Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. miL;)

    Jezus...

    Skąd się wzięły cząstki elementarne? I to, co jest ich częścią składową? Co było przed wielkim wybuchem? Czy wielki wybuch zapoczątkował tylko znany nam, jeden, obserwowalny wszechświat? A co, jeśli przed wielkim wybuchem istniały inne wszechświaty, z galaktykami albo innymi obiektami? Ile jest wszechświatów? Może nieskończenie wiele? Jeśli tak, to skąd się wzięły? Itd. Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, o co mi mniej więcej chodzi, gdy poruszam kwestię prawdy. Na pytanie "dlaczego istnieje raczej coś niż nic" jest niesłychanie tru Rozwiń to co napisałeś/ aś w stosunku do mnie... Chyba ktoś przekroczył bezpieczną granicę klawiatury...
  3. Kiedyś miałam nawracające sny. Nie zawsze koszmary. Np przez pewien czas co noc śniła mi się moja paczka przyjaciół. To było przyjemne potem przy depresji, nerwicy i trudnym okresie ze zmianą studiów, oddalaniem się jednego z najlepszych przyjaciół (który po kilku latach dostał diagnozę CHAD i cech narcystycznych, teraz wiem, że mnie do siebie bardzo przywiązał, a potem odsunął, bo znalazł innych przyjaciół) codziennie śniło mi się że się huśtam na huśtawce. Nie było to nieprzyjemne, ale co noc ten sam sen, w różnych sceneriach. Wg sennika huśtawki to zmiany, niepewność itd więc pasowało. Potem w kolejnym trudnym okresie ciągle śniło mi się, że jadę windą a ona spada. Albo nie spada, ale też się nie zatrzymuje i wypada przez dach a ja się boję, że się przetoczy po dachu i spadnie. Codziennie. To już był koszmar, bo oczywiście nie byłam w stanie jeździć windą, a mieszkałam na 11. piętrze Nigdy te sny, czy nawet koszmary nie wpływały ogólnie na mój sen, tzn nigdy nie cierpiałam na bezsenność. Ogólnie dużo snów i pamiętanie wielu snów oznacza po prostu, że dużo czasu spędzasz w fazie REM. To nie jest złe, ale za dużo fazy REM występuje albo kiedy śpisz za płytko, za mało czasu spędzasz w śnie głębokim (może tak być że stresu, mózg ciągle chce trochę „czuwać” i ogranicza sen głęboki), albo jeśli śpisz więcej niż potrzebujesz. Np jeśli w ciągu dnia nie zmęczysz ciała wystarczająco, organizm nie potrzebuje aż takiej regeneracji, a jednocześnie dużo czasu np leżysz i czytasz, czy oglądasz TV, czy się martwisz i potem mózg we śnie przepracowuje te informacje. U mnie te „serie” snów, czasem po kilka na noc, były spowodowane za dużą ilością snu, oraz często za małą ilością ruchu. Zawsze lubiłam spać, a sen był też sposobem na nudę (nie mam co robić, zdrzemnę się), oraz sposobem na stres (jestem zmartwiona, „prześpię się” z tymi problemami). W końcu spałam po 11-12 godzin i oczywiście mózg wchodził w głęboką fazę snu tylko na początku nocy, a potem, oraz podczas drzemek, był tylko sen płytki i faza REM. Dlatego miałam tyle snów. Teraz rzadko mam taki luksus żeby móc aż tyle spać, zresztą to nawet nie jest zdrowe. Zauważyłam też, że jeśli cały dzień pracuję umysłowo, a po pracy zajmuję się też różnymi problemami czy sprawami, śpię płycej i mam bardziej „niespokojne” sny. Rozwiązaniem jest ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Jeśli zmuszę się np do spaceru szybkim tempem lub przelecenia domu odkurzaczem tak, że pot się ze mnie leje, śpię głębiej, spokojniej, a sny pojawiają się dopiero nad ranem - czyli wtedy kiedy naturalnie mózg już nie wchodzi w fazę głębokiego snu. Tak jak piszą @brum.brum i @marra - zdrowy ruch i zadbanie o mikrobiom poprawiają sen.
  4. minou

    Pomocy, lęk ...

    Aha, dodam jeszcze że absolutnie się nie zgadzam, u mnie zmieniło to wszystko. 35 lat życia z nawracającą nerwicą, przeszłam przez różne „trendy” psychologiczno-psychiatryczne, najpierw było „benzodiazepiny są skuteczne”, więc brałam benzo. Potem „o nie, benzodiazepiny uzależniają, na nerwicę tylko leki przeciwdepresyjne. I jak nerwica wróci, to proszę wrócić po receptę”, potem „recepta? O nie, od farmakoterapii to się odchodzi. Terapia, tylko terapia”, potem „terapia nie działa hmmm. Na pewno działa, musi działać, trzeba się bardziej przyłożyć”. Potem już przez wiele lat nie miałam ochoty na żaden kontakt z pracownikami ochrony zdrowia psychicznego, czy to psychiatrami czy psychologami. No i potem wreszcie było „oczywiście, że ma Pani nerwicę, przy ADHD to normalne. Teraz musimy się skupić na różnych narzędziach i wiedzy, żeby mogła Pani dostosować codziennie życie do potrzeb osób z ADHD i autyzmem i to złagodzi lęki”. No i tak było. Moj mózg nie filtruje, nie odpoczywa. Nawet w czasie wolnym zamiast odmóżdżyć się przy serialu, ja dla zabawy robię kurs excela dla zaawansowanych, zagłębiam się w statystyki rynku pracy albo czytam ustawy. Po lekach na ADHD najpierw spanikowałam, bo straciłam „supermoce”! W pracy mój system to było skakanie od zadania do zadania, tak po 15-30 min, żeby się jednym nie znudzić, i w ten sposób kończyłam każde, tylko że na raty. Po pracy nadal siedziałam nad analizami. A po lekach? Pierwsze tygodnie, miesiące, w pracy skupiałam się bez problemu na jednym zadaniu, ale miałam wrażenie, że jestem powolna a w domu? Sofa, serial, luzik, relaks. Poczułam się jakby mi IQ spadło… chciałam zrezygnować z leków. Ale lekarz powiedział, że nie ma mowy, że jeśli nadal będę tak funkcjonować jak wcześniej to się zajadę, zajadę układ nerwowy, rozchoruję się. Mam odpoczywać i się z tego cieszyć. Potem się okazało, że musi być równowaga, nadmiar pracy był zły, ale nadmiar relaksu jeszcze gorszy. Zmieniłam pracę na taką lajtową, niby marzenie. Pensja fajna, a tempo… po kilku miesiącach miałam wrażenie, że po 4 godziny dziennie siedzę na Zalando, a nikogo to nie obchodziło. Po roku wylądowałam na L4 z zaburzeniami stresowymi i depresją. Z nudów, serio. Udawanie że coś robię przez pół dnia tak mnie obciążało i śmiertelnie nudziło, że zaczęłam mieć rano bóle brzucha przed pracą. Ta depresja to też zadawniona była, lekarz już wcześniej podejrzewał, bo trochę przykrych rzeczy mnie spotkało w ostatnich latach, więc stwierdziłam że teraz czas się podleczyć porządnie. Pół roku L4 to było faktycznie dochodzenie do siebie, potem zastój, a po 9 mies już było pogorszenie, znowu z nudów. Teraz mam nową pracę, z wysokim tempem i takie mi pasuje. Tylko mocno pracuję nad „odcięciem”, mam rytuały dostosowane do ADHD i autyzmu które robię po wyjściu z pracy (kiedy jestem w biurze), lub po zamknięciu komputera (sporo pracuję zdalnie). Znając moje diagnozy wiem, że przełączenie się z trybu praca (a uwielbiam swoją pracę) na tryb czas wolny to trudna sprawa. Ale też wiem, jakie to ważne, choćby dlatego żeby nie napędzać stresu i nie dostać znów nerwicy. Dzięki znajomości diagnoz wiem też, co ma szansę u mnie zadziałać, jak odpoczywać w sposób najbardziej służący mojemu mózgowi, a nawet co jeść! Dlatego uważam, że to naprawdę skandal, jeśli lekarze Ci mówią, że to nie ma znaczenia. Tzn rozumiem, że opanowanie mocnego epizodu nerwicy jest ważne, ale ile to trwa z lekami? Zwykle po 3-4 tyg na lekach wprowadza się już psychoterapię, więc i badania w kierunku ADHD czy autyzmu można po miesiącu farmakoterapii choćby rozważyć. Jeśli chcesz i masz środki, polecę Ci świetnego lekarza, specjalistę od ADHD dorosłych. Za pakiet diagnostyczny zapłaciłam 1200 zł (teraz pewnie kilka stówek więcej to kosztuje), ale ten lekarz był wart każdej złotówki.
  5. @Pablo18k2nie powiem ci bo bardzo szybko odstawiłem prege a było oczywiste że to od niej.
  6. Nieźle, spadłem chyba z 9 godzin, co w moim przypadku nie zdarza się nigdy. Wyspałem się za wszystkie poprzednie lata niedosypiania
  7. Zatoki??? XD mi nogi do pod kolana, i stopy do połowy bez czucia
  8. No bardziej tak, i mi zatoki przemarzły. Ale i tak fajnie spędzony dzień.
  9. Dzisiaj
  10. Nie to tak nie wyglądało. Stales i patrzyłes co pokazują xd
  11. Przypominam, że wszelkie decyzje związane z lekami i dawkowaniem ustalamy po konsultacji z lekarzem. Na forum nie leczymy się sami. Następnym razem ostrzeżenie.
  12. MicMic

    Jezus...

    To bardzo możliwe. Chalmers np. rozważał pewne formy świadomości, a w zasadzie qualia, jako możliwy elementarny budulec wszechświata, obok mam znanych. Choć to trochę na marginesie. Ale skoro zakładamy, że tych rzeczy nie potrafimy pojąć, to w zasadzie nie ma specjalnego sensu się nimi zajmować. To trochę tak jakby przyjąć radykalny sceptycyzm (to tak trochę w nawiązaniu do tej hipotezy symulacji) - jego konsekwencją powinno być milczenie, zaniechanie wszelkiej aktywności poznawczej.
  13. Kiusiu

    Jezus...

    Światło - nosisz je w sobie. Zakładam, że to i dalszy ciąg, którego już nie cytuję, to przejaw ostrego ataku choroby psychicznej, więc nie skomentuję tego (tego o "2 cm w bok" i o "piwie Bilingu", cokolwiek to znaczy i cokolwiek to jest, też nie). Zasób słów u ludzi jest ograniczony, zdolność pojmowania tym bardziej. Pewnie słyszałeś o hipotezie symulacji. Powstało o tym trochę materiałów, z bardziej popularnych np. na kanałach SciFun i Hardcore Teaching. Na pewno wiesz też, że czas jest zależny od grawitacji, która jest zakrzywieniem czasoprzestrzeni. Tylko, co, jeśli oprócz "naszego", tzn. znanego nam czasu, istnieje też coś bardziej pierwotnego niż czas, niezależnego od materii i od grawitacji? Coś, czego nie jesteśmy w stanie nazwać, określić ani pojąć? Dlaczego istnieje raczej coś niż nic - nad tym fundamentalnym pytaniem najtęższe umysły łamią sobie głowy od lat. Skąd się wzięły cząstki elementarne? I to, co jest ich częścią składową? Co było przed wielkim wybuchem? Czy wielki wybuch zapoczątkował tylko znany nam, jeden, obserwowalny wszechświat? A co, jeśli przed wielkim wybuchem istniały inne wszechświaty, z galaktykami albo innymi obiektami? Ile jest wszechświatów? Może nieskończenie wiele? Jeśli tak, to skąd się wzięły? Itd. Mam nadzieję, że teraz rozumiesz, o co mi mniej więcej chodzi, gdy poruszam kwestię prawdy. Na pytanie "dlaczego istnieje raczej coś niż nic" jest niesłychanie trudno odpowiedzieć - jednak gdyby komuś się udało, można by stwierdzić, że doszedł do prawdy - prawda? Wizerunek Jezusa z długimi włosami powstał wieki po jego śmierci - choć nie ma podstaw, by wyobrażać go sobie właśnie tak. Judasz nie musiałby zdradzać go pocałunkiem, tylko wystarczyłoby, żeby powiedział "to ten z długimi włosami". Długie włosy nosili nazirejczycy, a Jezus nie był nazirejczykiem. Nazirejczykami byli Samson, Samuel i Jan Chrzciciel, ale nie Jezus. Przy okazji, parę ewangelicznych cytatów do refleksji: "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza" (Mt 12,30). "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (Łk 14,25-26) "Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej" (Łk 12,49-52). "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien" (Mt 10,34-38). "Do innego rzekł: <<Pójdź za Mną!>> Ten zaś odpowiedział: <<Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!>> Odparł mu: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!>> Jeszcze inny rzekł: <<Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!>> Jezus mu odpowiedział:: <<Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Królestwa Bożego>> (Łk 9,59-62). Ciekawe, co o tym sądzisz. Niektórzy lubią przedstawiać Jezusa wręcz jako jakiegoś hipisa o cukierkowatym przesłaniu. Tylko że wczytanie się w Biblię prowadzi do całkiem innych wniosków. Wtedy łatwiej zrozumieć fanatyzm wielu religiantów. Zwłaszcza jeśli do w/w cytatów z ewangelii doda się też cytaty ze św. Pawła, np. 1 Tm 2,12, 2 Kor 6,14-16, 1 Tes 4,7 czy Ef 6,11. Trudno jest pogodzić te słowa z tolerancją, wyrozumiałością czy szukaniem porozumienia.
  14. U mnie mija 4 tygodnie na Duloksetynie, pierwsze dwa 30mg, kolejne 60mg. Do tego lamotrygina, początkowo 25mg, teraz 50mg. Działania antydepresyjnego pełnego jeszcze nie widzę, ale przynajmniej myśli rezygnacyjne ustąpiły. No ale lekarka mówiła, że nadal mam niskie dawki leków.
  15. Haha brzmi znajomo. Wybierz to co bardziej służy Twojemu zdrowiu psychicznemu Ty jesteś najważniejsza więc Twoje zdrowie także. Opiekujesz się nią a rodzicielstwo to wyzwanie zwłaszcza w naszym przypadku
  16. Ale czy np te skutki podczas brania pregabaliny zmieniały Ci sie w ciągu dnia czy cały czas Ci towarzyszyły skutki uboczne? Np mniejsze z czasem od ostatniej dawki ?
  17. Czasami jak mała śpi w ciągu dnia, staję przed dylematem: pobiegać czy pospać.
  18. Niedziela to niedziela. Bez różnicy. Co dziś na obiad masz?
  19. Wierzę jest taka wola , ale np. w przypadku uzależnień nie działa raczej lubisz niedziele?
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×