Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
tylko że dla mnie atrakcyjność to właśnie całość, a nie wycinek „ładna buzia + szczupła sylwetka”. Nawet jeśli ktoś patrzy „analitycznie”, to przecież wygląd to nie jest wyłącznie statyczne zdjęcie twarzy, tylko to, jak człowiek wygląda w ruchu, jak się nosi, jaka jest jego mimika, gesty, postawa. Przykład: dziewczyna może mieć naprawdę ładną twarz i super figurę, ale jak chodzi sztywno, ciężko, bez wdzięku - dla mnie to natychmiast obniża atrakcyjność. Albo inna: ktoś jest obiektywnie śliczny, ale ma wieczny grymas na twarzy, minę „obrażoną na cały świat” – i to robi z tej urody coś zimnego, nieprzyjemnego. I odwrotnie: ktoś może nie mieć „idealnych” rysów, ale ma lekkość, naturalny uśmiech, pewność w ruchu, fajną postawę – i nagle jest dużo bardziej pociągający niż osoba z katalogu mody. Więc ja się upieram: atrakcyjność to nie suma parametrów z listy, tylko wrażenie, jakie robi człowiek (kobieta) jako całość. A to „wrażenie” często najbardziej robią rzeczy, które nie są oczywiste.
-
Sporo piłki nożnej wczoraj było na sportowych kanałach. Łyżwy wrzucili na płatny HBO Max chociaż miały być na Eurosport1. Puścili dopiero po 21 gdy się trening skoczków skończył.
-
Ale piszesz trochę o czymś innym, o takim patrzeniu całościowym. Ja mówię o samym wyglądzie. Nie cechach charakteru, sposobie poruszania, patrzenia, etc. Ja patrzę na dziewczyny jak każdy inny aspekt rzeczywistości, czyli analitycznie. Przynajmniej pod kątem atrakcyjności.
-
Kobitki dużo miłości i zrozumienia
-
To ja chyba nie jestem typowym przedstawicielem gatunku, bo mnie się podobają dojrzałe kobiety. Oczywiście jeśli są zadbane – ale to „zadbane” rozumiem szeroko, nie jako wieczny makijaż i rozmiar XS, tylko jako to, że ktoś dba o siebie, ma w oczach życie, energię i swój styl. Dla mnie kobiety 40+ często mają coś, czego młodsze dziewczyny dopiero szukają: spokój, pewność siebie, klasę. Mniej grania pod publikę, mniej udawania, więcej świadomości, kim się jest i czego się chce. No i rozmowa – to jest ogromnie atrakcyjne, kiedy kobieta ma swoje zdanie, poczucie humoru, pasje, a nie tylko „ładną buzię i cycki”. Jasne, że każdy ma swoje typy i jednemu będzie się podobała 18-latka, innemu 45-latka, ale robienie z czterdziestek kategorii „nieatrakcyjne z definicji” to dla mnie jakiś absurd. A prawda jest taka, że atrakcyjność to nie metryka – tylko to, jak ktoś się nosi, jak patrzy, jak mówi, jaką ma aurę. I akurat w tym wiele kobiet po czterdziestce wygrywa z młodszymi.
-
Nie napisałem, że są nieatrakcyjne. Bardziej mi się podobają młodsze dziewczyny, to normalne. Myślę, że każdemu facetowi. Tylko niektórzy muszą się bardziej nad tym zastanowić, niektórzy mniej. Ja mam słabość do łagodnych rysów twarzy, a ta robi się coraz ostrzejsza z wiekiem. To nie jest tak, że każda 20 latka mi się bardziej podoba niż 40 latka. No i ja bardzo skupiam się na szczegółach, to jest moja autystyczna cecha. Zauważam np krzywo przykręcone wielkie śruby w konstrukcji mostu. A kolejna rzecz to myślę lęk przed przemijaniem. Mając młodszą partnerkę można się łudzić, że samemu się jest młodszym.
-
Indyczek to taki misiu że same do niego lgną partnerki Xdddd Ale naprawdę mężczyźni wypowiedzcie się 40stki są takie nieatrakcyjne? (Nie pytam miczka i indora)
-
Choć już czuję nadlatujące przygnębienie i może skończy się na, leżeniu w łóżku ;D
-
Mocno się zgadzam. Przez lata miałem podobne podejście. Choć dawno temu, jak się mocno zauroczyłem, to potrafiłem zawalczyć, ale nie traktowałem tego w tych kategoriach wtedy, napęd był jakby samoistny. No, a druga sprawa, że łatwo się mówi z Twojej perspektywy, bo masz parnerkę. Jak pisałem, jeszcze rok temu bym Ci przyklasnął i powiedział, że nie ma tematu. Gorzej, jak Twoje życie się wali z dnia na dzień, zostajesz sam w wieku 40 lat i czujesz upływający czas. Widzisz, że różnica wieku pomiędzy Tobą a dziewczynami, które Ci się podobają, jest coraz większa.
- Dzisiaj
-
O tak! Nooo pewnie na tym się skończy W sensie głusza
-
@MicMic,ja bym wybrała głuszę. Jeszcze trochę i odpalimy stalowe rumaki!
-
Myślę czy wyjść gdzieś na miasto, czy do głuszy.
-
Czekam na zajecia z angielskiego.
-
@Doktor Indorzzapewne ta dziewczyna miała coś jak fobia społeczną/ patologiczna nieśmiałość. Takich ludzi jest cały ogrom, bardzo bardzo dużo. Jakaś szansa też ze coś jej się nie spodobalo towarzystwo/nudzila się i tak o. Ja bym pewnie po jakims czasie jeśli to ten powód to bym ją zjechała xd
-
Plan na dziś: Zakupy,pranie, placek ( musi być,bez względu na komentarz "dupa ci rośnie"), sprzątanie, basen i- kibicowanie Ryoyu Kobayashi
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Maat odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
@Daimo, powiem tak: moi dwaj synowie są z charakteru jak ogień i woda. Mikołaj jest - jak ja to mówię - "poderwany". Ale lubi pracować ( i zarabiać),nie boi się wyzwań.Gdzie chce,to jedzie sam. Jestem dobrej myśli, zresztą staram się myśleć pozytywnie.Zawsze. -
Witaj.Też mam takie narastające różne objawy ,trzymają nawet tydzień ,nie znalazłam sposobu.Magnez mi pomagał póki brałam regularnie .Czasem zapominałam o nim.Szkoda bo dobrze działał.Sport też ,spacery.Aktywnosc mi pomagała .Wszelkie zajęcia fizyczne.Nic nie minęło, ale to były takie działania wspierające,doraźne .
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
Mateina (Yerba Mate herbaty)
Doktor Indor odpowiedział(a) na blitz temat w Medycyna niekonwencjonalna
Nawet. Nic. Ja w jakimś dobrym sklepie kupowałem, znajomy znalazł. No i jemu ta moja yerba dawała kopa. Więc może ja defektywny jestem No to jest jakaś opcja, tak się wybieram, wybieram, i w końcu się wybiorę, zobaczysz -
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
Nawet kibla nie było? To coś źle tam się wydarzylo albo sprzedali Ci ususzona melisę a powiedzieli że to yerba. Nie znam osoby której yerba by nie pobudziła. U mnie tak przy 2-3 zalaniu już jest zdecydowany "kop". Wbijaj do mnie do Ci przygotuje napar że z kapci wyrwie
-
A czasem wprost przeciwnie Ja jestem osobą, która w dzieciństwie nigdy się tak naprawdę nie liczyła, i to mnie chyba wyczuliło na wrzody na dupie – odbieram bycie wrzodem na dupie jak przekraczanie moich granic. Ale to nie jak ktoś zabiega o kontakt (to jest spoko, sam jestem słaby w utrzymywaniu kontaktu :/) tylko jak mówię na coś „nie”, a ktoś dalej wrzoduje. Więc jestem słabym klientem BTW, wrzody na dupie kojarzą mi się z inną historią, gdy zrobiłem ex kąpiel w olejkach eterycznych, tylko chyba za dużo ich nalałem i za mało (albo w ogóle) nie wymieszałem z wodą, więc osiadły na dnie a ona dostała poparzeń chemicznych na pewnej niewymownej tylnej części ciała, i nie mówię o plecach… To też racja. W ogóle uważam, że trzeba najpierw nauczyć się być samemu ze sobą, żeby umieć być z kimś innym. A że ja się często czuję samotny to inna sprawa, ale to nie jest samotność, którą ktokolwiek może wypełnić – czy to najbardziej kochająca partnerka (a prawda jest taka, że nikt mnie nigdy nie kochał tak bardzo, jak kocha mnie ona), czy znajomi, czy jakakolwiek inna relacja. Cała moja tożsamość jest zbudowana na rdzeniu samotności i to jest kwestia dzieciństwa a nie czegokolwiek, co mogę zrobić z tym w dorosłości. Nigdy nie pamiętam, żeby było inaczej, więc musiałem się nauczyć z tym żyć.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane