Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Tak, to na pewno dość ciekawe spostrzeżenie. Chiny jako swego rodzaju „bezpiecznik” w tym układzie brzmią paradoksalnie, ale jednocześnie całkiem sensownie. Uważam, że świat coraz wyraźniej dzieli się na różne obozy, a jednymi z najważniejszych zmiennych całej tej układanki są właśnie Chiny i Indie. Oba państwa w najbliższych dekadach odegrają niewspółmiernie większą rolę niż dotychczas. Warto wspomnieć, że według części prognoz do 2050 roku ChRL może wyprzedzić Stany Zjednoczone pod względem wielkości gospodarki, a Indie stać się trzecią największą gospodarką świata. Supremacja Stanów Zjednoczonych w dotychczasowym kształcie wyraźnie się kończy, co z amerykańskiej perspektywy może być procesem dość bolesnym. Chciałbym również zwrócić uwagę na to, że wizerunkowo wycofanie się USA z Afganistanu po ponad 20 latach misji wojskowej było dla Waszyngtonu poważnym ciosem. Z pragmatycznego punktu widzenia tę decyzję można jednak uzasadnić - wydawanie kolejnych ogromnych kwot na projekt, który nie przyniósł zakładanych rezultatów, i dalsze obciążanie budżetu nie miało większego sensu. Historia, jak widać, nie zawsze uczy polityków na błędach. Wystarczy przypomnieć interwencję ZSRR w Afganistanie w latach 1979 - 1989 czy amerykańskie zaangażowanie w Wietnamie. Początkowo chodziło przecież o coś zupełnie innego, choć w pewnym sensie sprowadzało się to do dobrze znanego schematu: walka z terroryzmem, obrona bezpieczeństwa albo próba przeciwstawienia się autorytarnym rządom stawały się uzasadnieniem dla prowadzenia wieloletnich interwencji i promowania demokracji w wydaniu amerykańskim. Rosja z całą pewnością będzie w najbliższym czasie coraz bardziej uzależniona od Chin. W obecnych warunkach Pekin jest jednym z niewielu, a właściwie jedynym partnerem o porównywalnej skali, z którym Moskwa może prowadzić szeroko zakrojoną współpracę gospodarczą i dyplomatyczną. Co więcej, pragmatyzm po obu stronach sprawia, że istniejące animozje schodzą na dalszy plan, ponieważ żadnej ze stron nie opłaca się pozwolić, aby doprowadziły one do osłabienia współpracy. Zwłaszcza dla Kubusia Puchatka, jak wiadomo, jest to układ niezwykle korzystny. Xi Jinping zdecydowanie potrafi pokazać, że jest graczem z najwyższej półki. Wystarczy przypomnieć obrazki z Waszyngtonu podczas oficjalnych uroczystości - spóźnienie na powitanie, niemal godzinne oczekiwanie, a następnie przelot całej eskadry F - 35. Do tego dochodzi wyraz twarzy Trumpa podczas wystąpienia Xi, który kontrastował z wyjątkowo spokojnym i swobodnym zachowaniem chińskiego przywódcy. Niezależnie od tego, jak oceniać samą politykę obu państw, pod względem wizerunkowym był to obrazek pokazujący pewność siebie i pozycję, na którą mogą sobie pozwolić przede wszystkim gracze światowej wagi. Tutaj wchodzimy już w obszar political speculation, a swoją drogą to fantastyczna zabawa. Wydaje mi się, że taki scenariusz nie jest całkowicie nieprawdopodobny, choć uważam go za bardzo mało realny. Wiele zależałoby przede wszystkim od ludzi odpowiedzialnych za podjęcie decyzji o użyciu broni atomowej i ich zdolności do powstrzymania ewentualnej eskalacji. Z tego, co wiadomo o rosyjskim systemie dowodzenia bronią nuklearną, procedura o kryptonimie „Kazbek” opiera się na trzech specjalnych terminalach, do których dostęp mają prezydent Federacji Rosyjskiej, minister obrony oraz szef Sztabu Generalnego. Często przedstawia się to w uproszczeniu jako system „trzech walizek”, choć rzeczywista procedura jest oczywiście znacznie bardziej skomplikowana. W każdym razie kluczową rolę odgrywają tutaj najwyższe osoby w rosyjskim łańcuchu dowodzenia. Pozostaje więc liczyć na to, że w sytuacji skrajnej znalazłby się kolejny Stanisław Pietrow. W 1983 roku prawidłowo zinterpretował on fałszywy alarm radzieckiego systemu wczesnego ostrzegania, który wskazywał na rzekome wystrzelenie amerykańskich pocisków balistycznych. Pietrow uznał alarm za błąd systemu i nie przekazał go dalej jako potwierdzonego ataku. Trudno nawet wyobrazić sobie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby wówczas podjęto błędną decyzję i ZSRR odpowiedział na nieistniejący atak nuklearny. Patrząc na współczesną rosyjską elitę wojskową, można się oczywiście zastanawiać, kto w takiej sytuacji zachowałby najwięcej chłodnego rozsądku. Gdybym miał czysto hipotetycznie wskazać osobę z tej trójki, która wydaje mi się najbardziej pragmatyczna, byłby to Walerij Gierasimow. Można oczywiście żartować z rosyjskich oficerów i generalicji, ale nie wydaje mi się, żeby Gierasimow był człowiekiem pozbawionym całkowicie racjonalnego oglądu sytuacji. Czytając jego wcześniejsze koncepcje dotyczące sposobu prowadzenia współczesnych konfliktów, można dojść do wniosku, że przynajmniej wcześniej miał całkiem dobrze rozwinięte rozumienie charakteru współczesnej wojny. Po 2022 roku jego działania i sposób prowadzenia wojny można oczywiście oceniać zupełnie inaczej, choć równie dobrze część jego zachowania może wynikać z konformizmu i zwyczajnej chęci przetrwania w systemie. Jako ciekawostkę można jeszcze przywołać radziecki system „Perymetr”, często określany na Zachodzie mianem „Dead Hand”. Jego zadaniem miało być zapewnienie możliwości wykonania odwetu nuklearnego nawet w sytuacji, gdyby wskutek wojny zniszczone zostało tradycyjne dowodzenie i komunikacja z najwyższymi władzami. Wokół rzeczywistych możliwości i obecnego stanu tego systemu narosło jednak sporo mitów, dlatego opowieści o całkowicie automatycznym wystrzeleniu wszystkich rosyjskich pocisków jądrowych po zagładzie państwa należy traktować z dużą ostrożnością. Sama idea jest jednak dość przerażająca. W najbardziej skrajnym scenariuszu oznaczałoby to bowiem, że nawet po fizycznym zniszczeniu części rosyjskiego dowództwa państwo miałoby zachować zdolność do odpowiedzi. Czyli, mówiąc już zupełnie potocznie: nawet gdyby zabrakło ludzi, „odpowiedź” nadal mogłaby nadejść. I to jest chyba jeden z tych elementów zimnowojennego dziedzictwa, przy których człowiek zaczyna się zastanawiać, jakim cudem ludzkość w ogóle przetrwała kilka dekad takiej zabawy . W sumie miałem tego nie robić, ale pozwolę sobie na małą dygresję. Mówi się, że tylko winny się tłumaczy, natomiast nie jest to pierwszy raz, kiedy ktoś insynuuje pewne zabiegi z mojej strony. Chciałbym tutaj użyć normy indywidualnej, ale powstrzymam się jednak od tego rodzaju zabiegów . Nigdy nie byłem szczególnie lotny, jeśli chodzi o wyrażanie swoich myśli w różnoraki sposób. Nie jestem ani krasomówcą, ani tym bardziej gigantem pióra. To są po prostu moje grafomańskie wywody nic więcej. Jeżeli komuś się to nie podoba albo zwyczajnie nie ma ochoty tego czytać, to naprawdę nie ma żadnego problemu. Wystarczą dwa machnięcia palcem po ekranie telefonu czy tabletu albo trzy ruchy kółkiem myszy. Fachowo nazywa się to chyba scrollowaniem . Nie chciałbym również, aby moja luźna interpretacja, niektórych tematów była traktowana jako pewnik, prawda objawiona czy jakikolwiek paradygmat postępowania. To wyłącznie luźna twórczość szarego człowieka, który korzysta z prawa do swobodnego wyrażania swoich myśli, starając się przy tym zachować jakieś elementarne zasady netykiety. Mam nadzieję, że powyższe wystarczy za wyjaśnienie i pozwoli uniknąć dalszych, być może niepotrzebnych nadinterpretacji. Resztę pozostawiam już indywidualnej refleksji ze szczególnym uwzględnieniem "suponotenta" .
  3. Nie. Jednak badania wykazują, że był trzeźwy.
  4. jesteś o wiele lepszym wierszem niż każdy który ja rzetelnie sklecę chcąć cię uchywcić tekście nie zawsze będzie pięknie ucieknę w którąś noc lecz dopóki jestem nie broń mi mała wierzyć że cały świat... nie jest wart ciebie
  5. Dzisiaj
  6. Po solianie nie miałam okresu przez pół roku i mam zakaz brania tej substancji, choć dobrze działał i czułam się super.
  7. Zacnie kochanie, bo mam kawę i papierosy.
  8. O tym, że dziwnie sypiam Jestem dziwna, to i godziny snu się dopasowały. Zasnęłąm o 16, wstałam przed północą jakoś. Dzień zaczynam nocą. a może wczesniej wstałam, dobra... 6 godzin zaliczone.
  9. to był jakiś ćpun, tak myślę, ale niech trafi do paki, a nie do psychiatryka.
  10. Sprostowanie: tramadol ma działanie SNRI, ale nie jest SNRI jak klasa leków. Jest opioidem o dodatkowym działaniu monoaminergicznym. Opisuje się go za opioid i SNRI lub lek o właściwościach SNRI - nie piszmy, że to SNRI, bo moźe mylić, bo nie jest zarejestrowany jako lek przeciwdepresyjny. Jest możliwy pływ na nastrój, ale nie zastąpi leczenia przeciwdepresyjnego. Ma zarówno ryzyko uzależnienia opioidowego, jak i ryzyko zespołu serotoninowego. objawy odstawienia/szybkiej redukcji dawki: silne pocenie, dreszcze, rozszerzenie źrenic, ból brzucha, biegunka, nudności, wymioty, przyspieszone tętno i wzrost ciśnienia, bezsenność, niepokój ruchwy silny lęk, drażliwość, pobudzenie, obniżony nastrój, anhedonia, silny głód substancji i bezsenność Oprócz objawów opioidowych mogą wystąpić cechy SNRI (zawroty, "uderzenia prądu", silny lęk). Nawadniaj się i nie odstawiaj szybko. Odstawiasz sam, czy konsultowałeś się z kimś np. lekarzem? Może CI zaproponować leczenie np. metadonem, buprenorfiną. Samemu ciężko jest i czasem bywa to niebezpieczne zwłaszcza przy odstawianiu na szybko.
  11. A ja się nie dziwię, że podejrzewają Rosję, bo oni robią różne sabotaże rękami Ukraińców piekąc 2 pieczenie na jednym ogniu. Choć z tego co piszą, to był jakiś wariat pod wpływem używek, niestety takie rzeczy też się zdarzają.
  12. Gdy wszyscy już pójdą, zatańczmy Zobaczmy, zagrajmy. Choć nie panuje znów nad ciałem Choć nikt nie widzi dla nas szans Niech miasto będzie dla nas małe Nie umiem się bronić gdy wszyscy już pójdą, tańcz.
  13. mówię ci błyszcz, błyszcz, błyszcz Nie przestawaj świecić Nie klękaj pośród karłów By spotkać się spojrzeniem Patrz w oczy równym wzrostem Od słońca przypal fajkę Nie śpiewaj już piosenek O fantomowych bólach Bo żadnej z czterech kończyn Ci przecież nie brakuje
  14. dobrze, że znaleźli schronienie. popierdolony ukrainiec - jak ja ich nie trawię,a w ciul tych buraków u nas. teraz tylko liczę na największą karę. a już są ludzie piszący, że to wina rosji, bo to ktoś, kto zrobił to na ich rozkaz ta logika
  15. Chyba muszą mieć spowiednika, który zna język migowy. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, jak głuchoniemi się spowiadają, w sumie to dobrze, że i nich też zadbano. Choć podejrzewam, że tylko niektóre kościoły mają takie udogodnienia.
  16. Zawsze czułam, że jestem z Marsa Jakieś cechy męskie przejawiam, więc tam wrócę kiedyś. I tak zupełnie poważnie: od kilku lat sobie myślę, że chciałabym być facetem (może to tylko taka myśl). NIe to, że czuję się kolesiem i że chcę zmienić płeć. Uważam, że bycie facetem jest lepsze. Bo tylko chwile są piękne
  17. Też nie wiem, co to za konfesjonał, choć znam ten kościół. Może jest jakiś wielki.
  18. W tym roku inwazja jest małoprawdopodobna. Uderzenia dronami lub rakietami "przypadkowo", sabotaż i cyberataki, prowokacja będą nasilone teraz. Potem może być zwiększone zagrożenie, zwłaszcza jeśli wojna na Ukrainie zostanie zakończona lub "zamrożona". Zawsze wspominam o Chinach, która wspiera Rosję, choć nie wysyła wojsk, ani broni. Do tego Korea Północna, Iran i Białoruś, ale wg mnie Chiny odegrają kluczową rolę jeśli chodzi o wojnę/
  19. Konfesjonał dla głuchoniemych, intrygujące, nie wiedziałam, że takie są. Przykra sprawa, że ktoś umarł. Dzieci przyszły na wycieczkę szkolną, z tego co pisali.
  20. Tak, Putin nie może się poddać, dla niego to kwestia życia i śmierci, i chętnie poświęci w tym celu życie innych. Dzisiaj oglądałam ciekawy filmik na ten temat:
  21. Nozownicy są straszni. Najczęściej jednak to nieracjonalne ataki chorych osób;/
  22. Znam księży, bardzo przyjaźni ludzie. Reszta to byli ludzie, którzy przyszli na mszę i chyba jedna zakonnica. Część ludzi schowała się w konfensjonale dla głuchoniemych, a na zewnątrz kościoła były dzieci, które przyszły tam na jakieś wydarzenie, czy pozwiedzać - nie wiem dokładnie. Na szczęście nic im się nie stało. Jeszcze nie wiadomo jaki był dokładny motyw sprawcy i co z tym drugim księżem, ale zaraz poczytam. Wiadomo też, że Ukrainiec nie mieszka tutaj. Przyjechał z Niemiec. To też wydaje się dziwne. Był ubrany jak na lato, przyjechał z Niemiec, żeby wejść do księży wymagając kasy? Tak, to jarosław. Głośno się zrobiło. To już nie pierwsza akcja nożowników tutaj, ale nie było ofiar.
  23. Ja też mam błędy i o nich wiem, tylko po co do tego wracać
  24. Wolę zjeść sam czosnek lub cebulę
  25. Ej, ja też Ale u Ciebie to chyba rzadkość, c'nie?
  26. I ile razy sam siebie zawiodłeś/aś bo jednak wróciło
  27. ... na niektórych, na niektóre przypadłości Marnie to wygląda, w sumie też jeśli komuś skutecznie pomoże ssri czy inne przełączanie losowych rzeczy w mózgu, to po co miałby tutaj smęcić Dobry pomysł na temat: "kiedy ostatni raz wierzyliście w to że to minie" xD
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×