Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Czy ktoś miał na Fevarinie coś takiego, że po zwiększeniu dawki z 50mg na 100mg doszło do poprawy libido i erekcji? Dodam, że biorę dodatkowo kwetiapinę i memantynę. Przy 50mg libido prawie nie było - być może dlatego, że przy niższej dawce było odrobinę lęku jeszcze.
  3. Dzisiaj
  4. Nie mam ich teraz, już chwilę czasu.
  5. take

    Osobliwe "ŚWIRY"

    "Psychika" uważa, że zbawienie co najwyżej niektórych zamiast zbawienia wszystkich bez wyjątku jest kapryśne i złe... "Psychiki" nie interesuje heroizm. "Psychiki" nie interesuje "wypruwanie sobie żył". "Psychiki" nie interesuje bycie dzielnym mimo wszystko. Byleby nie było nieszczęścia! Co komu po miliardach dolarów, jeśli zdrówka nie można mieć... "Celibat" ma sens, ale małżeństwo nie jest złe. I małżeństwo, i celibizm są dobre. Rozpusta jest zła.
  6. Jurecki

    Skojarzenia

    już się nie wrati panie Chwranek
  7. Jurecki

    Dzisiaj czuje się...

    Średnio na jeża, mógł bym się czuć lepiej, nie zbyt dobrze się czuje.
  8. Wczoraj
  9. Jeże są strasznie slodkie Fajnie i dobrze zrobił niech sobie mieszka wygodnie
  10. Ja bym nie ryzykował brać dalej tego dziadostwa, od którego się tego nabawiłem. Fakt.. kończyły mi się leki, a nie miałem wizyty u psychiatry umówionej to nagle zacząłem z 10mg schodzić na 5/2,5.. i w okolicach tego dostałem, ale skoro to powoduje downregulację 5HT1a to bym sobie nie dokładał znowu tego samego leku, bo znieczuli ten receptor jeszcze bardziej. Dostałem tego dziadostwa równo dwa lata temu i nic się nie poprawiło. Nie czuję parcia na pęcherz, ani normalnego nerwowego np. wyjścia do toalety, nie pocę się kroplami, jestem ciągle napięty, nie upijam się alkoholem jak kiedyś, mam suchą skórę, sucho w nosie, w gardle, po wysiłku i wysokich temperaturach głowa boli, bo się nie pocę. Libido i erekcja (słaba fest) przy całej tej gamie objawów to pryszcz.
  11. Odpiszesz? Ja tego nie pamiętam, co pisałaś
  12. Nerwy mi puściły sorry ale już opowiadałam kiedyś xd Ty chyba też wtedy odpisywalas o swoim stalkerze mi się zdaje
  13. Chodziło mi o podejście do problemu bycia prawiczkiem albo samotnym. Bardzo wielu tutaj nie potrafi unieść tego chce się zabijać nawet Mają depresję Itp Wiem że was wyzywal
  14. Ja niewinna? xd Nie jestem niewinna ale piszę szczerze tak jak jest.
  15. @ironella tu bedziemy pisac on nie jest wcale sympatyczny ani pozytywny, bycie pozytywnym to jego cope i projekcja, a sympatycznego udaje, w istocie to bardzo zawistny, zlosliwy i falszywy czlowiekem, bumelant i nygus zazdrosny
  16. Nie jest mi do śmiechu takie obsesję kończą się czasem źle
  17. Ale o co chodzi? Wysyłałeś jej coś na jej wiejski adres? Tak to brzmi, ale też brzmi dramatycznie i serialowo. Na kafeterii o Was piszą...
  18. Nie wiem kiedy nadrobię ostatnie dni, ale jest spoko. Pod kontrolą nerwica ujarzmiona chwilowo
  19. shadow_no

    Wasze wtopy

    Było ich bardzo dużo w okresie gdy dużo piłem alkoholu. A że nie dość, że piłem dużo to i często to wiadomo... co pare dni/tygodni coś mniej lub bardziej wstydliwego robiłem. Często były bójki i pamiętam, że najbardziej moja męska duma ucierpiała, gdy pobił mnie chłop, który chodził o kulach xd Trochę to rozwinę bo nadal myślę, że to całkiem ciekawa i pouczająca historia o przyjaźni, walce i leczeniu ran. Będąc "na swojej dzielnicy" wraz ze znajomymi spożywaliśmy sobie alkohol w miejscu publicznym aczkolwiek mało uczęszczanym. Szczególnie późnym wieczorem. I sobie tak stoimy, gadamy, pijemy i palimy aż tu zbliża się grupka licząca mniej więcej tyle samo osób co nasza. Ok 8-10 osób. Coś tam burczeli pod nosem, ale raczej nie zwracaliśmy na nich uwagi. Do momentu w którym już nas mineli na kilkadziesiąt metrów i gdy zaczęli coś bezpośrednio do nas krzyczeć. Świętowaliśmy urodziny kolegi już pare godzin to niewiele nam było trzeba, tym bardziej, że słyszeliśmy że ewidentnie to nas prowokowali. Oddaliśmy co cenniejsze rzeczy naszemu najmłodszemu koledze, który został skarbnikiem i ruszyliśmy na nich. Ja np. oddałem telefon, portfel i dwa nie otworzone piwa, które mi później wypili A tamci zaczeli uciekać w swoim kierunku. To były obrzeża "naszej" dzielnicy a ulicę dalej zaczynała się "ich" dzielnica. No i gdy już prawie ich dogoniliśmy to się kapneliśmy czemu dopiero wtedy zaczęli nas wołać xd Bo zza pobliskich budynków czy nawet krzaków (?) wybiegło ich jeszcze kolejnych z 8 nowych. Przejebane. Ale już nie było jak uciekać tym bardziej, że już część z nas się z nimi skonfrtontowała. No to bum bach bam i się tam trochę poprzytulaliśmy. Oprócz jednego z kolegów którego całkowicie straciliśmy z oczu, to nawet nie było tak źle. Powiedziałbym nawet, że jak na to w jakim pijanym stanie byliśmy i że oni mieli zdecydowaną przewagę liczebną, to poradziliśmy sobie całkiem dobrze. Zgubionego kolege znaleźliśmy paredziesiąt minut później w krzakach nieprzytomnego, ze wstrząsem mózgu. Dostał nawet kamieniem w łeb Ale zanim go w ogóle zaczęliśmy szukać to usłyszeliśmy łeło-łeło więc i my i oni się rozbiegliśmy we wszystkie strony. Jak się w ogóle okazało to nawet samochody część z nich miała tam zaparkowane xd A jako, że blisko była "nasza dzielnica" to np. ja z dwoma kolegami przeskoczyliśmy przez płot do naszego znajomego. I tam kolejny problem bo ojczym kolegi myślał, że ktoś mu się włamał na podwórko i wyszedł z jakimś prętem od pieca czy coś i jeszcze mój kolega dostał od niego w cymbał zanim się zorientował, że my to kumple jego syna xd Byliśmy tam z 20 minut dopóki się nie uspokoiło. I policja się rozjechała. Aha bo to wszystko się rozgrywało bardzo blisko stacji benzynowej z której jak się okazało później to pracownicy zadzwonili po policje bo jak nalewali komuś paliwo to zauważyli, że się zaczęło kotłować. Później pokazywali nam nagrania z monitoringu bo tyle ciekawych akcji było nagranych a się z nimi zakumplowaliśmy xdd No ale wracając do tej wstydliwej wtopy to jak już się w miare tam pozbieraliśmy wszyscy to na tej stacji benzynowej to spotkaliśmy się już w dużo mniejszym gronie ale z tymi samymi gośćmi, którzy też przyszli szukać jakiegoś typa od nich, którego zgubili xd I już wszystko było pokojowo. Normalnie gadaliśmy sobie z nimi pare minut. I bardziej się już zajeliśmy akcją z policją niż zajmowaliśmy się sami sobą. Ale był tam taki jeden typ który wcześniej mignął mi gdzieś przed oczami ale nie zanotowałem, żeby sam brał udział w bójce. Raczej zapamiętałem go jako kogoś neutralnego. A gdy już gadaliśmy pod stacją to on najbardziej był taki narwany i pobudzony. No i pech chciał, że stałem całkiem blisko. Do tej pory nie pamiętam dokładnie jak się to stało ale później widziałem z monitoringu zapis xd podniósł tę kulę i jak mi z nienacka przypierdolił w głowe, to obudziłem się ulice dalej jak mnie już nieśli xdd Doczłapaliśmy się jakoś do domu tego kolegi, który miał urodziny. A tam szpital xddd Ten ze wstrząsem mózgu czekał aż ktoś go zawiezie na SOR. Mnie siostra kolegi opatrywała łeb jakimś przybrudnym ręcznikiem bo cała głowa zalana. Dwóch kolejnych kolegów co byli obok mnie gdy dostałem to też mocno ich poturbowali. A u tego kolegi w domu jakieś nowe postacie i dalej impreza. Jak w jakimś cyrku normalnie. Finalnie do szpitala pojechał tylko ten co go w krzakach znaleźliśmy. I to on mi jedno moje piwo jeszcze zdążył wypić po czym jeszcze szybciej je wyrzygał. A sam później żałowałem, że mi tego łba nie zszyli bo do dziś blizna częściowo we włosach a częściowo na czole xd Jezcze na drugi dzień koleżanka po południu przyszła i przyniosła mi takie stripsy do ściągania ran xd nie za bardzo to jednak pomogło. Taka to historia
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×