Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Żyjemy obecnie w trochę innych czasach i są nawet... Konsultacje psychiatryczne online. Także masz nieograniczone możliwości jeśli chodzi o rozpoczęcie leczenia z dobrymi specjalistami. Ten pierwszy który nie chciał przepisywać leków bo byłaś za młoda... Ehhh oby tylko nie trafić na takiego ponownie. Mogło to zrazić natomiast w tak poważnym stanie jak jesteś wg mnie dobrze dobrane leki są kluczowe. Jeśli próbowałaś 30 różnych to spróbuj 31. Mysle ze to prosta ale naprawdę sensowna rada
  3. Byłem teraz w poniedziałek, zwiększył mi stopniowo pregabaline do 600 i dodał agomelatyne i zmniejszył ranofren do pół tabletki, za trzy tygodnie jak nie będzie lepiej to mówi żebym szedł do szpitala ryczę bo nie widzę dla siebie już wyjścia
  4. Ja w szpitalu nigdy nie byłam. To czemu nie porozmawiasz z lekarzem o zmianie leku? Kiedy masz kolejną wizytę?
  5. luos nettor

    Dopalacze

    Zatem, panie profesorze, czy moje receptory dopaminowe miałyby szansę zregenerować się do stanu z przed furania, jakbym przestał to walić , powiedzmy przez rok? Czy jednak permanentny damage?
  6. Fobic

    Dopalacze

    W czasie, kiedy to robiłem, byłem całkowicie zaślepiony i czułem ekscytację każdym nowym doświadczeniem, chociaż po wielu razach odczuwałem bardzo silne konsekwencje zdrowotne i, emocjonalne. Jednak przez długi czas kierowała mną dalsza chęć przeżywania tego ponownie, po czym często następowały epizody ciężkiej depresji i postanowienia, że już nigdy więcej... że to już koniec, wystarczy tego złomowania ciała i psychiki. Chęć ponownych doznań była ciężka do powstrzymania, przynajmniej dla mnie i wiele razy ulegałem tej pokusie. I tak przez lata, aż zacząłem odczuwać nieodwracalne zmiany i jedyną wtedy drogę ucieczki z tego cierpienia. Z perspektywy czasu oczywiście, że żałuję. Straciłem zdrowie fizyczne, psychiczne i szacunek wśród przyjaciół i rodziny.
  7. luos nettor

    Dopalacze

    Żebym to ja wiedział co tam w torbie jest. Metki ze składem nie ma tytce. Jakiś katynon zapewne.
  8. To dobrze, że Ci sprawdzą te zmiany. W pewnym wieku to już się człowiek sypie niestety, znam to
  9. Buty sportowe do biegania, choć tylko chodzę, normalne dżinsy (bez dziur, ściągaczy i ekstremalnych wytarć) t-shirt z nadrukiem rozpinana bluza z kapturem lub bez, kurtałka przeważnie czarna, bejsbolówka na łbie. Ulubione kolory: czarny, czerwony i biały, rezerwowo niebieski. Co to za styl? Każual chyba. Jak to wygląda każdy wie, bo sporo takich klonów na osiedlach grasuje.
  10. Na pewno senność odpuszcza z czasem. Różnie to bywa, ale ostatnio na 30mg nie jestem zmulony i wstaje się bez dramatu. Śpię po 8-8.5h. Co do motywacji, to nie wiem. Ja biorę jeszcze agomelatynę i jest nieźle. Ja mam inne pytanie. Czy jest jakaś zależność jeśli chodzi o dawkę vs libido? Czy doświadczaliście wzrostu/spadku na niższych/wyższych dawkach? Lekkiego sezonu jesienno-zimowego wszystkim
  11. ja w szpitalu nie wytrzymam, to samo w domu, od lęku i tej depresji nie dam rady się tam umyć, jeść, budzę się z lękiem przerażony że to już koniec, lęk jest cały dzień taki ze nie da się wytrzymać, przy tej zmianie leków tak się zrobiło chyba, już miesiąc biorę escitalopram, trzeci dzień 2 tabletki, ale on nie zadziała, mi głowa mówi że już nic nie zadziała, jestem w pulapce, chcę po prostu się nie obudzić, tak bardzo chcę, to się tak zawiesiło że już nie ma dla mnie nadzieji, nie wiem po co to pisze, nikt tego nie zrozumie i nie zobaczy, dlaczego muszę się tak męczyć, już nie mogę... Całymi dniami
  12. Około 7-8 lat temu miałem intensywne myśli samobójcze, do tego stopnia, że trzymając nóż w ręce (robiąc kanapki do pracy) trzęsły mi się ręce i byłem lekko przerażony. Ogólnie tego rodzaju myśli trzymają się mnie od wielu lat z różną intensywnością. Niejednokrotnie słuchałem ukochanej muzyki i płakałem żegnając się w myślach z tym pięknym światem. Jednak nigdy do niczego nie doszło. Pozostawał tylko dół emocjonalny. Biorą jednak pod uwagę blisko połowę życia, którą zmarnowałem w moim mniemaniu, gdzieś te czarne myśli krążą w dalszym planie, czasem wychodząc na pierwszy plan. Od dawna mam nawet na to sposób (przedawkowanie barbituranów, do których mam dostęp) po czym po prostu wylogować się z tego świata gdzieś w lesie, albo nad wodą. Zawsze pewną barierę tworzą pewne krążące myśli, które mnie odwodzą o tego pomysłu. Patrząc na moje życie jako całość, nie jestem w stanie dostrzec innego zakończenia, niż koniec tego marnego istnienia w trochę jakby losowym momencie. Nie daję po sobie poznać takich skłonności, ale domyślam się, że inni spodziewają się, że tak skończę, kiedy dogłębnie dotrze do mnie jak poprowadziłem swoje życie i, że po prostu tego wszystkiego nie udźwignę. Problem w tym, z Około 7-8 lat temu miałem intensywne myśli samobójcze, do tego stopnia, że trzymając nóż w ręce (robiąc kanapki do pracy) trzęsły mi się ręce i byłem lekko przerażony. Ogólnie tego rodzaju myśli trzymają się mnie od wielu lat z różną intensywnością. Niejednokrotnie słuchałem ukochanej muzyki i płakałem żegnając się w myślach z tym pięknym światem. Jednak nigdy do niczego nie doszło. Pozostawał tylko dół emocjonalny. Biorą jednak pod uwagę blisko połowę życia, którą zmarnowałem w moim mniemaniu, gdzieś te czarne myśli krążą w dalszym planie, czasem wychodząc na wierzch. Od dawna mam nawet na to sposób (przedawkowanie barbituranów) po czym po prostu wylogować się z tego świata gdzieś w lesie, albo nad wodą. Zawsze pewną barierę tworzą pewne krążące myśli, które mnie odwodzą o tego pomysłu. Patrząc na moje życie jako całość, nie jestem w stanie dostrzec innego zakończenia, niż koniec tego marnego istnienia w trochę losowym momencie. Nie daję po sobie poznać takich skłonności, ale chyba domyślam się, że inni spodziewają się, że tak skończę kiedy dotrze do mnie jak poprowadziłem swoje życie. Problem w tym, że nie chcę umierać. Po tyle latach nie widzę odwrotu, lecz staram się nacieszyć tym światem ile tylko mogę. W moim życiu dominuje anhedonia, depresja, lęki oraz poczucie, że nie jestem w stanie już tego (życia) naprawić. Jedyne co widzę, to swój nieuchronny koniec i czas, którego nie zdołam naprawić/nadrobić. Ciężar, smutek i brak ratunku dla mojej tragicznej osoby. The End
  13. bei

    Dopalacze

    Czy żałujesz, że brałeś/bierzesz?
  14. Odpisze bo mam słabość do ludzi z OCD. Mam OCD od pewnie ponad 20 lat, leczę się od 12. Dobrze trafiłam na pierwsza panią doktor. Na pierwszej wizycie wytłumaczyła mi, że OCD leczy się lekami i terapią. Jeśli czułeś poprawę na lekach to już jest jakiś punkt zaczepienia. Ja mogę napisać co u nie się sprawdziło: -leki - tłumią lęk i nakręcanie sie, -terapia- dzięki niej nauczyłam się czym jest to zaburzenie. Dodatkowo myślę pomogła mi by lepiej ogarniać życie. Cenie że mogę o swoich problemach porozmawiać z kimś i razem zastanowić się jak iść do przodu. Leczenie to jest trochę taka droga bo raczej bez spróbowania czegoś trudno stwierdzić czy coś pomoże i dużo zależy od indywidualnych predyspozycji. Uważam, że warto dawać sobie szansę nawet gdy jest ciężko. Lekarza można zmienić ale nie warto całkiem odpuszczac leczenia. Terapeutę/terapię też można zmienić ale taki przykład. Sama chyba nigdy nie zrezygnowałam z terapię indywidualnej wcześniej niż po ponad roku. Z terapii grupowej na której byłam pół roku nie zrezygnował nikt. Nic dobrego nie wychodziło gdy sama odstawiłam leki, bo potem i tak do leków wracałam. Nigdy nie wzięłam żadnego psychotropu bez konsultacji z lekarzem, staram się dać szansę lekom pomimo różnych skutków ubocznych (senność, wymioty, zawroty głowy, duży apetyt, suchość w ustach itd.) Mówilam lekarzowi o tych skutkach i wspólnie decydowaliśmy czy zmieniać leki czy nie. Czasami organizm potrzebuje czasu by zaakceptować lek i by zaczął on pomagać.
  15. Sam nie wiem. Zastanawiam się. Skoro to pudełko to powinny w nim być przedmioty. No ale odpowiedzi mówią jasno, że to nie rzeczy materialne są najważniejsze. Nikt z was nie chciał wyciągać z tego pudełka niczego materialnego. Co ja bym wyciągnął....? Wyjąłbym zmarnowane szanse i już wiedział co robić z nimi z innej perspektywy. Jak rzeźbiarz trzymający w szopie drewno. Wie dopiero za jakiś czas, że z tego kawałka coś jednak będzie. To bardzo trudne pytanie wbrew pozorom. Tracimy ją to czas. Ale tego się nie powinno nigdy żałować. To głupie ale tak chyba jest. Ci którzy sprawili nam największy ból są najlepszymi nauczycielami. Kto w szkole miał takiego cool luźnego nauczyciela to wie, że niewiele wyniósł z jego lekcji. No a taki co uczy twardą ręką jednak wymusza to abyśmy coś robili. Siłą bo siłą ale liczy się efekt. Nie mówię o jakimś złośliwym nauczycielu ale o takim co coś wymagał w ludzki sposób. Przeżyłem straszną patologię i to mnie wzmocniło. Gdyby to co mnie spotkało stało się dzisiaj to by dla niektórych skończyło niezłymi wyrokami i sporym odszkodowaniem.
  16. Dzisiaj
  17. Mam wrażenie, że wypróbowałam tych leków około 30. Może nawet więcej. Zerowy efekt oznacza dokładnie to: zerowy efekt. Całkowity brak nawet minimalnego zmniejszenia lęku. Na maksymalnej dawce najsilniejszych leków mogłam być w stanie jedynie płakać w łóżku z bólu. Leczyłam się u dwóch specjalistów, ale pierwszy nie wypisywał mi żadnych leków, bo twierdził, że jestem za młoda. Dopiero w wieku 18 lat, inny lekarz zaczął mi wypisywać leki. Ale kilka lat temu ze mnie zrezygnował, bo skończyły mu się pomysły. A ponieważ nie jestem w stanie pojechać ani nawet pójść gdzieś dalej, zostałam bez lekarza. Niestety nie pamiętam, jakie to były SSRI, bo było to prawie 10 lat temu ale brałam dwa rodzaje i po obu miałam silną reakcję alergiczną. Po tym drugim trzy dni walczyłam o życie. W moim przypadku trauma to jest jeden poziom. A drugi to nieprawidłowe myślenie i postrzeganie pewnych zagadnień, często nieuświadomione, które blokuje postępy terapii. Ale tak naprawdę przy samej traumie prawie nit mi nie grzebał. 90% mojej terapii CBT było o tym, że dzieci mnie w podstawówce nie lubiły, choć wielokrotnie powtarzałam, że mam to dziś gdzieś od dawna. A kiedy zaczynałam mówić o tym, co czuję, słyszałam, że nie mogę tego czuć w ten sposób bo w książkach pani terapeutka miała inaczej. I ona nie umie mi pomóc.
  18. Jurecki

    Czekam na...

    Cholera, jakaś mucha mi chodzi po ekranie, a sio, pójdziesz precz
  19. Uwierz mi, nikt nie wygląda seksownie w takim setupie. Sam czepek z siateczki daje -5 do seksapilu
  20. Mnóstwo wizyt u specjalistów od różnych rzeczy. Ok kości kto inny od dziąseł kto inny i wszystko agazuje czas i kasę. Nam jakieś zmiany na dziadkach, podejrzewają stan przednowotworowy. A jak będą zakładać aparat to muszą ponacinać szczękę. Jutro ma otrzymać w końcu plan leczenia
  21. Najbardziej męczy mnie lęk od rana do wieczora, zrobił mi się chyba gad przy obecnej znośnie leków... Mam tak zwane meta ocd, może też hiper świadomość, ostatnio lepiej czułem się na leku brintelix plus arypiprazol, arypiprazol sam odstawiłem z powodu akatyzji, już wtedy zdarzały się spadki nastroju, potem pojechałem do domu rodzinnego, poszedłem na małego grilla do znajomych, wypiłem trochę i zrobiłem coś za co żałuję ogromnie i jestem śmieciem, wciągnąłem kreskę amfetaminy (nie oceniajcie mnie, wiem że lecząc się takich rzeczy się nie robi, jestem po prostu zwykłym idiotą) Nastrój zaczął spadać z dnia na dzień, myśli mocno wróciły, potem umówiłem się z moim psychiatrą, chciałem poprosić o ponowne włączenie arypiprazolu tylko w mniejszej dawce ale on stwierdził że nie i żebym wrócił do escitalopramu, który brałem z 7 lat po szpitalu ponad rok temu jeszcze, nie wziąłem na zakładkę bo źle przeczytałem i po prostu pierwsze 4 dni zacząłem odstawiać brintelix o połowę a dopiero potem znowu pojechałem do siebie kupiłem escitalopram i zacząłem go brać, po prostu od tej zmiany jest taki horror jakiego nie było, to już prawie miesiąc a ja czuję że już umarłem za życia, objawy jakby się zmieniły, moje meta ocd mówi mi że już nie ma pomocy, ja mam silny lęk od rana do wieczora którego nie da się wytrzymać, płaczę z bezsilności, i ten brak nadziei, tak mi się myśli zawiesiły, wiem że nikt nie zrozumie moich myśli ale chcę to po prostu gdzieś napisać, escitalopram pewnie by dłużej działał ale zdarzało mi się pić alkohol, tak jak i kiedyś gdy przyjmowałem paroksetyne przed jeszcze escitalopramem, były jakieś imprezy. Od półtora roku już piłem tylko czasem pojedyncze piwo co też żałuję że robiłem Tydzień temu byłem w szpitalu, wytrzymałem tam tydzień, wypisałem się kłamiąc że jest trochę lepiej i nie mam myśli samobójczych, nie jadłem, nie dałem rady się umyć w tym lęku w tej depresji... Nie wiem już co mam robić, byłem przedwczoraj u swojego psychiatry, biorę teraz escitalopram drugi dzień dwie tabletki, pół tabletki ranofren ze szpitala, Mirtazapine na noc, agomelatyne też na noc, pregabaline stopniowo kazał zwiększać do 600 na dobę, ale ona mi nie pomaga. Ogólnie to wybuch mojej nerwicy był prawie 20 lat temu jak się bałem pewnego gościa wieczorem w łóżku rozmyślałem o tym i się martwiłem że mnie złapie, wtedy taki lęk mnie trzymał, i coś mi się zawiesiło w głowie takie jakby "i teraz już zawsze będę tak myślał, taka zawieszona myśl lękowa" , nie dotycząca tej sytuacji, tak wtedy to było realne że aż dostałem wtedy ataku paniki że mi się takie coś zrobilo w mózgu... Czytałem czy to schizofrenia czy co najpierw, jakieś leki słabe najpierw, ja nie wiedziałem jak to tłumaczyć... Leki potem przez lata działały na takim poziomie że to było z tyłu głowy i się przypominało ale nie było depresji, a teraz głowa moja, ja sam przekonuje siebie że to już nie minie, ten ciągły lęk i depresja, leżę tylko bo niczym nie mogę się zająć to po prostu bombarduje... Nie mam na to wpływu, myśli typu skończę ze sobą, to już koniec, nic cię już nie ucieszy,, stracisz kobietę, stracisz wszystko, (chociaż niewiele mam poza rodzina i tą kobietą która jest dla mnie wszystkim, ale nawet nie pisze do niej nie pytam co słychać bo aż mi łzy lecą, po co na co, czuję tylko lęk i depresję, wszystko straciło znaczenie, nikt nie rozumie co mam w głowie, ale to zrozumiałe... Płaczę z przekonania że żadne leki już mi nie pomogą, spróbował bym psychoterapii na której nigdy nie byłem gdy leki działały bo uważałem że na moje meta ocd specyficzne które sabotuje od startu każdy rodzaj pomocy, nie zadziała. Nigdy nie powinienem pić żadnego alkoholu biorąc leki, ale chciałem żyć jak każdy wtedy... Mam silne myśli s, ale boję się zrobić to bliskim ale w takim stanie po prostu nie da się wytrzymać, skulony na łóżku z lęku, i te myśli że teraz jest inaczej, tak źle nie było i nie ma już pomocy. Przepraszam że bez ładu i składu ale ciężko mi teraz inaczej, biorę po pół tabletki lorazepam żeby mieć chociaż chwilę zmniejszonego lęku i móc oddychać Nie wiem po co to piszę, to chyba wołanie o pomoc, jestem dobrym człowiekiem, pomagam zwierzętom, kocham je, ale z jakiegoś powodu coś każe mi cierpieć niewyobrażalnie albo umr.zeć. Proszę wiem jakie w tym błędy popełniłem, nie oceniajcie mnie, sam się za to biczuje Czy dla mnie jest jeszcze jakaś pomoc? Jest dużo rzeczy z dzieciństwa i młodości które miały wpływ na wybuch tej nerwicy, mogę o nich spokojnie gadać ale to już nie ma znaczenia na obecne objawy...
  22. Gad zrobił mi się chyba po nswrocie i zmianie leków z brintelix na escitalopram na którym teraz między innymi jestem
  23. Mam codziennie już gdzieś od ponad miesiąca, agresywne, już nawet wiem jak...
  24. Mi pregabalina nie pomaga, obecnie biorę 300 na dobę, a mam docelowo brać 600, u mnie jeszcze meta ocd i depresja od tego lęku i myśli
  25. Dawno mnie tu nie było wieć napiszę kilka zdań od siebe po prstu XD Od tego czasu przeszedłem multum badań między innymi Angio Tk z kontrastem jakk i bez całej klatki jedynie co wyszło to cechy rozedmy płuc... miałem robione nawet Angio tk wieńcowych wyszło bez zwapnień z objaów które zostały do wyeliminowania to jakieś dziwne gniecnie w lewej stronie klatki piersiwej, nie ma reguły może się nasilać przy ruchu, schylania itp, sam nie wiem od czego i takie dziwne pulsowania i drzenia w brzuchu, jeśli chodzi o sen to śpię jak zabity 8-9h
  26. To tak sexownie,w samych gatkach i fartuszku
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×