Nie jestem infantylny, cokolwiek masz na myśli, ale mam głębokie zranienia, które, przynajmniej na tę chwile, uniemożliwiają mi zajmowanie się dziećmi.
Nie oszczędziło, ale pewnie w inny sposób. Mnie nikt nie zdradził. Nie mam też stanowiska, prestiżu, kariery, pieniędzy etc.
Jeśli żona Cię zdradziła, to po co z nią jesteś?
To prawda.
Jakkolwiek nie jestem solipsystą, to nie da się tak łatwo stwierdzić, że solipsyzm, czy tam szerzej idealizm, jest fałszywy. Nie zrozumiałem, co masz na myśli w dalszej części wywodu
xD zajebisty argument
Ok, rozumiem intencje. No filozofia jest dla mnie ważna, więc jak ktoś ją obraża, to siłą rzeczy to biorę do siebie Mówisz mi, że to, czemu poświęciłem dużo czasu w życiu, to bełkot i nic nie warte, to dziwne by było żeby nie wziął tego osobiście
Nie wiem czy ktoś definiuje bełkot tak formalnie na pewno to, co teraz napisała jest już bliższe prawdzie. Raczej po prostu się przyjmuje, że bełkot nie ma żadnego sensu logicznego. O niczym nam istotnym nie mówi. Ale zdania fałszywe mają sens. Stwierdzają, że dany stan rzeczy nie zachodzi. Np. jeśli stwierdzimy ze fałszem jest to, że istnieją pegazy, to to nam daje realną widzę o świecie. Albo będziemy orzekać fałsz o zdaniu 'pada teraz deszcz' - to też da nam istotną informację o świecie. A zdanie bełkotliwe nic nam nie daje.
Już o mnie się nie martw, będę miał z kim się, dogadywać. Nie zależy mi bardzo żeby rozmawiać na, filozoficzne tematy z nie-filozofami, którzy dodatkowo się mądrzą na tematy filozoficzne i nu potrafią dyskutować bez obrażania.
To tak jakby specjalista od powiedzmy automatycznych skrzyń biegów miał wysłuchiwać gadania randomów z netu i znosić uwagi, że gada głupoty. Nie warto tracić nerwów i czasu.