Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. MicMic

    Siostro pasy!

    No może jakieś dobre miasto xd
  3. Heledore

    Siostro pasy!

    Najzwyklejszy, miejski szpital psychiatryczny
  4. MicMic

    Siostro pasy!

    To daj namiary na ten szpital, na wszelki wypadek żeby było wiadomo gdzie się udać
  5. Nie no, nie o to mi chodziło. Problem jest taki, że czasem trudno będąc zewnętrznym obserwatorem stwierdzić co się dzieje w środku danej osoby. Nie ma jakiegoś obiektywnego algorytmu stwierdzania kto udaje, a kto rzeczewiście nie ma siły i potrzebuje pomocy. Ja wielokrotnie byłem w sytuacji, że gdyby nie pomoc z zewnątrz, to byłbym w jakiejś ciemnej dupie. No i są różni ludzie, niektórzy w kryzysie uciekają w działanie, niektórzy nie są w stanie i potrzebują pomocy z zewnątrz.
  6. Heledore

    Siostro pasy!

    Dla mnie pasy nie były traumą ani upodleniem. Zawsze dbano o moją prywatność nawet w taki drobny sposób, że przykrywano mnie kołdrą, żeby nie było widać, że jestem przypięta pasami. I zasłonienie mojego łóżka parawanem, żeby nie ściągać wzroku innych pacjentów. A jak była taka możliwość, to przeniesienie do osobnej sali, w której miałam ciszę i spokój.
  7. Zgadzam się z @Dryagan. Dla mnie szczęście to tylko ulotna chwila. Ale pełna takiego ciepła na sercu, spokoju. To taka chwilowa pewność, że wszystko jest na swoim miejscu, to moment, kiedy jestem wdzięczna za to co mam i że wstając rano wciąż chcę żyć tym życiem, jakie jest. To chwila, gdy promienie słońca rozświetlają mi twarz. To świadomość, że jeszcze wszystko będzie możliwe.
  8. Dokładnie, właśnie dlatego dużo bardziej nienawidzę Stalina i spólki i uważam stalinizm za coś gorszego i bardziej niebezpiecznego. Tam na samej górze większość była obłąkana. A niżej byli już tylko karierowicze.
  9. Spróbuję uznać, że chcesz dobrze dając mi rady, choć wielokrotnie mówiłem, że nie lubię. To jest zbyt głęboki problem, żeby działał sport albo inne tego typu rzeczy. To jak leczenie depresji wyciągiem z dziurawca. Naprawdę, dzielę się tym i niczego nie oczekuję. Wystarczyłoby zakończyć na " A Ty nie jesteś to straszne że takie masz reakcje. " Mnie wcale nie do śmiechu. Nie robię takich zjebek nikomu. Dopóki ktoś się do mnie nie przypierdoli niesprawiedliwie, to nikogo nie atakuję.
  10. Samo. W lekach nic nie zmieniane, w życiu też nie. Faktycznie, wtedy miałam lepszy okres w życiu. Ale u mnie tak jest. Maksymalny czas remisji, jaki wygrałam, to były ze 3 miesiące. A potem od nowa polska ludowa.
  11. Ale to tak samo z siebie? Czy zmieniałaś coś w życiu, w lekach itp.? Mam wrażenie, że jak był okres około świąteczny to trochę lepiej było
  12. Echo tych doświadczeń słyszymy w głowie
  13. Dzisiaj
  14. Lęk, niepokój. A wtedy chcemy ulgi. Natychmiast. I organizm podpowiada tę ulgę z automatu. Alproxik
  15. Dopada mnie szaleństwo stanu mieszanego. Na początku nie było aż tak tragicznie, z lekarzem ustaliliśmy, że poczekamy, może minie. Ale póki co jest coraz gorzej- raz myślę, czy piętro na którym mieszkam wystarczy, a później czuję się wspaniale i mogę wszystko.
  16. Boks, bo mniej jest okazji do gadania. W nogę to koledzy by go wyrzucili z drużyny jakby im co chwile zjebki robił, że źle podają xdd
  17. Kiusiu

    Dzisiaj czuje się...

    Źle. Z powodu nieprzespanej nocy.
  18. @MicMicjjakby ktoś przy mnie tak na przystanku gadał ponyslalabym że jest albo uposledzony/odklejony albo patusem. A Ty nie jesteś to straszne że takie masz reakcje. Zdecydowanie powinieneś iść na szkolenia jak radzić sobie ze złością. Ale ja myślę że powinieneś uprawiać jakiś sport, a wgl najlepszy to byłby boks, albo nawet noga. Zmęczenie fizyczne daje duży relaks i to by mogło ci pomóc wyżyć się i może z czasem to napięcie i reakcję by się zmniejszyly
  19. Obłokany to był jeszcze na pewno himmler. Ale tak też sądzę że chodziło o władzę i bogacenie, jak zawsze. By się ustawić. W tamtych czasach akurat lepiej było się nie stawiać:p
  20. Dlatego ja jestem fanką Scarlet O'Hary z Przeminęło z wiatrem i jej powiedzenia "Pomyślę o tym jutro". Jeśli dana rzecz nie jest na już, a mam na nią wpływ, to pozwalam sobie nabrać dystansu i w danym momencie odłożyć problem na później, zamiast tracić czas i energię na wkurzanie się, które nic nie zmieni, a które mogę przekierować na inne rzeczy.
  21. Prawo Myrphy'ego niestety. Serie złych zdarzeń ma każdy i też wychodzę z założenia, że szkoda czasu na denerwowanie się tym i wkurzanie. Lepiej przejść od razu do fazy akceptacji i po prostu robić z tym to, co możemy zrobić
  22. Dla mnie szczęście to nie jest stan stały, tylko momenty. W sensie, że szczęście to nie jest stan ciągłej radości, tylko poczucie, że wszystko jest na swoim miejscu, że jest spokojnie tam w środku, we łbie. Buddyzm fajnie to porządkuje: cierpimy, kiedy za bardzo się przywiązujemy – do ludzi, planów, oczekiwań, dobrych chwil. Próbujemy zatrzymać coś miłego na siłę. A życie z definicji jest zmienne. Dlatego szczęście nie może być czymś, co trwa bez przerwy – bo nawet najlepsze rzeczy się zmieniają. I chyba najważniejsze: szczęście nie zawsze zależy od tego, jakie zdarzenia (dobre lub złe) nas spotykają, tylko od tego, jak to przeżywamy w głowie. Dwóch ludzi może mieć identyczne życie i jeden będzie się czuł spełniony, a drugi pusty w środku. Tak to mniej więcej działa. Dla mnie szczęście to spełnienie, ale takie codzienne: że robię coś, co ma sens, że mam wpływ na swoje życie, że nie uciekam od siebie, że radzę sobie z chorobą i wygrywam. I że nie muszę cały czas walczyć z rzeczywistością, tylko umiem czasem po prostu być. Szczęście to jest spokój. I zgoda na to, że gorsze dni też są częścią całości.
  23. Dziękuje, już mu to przekazuję
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×