MicMic
Użytkownik-
Postów
2 055 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
-
Chyba tak do końca nikomu ufać nie można... Tak na sto procent. Niekoniecznie musi Ci odrazu wbijać nóż w plecy.
-
Już dziś sporo zużyłem. Coś nie moge znaleźć Xanaxu, miałem go na takie ekscesy. Trochę straciłem dziś kontrolę nad swoim umysłem. Dorosły we mnie poszedł sobie na przerwę, a przyszło wielkie bobo Bobo czuje milion razy mocniej I perspektywę ma wąska jak szpara w drzwiach Nie ma żadnej sprawczości Jeden fałszywy krok, a wszystko zniknie.
-
Jakaś derealizacja to może, chuj wie
-
Ojojoj Ojojoj Chyba nie miałem tak od rozstania... Teraz to mi łzy do oczu nachodzą.
-
Ojojoj Ojojoj źle źle Nawet to końca nie umiem stwierdzić co mi jest... Się jakoś wszystko rozpada na kawałki... Płytki oddech... Niczym się nie mogę zająć... O /cenzura/ chodzi... Jakbym za szybą Się znajdował niezbyt widzialną W takich momentach starałem się pisać pamiętnik, czy coś w tym rodzaju Ale czuję się jak sparaliżowany Ludzie zdają się być jak zombie
-
Może zacznij od podcastow na dowolny temat? O literaturze? O filozofii? O kinie? O teatrze? O psychologii? W sumie temat bez znaczenia, skoro dopiero zaczynasz szukać hobby, to trzeba po prostu próbować, aż coś Cię choć trochę zainteresuje. Podcastów owych nie trzeba 'robić'. Po prostu się coś, nawet biernie, zgłębia.
-
Tak. Tu nie chodzi o urazę.
-
Nie wiem, to chyba raczej echa trudnych rzeczy z dzieciństwa. Przynajmniej intensywność emocji o tym świadczy. Bo to jest jakiś bardziej ogólny ból, że przypominają się wszystkie w miarę świeże, ważne relacje. To pewnie racja. Żal jakiś na pewno, ale niekonieczne tak intensywny, jak to, co dziś się ze mną dzieje. Trochę się sypię.
-
Ajć, popatrzyłem na moje misie z dzieciństwa i zacząłem ryczeć jak pojebany. Jakieś mam flashbacki mojej byłej, (którą myślałem, że mam już przepłakaną), mojej matki, moich crushow. Nie wiem ocb.
-
Ale Ty to doraźnie bierzesz, jak Xanax?
-
Wrócił mi poranny, dosyć silny lęk. W nocy się wybudzałem kilkukrotnie. Nieciekawie.
-
Nooo, wielki Mic tak mówi! Klękajcie, biedne stworzonka!
-
Ale to ludzie wymyślają owe dogmaty, więc wypadałoby żeby były wewnętrznie spójne.
-
Same here.
-
Jakiś taki smutek, pustka i lęk. Czyni nihli novi, brakuje jeszcze tylko złości do palety najczęściej przeżywanych przeze mnie emocji.
-
Zależy w jakim mieście, czy ma swoje mieszkanie etc.
-
W 80 chociaż nie było najebane tyle szyldów i reklam. Nie było tyle syfu do kupienia, który i tak się zaraz rozjebie. Szaro i buro było, ale co ciekawe, jako dziecko tego w ogóle tak nie pamiętam. Nie znałem innego życia po prostu, więc nie było z tym problemu.
-
To jest słabe określenie. Jestem uczulony na nie. Z resztą nie o to chodzi, można być dobrym człowiekiem czy tak ojcem, a nadal nie być w stanie zapewnić bytu swojej rodzinie. Nie czyni to z kogoś z automatu złego człowieka. Zły to jest Musk, Trump, Bezos, Putin czy inne zjeby.
-
Nie uważam, że w ogóle istnieje coś takiego jak "prawdziwy mężczyzna". Co to za jakieś dziwne role i oczekiwania społeczne jak sprzed 50 lat. Bo jak ktoś nie jest w stanie zapewnić swoim dzieciom dobrego życia, to się automatycznie staje fałszywym mężczyzną? Wtf