Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Ja się chyba dowiedziałem co mi jest. Nie chcę się samodiagnozować, ale chyba mam to co na tych filmach.
  3. To jest w sumie ciekawe pytanie. Czy nazista ze spranym mózgiem, który święcie wierzy w swoją ideologię, bo taki kisiel mu z mózgu zrobili, i chce dobrze, może być uważany za złego, jeśli robi złe rzeczy? Nie kieruje się złymi pobudkami. A ja nazwałbym go złym. Prawo posiadania jest dla mnie święte. Można bogatego przekonywać, żeby rozdał pieniądze biednym. Można go prosić, może nawet na niego naciskać. Ale kraść? Zabierać coś, co nie jest twoje, choćbyś miał ratować innych? Wg moralności tego bogatego jego pieniądze są ważniejsze od życia tych innych, wg twojej nie, i narzucasz mu swoją moralność. A dlaczego to ty masz mieć rację, a nie on? Dlaczego zmuszasz go do przyjęcia twojej racji (przemocą zabierając mu coś, co jest jego)? Ja zacząłbym takie altruistyczne pomaganie od rozdawania wszystkich swoich pieniędzy biednym, przyjmowania bezdomnych pod swój dach, itd. Nie masz kasy? To do roboty, pracować na bezdomnych, oczywiście ani grosza dla siebie nie zostawiając. A jeśli ktoś nie chce, bo łatwiej mu dysponować cudzymi pieniędzmi, no to mamy odpowiedź, jakie ma prawdziwe pobudki. Mówię oczywiście o osobie, która wzbogaciła się w legalny sposób, a nie o kimś, kto ukradł pieniądze – bo wtedy jest to po prostu przywrócenie posiadania, a złodziejom należałoby ucinać łapy przy dupie dla przykładu. To jest też kolejny ciekawy temat. Znamy czyny tych ludzi, które wg naszej moralności były złe, ale co nimi kierowało? Czy oni byli źli i podli? Czy byli po prostu zaburzonymi fanatykami? Czasem granica jest cienka. Na szczęście to jest tylko teoretyczny problem i nie muszę się nad tym zastanawiać, bo to nie ja ich sądziłem.
  4. Pewnie tak. Jak się ma nerwicę. Ja nie mam nerwicy (choć długo myślałem, że mam, bo patałachy przez lata nawet zdiagnozować mnie nie potrafili). I to jest jedyne, co pomaga. Pogodzenie się z tym, że po prostu pewnych rzeczy nie mogę robić i nigdy nie będę mógł. Gorzej, że czasem muszę je robić. I wtedy jest koszmar. Wiesz jak to jest – to jest totalnie rozwodnione. Miałbym ich pozywać, liczyć się z tym, że wszystkie intymne szczegóły mojej terapii zostaną wywleczone i słuchać udowadniania, że to ja nie współpracowałem?
  5. Źli ludzie niestety jak najbardziej są. Psychopaci i socjopaci. Ci, dla których najważniejszy jest ich własny zysk, kariera czy władza, a nieważne są inne istoty, czy to ludzkie, czy inne. Niezdolni/nieskłonni do refleksji zarozumialcy, którym wydaje się, że zawsze to oni mają rację, a wszyscy inni się mylą. To nie krzywdzenie innych czyni człowieka złym, tylko stanowi przejaw tego zła. Objaw, nie przyczyna. Przyczyną jest paskudny charakter, który sprawia, że ludzie tacy są i mają skłonności do czynienia zła. W krzywdzeniu istotny jest kontekst i motyw - jak ktoś krzywdzi innych dla własnego zysku, kariery czy utwierdzenia swojej dominacji i władzy, to jest zły i podły i nic go nie usprawiedliwia, a jeśli ktoś robi to z zemsty, krzywdząc tych, którzy wcześniej skrzywdzili jego lub jego bliskich, jak Punisher czy Deadpool, to wtedy nie jest złoczyńcą, tylko mścicielem. Choć można powiedzieć, że zemsta nie jest właściwym rozwiązaniem czy że jest posuwaniem się za daleko, to nazwanie zemsty złem jest przesadą. Zło to mocne słowo. Na pewno złem jest krzywdzenie bezbronnych, słabszych istot. Z tym się nie kłócę. Natomiast gdyby założyć sytuację, że ktoś okradł najbogatszego człowieka na świecie po to, by jego majątek rozdać biednym, i faktycznie by to zrobił, to wtedy trudno byłoby to nazwać złem, mimo że byłoby krzywdą dla tego człowieka - bo motyw byłby szlachetny. Podobnie jak np. zabicie kłusownika czy myśliwego w obronie dzikiego zwierzęcia, które on chciał zabić. Czyli nie uważasz np., by Stalin, Hitler, Himmler, Mussolini, Ubico, Rios Montt czy ojciec Stalina byli złymi ludźmi?
  6. Jakby mieli jaja to by oddali hajs za całość. Tak jak idziesz do mechanika, jak nie potrafi poprawić, to dostaje tylko jakiś procent hajsu
  7. burzowo

    Dzisiaj czuje się...

    Stała zmiana ,może i dobrze ,bo jak jest do du.y ,to potem będzie lepiej
  8. Przed diagnozą borykałam się ztrochę innymi problemami. Ale zawsze gdzieś było nade mną pasmo smutku. Smutek jakby wrodzony. Nie wiem czy tak to mogę ująć, ale tak czuję. Ten smutek zawsze był przy mnie. Nawet, gdy się dobrze bawiłam, on gdzieś tam się czaił. Czy czuję się chorobą? Zależy kiedy. Ale bardzo często jestem bezsilna wobec choroby. Czasem czuję, że zabrała mi wiele. I tak pewnie jest. Ale nie mogę narzekać. Mam rodzinę, pracę. Jakoś funkcjonuję. Chciałabym czuć się lepiej i nie wiem, czy to w ogóle jeszcze możliwe. NIe zmieniam już leków, lepiej nie będzie. Szkoda w tym grzebać. Muszę odpocząć. MOja psychika często mnie samą zamęcza nie wiadomo czym. Nie wiem kim jestem, kim byłam. Mam derealizację. Żyję w jakimś innym wymiarze. Czasem jest ciężko. A raczej... często jest ciężko. Gdy jest ok, to i tak nie jest to takie ok jak u innych ludzi.Zazdroszczę im zdrowia i umiejętności interesowania sie wieloma rzeczami. Ja często czuję bezsens. MOgłabym coś zrobić, ale czuję taki braz sensu danej czynności, że uciekam w pustkę. I tak to się kręci. A Ty?
  9. Verinia

    Dzisiaj czuje się...

    Lipa. trochę grypa, trochę PMS. Nie za ciekawie.
  10. Jeśli chodzi o polityką, to ani lewa nie jestem, ani prawa. NIe interesują mnie te zakładki. Mogę się zgadzać z wieloma apsektami polityki liberalnej, ale też zgadzać się z prawą stroną. I nie będę się tu na ten temat rozwodzić. Według mnie należy czerpać wiedzę z różnych żródeł, by nie złapać się na przynętę być tym, lub tamtym. Telewizja kłamie, więc jak tu wyrobić sobie twardy pogląd. Trzeba patrzeć obiektywnie. Bo jak już zdecydujesz się być np. prawakiem, to będziesz czytał tylko prawicowe media i bronił "swego", nawet gdy wiesz, że to co mówisz jest "z lekka podejrzane". I dlatego jestem bezstronna. Oglądam politykę, czytam strony z każdego źródła. I myślę, że tak jest najlepiej NIe ma co się tak przywiązywać do głoszenia poglądów. Na każdą stronę poliytki zawsze znajdziemy coś, gdzie robią według nas źle. trzeba tylko się otworzyć...
  11. Dzisiaj
  12. Bo wiecie nerwica generalnie nie jest wyleczalna, do zaleczenia jest, ale nigdy nie wiesz czy wróci jeśli już sobie poszła. Zwykle wraca Żeby uzyskać wyciszenie objawów to najlepiej zlikwidować trigger. A jakieś pogadanki to no tutaj raczej nie pomogą bo niby jak
  13. Na chwile cofnął mi się lęk ,mam poczucie bezpieczeństwa .Ale od wczoraj także 2 dzień.
  14. To chyba dlatego że my nie lubimy ogólnie polityków, to żeśmy przy stole odpowiedzieli słowo A potem udawać że się zgadzasz. Jak na wigilii tamci teściowej zaczęli coś podgadywac bosz Więc da się być opanowanym i puszczać mimo uszu. Ja tak mam z babcią, żebyście słyszeli co niektóre media wygaduja to byście się wystraszyli xdd Nie jaram się tym że ktoś jest wg mnie ciemniejszy wiec nie zwracam uwagi
  15. @Dalila_ rozmawiać o polityce, gdy się dwie strony nie zgadzają to jest w ogóle wyższa szkoła jazdy. Mało kto potrafi prowadzić taki dialog i w pełni kontrolować emocje. Z moim szwagrem to spiny były nie raz bo on właśnie taki narwany i kompletnie nie potrafi rozmawiać i przyjmować, że ktoś może mieć inne zdanie. Z taką osobą każda dyskusja w której się nie zgadzamy jest jałowa Czyli wychodzi na to, że te baby sprowadzają mężów na złą drogę. Okropność
  16. U mojej siostry mąż i teściowe są na prawo, A moja rodzinę nie, o ile w ogóle można to tak sprowadzać do tego słowa, bo właściwie moi nie są za żadnymi ale dużo z prawa jest takim pieprzeniem jakby xd no nie ważne, chodzi mi o to że ciekawi mnie czy kiedyś to wpłynie na siostry rodzinę że mają różne poglądy. Bo jednak w bliskich relacjach trudno mieć temat tabu i kropka bo to musi frustrowac z czasem, no nie wiem Nawiązuje Tu do tematu wątku relacji ------- Jeszcze powiem że u mnie rodzina, sąsiedzi, przed ślubem mężowie mało piją lub nie, A po ślubie się zaczyna z czasem
  17. Tak, z mojego punktu widzenia istnieją źli ludzie ale zło jest względne, co dla jednych jest złe, dla innych może być dobre. Naziści uważali siebie na wzajem za dobrych a inni uważali ich za złych.
  18. No i tu masz kolejną różnicę między mną a Tobą co pewnie też wpływa na nasza komunikację. Ja lubię czytać rzeczy z którymi się... nie zgadzam (np. książki pisane przez "lewaków" albo słuchanie radia TOK FM xd - kompletnie nie moja bajka. Jestem bardziej na prawo niż na lewo ale lubię też słuchać tej drugiej opcji co ma do powiedzenia a kurwować sobie tylko pod nosem). Ty jak widzisz coś z czym się nie zgadzasz to "bez odbioru, szkoda mojego czasu". A później rozmawiamy o tym, że jest problem z komunikacją i czujesz się jak z innej bańki ^^ Dialog nie polega tylko na przedstawianiu własnych idei i liczeniu na to, że każdy je podziela
  19. Jakieś to dziwne jest. Wcześniej kwetiapina na mnie paskudnie podziałała, więc przestałem brać, a teraz od kilku dni ją biorę(bo muszę) i jej prawie nie czuję, by miała negatywny wpływ na mnie. Na dodatek zniosła anhedonię
  20. Z nadzieją, że da. Kombinowaliśmy, EMDR, mindfulness, w międzyczasie zrobiłem dwa 8-tygodniowe kursy MBSR. Zero rezultatów. Chodziłem bo miło się rozmawiało o wszystkim. Takie wyrzyganie emocjonalne, mniej więcej to samo co mogę zrobić jakbym sobie np. założył tutaj temat „indyczy blog”. Za darmo. No i cały czas miałem nadzieję, że jednak będą postępy. Poprzedni terapeuta (supervisor jeszcze poprzedniej terapeutki, do którego mnie odesłała, gdy jej się pomysły skończyły, i do którego chodziłem parę lat) przynajmniej miał jaja, żeby powiedzieć (i pamiętam to słowo w słowo do dziś): „Panie Indyczku, sam pan widzi, że nic z tych rzeczy, których próbujemy, nie działa. Życzę panu, żeby znalazł pan kogoś, kto będzie potrafił panu pomóc”. W moim przypadku postępy są bardzo realnie mierzalne, bo mam bardzo realne objawy. I tych postępów nie było. Po zakończeniu w sumie 18-letniej przygody z terapią, na którą poszedłem z konkretnym celem rozwiązania tego konkretnego problemu, było dokładnie tak samo jak było na początku, ani lepiej ani gorzej.
  21. Dalej jestem w szoku, jak można dochodzić do takich interpretacji... Z ciekawości wkleiłam to nawet botowi, wnioski zachowam dla siebie, ale napiszę tylko, że są zgodne z moimi. W temacie raczej nic odkrywczego nie dodam. Zgodzę się z przedmówcami, że z takim myśleniem najlepiej nic nie robić, żeby się przypadkiem nie zawieść. Jeśli już wybierze się tego człowieka dla siebie, to zdąży się on jeszcze wiele razy zmienić na przestrzeni lat - nie będzie tą samą osobą, którą poznało się na początku. Można od nowa się poznawać, fascynować i zakochiwać. I żyć długo i szczęśliwie. Tylko to nie wyjdzie z podejściem typu: "no na początku się nie znaliśmy, więc była fascynacja, teraz jest już zaklepany i nie muszę przechodzić od nowa tych gówien, po co budować coś, co się już zbudowało". Ale budowa wcale się nie skończyła. Tylko teraz po latach, czy było się przy niej, gdy tu doszedł nowy element, tam coś zaczęło wystawać, a z tyłu zmieniła się elewacja? Bo jeśli nie, to nie zdziwię się nagłym losowym aktywacjom połączeń nerwowych, które nakazują obrzydzenie czy nawet zerwanie. W końcu raptem jest się obudzonym w zupełnie innym miejscu niż je zapamiętano! A jeżeli było się przy tych wszystkich zmianach na bieżąco, dostrzegało każdy nowy element czy ubytek, rozmawiało z wykonawcą, akceptowało się to i tamto, adaptowało się do nowego otoczenia, zaczynało się je ozdabiać, żeby było jeszcze milej, to nie ma opcji, żeby nie pokochało się na nowo swojego gniazdka, któremu się przez cały ten czas skrupulatnie przyglądało. Człowiek jest tak piękną i złożoną istotą, że nie widzę przeciwwskazań do zakochiwania się w nim na okrągło.
  22. shadow_no

    Perfumy

    @MicMic a nie masz tak, że jakiś konkretny zapach momentalnie przywołuje jakieś wspomnienia? Nie mówię już konkretnie o perfumach, chociaż też. Ja czasami nawet gdy idę przez miasto i poczuje np. piekarnie, jakiś konkretny obiad z restauracji czy coś podobnego to od razu flashback z dawnych miejsc. Mój mózg silnie wiąże zapach z przeżyciami
  23. Oo widzę że nie tylko że mną się nie rozumie micmiczek Haha I też kilka razy chciałam spytać o priv ludzi jak rozumieją jakiś cytat
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×