Skocz do zawartości
Nerwica.com

Niewkopomonowana

Użytkownik
  • Postów

    612
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Niewkopomonowana

  1. Sprzątanie i gotowanie, makijaż i fryzura. Chcę coś narysować, a potem koniecznie książka. Mam niecały miesiąc na przeczytanie 4 książek. Może dla niektórych to na luzie do wykonania. Jednak ja często się rozpraszam, przychodzi wieczór, zaczynam czytać i po kilkudziesięciu stron zasypiam... Mamy jechać z bratem na miasto i do kawiarni, ale chyba obojgu nam się odechce, tak czuję.
  2. Jeśli ktoś śmie powiedzieć, że mam niebieskie oczy to przez dwa dni będzie turlał beret, a przez kolejne dwa ma zamiatać pustynię. Mam na to zaklęcia
  3. Byłam na zakupach i było śmiesznie. Lubie z kimś robić smieszne dziwne akcje, ale do granicy normalności prawie jest spoko.
  4. Bardzo ładne, przenikliwe oko. I makijaż mi się podoba Ja jestem wiedźma i nic im nie wyrywam..kocham koty i koty mnie też
  5. Zielononiebieskie, zmieniają się od światła
  6. Taki mi się wymyślił i do mnie pasuje uważam
  7. Dobrze. Piję yerbę i czekam aż pójdziemy na miasto. Oglądam ostatnio pewną gotycką Austarlijkę z pokolenia Z. Ma ciekawe przemyślenia na temat społeczeństwa obecnego. Trochę wieści i komentarzy, co ludzie publikują i opowiadają na Tik Toku, głównie z Ameryki. Nie siedzę na Tik Toku, ale dobrze wiedzieć, co młodzi teraz robią i myślą. Czasem mnie to przeraża, no cóż. Jestem tylko minimemalsem, prawie Z. I to wszystko co się dzieje z ludźmi jest ciekawe, ale jednocześnie szalone.
  8. Dziękuję, bardzo miło słyszeć, że się cieszysz z mojego powrotu. Dalila jest naprawdę zaangazowana. Dokładnie nie wiem o co poszło, ale uważam, że jej uczucia są ważne i powinno zostać to wyjaśnione. O ile wroci, czego bym chciała
  9. też jadłam wczoraj kurczaka, z ziemnikami marchewką z groszkiem i szparagówką, a potem dwie miarki białka z wodą i resztkę arbuza (uwielbiam arbuzy)
  10. Po chyba dwóch tygodniach, na latudzie, po zmianie jej z kwtiapiny, dostałam małej psychozy, mocnych urojeń. NIe trwało to długo. Potem czułam się normalnie. Jednak musiałam zmienić na coś innego i zaczęłam antydepresant. No cóż, depresja trwała wtedy rok i miałam jej serdecznie dość, więc była wtedy ochota zmiany, choć niestety zaczęła się mania, bo zaczęłam brać reagilę. U mnie ciężko z lekami. Bardzo. To nie jest zły lek. Nie miałam długo urojeń, no ale szybka zmiana jej na reagilę nie wpłynęła na mnie dobrze, wpłynęła na kolejną hospitalizację, gdzie przed nią zrobiło się niebezpiecznie dla mnie i dla moich bliskich. Wolę już czuć lekki (powtarzam lekki) poziom depresji, niż wariować, zapraszać nieznajomych, gdzie dostałam niespodziankę (dopalacz) i na szczęście policja, która mnie poszukiwała znalazła mnie i zawiozła do szpitala w innych mieście, gdzie wtedy byłam. Ta choroba to szaleństwo. Zwykłe/niezwykłe szaleństwo. NIe ogarniam tak często tego. Chcę namiastki normalności.
  11. dobre spanie i dobra kawa, potem lecę z kuzynkami na miasto, chcę coś kupić O. Nie wiedziałam, kiedy przyjedzie, ale rysunek i życzenia na kartce dostała najpierw przez komunikator, a teraz ma go już. Mówiła, że się wzruszyła życzeniami Po prostu kupię jej perfumy Billie E. - też jest fanką. Chyba będzie w szoku, nie wiem, czy nie jest za młoda. NIe wiem od jakiego wieku obowiązują perfumy, ale to chyba nic szkodliwego. Dawanie prezentów sprawia mi radość. Zawsze tak miałam.
  12. Zawsze mam na sobie słuchawki i słucham czegoś, co pozwoli skupić mi się na zakupach i dobrze czuć się, gdzie wszędzie są krzykliwi ludzie. Udało mi się w ten sposób uniknąć zaczepek mojego sąsiada, choć nie zawsze, bo potrafi do mnie machać, że chce koniecznie porozmawiać, ale z nim się nie da skończyć rozmowy, nawet w biedronce. Często go widzę. Ostatnio też znajomy, którego ledwo kojarzy zaczyna ze mną gadkę po raz drugi, choć mu powiedziałam, że nie mam czasu. Za drugim razem przytula mnie i pyta czego tak ciągle słucham w tych słuchawkach. No tak, dość delikatnie powiedziałam, żeby odszedł. Słuchawki zatykają mi uszy, bo ci ludzie są natarczywi, nawet obcy. NIe chcę ich słyszeć. Porozmawiam tylko wtedy, gdy mam ochotę. Może w ten sposób narażam się na samotny tryb wychodzenia z domu. To jednak ja i mój styl życia/funkcjonowania.
  13. Ha, no tak. Lubię rozmawiać z ludźmi, ale nie lubię być "przytrzymywana" zbyt długo. Robię to przelotem, potem lecę dalej, mogę pogadać z kimś innym, ale tylko wtedy, gdy to "czuję". Kiedy mnie ktoś zaskoczy, i wiem że rozmowa potrwa zbyt długo, np. gdy ktoś mnie odwiedza. Muszę się dobrze nastawić i może być przyjemnie. NIe lubię niespodzianek, potrzbuję chwili, by się nastawić na dłuższą gadkę, a czasem potem mówię, że jestem śpiąca, jeśli jest już "późna" godzina. No cóż, zależy kto to jest. Jeśli ktoś mnie dobrze zna, to wie, jak działam. MOgę opowiadać historie, dobrze prowadzić konwersację, a czasem siedzieć i słuchać lub siedzieć i nie słuchać. Natomiast okropnie nie cierpię telefonów. A właśnie będę musiała zadzwonić, gdzie rozmowa potrwa minutę, a mnie to tak dobija. Mam jakąś dziwną przypadłość - nie dzwoń, napisz!
  14. Dziękuję, że pozwoliliście mi wrócić. Tamten czas mnie przerósł. Myślałam, że jestem obserwowana - wszędzie. To nie jest wymówka, mogłam zostać i tylko usunąć zdjęcia, bo zdjęcia moje są tutaj zbędne, a dla mnie kolejnym powodem potem, że czuję, że to już za dużo. Nic dziwnego w sumie, że zaczęłam czuć, że coś mi grozi --> jakiś stalker przykładowo. To była moja wina. Te zdjęcia nie pojawią się tutaj, jak nigdzie indziej, bo proszę się o urojenia ksobne, albo o dziwnych ludzi wokoło w internecie, czasem na żywo mnie zaczepiają. Skłonność do urojeń nie pomagają, to niestety/stety nie dla mnie. Muszę pozostać anonimowa, przez co nie lubię wystawiać się na pokaz w internecie poza tym tutaj forum. NIe można jednak nigdzie czuć się do końca bezrefleksyjnym i ślepym - internet to wylęgarnia dziwnych osób i mam już za sobą pewne z tym związane doświadczenia. To brzmi jak tłumaczenie się? Tak, jest nim. Chcę, żebyście wiedzieli, że to nie chodziło o ten wątek perfumy, choć tak to mogło wyglądać. To było uczucie, że muszę uciec, bo ktoś mnie dopadnie. Dziwnie brzmi, wiem. Bycie w głowie urojeniowej jest jednak często niedorzeczne. Dobrze, że szybko przeszło. Forum śledziłam, i chciałam wrócić, ale nie za wszelką cenę. Musiałam parę swoich wad i postępowań rozkminić. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Chciałabym to obiecać, ale to nic nie zmieni. Muszę nad sobą pracować i też być bardziej ludzka/empatyczna, bo to nie "Tylko" internet, tu są ludzie z uczuciami. Tak jak i ja jestem tylko jakimś tam człowiekiem, ale wiem, że można mnie nie lubić, bo zdaję sobie sprawę, że bywam zarozumiała, lub obrażam. Tak, tak się zdarza. I chcę to zmienić. Coś po drodze mnie taką "zrobiło". Jeśli kogoś uraziłam, a pewnie tak było, to przepraszam. Wiem, że historia może się powtórzyć, ale może tym razem obejdzie się bez przesady.
  15. No ostatnio miałam urojenia, więc nie było miło. Teraz urojeń brak, a z nastrojem bywa różnie, ale bez zbytnich przesad w jedną, czy w drugą stronę A Ty jak tam? Pewnie lepiej. Można być młodym, będąc starym
  16. Wiesz, okay, możesz mnie nie lubić. Nie zależy mi na tym. Jednak wolałabym, gdybyś zajęła się własnymi sprawami, a nie moimi. Ja nie pisze o Tobie, ani do Ciebie. To nie takie trudne. To forum dla każdego. Łatwo rozmawiać z ludźmi z którymi się ze wszystkim zgadzamy, ale rozmowa z kimś różnym od nas i naszych upodobań może być trudne dla niektórych. Sama często komentuję kogoś, oceniam, ale potem wiem, że było to w ogóle niepotrzebne. Jeśli nie będzie tutaj osobowości różnorodnych, to myślę, że może być "martwo". Taki jest świat i warto się go uczyć.
  17. Kotek przychodzi prawie codziennie. Przedwczoraj spał i mnie z 6 godzin, a dziś zjadł trochę i poleciał A Ty jesteś nowy, czy to nowy Nick, albo po prostu słabo kojarzę?
  18. Czytam książkę z biblioteki "Mądrość psychopatów". Dobrze się czyta
  19. Ale akurat nie Ty o tym decydujesz.
  20. czekam na przyjaciela, który pojawi się, mam nadzieję.
  21. Gdybym wróciła do tych czasów z moją obecną wiedzą i doświadczeniem i praktykowaniem pewnych zachowań wśród ludzi, to mogłabym odwrócić role w szkole, gdzie potrafię stać się największym gnębicielem ludzi, którzy prześladowali mnie od 5 klasy podstawówki. W 2010 miałam 15 lat, byłam chorobliwie przestraszona ludźmi, zwłaszcza w mojej klasie, gdzie czułam się niepewnie, bo byłam odrzucana. Dlaczego? Teraz myślę, żę dlatego, że byłam "inna". Ludzie jakoś to wyczuwają,a wtedy było to hejtowane, teraz też tak jest. Więc dumnie mogłabym odszczekać takiej osobie mocno, żeby przystopowała z komentarzami na mój temat. NIe czułabym lęku przed tym gimbalistami. Nie, po prostu żyję jak chcę. WYbrałabym inne liceum i poszłabym w kierunku bardziej kreatywnym, ewentualnie humanistycznym. Choroba by się ujawniła, choć pamiętam, że już w wieku 16 lat zdiagnozowała mi lekarka ChAD. Uczyłabym się bardziej, to byłoby ważne. Żałuję, że głowę zajmowało mi to, czy ludzie mnie lubią. NIe, nie, nie. Oni byliby dla mnie już niczym. Zranili mnie, ale to i tak dosięgło ich z tego, co wiem, a jedna hejterka ma już przewalone w życie. Ja już do niej nie czuje nic, ani gniewu, ani sympatii. Wiem kim jest i niech sobie będzie. Jest kilka domów ode mnie i nawet jak tamtędy idę, to czuje spokój. 2010 - nie. Wolę już być tutaj. NIe chciałoby mi się wracać tam. Lecę dalej - do przodu. Starzeję się i jest ok.
  22. Czy dała coś pozytywnego? Pierwszy wybuch manii, przestawił mi coś w głowie, co było lękiem społecznym. Lęk społeczny rozpadł się na kawałki. Czasem będąc w depresji i gdy dopada mnie lęk, to nie mam ochoty na ludzi, ale gdy muszę to robię to. Czasem czując lęk, czasem nie. NIe lubię mieć depresji, ani nie lubię mieć górki, bo zachowuję się wtedy okropnie, dziwnie i czasem obrażam ludzi, kiedy na to nie zasługują. Coś się zmieniło. Empatia jest mniejsza, czy większa? No widzisz, u mnie zależy to od fazy. Wiem, że potrafię łatwo spalić mosty. Jedni potrafią to zrozumieć, mimo że wcale nie muszą. Robię mnóstwo bezmyślnych błędów. Nie lubię swoje choroby, ale innej rzeczywistości już chyba nie znam. Zawsze miałam przeróżne problemy psychiczne jeszcze przed diagnozą, a zwłaszcza lęk społeczny i poczucie niezrozumienia, bo nie zachowuję się konwencjalnie. Wkurzały mnie zawsze normy społeczne i zasady. To nadal jest we mnie. NIe mogę się ocenić. Nawet nie umiem. Nie lubię nikogo ranić, ale raniłam, to pewne. Czy to dlatego, że pamiętam całe życie prześladowanie mojej osoby w czasach szkoły. Nie potrafię przez to zaufać ludziom do końca i mam często dość tego, że nie umiem żyć jak inni. Choroba daje mi więcej kreatywności, potrafię coś napisać i dostrzec głębiej, co nie oznacza, że jestem lepsza. Funkcjonuję tak jak potrafię. Już nie będzie zmiany leków. Biorę to samo. Lepiej nie będzie. Może być za dobrze, co robi ze mnie hejtera i głośną, nieznośną osobę. Dużo ludzi lubi ten stan. Ja nie widzę się dobrze w tym, bo jest to tylko chaos, pobudzenie, brak snu i gadatliwość niepotrzebna. Zagubienie, wiecznie niezrozumienie. Nie umiem rozmawiać. Muszę dostosowywać język do innych. Gdy gadam po swojemu, to jest to zbyt ekscentryczne, więc skazane na milczenie i dyskomfort innych. Różnimy się ludzie. Gubię się w tym. NIe potrafię kochać bliźniego. Jednych mogę lubić, inni są mi obojętni, a czasem ktoś wkur$#@ Kiedyś byłam cicha i niepewna siebie. I wiecie co? Słyszałam, że powinnam więcej mówić, więc zamknęłam się w sobie jeszcze bardziej. Dzisiaj słyszę - wystarczy, nie mów tyle. Ludzie chorzy zwykle są nierozumiani, często wyśmiewani. Nauczyłam sobie radzić z tym, ale mogę przesadzić.
×