Skocz do zawartości
Nerwica.com

MicMic

Użytkownik
  • Postów

    2 063
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez MicMic

  1. MicMic

    Jezus...

    He? Nie wiem jakim rozumowaniem doszedłeś do tego, że za krematoria odpowiedzialne jest bycie racjonalnym, hmmm.
  2. MicMic

    Jezus...

    To moja najlepsza przyjaciółka, więc zawsze pisze ją wielką literą.
  3. MicMic

    Jezus...

    Nie trudź się, to bezcelowe. Oni zawsze znajdą jakieś tłumaczenie ad-hoc. Jak się nie uda, to będą gadać, że to tajemnica, bóg tak chciał, zmień optykę, nie patrzysz sercem i inne gówna. Rzyg. Dla nich jednostka się nie liczy, racjonalność się nie liczy, Prawda się nie liczy, liczy się tylko żeby dalej móc wierzyć w to, co daje bezpieczeństwo, nadzieję etc.
  4. Mnie hałasy na klatce stresują, albo wkurwiają, w zależności od stanu emocjonalnego. Aktualnie wszystkie dźwięki wywołują we mnie lęk. Zaraz wjadą słuchawki albo Zatyczki.
  5. MicMic

    X czy Y?

    Śnieżki Lęk czy smutek?
  6. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Ciąg dalszy szaleństw wewnętrznego bachora. Na zmianę silny lęk i smutek.
  7. No któryś z tych tam krajów. Irak?
  8. Wystarczy, że ktoś j wkurwi Co ty masz z tym statusem? Jak się go mierzysz? Domyślam się po innych wypowiedziach, że majątkiem xd Niezbyt to dobry predyktor czegokolwiek...
  9. Nic. Jestem w trybie przetrwania od poniedziałku.
  10. MicMic

    Jezus...

    Natchnione przez szatana xd. Kurde, miałem na kulturoznawstwie całe pół roku o Biblii, ale gówno pamiętam. Ale z tego co mi się jarzy, to o tym, co zostało umieszczone w Kanonie decydowali biskupi na synodach.
  11. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Sama jesteśmy rozrywką chyba.
  12. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Aha, w sensie ze nikt go nie zmuszał? To tzw. wolność zewnętrzna. Jest jeszcze coś takiego jak wolność wewnętrzna i to ona jest w sumie kluczowa. Bo jeśli ktoś nie jest wolny wewnętrznie, to w sumie to, żeby wolny zewnętrznie, nie wiele zmienia.
  13. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Hmmm. Jak definiujesz w takim razie pojęcie wyboru? Teraz niesamowicie modne jest podkreślanie wolności, jakby to był jakiś aksjomat, pewnik. Taka uniwersalna riposta, szczególnie włamie wśród psychologów, coachów etc. A to tak na prawdę jedno z najbardziej tajemniczych pojęć, o czym niejednokrotnie pisałem.
  14. MicMic

    Dzisiaj czuje się...

    Z tym wyborem to bym nie przesadzał. Wybrać to można napój do obiadu. Myślę, że ten kto decyduje się na taki krok nie ma innego wyjścia, albo go po prostu nie widzi. Na jedno wychodzi.
  15. To było przed przedszkolem jeszcze. Czy mnie zostawiła, to nie wiem. To pamiętam najwcześniejsze, jeśli chodzi o tego typu zdarzenia.
  16. MicMic

    Co o mnie wiesz?

    Nie wiem, nie widziałem, powtarzam tylko wyznania @little angel
  17. MicMic

    Co o mnie wiesz?

    Niestała, często skrajna, robi ładne zdjęcia.
  18. MicMic

    Co o mnie wiesz?

    Ma średnie, ciemne włosy i dużą dupę. Solipsystka, zdaje się. Ups, to było o little angel
  19. Tak mi się skojarzyło takie jedno zdarzenie z mojego dzieciństwa. Już niby o nim rozmawiałem na terapiach, ale się podzielę. Nie wiem czy to trauma, czy co. Nie wiem czy to, czego często doświadczam, w szczegołności w bliskich relacjach, to echa właśnie tego wydarzenia. Może tak, może nie, może po części. W każdym razie, miałem jakoś między 3 a 4 lata. Dobrze to pamiętam, więc musiało to zrobić wtedy na mnie wrażenie. Mieliśmy się przeprowadzadzić wraz z rodziną z Warszawy, od dziadków, do mieszkania w innej miejscowości, gdzie mama dostała pracę. Z jakiegoś powodu mama musiała tam jechać wcześniej. Pamiętam, że poszedłem z mamą, możliwe, że ze starszym bratem i dziadkiem, na dworzec. Mama pojechała (chyba z bratem?), ja zostałem sam z dziadkiem. Pamietam, że to było jakieś dla mnie dosyć zaskakujące, nie potrafiłem sobie z tym jakoś poradzić. Musiałem sygnalizować, że nie chcę. Pamiętam jeszcze, że albo płakałem, albo złościłem się na dworcu i dziadek kupił mi jakiś samochodzik (pamiętam do tej pory, biała karetkę pogotowia :D). No, ale chyba tylko na chwilę udało się odwrócić moją uwagę tym upominkiem i musiałem znowu zacząć ryczeć. Pamiętam, że dziadek mnie jakoś skarcił, że przecież dostałem zabawkę, czy cos takiego. Więc chyba się uciszyłem, żeby dziadek nie był zły. I taka to historia. Z punktu widzenia dorosłego głupota, bo zapewne wszyscy mi tłumaczyli, że mama nie zniknie, że ma ważne sprawy, że za jakiś czas pojedziemy do niej, albo sama wróci. etc. Ale to dla dziecka bez rozwiniętej kory przedczołowej zapewne gówno znaczy. No, ale kto wtedy się tym przejmował.
×