Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
shadow_no odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
Jesteś pod opieką lekarza/psychologa? -
Gorzej że chyba się rozczarujesz, bo nie mam za wiele do napisania w tym temacie Jeśli chodzi o to co robią ze sobą inni ludzie, to mi to obojętne. Umówili się na coś, pasuje im to, to ich sprawa. Jest coś takiego jak cuckold. Faceci, których pociąga to, że ktoś obraca ich laskę. Nie oceniam, bo ja generalnie nie oceniam cudzych fetyszy i potrzeb seksualnych, ale po prostu nie rozumiem, nie potrafię wczuć się w rolę, postawić się na miejscu kogoś takiego. Nie wiem, co mu siedzi w głowie i jak odbiera świat, że jest to dla kogoś takiego nie tylko dopuszczalne, ale nawet pożądane. Byłem wprawdzie w relacji, w której sypiałem z nieswoją dziewczyną za zgodą i aprobatą jej faceta, ale to było popieprzone – ona miała 20 parę lat, on 60 parę, ja wtedy coś w okolicy 30. Wiedział że ona potrzebuje kogoś młodego, wiedział też, że nie utrzyma jej przy sobie siłą. Nie wiem o co chodziło w dynamice między nimi, czy szukała ojca, czy dziadka – nie rozmawialiśmy o tym, dla mnie była po prostu fajną kumpelą, z którą była fajna seksualna energia. Nie było tam żadnego zaangażowania emocjonalnego oprócz tego, że się lubiliśmy, choć wiem, że ona przez jakiś czas była mną zafascynowana. Jakoś się to rozmyło przez lata i skończyło. Jeśli chodzi o mnie… No to jest bardziej skomplikowane. Nie wiem czy chcę się na tyle odsłaniać na forum, ale niech już będzie. Dawno już doszedłem do wniosku, że moja tożsamość nie zintegrowała się w pełni. Są różne jej fragmenty, które mają różne potrzeby, i idealnie byłoby, gdyby każdy z tych fragmentów miał partnerkę, która zaspokaja te konkretne potrzeby. Dlatego, zupełnie teoretycznie, idealna liczba partnerek dla mnie to trzy, o zupełnie różnych charakterach, każda z nich mająca relację z inną częścią mnie. Lub jedna osoba, która da radę wejść w trzy (częściowo sprzeczne ze sobą) role jednocześnie. Tylko że jednocześnie nie chcę się dzielić, więc ja musiałbym być jedynym facetem w romantyczno-seksualnym życiu tych dziewczyn. Co jest możliwe, ale doprowadziłoby do frustracji i ich powolnego wyniszczania, bo również tylko pewne konkretne ich potrzeby byłyby zaspokajane. To nie byłoby zdrowe dla nikogo. Więc to się na dłuższą metę nie uda. W przeszłości udawało się tylko dlatego, że trzymałem wszystko w tajemnicy, co oczywiście nie sprzyjało budowaniu prawdziwej bliskości i było bliższe wykorzystywaniu kogoś do zaspokajania własnych potrzeb, niż budowaniu wzajemnej więzi. Nie da się budować związku na kłamstwie, a po ostatnim razie obiecałem sobie, że nigdy więcej nie chcę już znaleźć się w takiej sytuacji. Nie tylko (ale też) z szacunku dla drugiej strony. Otwarcie też próbowałem, dwa razy. Za każdym razem doprowadziło to do takiej nienawiści między dziewczynami, jakiej nie widziałem nigdy u nikogo. Nie sądziłem, że można kogoś tak bardzo nienawidzić. Oczywiście dziewczyny były cholernie nieszczęśliwe w tych rolach, a po wszystkim miały do mnie ogromny żal. Więc to też się nie udało. Mimo wszystko uważam, że jasność i otwartość jest dużo lepsza od prowadzenia podwójnego lub potrójnego życia, nawet jeśli usłyszymy twarde „nie”. Już nawet pomijając, ile ja się musiałem nakombinować co roku w walentynki, w sylwestra, itd., żeby to nie wyszło… Po prostu chodzi o szacunek do drugiej osoby, bez którego nie da się budować związku. Musiałem to zrozumieć. Inna sprawa, że wiele moich potrzeb emocjonalnych manifestuje się relacyjnie, ale nie dotyczy relacji z partnerką. To niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa. Nie można oczekiwać zaspokajania ich w związku dwojga dorosłych ludzi, bo to po prostu tak nie działa, poza tym skierowałoby związek w stronę, w którą nie chciałbym go kierować, w stronę zależności. To są potrzeby, z którymi muszę poradzić sobie sam. Miałem już partnerkę, która pod względem charakteru bardzo przypominała mojego ojca (taka sama narcystyczna zimna suka jak on), i zryło mi to psychikę na lata. Nie chcę tego przechodzić nigdy więcej. Ogólnie uważam, że ja się nie nadaję do związków i powinienem być sam. Nie wiem jak moja obecna dziewczyna ze mną wytrzymuje. Ja bym z kimś takim jak ja nie wytrzymał.
-
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
Hurricaner27 odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
Czas umierać, myślę o samobójstwie codziennie -
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Dalila_ odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Dzięki. oglądałam ten film nie pamiętam żeby tam było coś zakłamane raczej pod film historia wymyślona. Ogólnie ładny film O co ci dokładnie chodzi? Z dzieł literackich na temat wojny bardzo lubiłam sztuke Niemców leona kruczkowskiego mam nadzieję że dobrze pamiętam nazwisko ,,Niemcy" -
Usunąłem je. Przy wklejaniu linku możesz zaznaczyć na dole opcje żeby link był w klasycznej formie, bez "osadzenia"
-
Bo to zamierzone. W razie takiego nieoagaru jak dzisiaj. Wieczorem będzie zdecydowanie lepiej... oby.
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Kiusiu odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
Wśród tych niżej w hierarchii też byli fanatyczni naziści, którzy do NSDAP wstąpili przed dojściem Hitlera do władzy, przed wyborczym zwycięstwem tej partii. No i sam fakt, że w wyborach z listopada 1932 NSDAP uzyskała ponad 33% głosów, też świadczy o wpływach nazizmu w niemieckim społeczeństwie tamtego okresu. Za karierowiczów należy uznać raczej tych, którzy do NSDAP wstąpili nie wcześniej niż w 1933. Choć nawet wśród nich na pewno też byli fanatyczni naziści, tyle że byli młodsi wiekiem i siłą rzeczy nie mogli wstąpić do partii wcześniej. Nawet w 1945 byli młodzi fanatycy z Hitlerjugend, których nijak nie da się nazwać karierowiczami - oni fanatycznie podążali za Hitlerem. W ogóle to polecam film "Jojo Rabbit" - dobrze pokazuje, jak dzieci są podatne na manipulację i propagandę. Jest to swego rodzaju przeciwieństwo "Chłopca w pasiastej piżamie", który przedstawia tak zniekształconą i zakłamaną wersję historii, że jest to mocno bulwersujące i czyni to dzieło wręcz szkodliwym. polecam tę recenzję. Himmler był zły nie dlatego, że fascynował się okultyzmem, tylko dlatego, że kierował się chorą nienawiścią rasową i jego uprzedzenia przesłaniały mu całą rzeczywistość. Wierchuszka, chciałaś napisać. Przez sz. Ogólnie, masz rację, że przykład Stalina dobitnie pokazuje, do czego prowadzi jednoosobowe rządzenie państwem przez paranoika i przy tym bezdusznego zakompleksionego zarozumialca, który od swoich podwładnych oczekuje informacji zgodnych z jego przekonaniami, a nie informacji prawdziwych. Gdy szef sowieckiego wywiadu wojskowego, Iwan Proskurow, przekazał mu prawdziwe informacje o sytuacji między ZSRR a Finlandią i krytykował posunięcia dowódcy wojsk frontowych Siemiona Timoszenki, zwracając też uwagę na słabe przygotowanie techniczne i brak należytych kwalifikacji dowódców Armii Czerwonej, Stalin się wściekł i kazał aresztować Proskurowa, a potem go zgładzić. I zastąpił go karierowiczem Filipem Golikowem, który był potakiwaczem i mówił Stalinowi tylko co, co ten chciał usłyszeć, dbając tylko o własną karierę, a nie o dobro wywiadu. Golikow zawsze pojawiał się u Stalina z dwiema teczkami pełnymi raportów, i gdy po przybyciu dowiadywał się od pracowników sekretariatu Stalina o nastroju wodza, decydował, którą teczką się posłużyć. Do tego, w momencie ataku Niemiec na ZSRR całe dowództwo sowieckiej obrony przeciwlotniczej i sił powietrznych siedziało w więzieniu. Zły, głupi i szalony. -
Poczekaj do wieczora. Z naszym zegarem biologicznym rano zawsze jest ciężej Twój nick od tyłu nie brzmi tak dziwnie jak mój
-
To, że widzisz że źle się dzieje i krzyczysz i pomoc to dobry znak. Co psychiatra zalecił? Masz teraz jakieś leki które przyjmujesz regularnie?
-
Już nie mam sił udawać,dopadło mnie coś strasznego, dawno czegoś takiego nie miałam. Pewnie po części wpływ miała sytuacja z mamą, co opisywałam, potem miałam długa przerwę w pracy urlop, ale po nie dałam rady iść. Jestem tak przytłoczona, przygnębiona, rozdrażniona. Nie mam sił wstać z łóżka, nie zrobię jedzenia, nie posprzątam, normalnie masakra. Jestem pod kontrolą psychiatry, ale nic mi to nie pomaga, uważam, że jest tylko gorzej.
-
Najgorszy typ ludzi to ci którzy manipulują i konfabuluja a później obwiniają cię o swoją reakcje Wybaczyć można raz. Każdy człowiek ma szansę. Później to już wybór tego człowieka... Najlepsze jest gdy zaczynasz traktować kogoś tak jak on ciebie i zdziwienie
-
Myślę, że każdy popełnia błędy. Trzeba tylko odróżnić osobę, która popełniła błąd i tego żałuję od takiej, która niby żałuję, a dalej robi to samo... dodatkowo dopisując rzeczy, których nie było i uważając, że ona nie ma sobie nic do zarzucenia... to jest toksyczność i takich rzeczywiście lepiej unikać.
-
Jeszcze nie wiem o czym, ale długopis poprowadzi. Na razie idę jesć sniadanie.
-
Improwizujmy :3
- Dzisiaj
-
Trzeba napisać coś nowego. Dawaj laska! Dla mnie samo to, że ktoś jest wrażliwy na poezję, książki jest już wielkiem plusem dla niego. A jak ktoś samo tworzy, to ogóle superaaszczo.
-
mam z deka podobnie. Moja empatia jest dużo mniejsza, jestem mniej naiwna. Tylko moim problemem jest to, że nadal próbuje widzieć w ludziach dobro. Szybko wybaczam i to jest jednak błąd. Bo druga osoba tego i tak nie docenia ni nie jest w stanie przeprosić. tO są idioci. NIe potrafią przyznać do do błędu. To najgorszy typ ludzi. Są jednak tacy, którzy zasługują na mój szacunek Tylko trzba to dobrze wyczuć.
-
Fajnego masz kierownika. Jakiś wodahs ? Ja nadal nie nie ogarniam życia.
-
Nie trzeba, jednak ma do tego prawo, czy ci się to podoba, czy nie. I skończ już zaczepiać ludzi, bo to bynajmniej nie jest zabawne. Chyba, że masz jakieś dziwne poczucie humoru. Wszyscy na pewno bardzo się uśmiali. Może razem poczytamy sobie swoje wiersze?
-
No tak przypisuje mu się
-
dokladnie tak samo mam
-
Jest wiele rodzajów inteligencji. Mnie bardziej podnieci czytanie poezji razem w łóżku niż jakiekolwiek zabawy. Ogólnie dla mnie seks jest trzeciorzędną potrzebą i nie jest mi do niczego potrzebne. Oczywiście bywa, że oglądam i jest okej, ale jeśli chodzi o życie seksualne, to po pierwsze - nie mam żadnego, ale mi to nie przeszkadza. Byłam w związku z kobietą i mężczyzną i zdecydowanie bardziej mi do kobiet,jednak jeszcze bardziej do inteligencji. Jest coś takiego jak spektrum aseksualności i opisuje mnie to idealnie. Czy to będzie mi ktoś mówił o Teorii miary Lebesquea, czy cytował Baudelaire'a nie ma to dla mnie znaczenia. Liczy się wiedza, obojętnie w jakim zakresie. Każdy ma swoją wizję "piękna" i chcąc czy nie jednak zwracamy na to uwagę. Jednak jak już zauważę to i tak nie zwracam na to uwagi lub zwracam bardzo mało bo wolę, by mi się dobrze rozmawiało z drugą osobą niż prowadzić o rozmowę o pogodzie ze smukłą blondynką.
-
Ja też. I powiem szczerze... dla mnie wygląd ma bardzo małe znaczenie. Gdy widzę w kimś kogoś z kim nadawałabym na tych samych falach i inteligencja byłaby na wysokim poziomie. Plus ciekawa osobowość, ceikawe tematy i wspólny jezyk. To się jaram. jaram się mózgami. A baaaardzo rzadko tam mam, że poznam ciekawą osobę. Większość ludzi jest dla mnie przezroczysta, ale mogę mimo to z nimi gadać, tyle że ta rozmowa jest niesatysfakcjonująca, ale jakoś trzeba żyć z ludźmi. I gdy ktoś powie ----EEEEEE, nie wierzę, że mało patrzysz na wygląd. To ja powiem tej osobie. Poczytaj o sapioseksualizme. I to jest nieważne, jaka płeć. Tylko że jeśli chodzi o wygląd, to nie podobają mi się urody w kanon. Mam swój typ jeśli chodzi o wygląd i nie lubię idealnych ciał. Czy to dziewczyn, dla których najważniejszy jest wygląd i podrywanie facetów. O nie. NIe cierpię głupich lasek. A głupi faceci są dla mnie niewidzialni
-
Czy istnieją źli ludzie, czy tylko złe zachowania?
Jurecki odpowiedział(a) na Verinia temat w Psychologia
A Hitler jaki był? -
To jest jasne i dość oczywiste. Natomiast uznawanie kogoś za autorytet nie musi przecież oznaczać ślepego zaufania ani bezkrytycznego podążania. Można uznawać kogoś za autorytet w jakiejś konkretnej dziedzinie czy aspekcie, a przy tym w pełni uznawać jego omylność i niedoskonałość. Np. osobiście cenię i lubię Bralczyka, co nie oznacza, że zgadzam się z nim w każdej kwestii - np. uważam, że jak najbardziej można mówić, że ulubione zwierzę umarło, a nie zdechło. Podobnie, lubię i cenię Miodka, choć też nie w każdej kwestii się z nim zgadzam, i nieraz mówię "w Ukrainie", uznając tę formę za jak najbardziej poprawną. A z postaci historycznych, inspirującą postacią był chociażby Bertrand Russell (jego esej "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" i tekst o czajniczku są świetne), choć jego publiczne wypowiedzi na temat broni atomowej, USA i geopolityki były zależne od jego wolt i zmian zdania, i akurat wobec tego aspektu jego działalności pozostaję krytyczny. Wybitne umysły i geniusze też się mylą i popełniają błędy. "Nawet małpy spadają z drzew". Też jestem mocno krytyczny wobec wszelkich ślepych wyznawców, którzy swoje tzw. autorytety traktują jak jakieś nieomylne guru, a siebie uznają za oświeconych, bo poznali "prawdę" objawioną im przez tego guru. Nawet w internecie nieraz napotyka się na takich ludzi - co jest paradoksalne, biorąc pod uwagę, że dzięki internetowi wiedza jest na wyciągnięcie ręki, a i weryfikowanie informacji jest dużo łatwiejsze. No ale z drugiej strony, to w internecie jest więcej antynaukowych bzdur niż gdziekolwiek indziej. Tu też zgoda.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane