Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Lubie Sandre Drzymalska, ale nie widzialam tego serialu i nie wiem kiedy zobacze, bo pozbylam sie Netflixa, a raczej na to nie chce mi sie za niego placic. Ja teraz ogladam stary serial Lalka, wyskoczyl mi na YT pewnie dlatego, ze teraz tyle sie mowi o Lalce.
-
Ta lalka netflixowa jest całkiem zajebista. Po płaczach w internecie spodziewałam sie jakiejś strasznej sraki, a jest super. Sandra Drzymalska zajebiscie gra, ale nie tylko ona. To generalnie chyba nie podoba sie ludziom, którzy mysla, ze jak już ktos kreci ksionszke, to musi być 100proc 1 do 1 jak w pustyni i w puszczy (żeby można było isc na film zamiast czytać lekturę, taki ukłon dla licealistów a chyba niekoniecznie jakis twórca musi mieć to za cel).
-
Spodnicoszorty z uniqlo i dzwony legginsowe, chyba sie uda bez skracania nawet
-
Ja uzywam czasem w pracy gemini, ale takich językowych bledow nie robi. Generalnie chat gpt tez nie. Jedyne ich bledy to merytoryczne, ale kto by sie tym przejmował, w końcu tak przekonująco brzmią ostatnio doznałam amnezji i nie wiedziałam jak zdjąć pokrywę od odkurzacza a nie chciałam na sile, zeby nie połamać. Wrzuciłam czatowi zdjecie z pytaniem jak ściągnąć gdzie nacisnąć. Kazał mi taka mała wajchę naciskać w dol. Oczywiscie nie działało, wiec pociagnelam w górę i zdjęłam. Napisałam mu, ze nie w dol a wrecz przeciwnie w górę. ‚Sorry masz racje blablablabla’. Jezeli to ma zastąpić ludzkość to ja nadal jednak mam obawy
- Dzisiaj
-
Nie oczekuje pomocy ani porady. Nie neguje też tego że każdy ma swoje problemy. Ja mam tego typu i tylko dzielę się nimi.
-
Zdrowy czerstwy chłop. Idealny do obrony kraju przed najeźdźcą.
-
Myślę, że osoby, które to czytały bezpośrednio, były w sanie wyczuć clue rozmowy. Którym nie był hejt, a poranna rozmowa przy kawie na temat, że interpretacja leży w głowie interpretującego. Natomiast późniejsze tego wykorzystanie było właściwe stylem osobom, które to czyniły. To właściwie tyle z mojej strony @Pieprz w moździerzu Nie potrzebnie wczoraj mnie nastraszyłaś ciążą geriatryczną. Całą noc śniły mi się koszmary. Zbudziłam się zmęczona z myślą, że jestem za stara i już nie dam rady
-
tak bułki to bułki, czasem biere ciemne razowe, czasem zwykłe. Jak to mówią wpier*olę wszystko oprócz kupy i drutu kolczastego
-
Wygrałam pol miliona zlotych w oficjalnej aplikacji mobilnej.
-
Czemu są leki na bezsenność, a nie ma czegoś na niespanie i łatwe wstawanie? Kawa nie działa.
-
Artysta malarz.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
No to niech was nie zaskakuje. Bo dobrze się przyznać do błędu. Tak sobie tylko gadam -
Z całym szacunkiem. Jeśli Ty oczekujesz od nas porady... no jakiej? Co tu można zmienić? Nie da się zmienić wielkości. I co ja mam powiedzieć, żeby Cię wesprzeć. Nie umiem pocieszać, wspierać. Szukam rozwiązań. I tutaj kwestią jest naprawienie, zbudowanie lepszej samooceny, rozwijanie aspektów swojej osoby jako "całość". To, że myślisz, że cię o definiuje. Nie. Po prostu nie myślisz racjonalnie. Rozejrzyj się. Patrz jak ludzie wyglądają. Jak myślisz co oni myślą? Co z "gwiazdami", które są za wsze nie dość piękne. Co z ludźmi zdeformowanymi, chorymi? Co z ludźmi o innej orientacji? Rozkmiń to.
-
Ej, tak. Bo widzisz, to wszystko się zmienia. Bo taki gej kiedyś miał przejebane. No po prostu byli bici. Teraz to już wygląda inaczej, choć oczywiście nie jest perfekcyjnie. A w internecie można wszystko przeczytać. A myślę, że @Śmojda chce pomóc. Widać, że to cię dobiło. Nie chodzi, że nie rozumiemy. Tutaj też przychodzi refleksja, że "pięknym" też nie jest łatwo kogoś poznać z różnych powodów. Ja kiedyś marzyłam o kimś, o bratniej duszy. To było coś do czego dążyłam. Realia są jednak inne. I to, że jakaś kobieta będzie chciała z tobą być, to myślisz, że nie będziecie się ranić, bo masz 16cm? Powiesdz: tak, ale ja nie mam możliwości kogoś poznać. A co powiesz, gdy człowiek jest na wózku, nie ma nogi, jest karłem lub jest bardzo niski, jest poparzony. Znam takich ludzi. I cóż, ich osobowość jest niezastąpiona. Są też ludzie sapioseksualni dla których ludzi najważniejszy jest umysł. Aseksualność też nie jest taka rzadka. U mnie na lekach libido jest bardzo znikome. Kiedyś było inaczej. Czy mi to przeszkadza? nie. Wręcz ułatwia. I mam to gdzieś.
-
Strange Days, Dziwne dni To są dziwne dni. Wczoraj było bardzo dziwnie.
-
trauma przez psychiatryk
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Michu95 temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Oczywiście o ludzi. Miałam takie, że dokładnie analizowałam spojrzenie ludzi w moim kierunku i takie coś myślałam - "On ma skrzywioną twarz, grymas. Na pewno myśli o mnie najgorsze rzeczy" A także miałam myśli, że sąsiedzi widzą, że nie mam koleżanek i siedzę w domu i sama chodzę. I oni mnie obgadują, pogardzają mną. Dodam, że mój Dad mówił mi, że nie mam koleżanek z taką złością. Byłam dzieckiem. Wtedy byłam przesladowana w szkole i się utrwaliło to w dorosłym życiu później. -
obejrzałam film The CTAD Clinic o dysocjacji i już mnie to zmiażdżyło to jest ta rzecz z kiedyś, gdy tym się zajmowałam, ale zapomniałam, bo życie
-
Co dziś zrobiliśmy konstruktywnego
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Priscilla_126 temat w Kroki do wolności
wstałam z dupy przed 4, wypiłam kawę i nie wiem, co dzisiaj nie mam planu na ten dzień i nie chcę nic robić, ale zrobię -
świat oszalał, i to tak, że nic dziwnego a historia się powtarza
-
No tak, widzisz. Czuję się "ok" - tylko co z tego. Czekam na cudowny wieczór, gdzie będę próbowała zatrzymać tę tykającą bombę w sobie.
-
Tyle, żeby nie wyglądało tak:
-
Samoocena. Poczucie niższości, wyższości, przeszłość.
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Psychologia
Dziękuję za odzew Naprawdę doceniam wasze przemyślenia i doświadczenia. Tutaj też pojawia się aspekt diagnozy lekarzy. Na przestrzeni lat były różne" nerwica, depresja, zaburzenia lękowo - depresyjne, podejrzenie bipolar, podejrzenie borderline, potem psychoza po narkotykach, schozofrenia/chad( tutaj były spekulacje), schizoafekt, chad i tak w kółko. Lekarze chyba nie wiedzą, co mi jest. Jedna pielęgniarka raz w szpitalu mnie zawołała, żeby praktykanci ze mną porozmawiali (robili jakieś zadanie na studiach o chorobie, coś pisali) - Powiedziała, że jestem "ciekawym" przypadkiem. A ja do niej "Dlaczego? - och, tak. Bo jesteś". Cokolwiek to znaczy. To mi pokazuje jak szybko potrafią postawić diagnozę, pytają o twoje samopoczucie i dają/zmieniają leki. To tak szybko się odbywa. Nie masz czasu na odpowiedź, a milion ludzi na ciebie patrzy i potem idą. Raporty pielęgniarek - moje zachowanie, co mówię. Napisali też, że używam formalnego, powierzchownego języka. Potem o tym czytałam, co może to znaczyć. Ostatni pobyt był diametralnie inny. Brak urojeń, brak dziwacznych zachowań - Jak to czytałam. No tak, bo tak było, więc napisali prawdę. Potem - kłótliwość, roszczeniowość, agresja werbalna, pobudzenie, bezsenność itd... Już dokładnie nie pamiętam, muszę sprawdzić. No ale jakoś to się uspokoiło, choć nadal miałam w sobie dużo złości, to ją tłumiłam. Teraz jest różnie. Mogę czuć gniew na kogoś, potem mi mija, potem mam takie, a takie zdanie o ludziach, świecie, polityce, religii --> zmiana myślenia. Degradacja osobowości - jak to lekarka pewna napisała. Nie wiem, co to znaczy. Czy chodzi o ten brak poczucia tożsamości? Te wieczne zmiany wszystkiego i nie mówię tylko o nastroju. To tak jakbyś czuł się kimś innym za godzinę. I dlatego piszę o samoocenie, bo nie mogę powiedzieć, że jest normalna, niska, wysoka, zawyżona. To się zmienia i co ja mam o tym myśleć. NIEOGAR Wiesz jak często słyszę od rodziny - "OCH, Ty już się dobrze czujesz, a wczoraj coś ci było, zachowywałaś się inaczej, nienormalnie. Dobrze, że już jest ok" Taaa, ale dzisiaj znowu może się coś zmienić. I weź tu słuchaj tego, że oni nie chcieli rozmawiać z tobą, bo tak wyglądałaś. Te oczy inne, rybie, puste - jak to mama mówi. I wtedy naprawdę oni mnie unikają, a nawet tego nie pamiętałam. Nie wiem, co ja takiego robiłam, mówiłam. To takie skomplikowane. U mnie to jest naprawdę ciężko zrozumieć, co się dzieje. -
Dziękuję za zainteresowanie i pomoc
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Podpinam się pod ten temat, bo nie będę zakładać nowego. Nie mam diagnozy DID, nikt się nie zainteresował jak do tej pory moją derealizacją/ depersonalizacją. Tak jakoś 11 lat temu trafiłam do lekarza (raz), który na moje "Mam derealizację." powiedział - "Nie wymądrzaj się ." Okay. Zostałam skierowana jednak na testy psychologiczne, których nie dokończyłam. Jak dobrze pmiętam to bawił mnie test Rorschacha. Mówiłam dziwnie, choć tak naprawdę starałam się tak coś dostrzec. Mówiłam co widzę. Test jakoś minął. Na koniec usłyszałam, że mam iść na rower lub pobiegać, "żeby dogonić rozum". Nie wróciłam do dokończenie testów i nie wróciłam do psychiatry, który dał mi olanzapinę. Nie wiem, czy brałam ten lek potem długo, ale na pewno jakiś czas. Koleżanka powiedziała, że się bardzo zmieniłam. No tak, stałam się bez życia. Do rzeczy. Depersonalizację i derealizację mam od 13 lat. Zaczęła się w klasie maturalnej i po maturze już zadomowiła się na stałe. Wcześniej były to tzw. "przebłyski" i wtedy było to dla mnie "rodzajem miłej fazy". No ale miłe to nie jest, jakby patrząc na to, że poczucia rzeczywistości i poczucia własnej tożsamości nie odczuwam tak wiele lat. Co do amnezji. Tutaj pojawia się pytanie. Amnezja u mnie nie jest zanikiem jako takiej pamięci, co się działo w dniu. Jest to bardziej na zasadzie... było tak i tak, ale w tym czasie czułam się totalnie inaczej, mimo że minęła zaledwie godzina. Pojawił się jakiś inny fragment osobowości (nie mówię tu o nastroju), inne odczucia, inne myślenie, a nawet poglądy na jakiś temat. U każdego może to wyglądać inaczej i nie u każdego wszystkie objawy są, albo pojawiają się po jakimś czasie. No i ta fragmentacja osobowości, czujesz się kimś innym, ale masz pełną świaodmość, jednak czasem poza kontrolą. Robisz coś, mówisz, myślisz ze świadomością, ale to jakby z ciebie wychodzi szybciej niż zdołasz to usłyszeć w swojej głowie i czujesz, że to co mówisz, nie jest tym, co myślałeś. Zmiana. I tutaj jest ta przemiana osobowści jakby, zachowania, mówienia, a nawet poglądów, opinii itd. w ciągu całego dnia. NIe czujesz siebie (depersonalizacja). Twój głos jest dla ciebie obcy. To nie jest twój głos. Moje ciało nie istnieje. Wiem, że istnieje - tutaj nie chodzi o urojenia. To uczucie. Derealizacji - świat jest dwuwymiarowy, obcy, nierealny, jak po kwasie - tak jakby chcę to nakreślić. Nie boję się tych stanów. Boję się jedynie jak po kwetiapinie wieczorem wchodzi ten lek i to wszystko mnie przytłacza i w zasadzie cały dzień już dla mnie jest ciężarem, nawet jeśli czułam się "OK". Najdziwniejsze jest to "poczucie innej osobowości" w ciągu dni, jednego dnia. Przeważnie. Wczoraj np. miałam dziwny stan po południu. Można to nawet porównać do zmiany odczuwania, bo czułam się jak po jakimś narkotyku. NIe trwało to jakoś długo, może dwie godziny. I wiesz... dzisiaj widzę, co ja robiłam wtedy itd. i musiałam to dzisiaj "poukładać". Budzę się i wiesz - racjonalna ja - to było niemądre, po co to zrobiłam, po co to powiedziałam itd. Może się wydawać normalnie. Ale uwierz mi, tutaj można przytoczy milion takich dni i to nie są rzeczy o których myślę w kategorii "dysocjacja". Dzisiaj natrafiłam przypadkiem na kanał o dysocjacji. Nie chciałam w to wchodzić, bo nie chciałam może "wiedzieć" i "myśleć" o tym. Weszłam. 20 minut o dysocjaji, niby nic, ale ja tak serio nie mogę powiedzieć, że mam wgl jakąkolwiek diagnozę w kierunku dysocjacji i co to dla mnie oznacza? Czy jest to spowodowane po prostu chorobą. Może. Tylko że to nie jest u mnie coś, co weszło z wybuchem manii. To było dużo wcześniej. I jest to stan nieprzerywany. W nerwicach z tego, co wiem, jest to np. do kilku godzin i mija. Wracasz do siebie i pojawia się w wyniku stresu. U mnie to nie jest stres. To jest, było i będzie. Nawet nie chodzi o diagnozę, ale też. Wychodzi na to, tak myślę, że powinnam się zastanowić, co mogę teraz zrobić ze sobą. Gdzie się udać po pomoc. Jak widać, nie samymi lekami człowiek żyje i nie wszystko jest takie oczywiste. Lekarze nigdy nie wgłębiali się w moją derealizację, czy jakkolwiek można to nazwać. Nie robili nawet podstawowych testów. Mają cię na oku. NIe rozmawiają. Nie. Mój lekarz mam wrażenie, że nie chce usłyszeć, co u mnie. To taka zwykła wizyta. I elo. Kiedyś pisałam z @nieprzenikniona. I no, nie wiem, co mam. NIe mam wiedzy, ani kompetencji. NIe mogę być swoim lekarzem. Mimo że tak narzekałam na terapię, to teraz czuję, że coś muszę zrobić. Leki mnie nie leczą, nie dają odpowiedzi. Można nazwać to stanem mieszanym w ChAD, pewnie tak. Tutaj jedynie mnie przeraża jak mogę się diametralnie zmienić i już kiedyś o tym rozkminiałam, potem odeszło w zapomnienie i "jakoś to jest" - "jestem lekooporna". Lekarz mówi: - "NIE, nic już nie zmieniamy". Zostajesz z tym sam. Wczoraj wieczorem czułam się tragicznie. To nawet nie atak paniki, musiałam zawołać mamę i już jej mówiłam, że odstawię ketiapinę, że to przez to, że ja już nie mogę się zatrzymać, ogarnąć, nie mam kontroli.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane