Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Kup mu podróby jeśli i tak się nie zna
-
W jakim miejscu pragniemy sie znalezc od dzis za 5 lat?
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na Mada temat w Off-topic
Kocham język turecki, mam akcent bardziej turecki niż polski. Dla mnie jest to najpiękniejsza mowa świata: ) -
no ale juz nie pisze moze myslal ze ty tylko taka mocna w necie a jak przyszlo do wyjscia za kamienice na male baba bara to uciekl jak typowy gangus internetowy ja to tak widze oczami wyobrazni.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
Tak było. Tak nie jest. Wykończyłam chłopa -
Jeśli u Ciebie 100% się tak kończylo to chyba to Ty jestes właśnie tą osobą która jest inna na żywo a inna w necie HAAaa
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
A wiesz, że urosłam centymetr? Może mam jakiegoś guza -
ale ja zawsze tak uwazalem tylko pisalem ze baby sie wczesniej starzeja. a dla baby i dla chlopa stary jest tak samo stary. moim zdaniem po prostu kobiety wczesniej dojrzewaja i wczesniej sie starzeja wiec czesto 20 latka wyglada doroslej niz 20 latek a 40 latka starzej niz 40 latek i tyle. to ze stary jest stary niezaleznie od plci to ja wiem od zawsze to nie ty cytowalas kogos ze kobeity szybciej "babcinnieja" ? ja sie z tym zgadzam
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
@libed gdzie w internecie można kupić oryginalne najeczki w dobrej cenie? Bo mi dziedzgo podsuwa fałszywe promocje. Dwie godziny mu tłumaczymy jak działają oszuści w necie, ale biedactwu ciężko przełknąć taki zawód. -
warzywa to tez moze byc bialko na dietach sie nie znam na zadnej nigdy nie bylem wystarczy jesc mniej kalorii niz sie spala i sie chudnie diety sa bez sensu. jedyna skuteczna to mniej zrec i ta dla cukrzykow moginiacka czy jakos tak bo pokarmy i niskim indeksie glikemicznym an dluzej dostarczaja sytosci.
-
Zawsze można schudnąć, gorzej byś miała gdyby było trzeba z 10 cm nóg upierdolić
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
Gorzej jak za bardzo nie ma z czego uciąć. -
Tak dokładnie było jak mówisz, wystraszył się mnie i dlatego pisał do mnie prawie codziennie.
-
Najprościej chyba schudnąć jedząc to co zawsze tylko ograniczyć kalorie i tyle te ekstremalne posty czy diety wykluczające całe grupy produktów to murowany efekt jojo po zaprzestaniu.
-
Cieszę się że po latach w końcu doszliśmy do tego, ze stary chłop jest tak samo stary jak stara baba.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
No ale właśnie warzywa to nie białko. Na keto to bym mogła przejść, ale post Dąbrowskiej to jest jakaś masakra. -
No właśnie w tym problem, że nie wszyscy. Jedynie wszyscy w jego otoczeniu. I on tego nie widzi albo nie chce zobaczyć. Z moich znajomych mało kto pije, są ludzie którzy nie piją w ogóle (bo nie lubią, albo np. są trzeźwymi alkoholikami) i nikt nie ma z tym problemu. A on prowadzi? Czy jedziecie autobusem albo to ty prowadzisz? Urodziny dzieci to już wg mnie zdecydowanie przekroczenie tej granicy. W ogóle picie, jak dziecko widzi rodzica pijącego lub pijanego (lub nawet lekko nietrzeźwego). Tzn. też zależy od wieku tego dziecka, co innego jak to jest 20-latek a co innego jak 10-latek, zakładam ten drugi scenariusz czyli dziecko małe, zależne od rodzica. Najważniejsze jest tutaj to, że tobie to przeszkadza, a on ma to gdzieś – nawet się nie zastanowi nad tym, co mówisz, tylko ucina temat, odbija piłeczkę i dla niego temat jest załatwiony. Czyli alkohol jest ważniejszy od relacji z własną żoną. I to jest wg mnie już duży problem. Ze mną jest tak samo – nie mam dzieci, ale miałem epizod alkoholowy na studiach. Piłem w sumie codziennie, a raz w tygodniu do odciny. Chyba po prostu młodość ma swoje prawa Pozmieniało się, dorosłem, w pracy też już nie wypada brać „kacowego” tak jak to było te 20 lat temu, to i alkohol poszedł gdzieś w tło, zrobiłem prawko, zacząłem jeździć na imprezy samochodem, więc nie piłem w ogóle, a odkąd jestem na diecie nie piję już w ogóle nawet w domu, bo piwa nie mogę, a mocniejszych alkoholi nie lubię. I dlatego myślę, że choć kiedyś dużo piłem, to nigdy nie miałem tak naprawdę problemu z alkoholem (zwyczajnie student spuszczony z łańcucha musiał się wyszaleć, wyszalał się, i mu przeszło). A są ludzie, którzy piją mało, ale ten problem mają. Trzymam kciuki.
-
Miałam. Dla mnie randki z internetu to w ogóle totalna porażka, kiedyś myślałam że da się kogoś poznać przez pisanie i tel ale to tylko iluzja. W necie wszystko wydaje się fajne chemia się zgadza, a na żywo klapa magia znika. Nic nie zastąpi kontaktu na żywo.
-
nie zemdlalabys po bialku sie nie chce jesc poza tym jak sie zoladek wypelni to nie ma uczucia glodu wiec trzeba go wypelniac czyms co ma malo kalorii. stres tez pomaga mnie sie udalo w tydzien zrzucic 2kg tylko sie denerwujac i malo jedzac. nie ma sensu uprawiac sportu jak sie nie ma wymaganej masy miesniowej bo stawy siada jak ktos jest tak zastany to musi zaczac od chodzenia najlepiej pod gore to duzo spala i wzmacnia miesnie jak masz problem ze stawami to tym bardziej nie powinnas miec nadawagi bo to je oslabia. to juz nie gadacie codziennie ? a co to sie stalo ? wystarszyl sie ciebie i zniknal z netu a taki zawsze byl mocny podrywacz
-
toi mam tak samo ja nawet podejdę do krawędzi dachu ale się boję. jakby się na niej połozył to bym sie nie bał bo bym czuł się stabilnie. no jak ktos nie moze na schody ruchome to juz lipa w westinie chyba jest przezroczysta winda. z drugiej strony kiedys jechałęm windą na 112 czy tam 108 pietro ona nie była przezroczysta a tez się bałem przez sam fakt ile to jedzie itd. ale stałem na takim balkonie ze szkłem w podłodze i dałem radę na tym 112 pietrze a to wystawało już za budunek. to miejsce bylo przeznaczone do skakania ludzie tam skalali nic im sie nie dzialo tylko to wrazenie jak sie patrzy z gory logicznie myslac to nie bylo tam szansy aby uderzyc w te skaly w wodzie ja czasami na rollecosterze po prostu zamykałęm oczy ale tam sie wszyscy bali ci bez leku tez
-
Że zdążyłem do domu przed deszczem
-
Dziękuję za Wasze odpowiedzi! Tak, tak, to że on nie ma problemu żadnego i w każdej chwili może przestać już przerabialiśmy. On twierdzi dokładnie, że lubi dla relaksu wypić to piwo, odprężyć się po stresującym dniu itp. że to przecież normalne i wszyscy tak robią. I o zgrozo w naszym otoczeniu to jest rzeczywiście normalne. Kiedy odwiedzamy teściów czy jego siostrę, pytanie czy się czegoś napije pada zaraz po zdjęciu butów (i nie jest to pytanie o kawę czy herbatę). W takich sytuacjach czasami się zastanawiam, czy aby na pewno nie przesadzam. Każda impreza, nawet urodzinki dzieci kręcą się wokół alkoholu, każde spotkanie nawet takie spontaniczne bez okazji musi być okraszone alkoholem. To nie jest też tak, że ja całe życie byłam abstynentką. Jak "uciekłam" po maturze do innego miasta odczułam, że w końcu ten problem z domu mam już za sobą, też poszalałam trochę, popróbowałam życia jak inni. Ale trochę dorosłam, pojawiły się dzieci, zmieniły się priorytety, potrafię się bawić i relaksować bez tego. A mój mąż nie chce/nie potrafi sobie tego odmówić. Na pytanie "ze mną się nie napijesz?" to już w ogóle nie potrafi odmówić. Myślę, że czeka mnie kolejna już rozmowa z nim z postawieniem sytuacji jasno. Do tej pory nie stawiałam, żadnych warunków, ale może taki silny bodziec będzie w stanie go otrzeźwić w myśleniu.
-
Mam mu napisać że moje kondolencje? Poza tym ja już rzadko kiedy z nim gadam bo chyba skończyły nam się wspólne tematy do rozmowy. xD
-
Czuję się dosyć słaby, pewnie przez niżową, zmienną pogodę.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
Może na jakimś obozie gdzie głodzą ludzi, bo zwiększanie spalania zawsze się kończy pogruchotaniem kości i stawów. Moja znajoma była na takim obozie dla grubasów, karmili ich samymi warzywami (dieta dr Dąbrowskiej). Ja bym tam zemdlała po dwóch godzinach pobytu -
No znam kogoś, kto ma gorzej – jak ja mam podparcie to lęk znika. Mogę stąć na balkonie bardzo wysoko, mogę podejść do okna w wieżowcu, na dach też wejdę i będę po nim chodził bez problemu, jeśli są schody (a nie drabinka) i barierki. Do krawędzi dachu podejdę dopóki jest barierka, nawet jeśli sięga mi poniżej kolan. Jak nie ma (i dach się po prostu kończy na płasko) to na dwa metry nie podejdę. A znam ludzi, którzy nie są w stanie wejść na ruchome schody w Złotych Tarasach (takie długie, wysokie chyba na dwa piętra), albo jechać tam windą (przeszkloną)… albo ta winda to w innym centrum handlowym, nie pamiętam. Więc ja się jako takiej wysokości nie boję, boję się braku podparcia. W życiu bym nie skoczył. Raz że by mnie sparaliżowało, dwa że bym się bał tak logicznie, że zrobię sobie krzywdę. Ale ja nawet na wesołym miasteczku na te młyny wszystkie i inne dziwactwa nie wejdę, chociaż to bardziej z powodu braku poczucia kontroli i poczucia uwięzienia.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane