Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. No nie wiem, kojarzy mi się z małymi dziećmi i sikami, ale co kto lubi xd
  3. cynthia

    Dzisiaj czuje się...

    Jestem wzruszona. Sąsiadki przyszły z tortem i świeczkami. Zaśpiewały mi sto lat a ja tak się wzruszyłam, że się popłakałam.
  4. dawniej byłem aż za bardzo empatyczny i chciałem żeby ludziom było lepiej niż mnie ale to się wszystko obróciło przeciwko mnie i teraz jestem zawistny i nieempatyczny bo ludzie w większości nie są warci nawet splunięcia
  5. Rozumiem. Moja pierwsza praca taka była. Miałem 16 lat, dorabiałem sobie, nie znałem siebie jeszcze na tyle, nie wiedziałem do końca, co wyzwala ataki, itd. Koszmar. Tzn. miejsce fajne, pieniądze gówniane (ale mogłem za darmo siedzieć na necie cały czas, co było dla mnie wtedy priorytetem – takie czasy, nie miałem netu w domu), ale jeśli chodzi o moje triggery to był to absolutny koszmar. W obecnej firmie (ale poprzednim zespole) też były możliwe sytuacje, które byłyby dla mnie potężnym triggerem, ale wykręciłem się z nich (jedną olałem całkowicie, na zasadzie „dobra dobra, zrobię… ojej, chyba już termin minął?”, po drugiej wytłumaczyłem szefowi mniej więcej, o co chodzi). Zależy od stanowiska. Na szeregowym stanowisku dla niewykwalifikowanego pracownika (jakiś helpdesk, czy call center) jesteś niżej od śmiecia – jesteś jedynie zasobem ludzkim, nie ty to 10 innych na twoje miejsce przyjdzie. Na bardziej specjalistycznych stanowiskach jednak jest trochę inaczej, bo koszt wdrożenia pracownika jest wyższy. Chociaż wszystko zależy od szefa. Mówi się, że przychodzisz do pracy do firmy, a odchodzisz od bezpośredniego przełożonego. Pracowałem z facetem (dyrektor oddziału), który tak darł ryja na pracownicę, że po jednej awanturze ta poroniła ze stresu. Managerka, więc nie szeregowy pracownik. Nauczyłem się dzięki niemu wielu przekleństw w jego ojczystym języku. Na mnie ryja nigdy nie wydarł, ale ciągle było słychać darcie mordy z jego gabinetu. Mój bezpośredni przełożony po jednej takiej awanturze wrócił od niego, stwierdził „to był twój trzeci raz, skurwysynu”, i złożył wypowiedzenie. Ja złożyłem wypowiedzenie chwilę później. Gdy przyszedł nowy i próbował jakichś zagrywek wobec mnie, to powiedziałem mu wprost, żeby mnie nie stresował, bo się z tego stresu rozchoruję, będę musiał iść na L4 do końca okresu wypowiedzenia, i po co nam to… Zrozumiał. Oczywiście były awantury o to, że nowa firma, do której poszedłem, mnie zatrudniła, dzwonili do nich żeby mnie nie zatrudniać, bo oczywiście odchodząc byłem tym złym, a ta nowa firma była dostawcą tej starej, więc był kwik, że podbierają im pracowników. Nic nie wskórali, ale smród był. Problem polegał na tym, że cały dział opierał się na mnie, więc jak odszedłem to szybko zamknęli tę część biznesu. Oj, był smród i artykuły w prasie branżowej. Inna sprawa, że korpo mają na wszystko procedury i wiele rzeczy, które w normalnej firmie dałoby się po prostu zrobić, w korpo wymaga złapania się prawą ręką za lewe jajo. Firma wymaga, żeby praca była zrobiona, a sama ją sabotuje i rzuca ci kłody pod nogi. To bywa frustrujące. Jak to jeden chłopak, z którym pracowałem, stwierdził, on się może użerać z klientami, z partnerami, ale jak musi walczyć z własną firmą o to, żeby móc po prostu wykonywać swoją pracę, to już jego granica jest przekroczona. W standardy korporacyjne i korporacyjny sposób pracy trzeba się po prostu wpasować. Nie każdy potrafi. Więc to nie jest takie różowe i kolorowe. Czuby są wszędzie. W małej firmie wygląda to jednak trochę inaczej – co nie znaczy że dobrze, pracowałem w miejscu, w którym pracownicy nie dostawali pensji po pół roku. Mi płacili bo wiedzieli, że pierwsze opóźnienie i mnie nie ma – nie mogę sobie pozwolić na pracę za darmo.
  6. Harding

    zadajesz pytanie

    Bo musimy się zmagać z przeciwnościami losu, naszymi słabościami oraz pierwiastkami złego na wyżynach niebieskich. Korzystasz z jakiegoś czatu?
  7. Nie wiem czy robię ładny, optymistycznie zakładam, że tak.
  8. Dobrze się czyta. Jest więcej postaci niż w filmie, niektóre wątki są inne niż w ekranizacji, a z kolei niektóre dialogi są żywcem z książki wyjęte. W kolejce czeka Profesor Wilczur. Dopiero niedawno się dowiedziałam, że jest taka książka.
  9. Kiusiu

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Kromkę razowego chleba z żółtym serem, skropioną olejem lnianym (bez masła), kilka orzechów włoskich, garść szpinaku, trzy marchewki i cztery jabłka. Póki co.
  10. Ty jeszcze żyjesz przy tym? To oznacza skrajne wygłoszenie stanowiące poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Anoreksja jak nic. Nastolatki, które są tak wychudzone i wygłodzone, trafiają do szpitali z powodu zagrożenia życia.
  11. brum.brum

    zadajesz pytanie

    Już kupe lat nie. Z 15 jakoś:) dlaczego życie jest takie ciężkie ?
  12. Aż mi się przypomina powiedzenie, że życie jest jak papier toaletowy - długie, szare i wiadomo do czego.
  13. Ja nic nie nakładam oprócz kremu z filtrem. Nie chce mi się, zresztą nie umiem zrobić ładnego makijażu, a po co mi brzydki
  14. Najpierw sam piszesz, że jesteś nieatrakcyjny, a potem, że kobiety się za tobą nie oglądają - cóż, trudno, żeby było inaczej, wszak jedno wynika z drugiego. Choć nawet większe znaczenie może tu mieć mowa ciała. Ona znaczy więcej niż się wydaje, zwłaszcza dla kobiet, które są spostrzegawcze. Jednak największe znaczenie ma to, że jesteś niedojrzały emocjonalnie, samolubny, egocentryczny i negatywnie nastawiony i użalasz się nad sobą. A do tego jesteś zawistny i nienawistny. To odrzuca kobiety bardziej niż wygląd. Nad tym wszystkim, nad emocjami i tym, co nazywasz "charakterem", można pracować. Tylko trzeba chcieć. Jak rzeczywiście masz poważne myśli samobójcze, to jedź do Choroszczy i nie truj dupy ludziom tutaj. A co oznacza "wyjątkowo moralna osoba"? Jak należy to rozumieć? "Siusiak" to sympatyczne, pieszczotliwe i trochę żartobliwe określenie. Nie mam problemu z tym słowem.
  15. Dzisiaj
  16. Ta książka prezentuje poglądy sprzeczne z powszechnie uznawanym konsensusem medycznym dotyczącym związku między cholesterolem a chorobami układu sercowo-naczyniowego. Mimo że jej autor, Ravnskov, jest doktorem nauk medycznych, to jego tezy są uznawane przez główne towarzystwa kardiologiczne i medyczne za kontrowersyjne i niepotwierdzone. Badania kliniczne i metaanalizy potwierdzają związek między wysokim poziomem cholesterolu LDL a zwiększonym ryzykiem zawału, udaru i miażdżycy. Książka Ravnskova jest popularna wśród czytelników poszukujących alternatywnych podejść do zdrowia i promowana w kręgach medycyny alternatywnej, np. przez Jerzego Ziębę. Co powinno zapalić czerwoną lampkę u ludzi, którzy orientują się co do szarlatanerii takich osobników. No chyba że uważasz Jerzego Ziębę za uczciwego i rzetelnego. Polecam nie traktować tej książki jako uniwersalnej prawdy naukowej, tylko jako perspektywę jej autora. O ile wiem, Ravnskov, który stał się obiektem krytyki ze strony innych naukowców, sam niejako stworzył nowe mity na temat cholesterolu. Oparł swoje główne argumenty na źle zaprojektowanych badaniach, m.in. braku grup kontrolnych. Pominął złożoność związków biologicznych i błędnie zinterpretował wyniki badań, oczekując liniowych zależności - co wytknął mu np. Olov Wiklund w komentarzu do książki Ravnskova. W komentarzu do tez Ravnskova opublikowanym w recenzowanym czasopiśmie naukowym "British Journal of Nutrition" Jan Pedersen wraz z innymi napisał, że Ravnskov ignoruje wysokiej jakości badania wykazujące związek między spożyciem cholesterolu a poziomem lipidów we krwi i związek przyczynowo-skutkowy cholesterolu z miażdżycą. Autorzy komentarza wykazali, że argumenty Ravnskova są często błędne. Ogólnie, towarzystwa medyczne, kardiologiczne i dietetyczne są zgodne, że najzdrowszą dietą jest śródziemnomorska, oparta na niskiej zawartości tłuszczów i cholesterolu. Do zdrowych zaliczają się też dieta DASH, okinawska i adwentystów dnia siódmego. A jeśli ktoś twierdzi, że dieta wysokotłuszczowa jest dietą dobrą na całe życie, to niech wskaże społeczności, które od pokoleń żyją na takiej właśnie diecie i są bardziej długowieczni niż inni i mają niższe ryzyko chorób serca. Tradycyjni Eskimosi, którzy żyli i żyją na diecie wysokotłuszczowej, opartej na mięsie, mieli i mają zawały, udary i miażdżycę częściej niż ludzie na dietach niskotłuszczowych i o niskiej zawartości produktów odzwierzęcych. Już sto lat temu badacze zwracali na to uwagę - co przeczy popularnemu wśród wysokotłuszczowców przekonanie, jakoby zdrowie Eskimosów zepsuło dopiero zetknięcie się z tzw. dietą zachodnią. Pytanie, skąd się u niej ta pasja wzięła.
  17. Ja używam fluid i pudru Sephora. Też potrzebuje mocno kryjące kosmetyki bo mam trądzik
  18. @marra no jak ktos umie dobrze na gitarce pograć,to az miło posłuchać
  19. Z nami jechał (jak byłam ostatnio raz) Piotrek Restecki który w namiocie ASP występował wtedy... palcował na gitarze. Tak, towarzystwo z którym przebywasz ma znaczenie. 1,5 godziny to rzut beretem : ) dobrze miałaś
  20. Przepraszam, trochę kłamię, dobra pielęgnacja pomaga na reaktywność, ale na pękające naczynka nic nie pomaga.
  21. Dajcie już spokój z tym siusiakiem, mamy po 5 lat? Xd To się nazywa penis, albo kutas xd. Na cipke psioszka mówić? Xd
  22. Mi raczej niewiele pomoże bo mam skórę płytko unaczynioną, reaktywną, pękające naczynka. Pielęgnacja suplementacja o kant dupy, jedynie zamykanie laserem faktycznie daje efekty ale potem wiadomo i tak po jakimś czasie pękają.
  23. Zadbać o odpowiednio dobraną pielęgnację i nawilżenie skóry. Ja jak zaczęłam na to bardziej zwracać uwagę to cera mi się bardzo poprawiła.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×