Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Dalila_

    Dzisiaj czuje się...

    Okej w pl jednak też nie wolno. Ale pytanie czy to takie "nie wolno" czy serio w kk jest że nie wolno
  3. Dziś z kolei dzień mężczyzn - taki specyficzny polski, nie międzynarodowy. Więc z tej okazji wszystkim forumowym chłopakom i mężczyznom wszystkiego najlepszego!
  4. Dalila_

    Dzisiaj czuje się...

    Lekarstwo wzięłam ale nic nie daje. No ale zobaczymy. Na ulotce jest że nie prowadzić maszyn. Ale przecież na psychotropach innych też jest w ulotce "może wpływać na zdolność do prowadzenia pojazdow" Więc chyba nie jest to jakos zabronione Ktoś wie po lekach takich jak pridinol akineton? W pl chyba nie ma leków po których nie można prowadzić wiem że po xanaxie w stanach nie wolno
  5. Jeżeli szukasz przepisu kulinarnego to mogę pomóc, wiem jak upiec steka. Praca z ogniem opanowana...pyatnie jaki stopień wysmażenia?
  6. Illi

    Dzisiaj czuje się...

    Męczy mnie niesamowicie jedna kwestia. Nie wiem jak się ogarnąć i trwam w zawieszeniu... chciałabym, aby ktoś posłuchał i dał gotowy przepis to zrobić.
  7. Dzisiaj
  8. Bardzo mądre i prawdziwe. Niektórzy tez nie potrafią docenić takiej szczerej krytyki i szansy ze taka szczerość powinna zbliżyć i umocnić. Bo to nie jest tak że przyjaciel zawsze ma być po plecach klepany czasem trzeba wylac kubeł zimnej wody. No ale co ktoś z tym zrobi i jak zareaguje to już jego własny wybór
  9. Najgorzej w krajach arabskich mają blondynki bo największe zainteresowanie
  10. hej Mam pytanie do osób, które wchodziły na lamotryginę. Pełna historia niżej ale długa więc moje pytanie u góry. Czy ktoś z Was przy wchodzeniu na dawkę 100 mg lamotryginy (ja z 75mg) odczuwał skutki uboczne i jak długo to trwało? U mnie po 3-5 dniach dwa dni duże zawroty głowy ale teraz drugi tydzień na dawce 100mg już nie do wytrzymania smutek. Przygnębienie jest tak duże, że nie umiem funkcjonować. Do tego zmęczenie nie do opanowania. Czy mieliście takie objawy? Jak długo to trwa bo jestem już na "wykończeniu" Pełna historia mojego leczenia Mam ADHD ale też nerwicę / lęk społeczny w sumie nikt tego do końca nie nazwał. Moje objawy przed leczeniem SSRI to ogromna wrażliwość na krytykę, przejmowanie się co kto myśli o mnie itp. Ogromna złość na wszystko, częste wybuchy itp. Jestem DDA to też ma znaczenie pewnie. Po włączeniu kilka lat temu Paroksetyny było super. Na początku poczułam szczęście i czułam się reweracyjnie. Lęki na pewno ustąpiły - w sensie przejmowanie się opinią innych, nerwowość też. Czułam się normalnie ale miałam często problem ze skupieniem się w pracy. Zdiagnozowano u mnie ADHD. Lekarz włączył mi medikinet, który zadziałał rewelacyjnie - super skupienie, poprawa nastroju. No rewelacja. Niestety to nie było najlepsze połączenie z paroksetyną bo po kilku tygodniach miałam dosłownie taki rollercoster - non stop potrzebowałam dopaminy, wrażeń itp. nie umiałam wieczorem wyluzować. Nie chodzi o to, że nie mogłam spać tylko cały czas mój układ nerwowy szukał bodźców. Paroksetyna i Medikinet działają przeciwstawnie. Ogólnie Paroksetynę i tak chciałam już odstawić - sugestia lekarza- ale 2 próby zakończyły się niepowodzeniem bo "wymiękłam". Po prostu reakcja na odstawienie pomimo powolnego schodzenia była tak nie do wytrzymania, że po 2 tygodniach tych tortur wracałam. Ogólnie schodzenie z 20 do 10 mg okej, z 10mg do 5 mg okej a z 5 do 0 to kosmos - fizyczne objawy typu grypa, prądy, zmęczenie, poty, zimno itp. to pikuś. Najgorsze było to co się działo psychicznie. Po prostu myślałam, ze zwariuje. Smutek taki i złość, że nie byłam w stanie funkcjonować. W pracy w domu no po prostu miałam wrażenie, że zaraz sobie coś zrobię. To były tortury. Lekarz zasugerował więc zmianę leku na Lamitrygen - żeby współgrał z tym Medikinetem. Jako przejściowa faza zmiana Paroksetyny na Escitalopram bo łagodniej się go odstawia. W tej chwili jestem na dawce 5 mg Escitalopramu i na 100mg Lamitrygenu. No i tu właśnie po zwiększeniu dawki z 75mg do 100mg Lamitrygenu nastąpiła masakra. Po prostu nie dość, że jestem tak zmęczona, że żyć się nie chce to cały dzień chce mi się płakać. Mam w sobie tak ogromny smutek, że tego nie da się opanować. Czy ktoś tak miał?
  11. Mocno się zastanów i przeanalizuj. A jak obecnie? Jak twoja fobia społeczna? Turcja jest piękna ale nie daj się nabrać tylko na ładne obrazki. I oby cię nie zgubiło zainteresowanie Turków. To piękni czarusie a co siedzi pod skórą to wolałabym się nie dowiadywać.
  12. Istnieje jedna z najstarszych osi podziału w filozofii: dwa zupełnie różne sposoby bycia wobec świata, ludzi i samego istnienia. Można powiedzieć, że to różnica między rozumieniem jako spotkaniem a rozumieniem jako kontrolą. Dwa sposoby rozumienia świata 1. Rozumienie poprzez bycie „z” To podejście polega na tym, że: próbuję wejść w cudzą perspektywę, akceptuję, że ktoś lub coś jest takie, jakie jest, nie chcę narzucać swojej wizji, pomagam w sposób, który wynika z potrzeb drugiej strony, a nie z moich wyobrażeń. W filozofii to bardzo bliskie: hermeneutyce (sztuce rozumienia sensu), fenomenologii (opisywaniu doświadczenia takim, jakie się jawi), myśleniu dialogicznemu (np. Martin Buber: relacja „Ja–Ty”). Tutaj rozumienie nie jest „operacją na obiekcie”, tylko relacją. Nie stoję naprzeciw świata, tylko jestem w nim zanurzona. To rozumienie mówi: > „Chcę cię poznać takim, jakim jesteś, a nie takim, jakim chciałabym, żebyś był.” 2. Rozumienie poprzez zmianę i korektę Drugie podejście wygląda tak: coś jest „jakieś”, ale powinno być inne, rozumiem po to, żeby naprawić, poprawić, zoptymalizować, patrzę z zewnątrz, jak badacz na obiekt, moje kategorie są ważniejsze niż cudze doświadczenie. To myślenie jest bliskie: racjonalizmowi, pozytywizmowi, filozofii technicznej i inżynieryjnej. Tutaj rozumienie oznacza: > „Wiem, co z tobą zrobić.” To jest relacja podmiot – przedmiot. Ja jestem tym, który wie, a świat jest tym, co ma zostać zmienione. Dwa style istnienia, nie tylko myślenia To nie są tylko style filozofii. To są style bycia człowiekiem. Styl pierwszy: „jestem w relacji” bliskość, empatia, współodczuwanie, delikatność, zgoda na tajemnicę. Styl drugi: „jestem nad” dystans, kontrola, analiza, planowanie, potrzeba wpływu. Filozoficznie: spotkanie vs. projekt Można to streścić jednym zdaniem: > Jedni traktują świat jak spotkanie, drudzy jak projekt do poprawy. Pierwsza postawa mówi: > „Istnienie ma sens samo w sobie.” Druga mówi: > „Istnienie ma sens dopiero, gdy je zmienię.” Głębszy paradoks Najciekawsze jest to, że: pierwsze podejście często realnie uzdrawia, mimo że nie chce zmieniać, drugie często rani, mimo że chce pomóc. Dlaczego? Bo człowiek (i świat w ogóle) najbardziej zmienia się wtedy, gdy czuje się widziany, a nie poprawiany. W skrócie Styl rozumienia - Co robi Subiektywny, relacyjny - „Jestem z tobą” Obiektywny, kontrolny - „Wiem, co z tobą zrobić” Akceptujący - „Jesteś wystarczający” Korygujący - „Musisz być inny” Spotkanie - Projekt Zjednoczenie - Dystans Filozoficzna puenta To rozróżnienie dotyka czegoś bardzo głębokiego: > Czy świat jest kimś, kogo się spotyka, czy czymś, czym się zarządza? I to pytanie wcale nie jest intelektualne. To jest pytanie o miłość, etykę, terapię, duchowość i sens życia. Bo w ostateczności: pierwszy sposób mówi: „istnienie jest święte”, drugi mówi: „istnienie jest materiałem do obróbki”. I od tego, który wybieramy, zależy jaki mamy świat – i jakim jesteśmy człowiekiem.
  13. Po co ci to? Czy to rozwiązałoby twoje problemy? Skup się bardziej na sobie i zacznij zmieniać świat od siebie. Każdy myślę, że tak by chciał ale nie we wszystkich znajdziesz uwielbienie. To tak nie działa. Nie wszyscy jesteśmy ulepieni z jednej gliny. I nawet dobrze bo byłoby nudno na tym świecie. Ludzie będą oceniać czyny, słowa i nawet czasem ci przychylni wystawia rachunek. Nie zawsze to jest przeciwko Tobie a konstruktywna krytyka nawet przyjacielska nawet bardzo pożądana czasem. Bzdura. Nawet statystyka jest za tym, ze masz na to szanse. Widzisz na tym forum widziałam tu niejedna kobietę, która komplementowała faceta. Zastanów się nad sobą. Co jest nie tak..
  14. O tym, czego dziś się pouczę; może albańskiego, socjologii moralności i astronomii, powtórzę też angielski z przedwczoraj. Może też deko zapoznam się z CSS i HTML, bo trochę się do tego czaję Kocham wiedzę
  15. @Dryagan może masz rację. Po prostu badam sobie różne opcje. Jeszcze nie jestem pewna co do przyszłego mieszkania za granicą, ale zawsze można coś tam się podowiadywać...
  16. Ale ja np mam taki sam jak akumulatorowy, jest mały, stojący, zajmuje bardzo malo miejsca a od akumulatorowego różni się tylko tym że ma kabel.
  17. Na kanale Wojna Idei pojawił się materiał o skutkach ubocznych antydepresantów w 6:48 jest opisany problem PSSD oraz informacje które ośrodki w Polsce prowadzą badania nad nim.
  18. Tez bym tak podejrzewam zrobiła,juz sie za bardzo przyzwyczailam do tej wygody
  19. No ja tak samo właśnie czarna godzina nadeszła ale to wciąż nie jest jego czas
  20. Ja tez mam schowany gdzies w piwnicy na czarną godzinę
  21. W sumie sobie przypomniałam, ze ja wlasciwie mam taki na kabel schowany tylko do tego stopnia nie chce mi sie go wyciągać ze wolałam kupic nowy stojący
  22. No nie? I ile razy podczas odkurzania zaplątało się w te kable Popychalam go nogą żeby się przemieszczal hehee Jak dobrze ze wymyslili te na aku.Kiedys kobiety mialy ciezko,bez pralek ,zmywarek i kilkoro dzieci w domu.I weź to ogarnij wszystko.
  23. To ten mój aktualny tez tak stoi w tej swojej stacji ale odłączam kabel tak, bardzo wygodne rozwiązanie po prostu bierzesz i robisz, a nie jakaś logistyka jak wyciągnąć jakiegos ciężkiego klofta z głębin szafy, już pomijam zabawę w chowanie tego, sprytne zwijanie rurki itd
  24. Moj caly czas wisi na ładowarce,ma byc sprawny gdy go potrzebuję Zreszta to najlepsze miejsce dla niego inaczej by się gdzieś przewracal,dlatego ma ten wieszak z ladowarka ,zeby na nim wisiał.Wisi w kuchni ,gdzie najczesciej jest potrzebny, więc fajnie go mieć.Straszna wygoda w porownaniu z ciężkimi kablowcami.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×