minou
Użytkownik-
Postów
934 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez minou
-
Nie wydaje sie wam, że terapia to pic na wode?
minou odpowiedział(a) na lorana temat w Nerwica lękowa
Nie krytykuje lekow, tylko podejscie pacjenta :) lek przestaje dzialac, nie ma sprawy, sprobujmy nowy. Terapia nie zadzialala? No tak, bo terapia to pic na wode, dajmy sobie z nia spokoj. -
Nie wydaje sie wam, że terapia to pic na wode?
minou odpowiedział(a) na lorana temat w Nerwica lękowa
Aha, dodam jeszcze, ze jak z kazda choroba, sa pewnie zalecenia. Dosc mocno niedocenione to jest, ale u osob ze sklonnoscia do depresji, czy z nerwica, czy z takimi, ktore bardzo zle reaguja na przewlekly stres, codzienna higiena zycia jest bardzo wazna. W skrocie trzeba sie wysypiac, zdrowo jesc, uprawiac sport, byc na swiezym powietrzu, regularnie dbac o relaksacje, spokoj itd. Ale jak z kazda choroba, jak nastepuje polepszenie, ludzie sobie odpuszczaja. Tak jak np z przewlekla choroba kregoslupa. Ja mam zwyrodnienie kregow. Zeby nie miec boli, do konca zycia bede musiala cwiczyc, ale wiesz, jak jest... Jak boli, to cwicze, a miesiac potem olewam, bo nie mam czasu, bo zapominam. Wiec znow zaczyna bolec i tak w kolo Macieju. Z nerwica jest podobnie, trzeba wyrobic sobie zdrowe nawyki i sie ich trzymac, do konca zycia. A nie, ze czuje sie lepiej, to np zaczne znow brac nadgodziny za wszystkich, jesc w biegu itd. Ludzie wracaja do zlych nawykow i zyja na wysokich obrotach, tlumacza sie, ze inaczej sie dzisiaj nie da, a to niestety nie jest dobre. Nie jest tak, ze po zakonczeniu terapii wszystko to, do czego sie doszlo, moze sobie pojsc do szuflady. Trzeba ciagle nad soba pracowac, najpierw z terapeuta, a potem juz samemu. Ale nawet to nie daje gwaracji, ze nie bedzie nawrotow. -
Nie wydaje sie wam, że terapia to pic na wode?
minou odpowiedział(a) na lorana temat w Nerwica lękowa
Nerwica to chorba przewlekla, wiec nie ma nic dziwnego w tym, ze nie da sie pochodzic rok na terapie i odbebnic sprawe na cale zycie. To normalne, ze objawy wracaja i leczenie trzeba podejmowac znowu. Leki pomagaja owszem, ale po pierwsze wyrabiaja zly nawyk (nie bede pracowac nad soba i nad swoim zyciem, bo jak zlapie dola, albo bede sie stresowac, to wezme magiczne tabletki na problemy), po drugie maja dosc powazne skutki uboczne, po trzecie uzalezniaja itd itp. Mnie np dziwi, ze chorzy latami biora rozne koktajle z rozmaitych lekow, probuja po kilkanascie specyfikow w roznych konfiguracjach, czekajac na srodek cud, ktory wreszcie ich wyleczy, ciagle jednak sa niezadowoleni, bo leki dzialaja np rok i przestaja, albo maja skutki uboczne, albo nie pomagaja dostatecznue dobrze, ale chorzy dalej z niesamowitym samozaparciem probuja na sobie cala zawartosc apteki, za to terapie zwykle sprobuja raz, gora dwa i z pelnym przekonaniem mowia, ze to pic na wode... -
Ja w pierwszej ciazy czulam sie rewelacyjnie psychicznie. Po porodzie tez, zadnego baby blues, tryskalam spokojem, radoscia i energia. Po ok 4 miesiacahc pojawila sie lekka nerwica i lekki dol, ale to tez dlatego, ze tesciowa akurat zachorowala na bardzo ciezka depresje z psychoza. Do lekarza nie chcial isc, za to chetnie przychodzila do mnie, codziennie na wiele godzin i grobowym glosem mowila, ze moje dziecko na pewno jest chore i bardzo cierpi bo: placze/nie placze, co jest dziwne/spi/nie spi/je/nie je itd. Pytala sie tez np gdzie jest jej syn, a moj maz, a jak mowilam, ze pracy, to pytala "skad wiesz, jestes pewna?" Nie mialam serca jej wygonic z domu, ale od sluchania tego sama zaczelam swirowac, lekow brac nie chciala, klamala i wypluwala do WC, w koncu lekarz kazal ja wywiezc na oddzial. W drugiej ciazy ok 5 miesiaca pojawila sie nerwica lekowa, balam sie, ze ktos np wlamie sie do domu i zrobi nam krzywde, maz byl na kontrakcie zagranica, ja sama z dwulatka i w ciazy. Dostalam doraznie relanium od ginekologa, jedno opakowanie i zuzylam je w ciazy, a poza tym stosowalam relaksacje i ziola, melise, rumianek. Udawalo mi sie utrzymac poziom strachu na akceptowalnym dla mnie poziomie, ale nie wiem, czy byl akceptowalny dla plodu - syn ma autyzm atypowy. Oczywiscie nie mam pojecia, dlaczego syn to ma, prawdopodobnie nie przez te kilka tabletek relanium i chyba nie przez moj strach w ciazy. Ale wiadomo, ze matka i tak sie bedzie zawsze obwiniac. Moj syn jest w zasadzie taki, jaka ja bylam za dziecka, wiec wydaje mi sie, ze gdybym sie urodzila teraz, sama bym dostala diagnoze autyzmu, zreszta im dluzej interesuej sie choroba syna, tym wiecej objawow pasuje do mnie i mojego dziecinstwa. Ale to nie ulatwia sprawy, wrecz przeciwnie. Mam duze wyrzuty sumienia, ze przekazalam synowi chorobe, choc wiedzialam, ze ja sama bylam troche "dziwna" i czesc moich kuzynow i kuzynek tez. Zastanawiam sie, czy odpowiedzialnie bylo decydowac sie na potomstwo wiedzac, ze moze odziedziczyc po mnie (oraz po rodzinie meza) zaburzenia psychiczne. W sumie z perspektywy czasu nie wiem, czy nie zdecydowalabym sie zamiast tego na adopcje. Przepraszam za szczera i byc moze zniechecajaca wypowiedz, ale takie sa moje odczucia.
-
Ja bym na Twoim miejscu poszukala innego, porzadnego terapeuty. Skoro nie umiesz sobie poradzic z przeszloscia, to otepianie sie nic nie pomoze, musisz znalezc kogos, kto Ci pomoze to przepracowac. Co do lekow, to mozesz po prostu zmienic na inne. Ja bralam kilkanascie lat temu anafranil i ten lek zmiazdzyl mnie, fizycznie, psychiczne, pomogl na depresje, ale skutki uboczne byly katastrofalne, ja np nie moglam jesc, jadlam pol kanapki na dobe, schudlam do 46 kg, wygladalam jak wrak. Teraz znow mam depresje i biore valdoxan. Nie mam zadnych skutkow ubocznych, zadnego otepienia, pierwsze 2 tugodnie czulam sie troche nierzeczywiscie, ale to szybko przeszlo. Lek pomaga tez spac i dziala lekko przeciwlekowo. Dla mnie idealny, no i dziala szybciej niz inne leki, ja biore troszke ponad miesiac i czuje sie juz zupelnie normalnie. Takze trzeba dobrac taki lek, ktory bedzie na Ciebie dobrze dzialal. A o facecie nie mysl, tego kwiatu jest pol swiatu, serio :)
-
Tak juz ta choroba wyglada, raz lepiej, raz gorzej. Ja na Twoim miejscu zbadalabym poziom wit D, oraz zatsanowila sie nad suplementacja magnezu. Ja np czesto mam badany poziom wit d bo mam bardzo niski i ciagle suplementuje, objawy byly takie, ze bylam bardzo zmeczona, w depresyjnym nastroju, mialam bole rozne, miesni, kosci, oczywiscie nerwica tez sie uaktywnila przy okazji. Na nerwice nie musisz brac lekow, wrecz przeciwnie, jesli tylko mozesz, to powinienes starac sie nie brac (oczywiscie dopoki sobie radzisz i dopoki lekarz, psycholog mowi, ze nie sa konieczne). Ja np mam nerwice od dziecka i nic nie biore. Teraz mam lekki epizod depresji i na to biore leki, ale na sama nerwice bralam tylko doraznie hydroksyzyne (w calym zyciu zuzylam 2 opakowania) oraz oksazepam (jakies 3 opakowania w 12 lat). Jesli potrzebujesz czegos lagodnie uspakajacego, to ja wlasnie polecam ta hydroksyzyne. I zbadalabym sie tak ogolnie, jakas morfologia, mocz, poziom witamin i mikroelelentow. Skoro w zyciu nic Ci sie tak bardzo nie zmienilo, to moze przyczyna jest w jakis niedoborach. Dossc kontrowersyjny dorazny sposob, to ... alkohol alkohol dziala silnie przeciwlekowo i np ja czasem wypije mala lampke koniaku czy kieliszek jakiejs wisniowki, cos mocnego i w malej ilosci, oczywiscie sporadycznie i nie upijajac sie, bo na kacu jest dramat. Tylko tyle, zeby poczuc cieplo w zoladku i lekkie rozluznienie inoczywiscie rzadko. U mnie to fajnie dziala, ale ja ogolnie baaaardzo malo pije, wiec nie ryzykuje ze sie rozpije albo zaczne leczyc nerwice wodka po prostu czasem pomaga usiasc sobie przed TV, z ksiazka, owinac sie kocem i napic kieliszek.
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
A nie pomysleliscie o tym, ze z nasza chroba predzej czy pozniej i tak zachorujemy fizycznie? Ze to nie chodzi tylko o zycie przelatujace przez palce, ale o caloksztalt? Ta ciagla hustawka nastrojow, strach, panika po pojawieniu sie nowego objawu nie zostaja bez echa. Nikt nie zniesie takiego obciazenia stresem bez ubytkow na zdrowiu, predzej czy ponziej siadzie uklad odpornosciowy i cos sie rozwinie, pewnie rak, albo pojawi sie nadcisnienie, refluks juz wiekszosc z nas ma. Wiec to tylko kwestia czasu, jak naprawde zachorujemy, chyba ze wygramy z nerwica A mnie wykluczyla z forum prawdziwa dolegliwosc uderzylam sie w oko zabawka synka, uszkodzilam galke oczna, wdalo sie zapalenie spojowek, dopiero odzyskuje wzrok. Komputera nie moglam w ogole uzywac. Z gardlem nadal nie bardzo, jeden dzien ok, a drugiego mam tam jakas gule. Ale dzis przy okazji prob watrobowych lekarka mnie zbadala i stwierdzial jakas infekcje, gardla, zatok i uszu, wiec mam antybiotyk. Ciekawe, czy pomoze. -
Dlaczego? Chyba pomyliłaś świadomość z introspekcją. Sposób myślenia dziecka jest nieco odmienny od sposobu myślenia osoby dorosłej. Przeważnie dziecku towarzyszą lęki przed postaciami paranormalnymi i magicznymi, dorosłemu nieuświadomione treści napływające od wewnątrz (o ile nie jest schizofrenikiem bądź osobą infantylną). Przypuszczam, że Twoja świadomość stała się ciągła dopiero mniej więcej w 3 bądź 4 roku życia i w rzeczywistości nie pamiętasz swoich reakcji. No, tak na pewno nie pamietam nic do tego wieku, ale odkad pamietam, to ten strach jest taki sam, inny niz ten zwykly, realny. Mi sie jednak wydaje, ze jak dziecko wykazuje objawy zaburzen psychicznych bez podstaw w rodzaju uraz glowy, trauma, przemoc w rodzinie itd, to bardziej prawdopodobne wydaje sie genetyczne/somatyczne podloze tego zaburzenia, niz fakt, ze u przedszkolaka wystepuje silny konflikt miedzy podswiadomoscia a swiadomoscia. Szczegolnie, ze tp chyba trudno porzadnie i rzetelnie zbadac, opisac i udowodnic naukowo.
-
Hej ponownie :) Udalo mi sie odczytac Twoja wiadomosc i odpisalam, ale nie wiem czemu jest w folderze "do wyslania" i jest kolo niej napisane, ze zostala wyslana, ale nie ma jej w folderze wyslanych. Nie mam pojecia, co jest w tym nie tak. Popatrze jeszcze pozniej z komutera, bo ma tablecie czasem cos swiruje. Pozdrawiam
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
No i o tym pisalam we wczesniejszym watku - burdel i nieodpowiedzialnosc, jeden mowi tak, drugi inaczej, ale zadnego do odpowiedzialnosci nie pociagniesz, bo kazdy ma swoj gabinet, swoje zabawki a innych lekarzy, czy powiedzmy jakies ogolnie przyjete standardy w leczeniu maja w doopie. Ja jednak dalej uwazam, ze dopoki nie zabrnales za daleko w swoja nerwice, potrzebujesz przede wszystkim pomocy psychiatry, a nie rajdu po lekarzach. Niezaleznie od tego, czy masz jakas konkretna dolegliwosc, czy nie, zamartwianie sie tez nie jest zdrowe. -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
A powiedz mi czy przy refluksie masz bóle gardła czasem jak wstajesz? Zaczerwienione mam od długiego czasu ale dopiero parę miesięcy temu zacząłem to wiązać z refluksem. Ja obstawiam że ta zgaga to po anafranilu. Zasycha mi w ustach po paru minutach bez picia, muszę odstawić to cholerstwo ale sie boję samemu. Nic dobrego mi ten lek nie dal a po takim czasie powinien cos poprawic. Przy refluksie mozna miec bardzo podraznione gardlo. W sumie powiklan refluksu jest calkiem sporo, az do zalapenia zatok, ucha srodkowego, pluc, czy boli w klatce piersiowej przypominajacych objawy choroby wiencowej. Jak dlugo bierzesz anafranil? Mi sie poprawilo bardzo po ok miesiacu, ale skutki uboczne mialam tragiczne. Potem inny lekarz mi powiedzial, ze anafranil to gooofno starego typu i sie pytal, kto to jeszcze wypisuje. Ale widze tu po watkach, ze wypisuje sie go bardzo czesto i jednak wielu osobom pomaga. -
mark123 to brzmi logicznie :) Rabinizm ale skoro wystepuje dysonans pomiedzy swiadomoscia, a nieswiadomoscia, to zaklada sie chyba, ze poziom swiadomosci musi byc spory. Wiec jak mozna chorowac na nerwice od malutkiego, tak, ze ten charakterystyczny strach pamieta sie od zawsze? Male dzieci chyba nie maja na tyle duzego poziomu swiadomosci, by moc spychac celowo przekazy z podswiadomosci?
-
Cal 1. Nie chodzi o to, ze powinnas z automatu go odpuscic. Ale kazdy z nas wie, ze choroba wplywa na partnera, dzieci, rodzine. Nie jest powiedziane, ze nigdy nie bedziesz z nim szczesliwa, nikt nie ma szklanej kuli, wiec takie gdybanie jest bez sensu. Ale na pewno Twoj zwiazek bedzie trudniejszy, niz zwiazek z osoba zdrowa. Skoro staz zwiazku jest niedlugi, wspolne zobowiazania male, to po prostu masz szanse, by sie zastanowic. Jesli nie jestes pewna, czy to ten jedyny, to moze faktycznie lepiej dac sobie spokoj. A jesli jestes pewna, ze to wlasnie ten, ktorego kochasz, to badz przy nim, walcz o te milosc, ale musisz postawic jasne granice, poza ktore nie wyjdziesz. Jesli on nie bedzie sie leczyc, jesli ten zwiazek bedzie Cie wykanczac, to nie ma sensu. 2. Teoria, ze on Cie zdradza, jest z palca wyssana. Bez sensu. Czlowiek chory, z domu nie moze wyjsc, i co, wybral sie na dooopy? Nie ma mowy. Ale racja jest, ze skoro on seksu uzywa jako rozladowania napiecia, to utrwali taki model, ale on przestanie wystarczac, a on moze sobie pomyslec, ze z inna kobieta ten efekt wroci. 3. Ja tez nie uwazam, ze on sie Toba bawi i wykorzystuje do seksu. W ogole mam wrazenie, ze "na zachodzie" takie podejscie wystepuje duzo mniej. W Polsce nadal jestesmy "bardzo katoliccy" facet bierze, kobieta daje, on jest kozak, jesli zaliczy, a kobieta, no coz, latwa. W innych krajach gdzie rownouprawnienie jest lepiej ugruntowane, seks jest traktowany bardziej jako wspolna przyjemnosc i zarowno kobiety jak i mezczyzni korzystaja z tego bez pietnowania. Watpie, zeby ktos udawal milosc tylko po to, zeby podymac 2 razy w tyg. Przeciez jak byl zdrowy, to mogl isc do brau i poznac kogos bez zobowiazan i tak w kolko, co za problem. Jednak to, ze Wy w zasadzie nie macie ze soba stalego kontaktu, rozstaliscie sie w klotni i zadne sie nie odzywa, to jest po prostu niedojrzale i takie rzeczy w powaznym zwiazku sie nie zdarzaja. Nie mam pojecia, co Ci w tym temacie doradzic. Trzymaj sie, najlepiej umow z jakas kolezanka, wyjdz z domu, idz sie rozerwac, do kina itd i daj sobie czas. Jak troche ochloniesz, to spojrz na to z dystansu i moze wtedy podejmiesz jakies sensowne decyzje. Nie ma sensu siedziec w domu i plakac, to nic nie da jemu ani Tobie.
-
Aligheri wlasnie zastanawialam sie, czy jak ktos jest osoba bardzo spontaniczna, uczuciowa itd, to czy nie latwiej jej "poplynac" i dac sie poniesc np atakowi paniki, czy moze to bez wiekszego znaczenia i ludzie bardziej zamknieci w sobie i wycofani maja tak samo czesto ten problem. wieloraki z tego, co rozumiem Twoja wypowiedz, to chodzi o nieakceptowanie nieprzewidywalnosci swiata itd? Na pewno perfekcjonizm i potrzeba kontroli to swietne tlo dla nerwicy, ale ja w sumie tak nie mam. Ja widze spory porzadek w przeczywistosci, nawet jak go nie szukam, wlasnie dlatego, ze biore pod uwage to, ze dzieja sie tez rzeczy bez sensu, bez celu, nielogiczne, zle, szkodliwe i na wiele z nich nie mamy wplywu. prozac_nation ja akceptuje fakt, ze jestem chora, mam to od dziecka, poza tym no trudno, choroba nie wybiera Ale ciezko mi zrozumiec i zaakcpetowac absurladna forme tej choroby. Mam wrazenie, ze te "nieprawidlowe" mysli i emocje to taki szlak biochemiczny w mozgu. Cos jest nie tak z rownowaga biochemiczna i stad reakcja - nerwica, depresja. Bo nie bardzo widze podstawy psychologiczne, chora jestem odkad pamietam, a mialam normalne dziecinstwo i kochajacych rodzicow, wiec wychodzi mi na to, ze cos w moim umysle nie funkcjonuje tak jak trzeba. Psychiatra tez tak twierdzi, jakas nadmierna reakcja na kortyzol, ale z kolei terapia uczy nad tym lepiej panowac, szczegolnie nad stresem i jest super przydatna. Ale jak to sie ma do osobowosci? Czy ona tez jest calkowicie sterowana chemia, skoro moze sie zupelnie "rozsypac" pod wplywem niektorych chorob psychicznych? A jesli tak, to dlaczego da sie miec i zdrowe i chore mysli jednoczesnie? Tella w sumie to nie wiadomo. Do tej pory nie ma zgodnosci, co ma wiekszy wplyw, wychowanie, czy geny. Jak w domu jest patologia, to oczywiscie wplywa bardzo negatywnie na ksztaltowanie osobowosci dziecka, ale przeciez z drugiej strony dziecko to dziedziczy tez geny po nieprawidlowo funkcjonujacych rodzicach. Czytalam, ze pomijajac skrajne sytuacje, traumy, dlugotrwala przemoc, to jednak geny maja najwiekszy wplyw na to, jacy jestesmy. Oczywiscie, na pewno jest cala masa wyjatkow. Ja jak pisalam mialam normalny dom, zadnej wiekszej traumy.
-
Wiecie moze, czy sa jakies badania, teorie na temat tego, jak sie rozne zaburzenia "komponuja" z roznymi typami charakterow? Nigdzie nie czytalam nic na ten temat, a jestem ciekawa, czy w ogole ktos sie tym zajmuje. Ja mam nerwice lekowa odkad pamietam, wiec ten strach dlugo wydawal mi sie naturalny, bo nie znalam nic innego, ale odkad wiem, ze to nerwica, a nie cos normalnego, to mam silne wrazenie, ze nerwica w ogole nie "pasuje" do mojej osobowosci. Mam taki poukladany, analityczny umysl, uwielbiam statystyki, nie lubie bezsensu, a moje nerwicowe reakcje sa oczywiscie bezsensowne. Strasznie mnie to czasem frustruje. Czesto mam wrazenie, ze jakas czesc mojego umyslu przezywa te nerwicowe emocje, strach, zmartwienie, tworzy sobie rozne absurdalne obrazy, podczas gdy inna czesc mojego mozgu na bierzaco to analizuje, klasyfikuje j odrzuca jako niedorzeczne. Dzieje sie to jednoczesnie, nawet podczas ataku leku, jakby wtedy tok mojego myslenia dzielil sie na dwoje, jeden byl chorobowy, a drugi moj, rozsadny i rzeczowy. Dlatego tez postrzegam chorobe jako "cialo obce" w moim umysle, a nie czesc mnie (jednoczesnie nie mam nigdy wrazenia rozdwojenia jazni ani nic w tych rzeczy, ale nerwica to tak jakby "obcy wplyw"). Czy Wy tez tak to odczuwacie i to jest typowe, czy to zalezy od osobowosci chorujacej osoby? Czy np osoby bardziej uczuciowe, spontaniczne przezywaja gorzej taki np napad paniki?
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Ja tez mam tak, ze jak mam cos ciekawego do roboty, to mi zaraz nerwica przechodzi. Np jak bylam nastolatka, to caaaaaly tydzien cos mi bylo, ale w weekend zdrowialam cudownie wprost i moglam imprezowac -
Zarowni depresja jak i leki na nia moga tak dzialac. Ja odsypialam popoludniami. Jak organizm sie przyzwyczai calkiem do lekow, to powinno przejsc. Moze wez sobie L4 na jakas grype czy cos i wypocznij. P.S pokazuje mi wiadomosc, ze dostalam cos na priv od Ciebie ale za cholere nie umiem wejsc w ta wiadomosc, jakby byla pusta. Albo ja cos zle robie, albo kolejna rzecz, ktore nie dziala na safari.
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Ja w poniedzialek ide do ginekologa. 1 grudnia ide do lekarza zrobic proby watrobowe, ze wzgledu na valdoxan, ktory biore. A 10 grudnia mam laryngologa. To by bylo na tyle, jelsi chodzi o moj plan badan. Choc jesli katar, gula w gardle i pobolewanie w uszach sie nie skoncza, to poprosze mojego lekarza przy okazji tych prob watrobowych, zeby zrobil mi od razu wymaz z gardla, moze to jakas bakteria. Wydaje mi sie niestety, ze w kazdym z tych przypadkow nie skonczy sie na 1 wizycie - musze zbadac hormony, watrobe kontrolowac co kilka tyg, a u laryngologa tez pewnie pare badan trzeba bedzie zrobic. Jak Wy znajdujecie na to czas wszystko? Ja juz nie wiem, jak ukladac swoj kalendarz, choc pracuje na czesc etatu. Ciagle nie mam czasu, chodze z corka na joge dla mam z dziecmi, poza tym ona chodzi na taniec, synek ma logopede, rehabilitanta od autyzmu, mam zaplanowane 2 kursy, a jeszcze trzeba znalezc czas na ten rajd po lekarzach. Musze zreszta zakonczyc ten rajd jak najszybciej, bo chce zmienic prace, juz widze jak nowy pracodawca bedzie zachwycony jak mu zaprezentuje moj grafik badan i co chwila bede brac wolne. Jak Wam sie to udaje?? -
Bylas badana w kierunku epilepsji?
-
Cal, kochana ja podkreślę jeszcze raz to, co juz pisałam. Uważaj na siebie sama w tym wszystkim. Zrozum prosze Cie jak najszybciej - Ty nie możesz mu pomoc, Ty możesz co najwyżej byc przy nim, jak on sam sobie bedzie pomagać. Jak jyz jest sie chorym, to zeby żyć normalnie, trzeba byc odpowiedzialnym, zdecydowanym sie leczyć i w pewien sposób dojrzałym emocjonalnie. Jesli ktos z charakteru jest np leniwy, niezdecydowany, zwalający winę i odpowiedzialność na innych, bedzie mu cieżko sie wyleczyć. Tu trzeba samozaparcia i dojrzałych decyzji, swoich decyzji. Absolutnie, ale to absolutnie nie możesz przejmować roli mamusi w związku, która synka zaprowadzi za rączkę do lekarza i bedzie pilnować łykania tableteczek. Jesli chcesz w nim miec partnera na przyszłość a nie wiszącego na Tobie dzieciaczka, to musisz z gory ustalić zasady - Jestem z Toba, wspieram Cie w Twoich decyzjach, ale to Ty masz te decyzje odnośnie swojego zdrowia podejmować. I moze teraz wydaje Ci sie to okrutne, ale jest dobre i dla Ciebie i dla niego - nie dawaj sobie wciskać kitu typu przepraszam, ze sie tak ze mna męczysz, uleczasz mnie itd. Musisz postawić mu warunek, ze sie weźmie odpowiedzialnie za swoje leczenie. Nie ma, ze boli. Chce byc zdrowy, musi sie leczyć. Inaczej bedzie to wykorzystywanie Ciebie i Twojej dobrej woli. Ty nie jesteś i nie powinnaś byc wygodna przystania. Ty jesteś partnerka. Od razu pozbądź sie tego nastawienia dobrej samarytanki.
-
Heh dzieki Cal, staram sie, ale wiesz, jakby nie to cholerstwo, ta nerwica, to pewnie byloby lepiej. Co do seksu to leki z tej grupy zabijaja ochote, u wiekszosci przynajmniej na poczatku. Ja aktualnie pierwszy raz od chyba 10 lat zdecydowalam sie wziac leki, mam oczywiscie moja nerwice, ale tez umiarkowany epizod depresji. Dostalam lek, ktory nie wywoluje prawie skutkow ubocznych oraz nie wplywa na zycie seksualne. Nazywa sie Valdoxan, z tego co czytalam na angielskich forach, to jest nawet chetnie przepisywany, wiec chyba w Szkocji tez, zawsze mozna spytac lekarza, czy by nie byl odpowiedni. Lek ten zapisywany jest na nerwice lekowa i na depresje, ale sa pewne watpliwosci co do tego, czy on dziala, czy nie. Ja jestem zadowolona, duzo lepiej spie i mam lepszy nastroj, prawie sie tez nie boje. W ogole z lekami w psychiatrii jest ruletka, jednemu pomaga ten, innemu szkodzi itd, trzeba czesto dobierac metoda prob i beldow.
-
Cal, jak juz pisalam, moja choroba nie jest mocno nasilona, nigdy nie mialam az tak ciezkiego epizodu, jak Twoj chlopak. Dodam, ze tez sporo palilam i po tym pojawialy sie natrectwa, albo odrealnienie. Ale jak przestalam palic, to to wszystko dosc szybko zniklo. U osob z predyspozycjami marihuana moze wyzwalac leki i depresje, ale badania pokazuja, ze zastosowanie marihuany w medycynie daje wiele pozytywnych skutkow, wiec tu do konca nie wiadomo. Ja na wszelki wypadek juz od wielu lat unikam uzywek. W niewielkich ilosciach alkohol nie wydaje sie byc szkodliwy, nie do upijania sie, ale jakis jeden drink czy dwa od czasu do czasu. Alkohol wykazuje silne dzialanie przeciwlekowe, podobno u niektorych nawet porownywalne do slabszych benzodiazepin. Co mi pomaga: Taka zwyczjana higiena zycia jest bardzo wazna. Trzeba sie wysypiac, trzeba zdrowo jesc, niedobory wit D, b12 czy kwasow omega moga miec spory wplyw na chorobe, dobrze jest uprawiac jakis sport, bo wydzielajace sie endorfiny poprawiaja nastroj. Trzeba koniecznie umiec sie odstresowac. Trzeba poznac swoja chorobe, by wiedziec, kiedy wraca, kiedy jeszcze sobie radzimy, a kiedy juz trzeba wrocic do lekow. Trzeba sie nauczyc odroznic te chorobliwe mysli od tych normalnych. Np czy boimy sie wyjsc po ciemku ze zwyklego zdrowego rozsadku, czy moze po prostu choroba znow wrocila. Nie chcialam Cie az tak nastraszyc. Ja zyje normalnie, mam meza, dzieci, calkiem dobre wyksztalcenie, rozwijam jakastam kariere, mam przyjaciol, hobby itd. Ale dla mnie to po prostu jest niesamowicie frustrujace, ze nie moge polegac do konca na swoim mozgu. Mam wrazenie, ze w jakis sposb zawodze meza, ze moze czasem daje dzieciom nie taki przyklad, jak bym chciala. Ze na kontrolowanie choroby marnuje energie, ktora jestem winna rodzinie i takie tam
-
Cal, Ty nie robisz nic nie tak. Masz racje, to jest duzo gorsze od choroby fizycznej. Ze swojego doswiadczenia i obserwacji innych chorych to jest troche tak, jakby wygladalo sie tak samo, ale bylo sie juz kims zupelnie innym. To jest najgorsze, ze niestety chory czlowiek czesto nie jest soba, a to tez znaczy, ze cechy, za ktore go kochalas, znikaja. Nie chce Cie straszyc, ale chyba musisz wiedziec, na czym stoisz. Leki maja cala mase skutkow ubocznych, ale lepiej je brac, niz calkowicie odplynac. Co do dlugofalowych skutkow ubocznych, to nie wiadomo, u niektorych rozwijaja sie problemy dlugotrwale, brak emocji, odczuwania, u innych nie. Terapia jest bardzo wazna. Jak ktos ma nerwice, to ja ma i nigdy nie wiadomo, kiedy znow dopadnie, ale ma terapii uczymy sie zapobiegac nawrotom, lub w pore je rozpoznac, Mozna nauczyc sie ja kontrolowac, mozna trzymac ja w ryzach, mozna latami zyc normalnie. Ale problem w tym, ze nerwica wychodzi w stresowych momentach, nikoniecznie negatywnych, rowniez pozytywnych, jak slub, narodziny dziecka itd. A to moze oznaczac, ze partner chory na nerwice rozchoruje Ci sie w samym srodku kolowrotka, przeprowadzki, ciazy, przygotowan do slubu i zostaniesz ze wszystkim sama i jeszcze jemu bedziesz musiala pomagac. No i oczywiscie ryzyko, ze Wasze dzieci odziedzicza po jego rodzinie problemy, jest ogromne, skoro piszesz, ze on choruje, brat choruje, wujek itd. Pisze Ci to jako osoba, ktora choruje na nerwice lekowa od dziecka. To trudna choroba, nawet nie wiesz, ile energii ja poswiecam na codzien, by moj maz, moje dzieci, rodzice nie odczuwali tego, ze ja nie mysle i nie reaguje normalnie. Mam to szczescie, ze mam spora samokontrole i umiarkowanie nasilona chorobe, ze ona w ogole da sie kontrolowac, ale mam tez trudne momenty. Jestes mloda, musisz tez bardzo uwazac na siebie, bo partnerzy osob z problemami psychicznymi czesto tez zaczynaja miec depresje, leki. Nie obwiniaj sie o jego chorobe, nigdy. I pamietaj, ze jesli to Cie bedzie przerastac, to musisz szukac pomocy tez dla siebie, pogadac z kims, moze z psychologiem, on Ci wiele wyjasni. Powodzenia
-
Jesli praca wykancza psychicznie i powoduje duzy stres - to trzeba ja zmienic. Osoby cierpiace na depresje, nerwice zwykle bardzo zle znosza dlugotrwaly, codzienny stres, wiec praca, w ktorej masz duzo na glowie i na dodatek nieprzyjemna atmosfere z kolegami to dla Ciebie takie powolne zabojstwo. Powinienes na pewno probowac sie uporac ze zlymi dosiwadczeniami, wysmiewaniem i odrzuceniem, samobojstwem ojca. To okropne, jak takie rzeczy sie ciagna za czlowiekiem w doroslym zyciu. Mozesz zbadac poziom wit D, jej niedobor powoduje sennosc, zmeczenie, obnizony nastroj, czasem tez bole i slabosc miesni. Skup sie na tym, by nie krzywdzic ludzi, ktorzy sa po Twojej stronie (zdrady!) bo strzelasz sobie w stope czyms takim. Dbaj o bliskich, warto :)
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Sprobuj zrobic tak: postanow sobie, ze na 2-3 miesiace robisz sobie urlop od badan, za to odwiedzasz psychiatre, zaczynasz leczenie i terapie. Nie ma sensu dalej brnac w diagnostyke, skoro prawdopodobnie Twoj glowny problem to nerwica. Skup sie na leczeniu tego, czego jestes pewien, a nie szukaj tego, czego zapewne nie ma. Na razie oddalasz sie od rozwiazania a nie przyblizasz. Wyciagnij wnioski z tego, co tu czytasz, z nas. Teraz Ci sie wydaje, ze jak bol w brzuchu przejdzie, to bedziesz mogl odetchnac z ulga i stwierdzic "to jednak tylko byla nerwica". Ale nerwica ot tak nie zniknie. Jak wyjasnisz ból w zebrach, pojawi sie inny objaw, to sie nie konczy. Jedyne wyjscie to opanowac nerwice, na tym sie skup. Inne badania nie uciekna. W 2-3 mies sie okaze, jesli Twoje objawy sie nasila i dojda nowe dajac obraz konkretnej choroby, to poznasz diagnoze. Ale pewnie dalej bedziesz tylko mial nieokreslone bole to tu to tam, bo prawdopodobnie nic Ci nie jest - oprocz nerwicy. I to nerwice powinienes leczyc.