-
Postów
1 902 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Miałem koszulkę „dawca orgazmów” i w sumie nadal mam, ale nigdy jej nie nosiłem, bo jak kupiłem to stwierdziłem, że w sumie jest cringe'owa
-
Ja nie umiem (i nawet nie chcę) tego świadomie stosować. Jedynie staram się rozpoznawać te techniki, gdy sam jestem w ten sposób manipulowany.
-
Delikatnie sugeruję, że najlepiej dla ciebie będzie, jeśli zaprzestaniesz już udzielania się w tym temacie. Jednocześnie to jest mój ostatni wpis w tym temacie.
-
Więc stąd ta wrogość. Życzę ci, żeby udało ci się to kiedyś przepracować. W krótszych się mierzy. No a kto tu monologi prowadzi? Podpowiedź: nie ty. Dziobem nie pokażę, bo dziobem pokazywać jest nieładnie. Nie podpowiadaj, bo to nie jest taki zły pomysł. A to akurat podstawy manipulacji są. Najlepiej żeby manipulowany sam doszedł do takich wniosków, do jakich chcesz, żeby doszedł. Sam, ale pod wpływem np. odpowiednio skonstruowanych przez ciebie pytań. Bardziej w nie wtedy uwierzy niż wtedy, gdy zostaną mu one narzucone.
-
Mieszkają we mnie dwa wilki. Jeden chciałby napisać: Dalila, opanuj się, jesteś wśród ludzi. Drugi chciałby wspomnieć, że jak chomiki pękają, to się je taśmą owija, i że może są tutaj jakieś analogie. Ale chyba tym razem wygra jednak ten pierwszy. Pozory, te sprawy.
-
To prawda, trzeba zablokować.
-
No ale jest różnica między delikatnym i humorystycznym podszczypywaniem (jak tu) a tym, co było wtedy. Poza tym ten dystans mierzy się w innych jednostkach. „Do siebie” to tu pisze na tym forum inna osoba
-
Nie było tam nikogo wartego wykorzystywania, choć przypomniał mi się jeden dialog. Wchodzi do nas do pokoju (do managerów) pracownica jednego z nich (nie moja). – Przyniosłam ci raport z… – Nie widzisz że jestem zajęty? – To ja ci go tu położę na biurku Wychodzi. Jej szef, do siebie, pod nosem: „Sama byś się mogła tu na tym biurku położyć”. No ale takie teksty nie wychodziły poza nasz pokój. Zastanawiam się do czego mógłbym ich wykorzystać. Do parzenia kawy?
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
-
Poprzestałem. Nie będę demoralizował dzieci Natomiast o ile w obecnej pracy atmosfera jest czystsza, niż w poprzedniej, to w poprzedniej mimo wszystko dobrze się z tymi zwyrolami dobraliśmy (choć szef twierdził, że to ja ich zepsułem, ale on też był zwyrolem, i nie mówię tego pejoratywnie).
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
O kurde, szykuje się degustacja parówek. Grouchy jest femboyem? -
A zobacz nawet na to forum, jakie toksyczne szambo niektórzy (i to z naciskiem, bo nie wszyscy) tu wylewają. Otworzyłbyś się tutaj, tak realnie, odsłoniłbyś się na publicznym forum? Ja miałem jakieś oczekiwania, gdy tu przyszedłem, czy raczej ciekawość, jak to wygląda. Już nie mam, dostosowałem się. No tak, inaczej twój ból i twoje przeżycia nie są dla mala_mi123 dość istotne i poważne, żeby je uważnić. Te naprawdę ważne więzi buduje się latami. Przynajmniej ja tak mam.
-
Oddychaj Powoli, wdech, wydech, spokojnie.
-
Do czasu aż zostanie z niego tylko kamień. Wtedy nie będziesz już więcej jak żółw („żółw ma skorupę, a pod nią miękką dupę”). Ja na przykład już się nie rozczarowuję ludźmi, bo nie mam wobec nich oczekiwań.
-
Zbanują mnie tu za to. Słowa-klucze: mały piecyk (taki w sam raz dla dziecka), który sobie kupiłem, moja odpowiedź na pytanie, co tam niosę, i kolega, o którym zapomniałem, że jest żydem. Inna sytuacja, kolega z poprzedniej pracy zawsze powtarzał, że „jak udo jest grubsze od fiuta, to już można”. Pół roku później urodziła mu się córka. Pogratulowałem nowej produkcji i zapytałem (przy wszystkich zgromadzonych), czy udo jest już dostatecznie grube. Oj, nie był szczęśliwy. To w sumie z takich mimo wszystko bardziej lajtowych.
-
Kurde, ja ten film oglądałem z 10 lat temu najmniej. Miałem nawet na telefonie dzwonek z niego, dla podkreślenia mojego czarnego poczucia humoru. Raz w pracy podkreśliłem za bardzo. Widzę, że kolega miał na tapecie jakiegoś martwego płoda, to pytam… – Ooo fan czarnego humoru? – Czemu? – No masz na tapecie jakiegoś martwego nadgniłego płoda (w tym momencie atmosfera zrobiła się tak chłodna, że piekło by zamarzło) – TO MOJA CÓRKA No tak, dwa dni temu został tatełem, a płód nie był martwy, po prostu wyglądał tak jak mógł wyglądać dwa dni po wykluciu się… Innym razem sąsiad skrobie samochód, bo mu w nocy oblodziło. Podchodzę, witam się. – Siema, co, wpadeczka była? – Czemu wpadeczka? – No bo skrobiesz A potem sobie przypomniałem że jego córka była z wpadki… eh. Indyczy mistrz taktu (i offtopów). A były i gorsze wpadki, ale to już za mocne na forum.
-
Ja wprost przeciwnie – na obcym terenie (czyli poza domem) mam zawsze oczy dookoła głowy. Żadnych słuchawek, czy wgapiania się w telefon. Zagrożenie trzeba wypatrzeć z wyprzedzeniem. Co być może nie jest normalne, ale takie są efekty dorastania w takim środowisku w jakim dorastałem, a częściowo mieszkania w miejscu, w którym mieszkam.
-
Weź, ja nie wiem co to znaczy, dopiero wczoraj się dowiedziałem że to jest młodzieżowe słowo roku. To już ten wiek.
-
Nie pamiętam tej sceny… to chyba znak, że muszę obejrzeć jeszcze raz. Mi się ten film podobał.
-
Która?
-
Są w niektórych sklepach jakieś ciche godziny dla autystów. Może warto chodzić wtedy.
-
Można się na AI obrazić, albo wykorzystać je jak narzędzie do ułatwienia sobie pracy. IMO prędzej zostaną zastąpieni ci, którzy się obrażą. A że AI zmieni rynek to jest pewne – i trzeba próbować się jak najlepiej w tej nowej rzeczywistości odnaleźć. W IT nie można stać w miejscu, bo wtedy się cofasz. Taka branża. I nie, nie jestem szczególnym fanem AI, prawdę mówiąc czekam, aż ten hype minie, co nie znaczy, że nie widzę w tych narzędziach potencjału (jako narzędzi używanych pod kontrolą człowieka i takich, których rezultaty są przez człowieka weryfikowane).
-
Ja wiem, że literówka, ale jakoś tak skojarzyło mi się z jednym userem z forum, sam nie wiem dlaczego… Bez libido jest lepiej? Ja mimo wszystko czułbym się okaleczony. Ale jeśli tak jest ci lepiej, no to w sumie super, problem rozwiązany…
-
Kampanie w mediach mnie generalnie nie ruszają (a tej nawet nie zauważyłem), ale sprawa z nocną prohibicją jest wg mnie bardziej skomplikowana. W skrócie – popieram. Gdyby tu chodziło tylko o to, co ktoś sobie robi bez wpływu na innych, to nic mi do tego. Ale przez to, że bydło nie potrafi pić jak ludzie, cierpią niewinni – bo bydło nie potrafi napić się i dobrze się bawić, wyluzować, albo iść spać, tylko bydło musi drzeć mordę, robić awantury, bić postronnych ludzi, jeździć po alkoholu. I ofiarą czyjegoś picia mogę stać się przez to np. ja, albo moi bliscy. Więc to nie jest tylko jego sprawa. Ja sam piję bardzo, bardzo rzadko i mało (a jak już mam pić to kupuję to jedno czy dwa piwa w dzień), więc mi ten zakaz nic w życiu nie ogranicza, a jeśli ma dzięki niemu być bezpieczniej na ulicy, albo np. będę krócej czekał na SORze, jak się udławię ością z ryby (bo będzie mniej alkusów do obsłużenia), to tylko same pozytywy. Dlatego go popieram. Chodzenie po alkohol do sklepu w nocy, żeby się dopić, nie jest normalne. Myślę że obecna (patologiczna) kultura picia ma jakiś związek z tym, że nie tak dawno temu szlachta rozpijała chłopstwo (czyli w większości naszych przodków). https://wielkahistoria.pl/metody-rozpijania-polskich-chlopow-panszczyznianych-co-szlachcice-robili-by-ich-uzaleznic-i-otumanic/ Nie normalizuj zachowań patologicznych. Raczej nikt nie ma problemu z tym, że ktoś obcy pije. Problem ludzie mają z tym, że niektórzy pijani przestają zachowywać się jak ludzie, tylko drą mordy jak bydło. I nie, mieszkanie przy rynku nie oznacza, że ktoś musi godzić się na uciążliwe zachowania (już nawet pomijając te łamiące prawo).
-
Nie trzeba, tylko można My jeździmy w gości, ale u nas gości nie ma. Tylko że tu jest zgoda obu stron (mnie i dziewczyny), nasz dom to nasz azyl. Plus są chore koty, które bardzo źle znoszą gości (dwa się panicznie boją, a jeden niby się cieszy, ale potem mam nasrane w pościeli). Nie pytałem