Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
FLUPENTIKSOL (Fluanxol, Fluanxol Depot)
serotoninowiec odpowiedział(a) na joanka temat w Leki przeciwpsychotyczne
U mnie super działał tylko akatyzja. -
Cześć @Verinia. Fajnie, że się udało dogadać w kwestiach regulaminowych Powrót do pierwotnego nicka to dobra decyzja Bądź tą Verinią jak kiedyś, która wprowadzała tutaj pozytywną energię Emocjonalne decyzje odłóż na bok. Czasem jak się gotuje w człowieku siła spokoju i opanowania to klucz. To trudne gdy czasem nam życie dopierdziela na każdym kroku i jeszcze trzeba ogarniać siebie. Chaos w sobie i na zewnątrz nie pomaga. Czasem też chcemy stąd uciekać a jednocześnie nie potrafimy odejść na zawsze. Witaj na forum ponownie
- Dzisiaj
-
A dobre jest jedzenie? U mnie fajne, tylko ciągle te ziemniaki (choć bardzo dobra odmiana) i często to samo mięso, ale ogólnie to smaczne. Czasem głodna byłam przed spaniem, bo kolacja była już o 17 Czasem łaziłam po suchy chleb do kuchni jak mnie skręcało. Czasem trzeba samemu coś kupić, żeby nie głodować pod wieczór. Ale wtedy spadło 9 kg w 3 tygodnie
-
Dziękuję,no łażę i poznaje ludzi bo nudy na wekend. Na razie nic zlego sie ze mną nie dzieje.Troche nudy i zmiana otoczenia troche mnie oszolomily. Ale juz lepiej jest.Przynajmniej obiadek podanyi śniadanko,kolacja.Nie trzeba nic robić.
-
I alkohol nie może być słodki ani odrzucający smakowo, jak wódka.
-
Zabłądziłem, po dziesięcioleciach bycia zdeklarowanym piwoszem odkryłem, że piwo nie jest jednak dla mnie. Wskażcie mi proszę jakiś inny dobry alkohol, słabszy od wódki, ale mocniejszy od wina, sprzedawany w nie za dużych butelkach, wielkości góra 0,7. Brandy próbowałem, ale mi nie podchodzi.
-
Ale istnieje też kilka teorii, że (podobnie jak Janis Joplin jak i Hendrixa) zgładzono na zlecenie władz USA. Wg tej wersji J. Edgar Hoover i FBI mieli prowadzić tajną opreację przeciwko liderom ruchu hippisowskiego i Nowej Lewicy. Morrison --> jako ikona buntum autor tekstów antywojennych i kontrowersyjnych - miał być "niewygodny"..Teoria ta jednak traktowana jest jako jedna z jak najbardziej paranoicznych, bo Morrison nie angażował się mocno w politykę. I jest najciekawsza teoria. Jim sfingował własną śmierć ( żyje do dziś). Ostatnio nawet odświeżono tę teorię. Zwolennicy twierdzą, że Morrison od dawna żartował z pomysłu z pomysłu "zniknięcia" i ucieczki od sławy. Wskazują na: zamkniętą trumnę brak autopsji zaginiony amerykański paszport bardzo skromny pogrzeb (kilka osób). W 2025 roku reżyser i fan The Doors Jeff Finn wydał dokument "Before he End:Searching for Jim Morrison" w któ©ym twierdzi, że Morrison żyje pod przybranym nazwiskiem Frank jako łysiejący, brodaty dozorca w Syracuse w stanie Nowy Jork. Film pokazuje nawet zdjęcie "Franka" i wskazuje na podobieństwo (blizna w miescu znamienia Morrisona itp.). Teoria ta regularnie wraca co kilka lat i ma swoich zagorzałych zwolenników. Najbardziej prawdopodobne wydają się warianty z przedawkowaniem heoriny, ale nawet to pozostaje spekulacją. Raczej nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę. Czy żyje sobie gdzieś tam, czy nie. Nadal jest dla mnie żywy. Jest na mojej ścianie i codziennie budzę się z jego siłą
-
Nie zapominajmy o moim ukochanym Jimie Morrisonie Wczoraj oglądałam o nim dokument. A w domu wspomnienia jego kochanki o nim (nie Pam). Kiedyś miałam jeszcze kultową książkę "Nikt nie wyjdzie stąd żywy", ale chyba mi się nie podobała. Nie pamiętam. Jest też długi film o The Doors na cda. polceam. Można obejrzeć na kilka razy, tak jak ja. I te lata 60te. No, moje czasy Był to totalny buntownik. Kochał przekraczać granice, albo musiał. Czuł za mocno, albo chciał mocno czuć. Widział więcej. Był człowiekiem niezrozumianyn. Mimo ogromnej sławy nie uzyskał spełnienia, nie potrafił cieszyć się wszsytkim, co miał. Nadwrażliwiec, prekursor swojej epoki, kwientensencja nonkonformisty. Szedł pod prąd. Nie bał się kontrowersji, on tym żył. Chodził po linie, nad przepaścią. Znam mnóśwo ludzi każdego rodzaju. Czy był rozumiany? Czy ktoś widział w nim prawdziwego Jima, czy tylko gwiazdę rocka, sombolu seksu? Gdy zaczął pić i brać kwas zaczął patrzeć śmierci. Wtedy zresztą powstawały najmocniejsze teksty. Zaczął spóźniać się na próby, wychodził i szedł do baru. Od picia i autodestrukcji zaczął wyglądać gorzej. Przytył, nie golił się, ubierał się byle jak. Już mu nie zalezało na sukcesie muzycznym. Chciał z tym skońćzył i skończył. Gdy zaczął się koncety The Doors Jim nawalony jak świnia wszedł na scenę, mówił do publiczności rożne rzeczy (nie wiem dokładnie jakie) i wyszedł. Powiedział, że to koniec jego kariery i występów. Wyjechal do Francji. Zawsze uważał się za poetę. Jednak wiedział, że jego poezja nie jest dla nikogo ważna. Że jego teksty są pomijane, a najważniejsza jest muzyka i jego piękno, a także kontrowerrsyjne show na scenie. NIkt nie zwracal uwagi na to, co chciał powiedzieć. Mieli to w dupie. Mieli GO gdzieś. Niezrozumiany, zapomniany. W Francji niby odżył, ale po heroinie podanej mu, gdy nie miał żadnej tolrancji na nią - zmarł. Odeszł 2 lipca 1971 roku w Paryżu w wieku 27 lat. Został znaleziony w wanie w swoim mieszkaniu przez swoją dzieewczynę Pamelę Courson. Jego ostatnie słowa brzmiały mniej więcej:"Pam, myślę, że tonę". Nie było autopsji ani badań toksykologicznych, sprawa więc stała ię tajemnicza i do dziś budzi spekulacje. No ale prawda jest taka, że Jim od lat miał poważne problemy z narkotkami i alkoholem.
-
Nie zapominajmy o moim ukochanym Jimie Morrisonie Wczoraj oglądałam o nim dokument. A w domu wspomnienia jego kochanki o nim (nie Pam). Kiedyś miałam jeszcze kultową książkę "Nikt nie wyjdzie stąd żywy", ale chyba mi się nie podobała. Nie pamiętam. Jest też długi film o The Doors na cda. polceam. Można obejrzeć na kilka razy, tak jak ja. I te lata 60te. No, moje czasy
-
nie no, to przecież zwyczajna sprawa
-
Nie mam maskotek. Bardziej wolę kwiaty. To moja obsesja. I inne słodkie ozdoby. Ostatnio baaaardzo odgraciłam pokój. Jest teraz więcej optycznej przestrzeni. Mam za to słabość do moytu motyli. Ale zostawiłam tylko łańcuszek z motylkiem na srebrno i wsuwkę z motylami. Minimalistycznie teraz w moim pokkoju, na tym mi zalezało. Na ścianie powiesiłam tablicę korkową z własnym kolażem. Jakieś wycinki z gazet, napisy, sentencje, mój portret wykonany przez 11 latke - przepięknie rysuje. Maskotek nie lubię jakoś. Jedną mam "takiego koktajla z truskawkami", ale to pochowane w szafie. Większość rzeczy powynoszonych, ale schowanych w koszykach w szafie Nigdy nie byłam miłośniczką maskotek.
- Wczoraj
-
FLUPENTIKSOL (Fluanxol, Fluanxol Depot)
Verinia odpowiedział(a) na joanka temat w Leki przeciwpsychotyczne
flupentiksol jest świetnym lekiem na rozkręcenie energii do życia -
Przerobiłam większość neuroleptykóq. Na początku choroby miałam mocne urojenia. Byłam długo na hakoperidolu, to była chyba dawka 10mg. Niestety zaczęłam sporo pić i do tego brać benzo. Pewnej wizyty pryznałam się do tego i silną depresją. Moją diagnozą była wtedy schizofrenia, ale już lekarz mówił, że to jakiś schizoafekt chyba. Nie chodzę już do tego lekarza, co trafiłam na oddział trochę lżejszy, do ordynatorki, która leczy mnie już kilka dobrych lat. Ona powiedziała, że haloperidol może obniżać nastrój. Zaczęła się całkowita zmiana leków. No i... nastąpiła lżejsza psychoza, a może nie taka lekka. Leki nie działały, więc dawała inne. I wtedy byłam na kwetiapinie - malutkiej dawce najpierw. I jak wyszłam ze szpitala, nada były urojenia - trochę oszukiwałam, bo towarzystwo było dla mnie mega toksyczne. Nie dawałam sobie z nimi rady. Byłam słaba, i chorobą i własną kruchością. W domu miałam zwiększyć kwetiapinę, i zaczynało się wszystko zmieniać. Miałam wtedy abilify chyba. To nie było jeszcze zdrowie, ale był to stan znośny. Byłam też na solianie - super lek. Gdyby nie to, że okres mi zaniknął na 6 miesięcy, to pewnie nadal bym brała. Kwetiapina - według mnie, to dobry lek na poprawę nastroju. Nawet w tych większych dawkach pomaga przy depresji. Chociaż mówi się, że tak do 300mg jest działanie antydepresyjne. Wyżej ---> przeciwpsychotycznie, poniżej 200 ---> nasennie, ale chyba dużo ludzi bierze 100mg. Ja biorę 650mg, czasem 550mg, bo od kiedy waga u mnie spadła, to czuję, że ta dawka jest za mocna. Po prostu czuję to działanie. Czasem jak wezmę w krótkim czasię tę dużą dawkę to mam haj jak po dragach. Muszę odczekać godzinę leżąć, żeby wrócić do świata Niektórzy chwalą też abilify. 15mg ma działać antydeprsyjnie. Gdy tak brałam, to czułam mocne pobudzenie - no normalnie robi u mnie jakąś hipo. Także u ludzi bez takich skłonnościach, może zadzaiałać. I był taki lek ---> flupentiksol. No, złoto. Mocno poprawiał nastrój i energia do działania była.
-
Trzymaj się tam i kprzystaj z uroków tego miejsca. Nie jestm tak tak źle. Jedzenie podane jak w restauracji, nic nie musisz robić. jak palisz, to szybciej poznajesz ludz. Możesz coś robić w sali terapeutycznej. Możesz nadrobić czytanie. Jak znajdziesz sobie ciekawe zajęcia - o ile się lepiej już poczuciej - to pobyt jest czymś, co możesz dobrze wspominać.
-
Jak zeszli z benzo, to znak, że już jesteś jedną nogą w domu. Staraj się nie prosić o benzo, bo dłużej posiedzisz. Mówię to na własnym przykładzie. Jak zpytałam kiedy wyjdę, to też mówili, że około 2 tygodnie. I w sumie dotrzymali słowa. Pewnie by mnie wypuścili wcześniej, bo w sumie nic mi nie bylo, ale chcieli dojść do chociaż do 0,6 litu. I tak lit spadł jak wróciłam, zaczęłam więcej pić, moe przez to. Jestem miłośniczką wody z cytryną lub czegokolwiek, co możn wypić. Uwielbim też soki marchwiowie. Sporo tego picia u mnie, a to obniża lit. Lekarka zwiększyła o tabletkę litu więcej, a ja się bałam, że będzie chciała znowu wziąć mnie na oddział. Wiesz... im dłużej się tam siedzi, to tym bardzie jest to męczące i chcesz być tak po ludzku wolnym. Nie kojarzę ile tam jesteś. Ja byłam ok. 7 tygodni. Czy było ciężko? No, tak. Jak schodzili mi z benzo + pregabaliny. Czułam to, choć n a pocątku nie zczaiłam, że już jestem bez pregabaliny. Pegabalina to mój ulubiony lek. Cy tolerka wzrasta? Pewnie tak. Zaeży też od potrzeb. I tak do niej wróciłam, bo robi mi dzień. Pobyt trzeba przetrwać. Jak powiedzieli Ci, że zostało Ci około 2 tygodnie, jeśli będzie w miarę ok, to wypuszczą. Za tydzień zapytaj znowu, poproś o konkretną datę. Ja ich trochę męczyłam. Raz poszłam do ich gabinetu i powiedziałam, że bardzo chciałabym wyjść, bo zaraz mam urodziny i rodzina za mną płacze xD Moja lekarka, która jest ordynatorką powiedziała, że jeszcze max tydzień. I wtedy już odliczałam dni i modliłam się, żeby lit był wysoki. Był średni, zwiększyli mi, a on i tak spadł xDDDDDD Słuchaj, widzę, że głosy ucichły. To już mega sukces. Z samopoczuciem różnie jest, nawet zdrowi nie mają zawsze super hiper nastroju. Jak wyjdziesz, to będziesz w euforii przez jakiś czas. Pamiętam moje wyjść ---> no cudo. Świat jest piękny, jestem wolna, mogę iść gdzie chce, nikt mnie ciągle nie sprawdza. Te korzyści jakie mamy na co dzień, są często przez nas niedoceniane. Jesteś na leczeniu - jesteś już prawie w domy. Zleci. Tylko nie bierz benzo, bo to przedłuży pobyt.
-
Zdrówka i walcz o siebie!
-
Oytrzymanie szansy od administracji
-
Dziękuję adminon za podarowanie mi możlwiości pisania tutaj. Z Tym usuwaniem i wracaniem, to była chora akcja. Tak też się wtedy czułam. Miałam niski lit i coś się we mnie gotowało. Nie tylko w internecie. Nie będę się nad tym rozwodzić. Wracam na dawnym nicku, bo i tak zawsze się do mnie tak zwracacie Szkoda tych 4 tysięcy - ponad - postów, na dawnym koncie. To był impuls. Myślałam, że odejście pozwoli mi wrócić do lepszego, realnego świata. A prawda jest taka, że potrzebuję tego forum. Potrzebuję Was. Parę osób z Was chciało mojego powortu, co było dla mnie niesmowicie miłe. Brakuje mi często takiej zwyczajnej obecności. W innych zakatkach neta, gdzie można pogadać, był klimat niestety nie dla mnie. Męczylam się tam, nie wiedząc jak się z kimkolwiek dogadać. Nie chcę prze to powiedzieć, że to jakieś durne miejsca, tyko to, że tutaj czuję się najlepiej. I to moja przejmowanie się wszystkim sprawiło, że miałam zmienne nastroje/zmienne decyzje. Tego nie da się zrozumieć, mi samej trudno, dlatego nie oczekuję tego od innych. Pozdrawiam
-
Dołączył do społeczności: Verinia
-
Po nazwisku nie zawsze da się poznać, że ktoś jest w małżeństwie, ale takie podkreślanie jak to chyba zwłaszcza kobiety robią MÓJ mąąąż, to już raczej nie pozostawia wątpliwości.
-
Pełny brzuszek
-
Chyba się znają, a takie coś by jeszcze lepsza więź zrobiło
-
Oj ubrania stylowe i eleganckie, mocna szminka, krótkie siwe cięcie. Kropla perfum, paznokcie od kosmetyczki. Wgl to możesz przecież zaproponować dziewczynie żeby mamie zrobiła metamorfozę stylową. Ja bym się mega jarała jakbym mogła komuś szafę wymienić mówić w których kolorach i fasonach dobrze. Czad xd może by było was stać żeby mamie fundowac regularnie paznokcie, a ciuchy to nie kwestia ceny bo można ubrać się w najtańsze szmatki a ładnie. Więc wymiana szafy nie musi być kosztowna! Was w sensie mama sama czy Ty byś paznokcie płacił. A może dziewczyna ma lampę i by robiła bez problemu jej? Poproś
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane