Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. To są powtające tematy ,ale jakie ważne .
  3. A weź, też się zastanawiam. Nie mogę już słuchać radia bo mnie mierzi. Albo kiedyś tak nie było, albo ja miałem większą tolerancję na jęczenie, wycie i skowytanie. Tak… Myślę że to pokłosie rozpijania chłopstwa przez szlachtę, a potem pijaństwa w czasach PRLu.
  4. Dziękuję dzisiaj ....że ... wstałam rano ,ogarnęłam się, byłam życzliwa dla domowników ,gotuję obiad ,utrzymuję atmosferę w domu ,nie ulegam teraz negatywnym myślom ,,a mogłabym Że jestem tu gdzie jestem , Codzienne docenienie Siebie ,swojego miejsca w którym się jest ,w którym dane jest mi żyć ,tego co jest teraz . Dziękuj bo masz za co Za co dziękujesz ?
  5. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Znów fizycznie chujowo. Przez leki. Niby przestawiam wenle spowrotem na wieczór, ale póki co bez zmian.
  6. może tak być. Ja po Olce miałam lęki. bałam się chodzić nawet na stołówkę. wszystkie dźwięki mnie przerastały....
  7. Kiusiu

    Alkostygmantyzm

    Jak już napisałem w innym temacie, jedną z wkurzających rzeczy jest to, że etanol jest akceptowalny społecznie i wszechobecny. Z tym wiąże się m.in. to, że picie etanolu bywa traktowane domyślnie, a niepicie bywa postrzegane jako coś dziwnego. Butelki napojów alkoholowych jako prezenty czy nagrody nadal są często spotykane, i jest to jeden z absurdów tego świata. O wiele lepsze byłyby np. butelki oliwy z oliwek jako prezenty czy nagrody - szkoda, że tak mało osób wpada na taki pomysł. Albo na paczkę matchy jako prezent czy nagroda. Nie piję, bo nie lubię. Nie lubię smaku etanolu. Nie lubię stanu upojenia. Nie lubię zatruwać swojego organizmu toksyczną substancją. Poza tym pijaństwo jest czymś, co mnie odrzuca, odstręcza i budzi mój niesmak i obrzydzenie. Nie prowadzę praktycznie żadnego życia towarzyskiego, więc raczej nikt mnie nie namawia.
  8. A ja lubię chyba każdą pogodę. Deszcz, słońce, śnieg, wiatr, upały, mrozy. A ulubioną porą roku dla mnie jest wiosna.
  9. "To co staje na drodze, staje się drogą" (c) Jonas Salzgeber "Podejmując na przestrzeni dnia setki drobnych wyborów, budujemy pewne życie, ale równocześnie odcinamy sobie na zawsze możliwość uczestniczenia w niezliczonych innych." (c) Olivier Burkeman
  10. U mnie natomiast jest inaczej. Rano nawięcej gadam, mam przypływ kreatywności i energii. Piję kawę i rozkoszuję się jeszcze ciemnym porankiem. Przeważnie tato wstaje też rano, ale czasem wstaję przed nim. No nadal zdarza mi się wstawać o 4. Dziś natomiast wstałam przed 6. Porobiłam, co chciałam. Południe - czuję się spoko. Im bliżej wieczora, tym mniej mam siły. Ale to też zależy od dnia i mojego nastroju. Kiedyś, dawno temu, byłam nocnym markiem. Mogłam siedzieć na kompie calą noc gadając z ludźmi na czacie. Teraz mi się nie chce. Po prostu mam inny tryb życia. praca zmieniła rytm dobowy więc się nauczylam wstawać wcześnie. NO chyba, że trzeba odespać, to śpię długo.
  11. Najbardziej pozytywnie nastraja mnie taka pogoda, gdy jednocześnie pada deszcz i świeci słońce. Tzw. słoneczny deszcz. Gdy światło słoneczne przebija się przez krople deszczu. I powstaje tęcza. To jest piękne. Natomiast "lampa" wiążąca się z suszą potrafi być męcząca i uciążliwa, podobnie jak szare albo białe niebo całkowicie zasnute chmurami. Najbardziej nie lubię mgły oraz niskiej chmury typu stratus, czyli w postaci jednolitej białej lub szarawej warstwy, całkowicie przesłaniającej niebo i słońce. Choć słoneczna i upalna pogoda nie byłaby tak uciążliwa, gdyby nie wkurzające czynniki ludzkie w postaci betonozy, kretyńskiego upartego koszenia trawników i łąk, usuwania jesiennych liści z trawników itd. Słoneczna i upalna pogoda jest całkiem spoko, gdy jestem nad wodą i nie muszę być w mieście. Upał i miasto to najgorsze połączenie. Co do mrozów, to jak dla mnie najgorzej, gdy wiążą się z wyżami i elektryzowaniem się wszystkiego wokół. A najgorszy jest tzw. zgniły wyż. Jak jest mróz, to wolę, gdy przy tym pada dużo śniegu, a później wychodzi słońce.
  12. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Wszystko zrobiłam, co miałam w planie, jeśli chodzi o moją szafę. Było tam milion leków, pustych opakowań w jakichś torbach. Musiałam ogarnąć które leki są pełne, a które puste. Posegregować papier i te plastikowe. Potem zajęłam się ciuchami. Pochowałam do worów, to w czym nie chodzę. Zostały tyle te, które naprawdę lubię. Większość powiesiłam na wieszakach. Spodnie do spodni. Kilka koszulek. Jeszcze mam swoje ciuchy na dole w gardorebie. Tam też trzeba ogarnąć. Wszystko sobie przyniosę do swojej szafy, a tam niech będą ciuchy rodziców. Uffff. pokój jest teraz ogarnięty. No jeszcze jutro mam w planach inne rzeczy posprzątać w domu. Dziś jeszcze pewnie zrobimy z mamą obiad. I ogólnie fajnie się czuję. Mam energię. I chyba sobie przeniosę porę brania kwetiapiny. Bo brałam blisko południa i dlatego te długie drzemki po południu. Będę brać o 17, żeby się dopiero na noc ywciszać. NIe ma sensu brać zamulacza tak wcześnie. Przed chwilą wzięłam 0,5mg flupentiksolu. Nie wiem, co jeszcze będę robić. Chciałabym zrobić kurs, ale psychologia mnie już trochę zaczęła nudzić. Na razie sobie podaruję. Będę czytać to, co na ten moment mi się podoba. Oczywiście najciekawsze cytaty zapiszę w notatniku, żeby zostały ze mną na dłużej. Teraz rockowa muzyka i kawka. Tym razem ze śmietanką i cukrem. Rano zawsze czarna siekiera, potem druga, a teraz po poludniu jaśniejsza Także no, czuję się naprawdę dobrze.
  13. Moja higiena snu nie istnieje, a rytm dobowy mam tak skopany, że ciężko o miarodajne testy. Ale zdecydowanie gdy mam trochę dni wolnego, to naturalnie dążę do działania od popołudnia do późnej nocy. Najlepiej mi się myśli, pracuje, bawi i żyje od godziny mniej więcej 19:00 do 2:00. Poranki są koszmarne. Nienawidzę się budzić za to kocham nie kłaść się spać. Chyba że na drzemke jak padne w ciągu dnia. Ale to się zmieniło, bo dawniej drzemek nie uznawalem
  14. Życie jest skomplikowane ,tyle ludzi tyle dróg i pytań bez odpowiedzi .
  15. Czasem cicho radio całą noc włączone mi pomaga ,a czasem tv .
  16. Dzisiaj
  17. Mi zdarzało się i do dziś zdarza wierzyć w jakieś rzeczy które są bezpodstawne i po czasie aż nie mogę uwierzyć że byłem tak durny, zresztą może i to chodzi, może to połączenie wyobraźni i zwykłej głupoty. Ale kiedyś miałem silne urojenia ksobne i paranoje, na szczęście nigdy nie przerodziło się to w psychozę, wynikało to "tylko" z zaburzeń osobowości i lękowych, antydepresanty pomogły w dużym stopniu się tego pozbyć. A co do olanzapiny to biorę ją trzeci tydzień ale poproszę lekarza i zmianę na risperidon, m.in. dlatego że chyba jestem trochę bardziej spięty i wypłoszony od kiedy ją biorę. Risperidon też w teorii dobrze komponuje się z fluoksetyną czy innymi SSRI.
  18. Też na to zwróciłem uwagę. Już któryś raz widzę takie określenie xd to chyba regionalizm. Ale paskudny trzeba przyznać Czuje się dobrze. Działam dziś z biura ale jest git. Pełna kontrola
  19. Na mnie każda "brzydka" pogoda działa jak balsam. Dużo lepiej czuje się gdy jest deszcz niż jak jest upał. Oczywiście najlepiej jak jest umiarkowana temperatura i lekko pochmurny dzień a najlepiej z przelotnym deszczem. W ogóle chyba to u mnie działa tak, że jak jest deszcz to czuję się "schowany" i to tak dobrze na dziala. Skrajne zimno i skrajne ciepło - nie lubie
  20. Młodzież najgorsza. Czego oni słuchają w ogóle. I widziałeś jak się ubierają? Cali rozchełstani.
  21. Jak uważacie czy pogoda na na nas duży wpływ? Na mnie strasznie działają silne wiatry. Zastanawiam się natomiast czy to, że teraz są takie mrozy może to powodować obniżenie nastroju, przygnębienie?
  22. Kiusiu

    Dzisiaj czuje się...

    Mniej źle niż wczoraj, ale nadal nie dobrze.
  23. No ba A teraz ty nie pijesz, ja prowadzę, to najwyżej jeden stary dziadek do drugiego na herbatkę wpadnie powspominać jak to „kiedyś były czasy a dziś nie ma czasów” i ponarzekać na tę okropną młodzież
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×