Ja boję się wyzdrowienia (chociaż wiem, że to nigdy nie nastąpi) ale jak pomyślę, że mogłabym być normalną, zdrową kobietą to czuję strach.
Choroba tak zakorzeniła się we mnie, stała się mną, a ja stałam się nią. Na jej podstawie określiłam jakoś moją osobowość i jakbym miała życzenie od dżina to na pewno nie poprosiłabym o zdrowie psychiczne. Byłabym wtedy nikim.