole, nawet kilka łez i glutów uroniłem. Z tego nie da się wyjść na zawołanie, niestety, trzeba przetrwać, zawsze kolejny dzień jest trochę lepszy, jeszcze kolejny jeszcze lepszy, aż jest znowu umiarkowanie dobrze, na tyle, że można się czymś zająć i poczuć coś więcej niż tylko bezsens i "ja pierdolę, niech ten dzień już się skończy". Powodem jest życie samo w sobie, po prostu, są takie dni, w których mam pełno kosmicznych zagwozdek, nie potrafię się cieszyć z bycia zamkniętym w pudełku ze skóry i wody, nie jara mnie życie, wręcz zaczyna mnie irytować otaczająca mnie materia i nacisk na życie z góry ustalonym "prawidłowym" sposobem. A tak naprawdę coś w neuroprzekaźnikach musiało się zjebać z rana i stąd nastrój zepsuty, co zrobisz, może jakieś duchy nas krzywdzą i stresują mózg, gdy śpimy. Zawsze to była loteria, a męczy mnie to od najmłodszych lat, tylko teraz lepiej sobie z tym radzę.
  10. Dzisiaj
  11. Ludzie z biegiem czasu się zmieniają i dość często jest sytuacja że pierwsze początki dogadadują się świetnie, prawie bez słów a po np 10 latach już nie potrafią się dogadać wcale. Ja też nie mam zamiaru brać ślubu z kimkolwiek kiedykolwiek. Kiedyś jak ktoś mnie zapytał dlaczego nigdy nie chciałam ślubu to odpowiadalam ze jeszcze się taki nie urodził co by na mnie zasługiwał.
  12. Nazywaj jak chcesz, jeśli trzyma cię to w bezpiecznej iluzji życia. A wyłączysz tylko interfejs i wszystko się wali. Dopiero widzisz bajki.
  13. Catriona

    Chaos

    To tak jak moja ale ja już się nie bawię, tylko się przypominam. Ostatnio napisałam jej rano smsa, odpisała po godzinie że podeśle mi receptę ok 14. O 21:30 się musiałam przypominać ale jak się przypomniałam to już receptę dostałam w 3 minuty
  14. Są takie pary. To już tym bardziej nieco dziwne właściwie to znaczy że musiało się psuć standardowo po kilku latach myślę ?? Kojarzę też coś takiego że było jakieś badanie ze okolo 2 lat zwiazku w większości par zaczyna się psuć i właśnie najwięcej się rozstaje ludzi między 2 a 3 lat związku. Ale to tak dodatkowo bo nie na temat, przecież tak szybko to się niewiele osób hajta chociaż moja siostra tak zrobiła Xd Chodziło mi o to że właśnie może solidnie ktoś nie pozna i bierze ślub A jednak po x latach człowiek też się zmieni. To chyba lepiej wziąć ten slub właśnie po 5-10 latach na logikę. A ja się wypowiadam choć nie mam doświadczenia i nie zamierzam brać ślubu jeez
  15. A nie wiem właśnie, ale czułem się fizycznie jakbym się kończył, a jednocześnie psychicznie jakbym miał brak perspektyw i męke w skrócie xd Już dosyć mi to przeszło na szczęście, dziwne bo zwykle dłużej trzymało niż kilkanaście godzin, masakra Długo już Cie to męczy? Jesteś w stanie określić jakikolwiek powód takich stanów czy to losowanie?
  16. Albo widzem w niemym kinie. Demiurg mówisz..
  17. Ale jak, próbuję sobie to wyobrazić, robiłeś coś, ona coś robiła, wstała, podeszła do drzwi i kazała ci je sobie otworzyć? Będąc przy tych drzwiach? Czy byłeś zamknięty w pokoju, a ona krzyczała, żebyś otworzył? Nie dziwię się, że denerwują cię rozkazy, zwłaszcza jakieś absurdalne, gdy ktoś sam daną rzecz może zrobić, o ile w tym przypadku tak było.
  18. Argument że zbyt pochopnie też w większości przypadków moim zdaniem odpada bo wiele jest takich par które biorą ślub a byli wcześniej w związku np 5 czy 10 lat. A wzięli ślub i po kilku latach się rozwiedli.
  19. Jak widzisz kreator może też być statystą.
  20. Ok. No wiem. Nie zrobię.
  21. Coś w tym może być. Trudniej wyrządzić krzywdę innym niż sobie. Oczywiście nie licząc socjopatów.
  22. Przypomina mi to trochę okładki tego wydawnictwa. Kreator? Myślałam że aktor drugoplanowy bądź inny pomniejszy statysta.
  23. Nic. Czasem po prostu budzisz się i myślisz: "Kurwa, znowu?!". I potem tak cały dzień kurwisz w myślach, żyć się nie chce.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×