Feminizm to dosyć szerokie pojęcie, więc nie redukowałbym go, jako pewnego zjawiska, jedynie do działań feministstycznych celebrytek.
To tak jakby redukować całą psychologię, jako dyscyplinę nauki, do głupich poradników zalegających na pólłach w empiku i poppsychologicznych rolek z tik toka.
Choć akurat Środa to niegłupia kobieta, prowadziła u nas zajęcia w instytucie filozofii, choć akurat nie chodziłem do niej na nic.