MicMic
Użytkownik-
Postów
1 978 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 76
-
Hmm ciekawe. Pewnie to jeden z wielu elementów, który sprawia, że się zakochujemy. Dla mnie ogólnie wszyscy śmierdzą. EDIT: Tak sobie przeglądam na necie i w sumie niespecjalnie jest jakiś konsensus naukowy w sprawie tych feromonów u ludzi.
-
Taaa naaa pewno. Poproszę o źródełka tych rewelacji. Z resztą nawet zakochanie nie jest dobrze zdefiniowane, to jak to sprawdzić?
-
Xd ooo tak bym mógł. Jeszcze czerwony dywan dla Pana i hostessy. Potem jakiś typo kompletuje mi zakupy, a ja odjeżdżam z dziewczynami w nieznane
-
Ja się nie zakochuję po feromonach xd chyba. Nie chodzi o mycie zębów, mogły myć a ja i tak czułem jakiś zapach nieprzyjemny. Mam jakąś dużą wrażliwość sensoryczną, odkąd pamiętam.
-
Czyli mówicie, że na tych parkingach można sobie wjeżdżać na wyjebce? Nie brać w ogóle bilecików?
-
Ma całkiem ciekawe przemyślenia. Wydaje się, że ma pewna głębię
-
No, trochę motywuje, dlatego coś tam się ruszam, ale to jest zupełnie inny rodzaj motywacji.
-
Ciekawe, ja tak w ogóle nie mam. Na pewno nie wysiłek dla samego wysiłku. Lubiłem grać w piłkę, owszem, no ale nie dlatego, że się męczyłem. Lubiłem kontakt z piłką. Poczucie władzy nad tym małym obiektem. Ale nie fakt, że się męczę. Lubię się wspinać, ale raczej nie dlatego, że się męczę, tylko znowu chyba chodzi o sprawczość. Rower lubię, bo... daje mi poczucie sprawczości :D, że mogę gdzieś dojechać o własnych siłach. Daje poczucie wolności. Nie chodzi mi w ogóle o samą jazdę i zmęczenie. Dlatego w ogóle nie mam jakiejś motywacji do trenowania, do bycia coraz lepszym w czymś. W ogóle idea bycia w czymś coraz lepszym jest mi zupełnie obca. Te wszystkie aktywności są dla mnie jakoś środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Mogę się męczyć, żeby jakoś wyjść poza siebie, tzn. np coś stworzyć pięknego, kogoś uratować, ulepszyć coś, do czego mam emocjonalny stosunek.
-
Nadal nie rozumiem co Ci sprawia przyjemność w bieganiu. Czy po prostu to już jest nieredukowalne? Dlaczego bieganie, a nie chodzenie, jazda na rowerze czy cokolwiek innego?
-
Właśnie sobie grzane piwo przyrządziłem i konsumuję. Do tego kokolejny odcinek "scen z życia małżneskiego". Jest ok.
-
Zawsze możesz się wypisać Nie no, różne mogą być motywacje do biegania, niekoniecznie przyjemność z tym związana. Dopytuję, bo to dla mnie trochę abstrakcyjne, mi wysiłek sam w sobie, bez jakiejeś ważnej dla mnie idei nie sprawia za dużej przyjemności Spoko
-
Ale o ci chodzi? Jak będę chciał, to się będę zastanawiał. Zajmij się sobą.
-
Nie złośliwie, po prostu zastanawia mnie jej motywacja, bo często o tym pisze. Jest mnóstwo zdrowych rzeczy, których nie robimy, więc to trochę za mało.
-
Też bym przeżywał. Pamietam jak przeżywałem, jak mi samochód zholowali, chciałem na straż miejską iść uzbrojony.
-
Po co Ci to bieganie? Tak to lubisz?
-
Znowu się czuję jak pijany. Chyba ta wenla brana rano zamiast wieczorem to nie jest jakiś super pomysł jednak. Albo to wina pregabaliny, ale 75 s dwóch dawkach takie efekty? Hm I co tam ćwiczysz? Klatę i biceps? Siłownia jest mocno nuuuuuuudnaaaaa
-
Xd, pudło. W ogóle zmysł zapachu jest dla mnie mało istotny. W sensie mam bardzo wrażliwy, ale wyczuwam po prostu że coś śmierdzi bardzo łatwo, często nie mogę blisko ludzi przebywać, bo drażni mnie ich naturalny zapach, albo zapach perfum, które stosują. Większości dziewczyn, z którymi się celowałem, miałem wrażenie, że brzydko pachnie z japy xd Ogólnie piękno postrzegam wzrokiem i słuchem. Węch i dotyk jakoś mam upośledzone xd
-
Śniło mi się, że ktoś mi powiedział, że śmierdzę xd
-
Ja z kolei wyczytałem, że w przypadku leczenia depresji ma skuteczność porównywalną z placebo i w stanach w ogóle nie jest dopuszczony...
-
Oj, no trzebaby to zniuansować. Wiadomo, że jak ktoś w tej chwili cierpii katusze, szczególnie bardzo intensywne, to nie będzie miał przestrzeni na pomoc innym.
-
Niczego się tu nie nauczę, to jest wtórny projekt, jak 99 procent w branży. Tego kodu, który muszę tam stworzyć napisałem się miliony razy. Gdyby nie AI, to bym się nie podjął. Jest dobre w analizowaniu kiepskiego kodu, ale już gorsze w tworzeniu swojego. Zgadzam się, że jest spoko do tworzenia szybkich skryptów i niewielkich programików. Ale tylko do tego i nie jest to tylko moje zdanie. Używanie do takich rzeczy c++ to jak używanie rakiety żeby dostać się do sąsiedniego województwa Hmm, mnie asembler w ogóle nie uskrzydla, dobrze, że po studiach już nie musiałem używać. Za duży narzut kognitywny na szczegóły, ja się łatwo mylę, tak samo jak nie lubiłem się z algebrą na studiach. Mnie uskrzydla F# i Haskell - szkoda, że niszowe w branży.
-
Też w trudnych chwilach myślenie o samobójstwie daje mi ulgę.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 76